Odwiedzanie historycznych osób i miejsc, relacje.

Wspólne śnienie, oobe, podróże astralne , mentalne, zjawiska paranormalne. Eksterioryzacja,

Zbyszek:

22.11.2007  Zapraszam Draqa przez następnych parę dni na kawe, przy biurku Stalina .Hitlera i Polpota. Dzisiaj jestem w pracy i mogę trochę polatać w nocy. Hej Drag, od 4 startujemy. Kończymy w niedziele a wiec 4 nocki przed nami. W niedziele lecimy do….,

Jest ktoś na tyle dzielny by podglądać Hitlera?

Raz miałem przygodę z Ewa Braun, na warsztatach Brusa . Brało w tym udział 5 osób. Wszyscy spotkaliśmy wtedy kobietę z problemami rodzinnymi. Zabrałem ich po kryjomu za zgoda AP-ka. Spotkanie zakończyło się rozlaniem szampana i paroma radami na przyszłość.

r_m:

 jak znalazł !!! miałem na blogu opisać wczorajsze odzyskanie ;]

Dwóch pomocników mi pomagało i trafiłem do jakiegoś zamczyska gdzie swe cztery litery trzymał książę Witold ten z czasów krzyżackich. Rozpuszczone od dzieciństwa panisko zasiedziało się trochę u nas wziąłem go podstępem i powiedziałem że będzie tam miał większy i lepszy zamek itp. Przewodniczka była księżniczką a przewodnik za tego klauna stańczyka przebrał się i stroił miny.

Discoverer:

CYTAT(Zbyszek @ 22.11.2007 – 11:13) *

Jest ktoś na tyle dzielny, by podglądać Hitlera?

Możliwe iż ten ludobójca dalej prowadzi swoje wojny w niefizycznym wyimaginowanym świecie, gdyż już za życia pod koniec tworzył nieistniejące swe armie faszystowskie. poszturchać? no co ty dokopać ile wlezie, choć pewnie niełatwo gdyż to istne zło.

Draq:

I jak mu dokopiesz, to myslisz ze w astralu będzie robic lepiej? :> Człowiek właśnie ma wrodzony głupi mechanizm, który każe mu karać osobe za zło, ja troche inaczej podchodzę do tej sprawy. Lepiej wysłać mu pozytywną energie.

Dzisiaj wyszedłem na chama z ciała, wiedziałem juz ze mam jakieś blokady i jest ze mna cos nie tak, ale w ramach doswiadczen wyszedlem. Chodzilem jak pijak, zobaczylem ze w pokoju obok siedzi tata i patrzy sie na mnie. Nagle jego twarz zmieniala sie w stalina. Poszedłem na przedpokój skoczylem i koplem w drzwi wejsciowe po czym odbilem sie od nich. To bylo niekontrolowane, po tym incydencie zwymiotowałem krwią i poczulem dziwny gorzko-słony smak, ktory byl dalej odczuwalny w paralizu przysennym. Dzisiaj znowu spróbuje, ale wpierw sie „oczyszcze” :).

Discoverer:

23.11.2007

Miał władze która go rozpieszczała, zaspakajał swe chore ambicje do rządów totalitarnych zniewalając narody, podląc i dzieląc ludzkość na podludzi.

Pływał przepełniony zmutowanym szczęściem, bazując na nieszczęściu innych.

Tak 'do kopać’ ale nie myślę tu o dosłownym znaczeniu tego słowa. A raczej ukazać mu skale zarazy jaką stworzył, by w jakiś sposób doświadczył tego co nie miał na co dzień wyzwolić zakopane uczucia o ile je w ogóle miał. A nie od razu słać mu pozytywną energie, patrząc na historie jego zniszczeń… nie był bym wstanie wysłać choć jej odrobine

Zbyszek:

o 4 pobudka. Czułem się wspaniale. Przypominaly mi się sny- wspaniale. Zamiast do tych bandziorów wylądowałem w damskie towarzystwo. Piękne modelki pozowały mi do portretów. Pokaz mody galaktycznej. Wdzięcznie się wyginały i rozciągały włosy w przedziwne kształty.

Szkoda było mi czasu na wychodzenie i pognałem na pól świadomie w świat snów. Mialem parę razy Draqa. Raz otworzył mi drzwi pod nosem. Przywitaliśmy się i chyba obszedł mnie dookoła. Bylem w mentalnym i widziałem go jako ciemna chmurę. AP zwrócił mi na niego uwagę. Teraz on zaczyna.

Było to chyba po 5 albo po 6. Chwilka zanim zadzwoniła komórka. Wskoczyłem w deko wojenne. Jakiś facet w zielonym mundurze, katował kogoś przywiązanego do czegoś kwadratowego. Zapytany przez AP czy chce tego, odpowiedziałem ,ze nie i zdałem sobie sprawę ze nie mam ochoty na spotkanie z tymi sadystami. Wylądowałem przy stole popijając winko z paroma osobami. W międzyczasie podładowałem energie i spotkałem dwie dziewczyny, podające się za podróżniczki astralne. Wstając o 8 zacząłem rozpamiętywać kolejne sny. Bylem tak długo świadomy ze prawie nie spałem. Miedzy sekwencjami snu bylem w ciele mentalnym aktywny i kontemplowałem sobie. Raz miałem sposobność do wyjścia ale uznałem to za stratę czasu i wyśniłem sobie ciekawe towarzystwo Takie mało świadome wyjścia bardzo mi się podobają ,gdyż można ganiać po astralu i dzieje się o wiele więcej, niż gdy bym czekał na oobe. Jest nie warto, gdy nie można się utrzymać w NREM świadomie i znika się w nicości. Zadziwiło mnie ze Draqu był ciemny . ” razy spotkałem Darka ,był tez taki ciemny. Musi to być uwarunkowane spotkaniem w rożnych dymensjach. a może te wymioty cie tak podkolorowały.

Hej Draqu dzis maszerujemy po Norymberdze .Czerwone sztandary. Zabierz żółta farbę. Zrobimy im jakiś numer. Tylko nie wymiotuj. uuuuuuu. Wielki plac defilad. Mozna teraz liczyć dziury po kulach. w największej hitlerowskiej budowli w bajernie. W paru trzymałem raz palca ale nic mi się nie przywidziało.

Draq

23.11.

Z Hitlerem kombinowałem w wakacje przed zlotem, gdy pojechałem do Niemiec do miejsca gdzie mieszkał.

http://img220.imageshack.us/img220/2064/spa0582xo7.jpg

^^’

Mentalność tego miejsca z przed parędziesiąt lat wisiała w powietrzu.

Dobrze Zbyszek, ale o której godzinie? BTW w norymberdze juz bylem astralnie, heh nawet sie pytalem wtedy na skype czy tam jest wielka piłka z 2 wierzami w tle.

Zbyszek:

Budzimy sie o 4 i nastawiamy komórkę by budzila co godzine. Zostajemy swiadomi 7 godziny. A wiec dzis Norymberga. Miasto w ktorym mieszkam. Niemcy zajmuja pol astrala . Biegaja nadal z granatami. Latwo na nich trafic.

Mishah:

Może przyłączę się do odwiedzin Jezusa, bo Hitlera trochę się boję ;)- qrde no zastałem się

r_m:

Elvis albo John Fitzgerald Kennedy to też mogą być ciekawe tropy ;]

Zbyszek:

Korciło mnie by polecieć pod sama prezydenturę. By nie być posadzonym o szpiegostwo ,zaniechalem tych niebezpiecznych planów. Raz już spotkałem Hitlera. Stal nad mapa i coś knuł. Jakaś scenka z filmu..

Nie mogłem zasnąć do 2 w nocy, przegapilem wiec wstawanie o 4.

Obudziłem się o 5 godz..Po 3 minutach zacząłem zmyslanie. Bylem zbyt świadomy ciała ale ale pomimo tego rozpocząłem batalie o Norymnerge. Lecialem z Draqiem na samolociku do Nbg. Siedzieliśmy na skrzydłach machając sztandarami..Zeskoczyliśmy ,wpadając do jeziora otaczającego obszerny plac defilad. Przemalowalem żołnierzom flagi na oobe kolory. Akcja ruszyła wtedy już w astralu. Rzucali rozwścieczeni swoje kije i deptali niegodnie nogami. Przywolywalem Kronopio na pomoc. Byl kronikarzem i zapisywał w notesiku przebieg potyczki w rzucaniu się trawa. Przybył również Pieczywo by nakręcać latające kłęby trawy w powietrzu. Nawet Pomarańcza przywiozła ciężarówkę pomarańczy bo trawa się kończyła. Roznosiła w okopach pomarańcze w torbach. Najlepiej mi wychodziła kosiarka sztandarem oobe. Kręciłem się w kolo przewracając przeciwnika. Parę razy pojawiałem się jak Nike, na czarnej górce ze zlotu ,wołając rycerzy na pomoc. Często w kupie trawy wyskakiwałem odważnie ze sztandarem trzepocząc dumnie nim na wietrze. Sam AP powiedział ze takiej wojny to jeszcze nie widział. Przemykaliśmy często przy potężnych kolumnach, wielkiej ,hitlerowskiej,budowli .Budowla istnieje do dziś i jest zbudowana w kształcie literki U.Z budowli zrobiono teraz magazyny ,w jeziorkach otaczających plac defilad ślizgają się dzieciaki na lodzie a na samym placu znajduje się wielki parking dla pobliskich, norymberskich targów. 2 razy w roku jest tu wielkie wesołe miasteczko na których malowałem portrety .

Próbujemy dziś i jutro dostać się do JEZUSA..Spotkanie po 4 godz. w zameczku na dziedzińcu pod Wrocławiem- ten ze zlot. A wiec jest już Draq.MIscha i Zbyszek.

Zapraszam,zabieramy ze sobą papcie i szampana z jabłka stworzenia.

Kronopio:

I ja z notesikiem przybywam:) Do Jezusa jak polecimy taką ekipą to będzie koniec świata. Ale może jakieś wino się znajdzie…i to mnie kusi:)

Draq:

24.11.2007

Dzisiaj była jazda. Obudziłem sie o 4 i gdy zasnąłem i obudziłem sie o 5 to nic nie pamiętałem z doświadczenia. Zasnąłem ponownie i wtedy sie zaczęło. Zbyszek przejal nademna kontrole ze tak to ujme, gdy miałem wyostrzoną świadomość to widziałem tylko jak Zbyszek gdzies ciagle lata, non stop zagoniony. Ja w norymberdze przechadzając sie zobaczylem budynek w ktorym ktos mial bieżmowanie, nagle całe otoczenie się zmieniło, przy czym cofalem sie wstecz. Zamiast bierzmowania w budynku była jakaś narada hitlerowska. Ubrałem sobie mundur niemiecki, wszedlem do budynku zapamietując kazdy szczegół. Wszedłem do środka, byl duzy stół, gdzieś tak po środku siedział hitler, na ścianach malowidła. Usiadlem i zostalem poczęstowany. Zjadłem by nic nie podejżewali i wsłuchiwałem się w rozmowę. Zbyszek za oknem prowadził wojnę, spojrzał na mnie i pokazał kciuk, ze wszsytko dobrze. Jakiś telefon zadzwonił, był stary, czarny. Aha, przed tym Hitler machał swoim palcem po jakiś papierach, mapach, które rozłożył na stole. Gdy odebrał i zaczął rozmowe, to ja wyszedłem. Dokładnie pamiętam jego szwabski głos, wyszedłem z budynku i poleciałem do kolezanki. Przemiezalem lasy, w ktorych byla niezła sieka, wszystko mialo klimat 2 wojny swiatowej. Gdy juz do niej dolecialem to wszedlem do jej domu. Spojrzałem w lustro i moja twarz zaczęła się zmieniać. Oczy i nos się zmniejszyly, nosa prawie w ogole nie mialem, uszy zrobily się szpiczaste i wyskoczylo mi 3 oko na czole. Przerażające to było, jakbym widzial przed soba ufo. Patrzyłem dalej, podnioslem ręke i w odbiciu miedzy palcami były błony, jak u żaby. Pomyślałem (czyżbym był w poprzednim życiu rybą?). Spytałem samego siebie z przed lustra „czy jesteś mną?” on odpowiedzial „tak”. Nie chcialem tracić czasu więc wyszedlem na dwor (…) ujrzałem samolot wielki ktory lecial nisko nad ziemią. Przed tym snem mialem jeszcze jedno doświadczenie, ale pamiętalem go tuż po obudzeniu, teraz zapomnialem ;/.

Twistoid:

Ja się piszę na buddę🙂

Zbyszek:

A jeszcze zapomniałem coś. Zaprosiłem Leona ,dając mu trójząb Posejdona by nadziewał larwy hitlerowskie ślizgające siu po ziemi. Walczyliśmy jak Spartakus na chwilkę ,by połączyć się we wspólnym froncie z AP. Teraz dostałem od Leona list ,ze mnie w nocy namierzył w towarzystwie Degola.

Przeczytalem jeszcze raz posta Leona i wyglada ,ze to ja bylem tym Gogolem haha

Budda -super pomysl. Dzis lecimy do Buddy a w niedziele do kosciola ,by uniemozliwic krzyzowanie. super

Draq:

Dzisiaj Do Buddy, a jutro robie sobie urlop :P. Ja w szkole zasypiam przez te doświadczenia, ale cóż warto sie poświecić :). Budda dobry pomysł, Jezusa wiele razy spotykałem w astralu, może opisze, czasami śmiesznie było nawet.

Zbyszek:

Twoja akcje za przebieranca jako szpiega ,dobrze pamietam haha. A wiec dzisiaj i robimy przerw

Aloha Surfer11:

Witam Astralnych Wymiataczy pierwszy raz po tej stronie forum,

Napisze kilka moich doswiadczen w zwiazku z Jezusem(lub czyms kogo tak odebralem):

#1Pewnego razu majac jakies 15 lat,bedac sam w domu poczulem dziwne wibracje i podekscytowanie…zaczolem biegac po pokojach szukajác „czegos”.W pewnym momencie zatrzymalem sie przed obrazkiem Jezusa,ktory dziwnie sie swiecil,chwile pozniej upadlem na ziemie razony swiatlem i miloscia jaka poleciala od obrazka…plakalem z wdziecznosci za to Swiatlo.Przez nastepne kilka dni chodzilem a raczej unosilem sie na ziemia pelny radosci,pokoju i milosci.Bylo to jedno z najmocniejszych spotkan ze Swiatlem…Jezusem?-niekoniecznie jednak od tamtej pory mam do Niego sentyment…

#2Po obejrzeniu filmu „Pasji”,na ktróra specjanie nie wybieralem sie do kina ale kumpel podrzucil mi pirata wiec luknolem i mnie wciagnelo:

Po filmie nastala we mnie niewyslowiona cisza…cisza bez cienia smutu czy radosci…poprostu swoista pustka.

Polozylem sie do lózka i po chwili odczulem w pokoju czyjas obecnosc(nie ospuo lecz fizycznosc).Istota,ktora odebralem jako Jezusa emanowala potezna,zintegrowana energia…jedna co mnie zaintrygowalo byla to czern lecz nie majaca nic wspolnego z lekiem czy negatywnoscia…Jakoze ja ciagle bylem w wewnetrznej ciszy nie bylo zadnej komunikacji.

Tak przy okazji dodam,ze kumpela po powrocie z kina(po „Pasji”)zastala placzaca krwia figurke matki boskiej w pokoju.

#3Pewnego razu postanowilem narysowac portret Jezusa bedac kanalem dla niego samego…

I tak po kilku minutach powstal obarek naszkicowany najmiekszym olówkiem jaki mialem.Obrazek przedstawial jegomoscia o duzych czarnych oczach,stanowczej twarzy ale spokojnej,rysy arabskie.Pod portretem widnial napis:Jestem Milosciá.

Poczulem,ze obrazek pójdzie w swiat i tak nastepnego dnia otrzymala go osoba,ktora jak sie pózniej okazalo miala wtedy urodzinki.Z tego co wiem obecnie chodzi ta osóbka 2 razy w tygodniu do kosciolka i podrozuje do wszelkich mieksc nawiedzonych przez bóstwa chrzescijanskie…sam nie wiem czy dobrze zrobilem rysujac ten obrazek;)

Ktos kiedys mi powiedzial,ze ” mr antychryst” manifestuje sie w czerni i jak sie tak odczuwa Jezusa to trza sie duzo modlic bo to znak rychlej smierci…i tak tez indianie Yaqui opisuja „aniola smierci” tzn czarna postac z boku,tyle,ze dla nich Smierc jest waznym doradzcá,ktory uswiadamia nam,ze nasz pobyt tutaj jest oraniczony i powinnismy robic to co jest naprawde wazne czyli rozwój.Kto czytal Castanede ten wie o co chodzi.

Swego czasu nawet slyszalem takie szepty do ucha przed zasnieciem:”wkrótce umrzesz”

co bylo motorem napedzajacym zmiany jakie przeprowadzilem w swoim zyciu.Te szepty slyszalem zanim spotkalem tá tajemnicza ciemna postac,ktorá odebralem wtedy jako Jezusa ale moze to jedna i ta sama istota i nie koniecznie J.Ch…jakkolwiek mam wielki respekt dla Jezusa,nie takiego jakim nam przedstawia religia-system(ofiare)ale tego realnego Rebelianta Milosci…

Jestem bardzo ciekaw waszych odczuc i przezyc na ten temat.Pozdrawiam:)

Zbyszek:

24.11.

Z kolorami to baja tysiąclecia. Ostatnio widziałem Darka i Draga na czarno. Potem zmieniłem dymensje i stali się kolorowi. Jak bylem w astralniaku i Brus stanął obok, to jak by mnie światło poraziło, był w mentalnym. Z masa swiecacego ducha w środku.. Kiedyś indziej w poza, wyparłem jakieś coś ,zostając w eterycznym. To wyparte świeciło się kolo drzewa. Kolega siedząc na ławce był dla mnie również czarny a idzie mu super i nie zamierza umrzeć,. .<najbardziej świeci się duch -w a to zależności gdzie wlezie. ups.

Mishah:

OK. Mam nadzieję, że wyjdzie mi dziś z tym Buddą, bo ostatnio ma forma dość cienka. Pozdrawiam 🙂

Zbyszek:

o 4 obudziłem się z bólem głowy. Tz. wyrwało mnie brutalnie z astrala. Zasnalem . Obudził mnie Mischa o 4:16.Interesujące odczucie:Dźwięczał mi w glowie. Szkoda ze gwałtownie wstałem by zrobić sobie kawy i straciłem natychmiast kontakt. Troche kawa zbyt mnie rozbudziłem i szarpałem się z miejscami w ,których was najbardziej zapomniałem. Wczoraj AP powiedział,ze Dalaj Lama już wie i będzie na nas czekał. Od dawna mnie coś tak nie zdziwiło ja te słowa. Przelała się prze ze mnie masa wątpliwości gdy zacząłem zmyślanie.

Parę minut przywoływałem was pod zameczkiem ze zlot. Zrobiłem mały spacer na gorke. Odczułem wsparcie AP,Pomimo kofeiny zapadłem się mieko w mgiełkę i przywołałem was do jadącego starego pociągu przez Tybet. Darek jako konduktor wszedł do środka dziwując się .: to ty Zbysiu,,,

Na stacji nie chcieliście się pojawiając znowu wyłaźcie uuuuuuuuu. Jakos upchaliśmy się w w 2 metrowa kule i poszybowaliśmy do swiatyni. W miedzy czasie spacerowaliśmy po stepie. W świątyni przywitał nas mnich. Dalaj Lama parę razy przemknął mi przed oczyma, Świecił na żółto. A w świątyni siedział tłuścioszek budda. A co się działo……………………?Duzo was było i uciekaliście ze snu przy byle okazji w swoje dziury astralne u

Moze ktos cos postrzegl.

Mishah:

CYTAT(Zbyszek @ 25.11.2007 – 12:37) *

o 4 obudzilem sie z bólem glowy. Tz. wyrwalo mnie brutalnie z astrala.Zasnalem . Obudzil mnie Mischa o 4:16.Interesujące odczucie: Dźwięczał mi w głowie.

U mnie, to mam kłopot z podróżowaniem ostatnio to poszedłem na Jana i już jak położyłem się po raz pierwszy to zacząłem sobie wizualizować Buddę. Po chwili pojawiliśmy się pod jakimś drzewem. Przyszedł też Jezus, ale zaraz sobie poszedł, zanim to zrobił pożegnał się ze mną. Potem przysnąłem i śniło mi się jak nadal rozmawiam z Buddą i on przekazał mi 20 praw, które miały stworzyć nowe prawo. Ale wszystko zapomniałem … ups :). Potem też śniło mi się zadanie, które przypominało rozwiązywanie koła Dharmy. Chodziło o to, że to co na początku, jest takie samo, jak to co na końcu. Potem obudziłem się i zrobiłem sobie przerwę. Położyłem sie znowu. Nagle zaczęła przepływać przeze mnie energia. Nigdy nie płynęła tak intensywnie, aż mną zaczęło trochę rzucać (cały czas w realu). Najpierw z góry w głowie, potem przez ręce, aż po nogi. Potem przeczyściły mi się wszystkie blokady, w czakrze podstawy, w splocie i w głowie w prawej skroni. Było to mniej więcej wtedy kiedy brzmiałem w głowie Zbyszka. Może się przyłączył do tego potężnego strumienia energii. Potem zasnąłem.

Zbyszek:

Szkoda ze sie nie budziles co godzine zegarkiem. Moze bys cos wtedy wylapal. Wpadnij na zlot. Odświeżymy kontakty i wspolnie z Draqiem potem poszalejemy. Na spotkaniu omowimy wnioski pod artykuł na forum. Nie mysle ,by ktos cos wczesniej napisal. Zaczynam pracowac na tępo a wiec koniec z zabawami w astralu. Draqu uciekal przed jakims mnichem . Gonil go, az do sklepu spożywczego.

Pozrdo.

Draq:

Już Zbyniu opisze ; ). Wycieczka miala klimat ala tybet trip. W ogole podoba mi się organizacja Zbyszka i to jaką energie wklada w obe, czasami stoję nieruchomo i przyglądam się mu jak lata po rożnych dymensjach. Zobaczylem mnicha buddyjskiego, który siedzial na dywanie w lotosie podajze. Inny mnich był tajemniczy, sam nie wiem dlaczego ale spieprzyłem przed nim hehe, tak zasówalem ze natrafilem na jakieś miasto, a wioska znikła, wleciałem szybko do supermarketu i wcisnąłem się między lady, skubaniec mnie odnalazł, usiadł sobie na jakimś regale w lotosie i przekazał ze za mna leza zeszyty, wiec mam wyciągnąć i notować. Powiedział, że najpierw musimy nauczyć się jezyka niemieckiego, pomyślałem w ten czas „niemieckiego? wtf przeciez jestesmy na wschodzie”, coś mi śmierdziało i nawet podejrzewam ze ten mnich to Zbyszek, który jaja sobie ze mnie robi. Najśmieszniejszy wątek był, gdy ten gościu odkrył jakiś puchar i poprosił o wrzatek. Zapytałem się „co robisz?” a on na to „zaparzam sobie herbate z buddy”, hmm domyśliłem się, ze w tym pucharze są jego prochy, pomysł dość śmieszny. Tak się zaśmiałem ze skoczyłem i lewitowałem nad regałami, potem straciłem energie i sie obudzilem.

Zbyszek:

Zmówiłem się z Twistoidem i Mavajem na kolejna noc z Budda. Zaczynamy tym razem o 6- dzisiejszej nocy .jeśli ktoś doleci mile widziany. Znudzonych medytacja mnichów jest tam wiele. Obiecali szczególne atrakcje.

Mishah:

Też się piszę

Pieczywo:

Jestem z Wami.

Conchita:

Próba spotkania z Jezusem

Zaczęłam od podróży mentalnej – pojawiły się jakieś nieskładne obrazy. Przyszło mi do głowy, żeby skoncentrować się na „idencie”, na energii Jezusa, którą kiedyś dane było mi poczuć. Nagle zaczęłam widzieć całą głową 360 stopni dookoła i w górę. I widzę z zewnątrz także obszar z myślokształtami, które wyprodukowałam przed moim 3 okiem. Znajdowałam się w wielkiej czarnej przestrzeni a u góry zobaczyłam złote grube może na metr i ze średnicą kilkanaście metrów koła – oponki, połączone brzegami i zwęzające się ku górze. Taki jakiś – nie tunel – bo to było szerokie – portal? Spróbowałam świadomością podążać w górę w „złote wrota”, ale im bliżej tamtego tym bardziej czułam, że zasypiam. Wprost proporcjonalnie. Przerwałam ćwiczenie, bo miałam ochotę paść na łóżko z biegu i zasnąć. Skończyłam ćwiczenie i senność mi przeszła. Niestety obecnie mam za mało energii na takie eksploracje…

Ciekawa sprawa z tym zasypianiem. Niedawno z pracy chciałam skonsultować swoją decyzję z szerszą perspektywą z WJ i zrobiłam to szybciej niż obecnie i w sekundzie zasnęłam siedząc przed komputerem w pracy:) I to tak normalnie – ze snami itp. Dobrze, że się zaraz obudziłam, bo były by jaja, jakbym się nagle zwaliła w pracy na podłogę lub na biurko:)

Zbyszek:

Myślałem ze do Jezusa nikt się nie odważny poleciec. Jestem pełen podziwu dla Conti. Dostałem od Darka odpowiedz -na pytanie snu w tybecie.. Śmiał się i napisał , ze często śni się ludziom jako konduktor. W pociągu pędzącym po tybecie wpadł przez drzwi uśmiechnięty, właśnie jako konduktor, Byl widać w pełnym śnie bo chyba nie pamięta tego buddyjskiego wątku .Najweselsze jest to ,ze śpiące ciała przylatują w ciągu sekundy gdy się je wola.,tyle ze ciężko jest je przytrzymać, a jak się już to uda -to mało kto coś pamięta. Najczujniejsze sny ma jak dotąd: Draqu ,Conticha i Pomarańcza..

Dzisiaj mialem pecha, bo obudzilem sie kolo 8 -nie mogac sobie przypomniec burzliwych snow.

Conchita::

Ty lepiej Zbychu powiedz, kto mi po domu o 6 rano chodził w czapce i rękawiczkach! (nie mam informacji czy miał coś poza tym na sobie:):)). Dziecko miało radochę:). Po czym powiedziało, że Pan poszedł spać:). Strasznie ciężko jest wydobyć z mojego malucha jakiekolwiek informacje, według niej wszyscy to widzą i, to po co ma opisywać. Poza tym nie umie jeszcze poprawnie nazywać bardziej skomplikowanych cech takich jak kolor włosów czy inne…

Zbyszek:

Twoja cora sie rozbestwila i sam przywoluje. Jak sie ubiera to jej jest na bajki. UUUUUUUU kiedy urosnie ,to pospie sobie spokojnie. A jak nie straci tego daru .

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.