Zbyszek Mrugała. Świadome śnienie ze znajomymi, refleksje

Świadome śnienie ze znajomymi, refleksje

Ćwicząc przed laty ze znajomymi wspólne śnienie, by udowodnić realność wspólnych spotkań, zaproponowałem kolegom ćwiczenie. Oto opis sprzed kilkunastu lat.

Dziś w nocy zdarzyło mi się coś wyjątkowego. Przed zaśnięciem umówiłem się na czacie ze znajomymi, ze będziemy wałczyć ze śmiercionośnym drzewem. Zrobiłem jego wizualizacje w delegacji, w hotelu na środku pokoju. Gdy zacząłem transmisje do, was tego strasznego drzewa, pojawił się ktoś przy mnie, sceptycznie oceniając wizualizacje. Zaproponował w zamian bym zrobił coś mądrzejszego i umieścił mnie w hamaku, na zwisających łagodnie gałęziach, robiąc mi słodziutką skakankę ze śmiercionośnych gałęzi. Po chwili ktoś do mnie wpadł na motocyklu z grubymi oponami i pojeździliśmy rozbawieni po ścianach pomieszczeń.

Ale nie to wydajemy się najważniejsze. Gdy zasnąłem w nocy ktoś mnie obudził, wzbudzając we mnie pełną świadomość.

A oto treść rozmowy. To ty! Jak to zrobiłeś. Zaczęła się rozmowa o ciałkach.

W czasie rozmowy osłabiła mi się świadomość i wpadłem w wyprawę brusową. Nie odzyskałem przy tym wzroku, ale realność zdarzenia była pierwszorzędna. Błędem było sprawdzenie, która jest godzina, bo wybudziło mnie to całkowicie. Była dokładnie 3 w nocy-. Hm, chyba że patrzenie na zegarek było fałszywym przbudzeniem. Pytając potem w próżni jesteś tam jeszcze? -odpowiedział tak. Słyszałem to jednak już matowo, nie dowierzając.

W kolejnych snach odwiedziłem filozofa, stawiając mu pytanie o Arystotelesa. Jakieś kobiety ubolewały nad moja interpunkcją. Biegałem niewidoczny – przezroczysty z nowo poznanym kolega po zmilitaryzowanym mieście, płatając figla mieszkańcom. Skakałem po dachach i jeździłem trakiem, by w końcu ratować topielca co się objadał chwastami wodnymi. O 4 przebudzenie i zacząłem ponownie zasypiać, oczekując jakiejś wizyty. Spróbowałem jeszcze ponadawać wam moje sny, myśląc że może ktoś coś odbierze.

Czując zwiększony ruch na łączach, zapadłem w głuchy sen do 6:30.- budząc się nagle nie rozpoznałem przyczyny. To gwałtowne rozbudzenie oznacza dla mnie, iż śniłem z kimś spotkanie nie mogąc już tego zapamiętać. Co jest przyczyna utraty pamięci snów, tego nadal nie wiem. Potem była cisza.

W czasie wspólnych snów ze znajomymi, udawało mi się niezwykle burzliwie przezywać noce. Co rusz odzyskiwałem w nich świadomość, bawiąc się przednio w śnionej dekoracji. Były to najczęściej wizualizacje, wspólnie tworzone ze znajomymi, partnerami nocnych przygód. Cześć z nich mieszkała oddalona od mnie tysiące kilometrów a pomimo tej odległości, udawało się nam spotykać w wizualizowanych snach.

Sporo osób opisuje własne sny, relacjonując spotkania ze zmarłymi, mając nadzieje, iż rzeczywiście ich spotkali. Winno się być ostrożnym z takimi wnioskami, gdyż śniona akcja przybiera przeróżne sekwencje, nie musząc ze spotkaniami mieć coś wspólnego.

Mogą to być nasze podróże w specjalnie przygotowanych obszarach do śnienia, w miejscach, w których możemy sobie fantazjować do woli, wychylając na wierzch skorupy nasze skryte marzenia. Nie oznacza to, iż wymyślamy to sobie jedynie w głowie, ale że możemy sami ze sobą śnic, w ukształtowanej przez nas scenerii. W takich chwilach towarzyszyć nam może jakiś zaproszony do snu znajomy a nawet istota duchowa, żyjąca kiedyś na ziemi, czy nawet nasza wyższa jaźń. Dostajemy za ich udziałem sugestie, zmieniające akcje naszych snów. ( motyw z sielankowym hamakiem na śmiercionośnym drzewie ).

Czy wspólne śnienie jest możliwe?.

Tekst starawy, ale ciągle aktualny pasujący do treści wpisu.

Siedząc na krześle wolałem w myślach Atma Malik, zasłużonego przewodnika duchowego. Obok mnie siedziała jego prawa ręka, dama z luźno spadającymi włosami oraz Harbina, dobra koleżanka z okresów burzliwych eksperymentów forumowych. Zainteresowany historiami o Atma Malik, postanowiłem sprawdzić jego umiejętności. Nie znając go osobiście, skierowałem kącik uwagi na jego prawa rękę, siedzącą naprzeciwko mnie, z myślą by do nas przybył. W takich chwilach jestem na pól w śnie, z wyciszona uwaga, utrzymując myśl na prośbie- życzeniu. Jest to coś jak zatrzymane w umyśle pytanie, wsparte roszcząca prośbą czyjejś obecności.

Oczekiwanie nie trwało zbyt długo, gdyż pojawił się cień czyjeś osoby, w pogłębionej szarości. Postać ta dosyć dynamicznie podeszła do mnie, penetrując mój umysł, odczytując telepatycznie myśli. Wymiana myśli miedzy nami była szybka, co mnie zaskoczy, gdyż nie oczekiwałem takiej prędkości po gościu. Jeśli to ty, to daj jakiś znak, najlepiej cud, w końcu jesteś wielkim mistrzem duchowym, spytałem trochę arogancko. O odcieniu tego uczucia zdecydowała wcześniejsza rozmowa o nim i mój sceptycyzm wynikający z niechęci do wszelkich przewodników duchowych. Pojawiającą się osobę, postrzegałem w odcieniach szarości, co wyjaśniłem sobie moim rodzajem mieszanego dostrojeniem astralno mentalnego.

W tym stanie świadomości wielokrotnie obserwowałem również siebie w jeszcze ciemniejszej postaci, wiec jedynie będąc lekko zniecierpliwiony, nie oczekiwaczem zbyt wielkich sensacji.

Osoba ta odeszła ode mnie, kierując uwagę w stronę pani z długimi włosami. Wysunąłem się odrobinę do przodu z ciała, zainteresowany rozwijającą się akcja. Dostrojenie miałem dosyć kiepskie, nie rejestrując w pełni przestrzeni. Zostałem jakby w nią wchłonięty.

Przestrzeń nabrała dynamiki, wytwarzając ruch powietrza, kierujący się w stronę damy z długimi włosami. Włosy jej rozpostarły się, przybierając wkrótce formę wstążek, przytroczonych do głowy- okrągłej tarczy.

Skojarzyło mi się to z promienistym słońcem. Uśmiechnąłem się nie rozpoznając, czy powstały obraz był wtłoczony w powierzchnie ciała kobiety, czy wytworzyłem go we własnym umyśle, stojąc jaźnią- świadomością parę metrów od własnego ciała fizycznego.

Pół godziny po wspólnej medytacji, dowiedziałem się, iż Atma Malik, rozdawał ludziom fizyczne zdjęcie- obrazek ze słońcem, z podobnie rozpostartymi włoso -wstążkami.

Dostałem nawet jeden na upamiętnienie tego wieczoru. Choć nie zasnąłem w czasie spotkania, to wziąłem w nim udział, z tym niezwykłym gościem. Opuszczając ciało i stojać po środku małego pokoju, obserwowałem powstając wizualizacje , wzbudzona przez gościa. Nie potrzebowałem już więcej potwierdzenia wiarygodności spotkania, gdyż świadomie w nim sam uczestniczyłem. Na końcu wypowiedz kobiety z rozwianymi włosami, o zdjęciu ze słoneczkiem, dostarczyła mi niezbitych dowodów. Czym więc są takie spotkania, w których odwiedzają nas żywe, czy nawet zmarłe osoby?

Dlaczego w wielu innych przypadkach nocnych spotkań było tak trudno znaleźć potwierdzenie wspólnego śnienia?

By nakreślić trudności z jakimi się spotykamy, w chwilach weryfikacji duchowego spotkania, przytoczę jedno z Conchita.

Staliśmy naprzeciw siebie w oobe, z pełnym rozpoznaniem naszej świadomości. W czasie weryfikacji wyszło jednak, iż po chwili stanąłem jak głaz bez ruchu, nie wykazując żadnej świadomej reakcji. Rozczarowało to Conchite myślącą, iż ma chyba do czynienia z mało świadomym ciałem astralnym, pomimo tak dobrze się zapowiadającego początku.

Moja wersja znacznie różniła się od jej.

W chwili, gdy ja rozpoznałem, przypomniała mi się pożyczona płyta CD od Hrbiny.

Obie panie znały się dobrze, co starczało bym zawstydzony skrył się w umyśle, będąc nawet już poza ciałem. Skryłem się w planie mentalnym, kolejnej podwarstwie umysłu, nawet tego nie postrzegając. Autentyczność rozgrywającej się akcji tak mnie zaangażowała, iż nie postrzegłem utraconej łączności z Conchita. Na jej miejscu pojawiła się niewyraźna wizualizacja Herbiny, z okaleczona głową przez płytę magnetyczną, tak jak na filmach o Predatorze. Dalsza cześć wspólnego spotkania zajęty byłem łataniem tej nieszczęśliwej głowy.

O tak kiczowatym przebiegu spotkania zadecydowały chyba moje namiętności do filmów Sci fi.

Porównując później cale zdarzenie, zauważyłem moment w którym się oddzieliłem od Conchity. Była to niezwykle subtelna zmiana stanu świadomości, której nie postrzegłem na bieżąco. Dla mnie nic szczególnego się nie zmieniło. Jedynie zamiast Conchity stanęła prze de mną inna koleżanka i to ta oczekująca pożyczonej płyty.

Żadnych wyraźnych zmian nie postrzegłem, gdy to się działo, nawet zapominając, iż uwagę poświęcałem na początki innej sobie. Później analizując już trzeźwym umysłem, dostrzegłem delikatne różnice. Zdarzenia nabrały szybkości a moim odmiennym , mentalnym cełe ślizgałem się bardziej myślowo po horyzoncie zdarzeń. Ono jakby jedynie snuło myśl akcji, śniąc ja odizolowaną od przestrzeni w której znajdowała się sama Conchita.

Byliśmy w tej samej przestrzeni kosmicznej, stojąc nadal naprzeciwko siebie ciałem astralnym, z tą różnicą, iż ja skryłem się gdzieś indziej świadomością, w poziomie mentalnym. Wystarczyło to, by cale zajście stało się dla niej niewidoczne. Ona nie oczekiwała nawet takiego przebiegu.

Zjawisko wnikania w odmienne warstw rzeczywistości mogą stać się przyczyna pozornej utraty połączenia między osobami poza ciałem czy w zwykłych snach. Conchita mnie widziała stojącego w bezruchu a ja zamiast niej kogoś całkiem innego.

Rożnica taka byłaby wspaniałym pretekstem do sceptycznych komentarzy, iż opisuje kolejna bzdurę, starając się usilnie potwierdzić z kimś realność spotkania. Rzeczywiście tak, to może wyglądać, ale jedynie dla nieuważnego obserwatora. W moim wypadku rozbieżność relacji wynikła z rozgrywania się akcji w odmiennych sferach rzeczywistości.

Możemy je zmieniać, nie rejestrując, iż to robimy. To by wyjaśniało wielość napotykanych istot , stojących w bezruchu w ciele astralnym oraz zachowanie się śpiących ciał, szybujących niby bezmyślnie w otaczającej nas przestrzeni. One choć stoją w bezruchu ciałem astralnym, to mogą śnic jedynie sobie znana akcje na wewnętrznych monitorach, w swoim ciele mentalnym, czyli w kolejnej wyższej sferze rzeczywistości.

Analizując brak precyzyjnych potwierdzeń wspólnego śnienia, zauważyłem, iż poza tym wnikaniem w odmienne warstwy, może wystąpić również odczytanie przez nas zdarzeń z życia partnerów snów, które dezorientują nas najbardziej. Mogą to być mało istotne ale wizualizowane szczegóły, które winno się szczególnie dokładnie analizować, pytając o potwierdzenie. Ich brak wyraźnego związku zniechęca, czyniąc relacje nieprawdopodobną a może to być wizualizacja zapomnianych już wspomnień, czy skrytych przed świadomością już zdarzeń.

Ale?

Podam przykłady , które częściowo objaśnią ich unikatowy charakter, co może się przydać przy analizie wspólnego śnienia.

Oglądając film, zaskoczył mnie bohater filmu. Przewracając się na motocyklu, sunął dalej pod rozbijającą się ciężarówka. Parę dni potem przyśniłem się koledze ( Pieczywo) , w taki właśnie sposób, hamując przy nim ten pojazd. Innym razem dostałem krówki w prezencie od rodziny i objadałem się nimi cały wieczór. Wkrótce wyczytałem relacje znajomej (Rugwa ), iż rozdawałem w śnie krówki.

Gdy po deszczu spadły z drzewa wszystkie papierówki, to obierając je wieczorem, żałowałem, iż nie rozdałem ich znajomym. Następnego dnia wyczytałem w komentarzach, że w nocy, w ich snach, podjeżdżałem zawalona jabłkami ciężarówką pod domy, chętnie je rozdając.

Siedząc u siostry w ogrodzie zawiesiłem uwagę na wiszących prześcieradłach, na sznurze. Wprawiły one mnie w zdumienie duża powierzchnia, jakby wciągając mnie w załamanie przestrzeni, w otoczeniu pełnym zieleni.

W tym dziwnym stanie zamarłem w bezruchu, obserwując dynamikę i napięcie kolorystyczne białych, falujących plam. Zmieniłem na chwilkę stan świadomości, zapamiętując to zdarzenie niezwykle precyzyjnie. Wieczorem, przy piwie ze znajomymi, siedząca obok mnie znajoma wpadła w chwilowa zadumę, obserwując wewnętrznym wzrokiem podobnie wiszące, białe tkaniny. Zrobiła to spontanicznie, w czasie wspólnej rozmowy.

Dlaczego opisuje takie przypadki?

Otóż zauważyłem, iż nie waga naszym zdaniem zdarzeń, odgrywa dominującą role w rozgrywającej się fabule wspólnego snu a stan świadomości w którym zapisujemy zdarzenia.

W moim wypadku śniły mi się chwile z filmów, czy rozwijałem w śnie momenty z życia prywatnego, w których coś mnie szczególnie zafrasowało, wywołując wtedy zmianę stanu świadomości. Opisać je mogę jakby zawieszenie uwagi na zdarzeniu, z zanikiem osądu. Samo zdziwienie, bez autorefleksji, tak jakby te okoliczności szeregowały wspomnienia układając ich kolejność w hierarchii ważności, w przyszłych snach. Ten stan winien dawać wspaniale rezultaty przy programowaniu własnej świadomości.

Ćwicząc przed laty, ze znajomymi wspólne śnienie, nie komentowałem ich w taki sposób, pozostawiając ich interpretacje na później. Związek treści wspólnych snów, był trudny do postrzeżenia, był chaotyczny, zahaczając jakby bokami o nasze wspomnienia- skojarzenia, co dawało sceptykom duże pole do kpin.

Teraz jednak uzupełniam je moimi komentarzami, nabierając pewności iż te peryferyjne wspomnienia uczestników , zapisane w odmiennym stanie świadomości determinowały nasze wspólne sny. To właśnie przez nie mieliśmy tyle utrudnień w interpretacji spotkań.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.