admin

About Zbyszek

This author has not yet filled in any details.
So far Zbyszek has created 4 blog entries.

CIAŁKA, – oobe, podróże mentalne, stany świadomości, teleportacja i sztuka.

CIAŁKA, – oobe, podróże mentalne, stany świadomości, teleportacja i sztuka.

1. Sosna, wspólne śnienie

2. Przestrzeń duchowa, grupowe wpisy.

1. Sosna:

Dziękuje wam dziewczyny za wpisy. Nie wiem już jak zabrać się do tego wspólnego mega snu, w którym brało tyle osób udział. Relacje pozornie wydaja się chaotyczne, ale w wielu szczegółach można dopatrzyć się wielu nieprawdopodobnych podobieństw. Otrzymać tyle wątków będzie trudno, wiec proszę teraz o szczególną koncentracje.

Na Sosnę trafiłem w czasie wspólnego śnienia, w poprzednim eksperymencie. Szła na schodach w zielonej czapeczce. Pojawiła mi się przed oczami, gdy szybowałem nad schodami komnat Wingmakers. Szukając obrazów zobaczyłem ja wyraźnie schodząca w dol, po długich korytarzach. Tej samej nocy zdzwoniła do mnie niefizycznie, jakaś osoba we śnie, pragnąca dołączyć do naszych wspólnych eksperymentów. Rozmawialiśmy w przestrzeni bez formy. Dziewczyna ta wyrażała się pełnymi zdaniami a ja komentowałem je jedynie myślą.

Pomimo, ze odzyskałem świadomość w czasie tej rozmowy, nie potrafiłem rozpoznać z kim rozmawiam. W ciągu dnia zadzwonił telefon. Br br br, Zbyszek to ja. Pamiętasz mnie, malowałeś dla nas wnętrze. Potrzebujemy coś od ciebie, są ściany do udekorowania. Po chwil , -wiesz co mam już tego dosyć.

Mówiłeś poprzednim razem o tych ludzikach, widzę je wyraźnie na każdym kroku a nawet słyszę je. Nie daje już rady, musisz mi pomoc.

Zbił mi się twój obrazek, który dostałam od ciebie. Nie wiem czemu przesunęłam go na ścianie i szkło pękło mi wręcz pod palcami. Czy to coś znaczy, coś złego?

Niezwykle było to jej pytanie. Po krótkiej rozmowie odkryliśmy wiele przedziwnych zbieżności. W czasie eksperymentu Wingmakers, wybrała się Sosna na zamek, fotografując wielgaśne zamkowe schody. Ubrana w kubraczek i przykryta zieloną czapka, szorowała butami po najdłuższych schodach w Norymberdze. Właśnie wtedy, po 22 godzinie, fotografując ciemne zakątki zamku, zapragnęłam fotografować, -powiedziała, tchnięta jakimś twórczym impulsem.

Ładnie pomysłem sobie. Zdjęcia robiłaś tłucząc wcześniej moja szybę ze zdjęciem czarujących uliczek z Weiden. Przypomniały mi się moje pozostawione w pracowni szklane ramy, gdy pakowałem obrazy w samochodzie. Co tknęło mnie również, by ich nie ruszać bo się strzaskają w małym, zagraconym deskami aucie.

Nie przykładałem zbyt wielkiej wagi do tych zbieżności, aż parę dni później postanowiłem odwiedzić Sosnę mentalnie, w czasie pracy na budowie. Pomysł pojawił się spontanicznie. Usiadłem na podeście, zmrużyłem oczy. Sosna pojawiła się mi przed oczyma natychmiast. Dookoła niej krążyły dziwne, miękkie formy, przypominające jakieś szare tkaniny. Wirowały one dokoła niej, zawierając w swym ruchu trudna do postrzeżenia regularność.

Te wirujące formy na 1,5 metra wysokości, krążyły przy niej w odległości metra od ciała, przyjmując szpiczaste, rozciągnięte trójkąty. Co za śmiecie kręcisz przy ciele. Rozrzuciłem jej zdziwiony, dopatrując się w nich samych kłopotów.

Po krótkich uwagach usłyszałem odpowiedz Sosny. Bo ja właśnie taka jestem. Zabrzmiało to dobitnie, Co za precyzja wypowiedzi, tak jak bym słyszał w ciele fizycznym.

Nagły trzask pojawił się przy oknach wielkiego pomieszczenia w którym ktoś medytowałem. Ee ee znowu trzaska.

W miedzy czasie, wybiegł właściciel lokalu krzycząc , ze pojawiły się u niego w pokoju duchy. Miałem szklankę w ręce, postawiłem na stole, odwracam się a jej nie ma, wyszeptał przerażony. Szukałem wszędzie , duchy , duchy , o rety. Po chwili przychodzi , mówiąc. Wiesz co, znalazłem ja, ale nie uwierzysz gdzie. Pod ołtarzykiem Matki Boskiej. To one mi ja przestawiły. To duchy!!! Zdziwiony wyszedł z pomieszczenia.

Rozbawiony wysłałem wtedy SMS-a do Sosny informując ja o moich odwiedzinach. Wcześniej zaplanowałem wspólna akcje ratunkowa z 3 dziewczynami, prosząc je mentalnie o zgodę.

Idzie już pomoc , napisałem w SMS-ie.

I wtedy się zaczęło.

Sosna, odpisała. Właśnie mnie obudziłeś, miałam sen z trzema kobietami, przyszły i…..

Analizując sen Sosny doszukałem się wspaniałych trafień. Urszula, autorka zdjęcia załączonego do poradnika marskiego na blogu, potrzebuje wielki obraz do wnętrza, myślała często o mnie. W pomieszczeniu który miałem udekorować ścianę stoi stoliki na metalowych nogach, czarnym blacie. Urszula ma również wielkiego białego psa.

Czyżby przypadek? Kolory się zmieniły ale przedmioty pasują. Planując wyprawę, nie brałem Urszuli pod uwagę. Miała być przecież Conchita, Hebina i Mgiełka, stare znajome. Mgiełka mnie przegnała przy pierwszy podejściu, namawiając na wpisanie tej historyjki na forum. A ja nie chce tam jej wpisywać, ja chce tutaj, powiedziałem dobitnie, puszczając myśl w nieznana mi przestrzeń. Tak to nie odpowiem, odparła z szumem. To ooo nieeee, to nie, odpowiedziałem.

Teraz już wiem, ze pojawiło się nowe niezamieszkałe jeszcze forum, którego królową jest Mgiełka. Kolejne trafienie.

Wysyłam kolejnego SMS- do Sosny. Słyszałem ciebie. Rozmawialiśmy. Usłyszałem nawet twoja słowną odpowiedz. Bo ja właśnie taka jestem. Zabrzmiało to dobitnie, Co za precyzja wypowiedzi, tak jak bym słyszał w ciele fizycznym.

Pierwsza odpisała Conchita po telefonicznym zaproszeniu.

Herbina z oporem tłumaczyła się, ze jest podirytowana tekstem Sosny. Właśnie gdy ona sen śniła, Herbina chodziła po sklepie meblowym, szukając kolek pod stolik. Zamiast nich trafiała ciągle na metalowe nogi do slotu.

Wściekła się nawet, wszędzie je dostrzegając a nie te, których szukała od godziny.

A wiec mamy wspólny element , towarzyszący nam na jawie jak i w śnie, pomyślałem. Dziwny zbieg, Hm, raczej to coś innego. W czasie połączeń mentalnych kopiowana jest zapewne cześć naszej pamięć przez rożne osoby. Snią się im potem przeróżne fragmenty czyich przeżyć wizualizowane w rożnych formach, zależnych od indywidualnych potrzeb i upodobań każdego z nas.

Poprosiłem o rade Rugowe wpisując prośbę do jej komentarza na forum. Wkleiłem ja do świeżego jej wpisu o wspólnej podroży z Denis, partnerki Brusa Mena.

Wpis ten znajdował się dokładnie nad moim opisem grupowej podroży z Brusem do jego kryształu. Ach kolejny zbieg okoliczności. Wpisała go zapewne licząc na jakiś związek z poruszana prze zemnie tematem. Czytając jej opis wędrówki do wnętrza ziemi, trafiłem na fragmenty z Mojżeszem. Ups, mam jest coś wspólnego. Tego mi jeszcze brakowało. Fragmentu wczorajszego filmu Knowing się dokleiły. W filmie tym erupcja słoneczna niszczy ziemie. Aniołowie z innego wymiaru, w boskim pojeździe, którego widział sam Mojżesz, ratują Adama i Ewy, dwójkę dzieci. Rozpoczyna się kolejny cykl. Ich niezwykły statek przypominał mi doskonale latające szpargały przy Sośnie. Wytrzeszczyłem oczy, podziwiając scenografie filmu.

Zbyt skomplikowany byłby opis tego epizodu, ograniczę się jedynie do krótkiej notatki i łatwo dostrzeżonego dla mnie związku obrywania z Sosny jak z choinki trójkątnych szpargałów. Przecież ściągano właśnie dekoracje świąteczną w knajpie, w której pracowałem i zrobiłem sobie mentalna podroż, Wtedy nie nazywała się jeszcze Sosna Sosna. Dzień potem przyjęła to anonimowe Imię.

Szukając wyjaśnienia historia z psem zadzwoniłem do Sosny. Kilka minut rozważałem pytania. Dzyn, dzyn. dzwonie. Natychmiast podnosi znajoma słuchawkę, pytając kto tam. Ha , ha Ale miałeś szczęście. Szlam właśnie przez dwie hale na basenie i zajrzałam do metalowej szafki w której miałam schowany telefon a ty zadzwoniwszy. To jest już nie możliwe.

Herbina gdy jej wspominałem o czarnym psie, opowiedziała mi swoja historie. Jej mamę gdy była z nią w ciąży, to zaatakował ja owczarek,- spore komplikacje z niebezpieczeństwem poronienia. Ten wilczur śnił mi się latami choć nie znałam tego bolesnego epizodu z życia mojej mamy. Zawsze gdy coś się miało złego wydarzyć pojawiał mi się we śnie, Mam swój symbol, teraz potrafię już z nim pracować. Rozpoznaje po zachowaniu psa co się mi przytrafi w następnych dniach.

Rozmawialiśmy wczoraj w południe. Dzisiaj zajrzałem do siostrzeńca na nasza klasę i zobaczyłem go na zdjęciu, z czarnym wilczurem. Informowałem go często o naszych eksperymentach, tym razem zapominając o nim. Dokładnie 3 godziny po mojej rozmowie o psie z Herbina, Michał wkleił do netu swoje zdjęcie ze spaceru po lesie ze swoim wspaniałym czarnym wilczurem Pytałam Michała o zdjęcie, dlaczego wczoraj je wkleiłeś?

A bo mi się podobało. Ira jest super, dobrze wyszło, powiedział z zachwytem.

Luźne wnioski.

Trochę niespójne są moje opisy i wnikliwemu czytającemu, ten długawy wpis już zapewne bokiem wychodzą.

Ale zauważcie, iż takie dziwne zbiegi okoliczności, towarzysza nam na co dzień. Gdy odzyskujemy świadomość we śnie, to udaje się nam dokładnie im przyjrzeć.

Mgliste wspomnienia staja się twarda rzeczywistością z konkretnymi ludźmi, a odczucia, czy pojawiające się w nas nowe idee świadectwem niefizycznej rozmowy z interesującymi nas ludźmi..

Pominąłem szczegółowe opisy stanów świadomości, osób biorących udział w naszym wspólnym śnieniu. Zajęło by mi to zbyt dużo czasu stajać się ściągającym uwagę na boczne tory tomiskiem.

Obserwując ludzi z migreną, zauważyłem, ze miotające nimi emocje uaktywniają ich ciała niefizyczne. Odczuwane rozdarcie wewnętrzne jest jedynie odczuciem konfliktów i napiec w ciałach subtelnych, o których wspaniale napisał Osho. W momencie silnych napiec jak i radosnych chwil, wypieramy z siebie ciała subtelne. Wychylając je na zewnątrz naszego ciała fizycznego, odbieramy mu potrzebna do życia energie. W chwilach załamania chwytamy niefizycznymi rękoma, niefizyczna, schylona głowę w ręce, jak małe dzieci w świecie fizycznym. W chwilach radości przezywamy mistyczne uniesienia.. Ten odruch postrzegałem wielokrotnie u ludzi. Utrata błysku w oczach, w chwilach zwątpienia, jest właśnie ta chwila, gdy schylamy mentalna, astralna a nawet eteryczna głowę, w dol, do samych piersi.,

Gdy robimy to zbyt często, górna cześć naszego ciała jest bez ciał subtelnych, wychylonych w tym momencie do przodu. To staje się może przyczyna bólu głowy. Może nas ona bolec, obrabowana rozpaczą lub strachem z energii.

Możemy tak cisnąc te wyparte z nas elementy własnego ciała , ze dotrzemy w warstwie eterycznej do żywych komórek własnego organizmu, gniotąc ich wewnętrzna strukturę.

Możemy eterycznymi rękoma zmiażdżyć własną czaszkę, wywołując siniaki i krwotoki w mózgu. Wyćwiczony w stresie niefizyczny odruch, staje się naszym wielkim utrapieniem. Z byle powodu, samoczynnie się uruchamia, wywołuje deformacje w rozklekotanych, niefizycznych ciałach.

TUTAJ UWAGA. Deformacja te kopiują nasi znajomi, co umożliwia im współodczuwania w biedzie bliskim a nawet w skrajnych wypadkach wytworzyć je w swoim ciele. ( problemy przy leczeniu fantomowym) . Jeżeli zachodzi to na odległość , to wykluczam w tym udział neuronów lustrzanych.

Sosna opowiadała mi zrozpaczona o swojej chorobę. Szczeka się jej deformuje. Potrafiła nawet skruszyć metalowe części, świeżo wszczepione w jej kości.

Lekarze odgrażają się, ze zespawają następnym razem wielkim śrubami.

Jak pani to robi? To jest niemożliwe, by tak rozciapywać te blach i rozciąć sobie język w poprzek jak żmija.

No jak, pyta się Sosna sama siebie. Jak ja to robię?

Wczoraj w nocy miedzy 3 a 4 godzina, wszedłem na ulice podziwiając spadające płatki śniegu. Uśmiechnąłem się do ciemnego nieba zapadając w przyjemne rozleniwienie. Ożywczy niefizyczny wiaterek wniknął we mnie , odświeżając moje ciało fizyczne.

Ach jak pięknie, pomysłem, przyglądając się spadającym kręgom śniegu. Nie wiem jak długo to trwało, gdyż wpadłem w trans, delektując się radością.

W czasie kolejne rozmowy z Herbina, spytała się ona mnie trochę zniecierpliwiona o mannę Mojżesza. Śniła mi się, zrobiłam sobie ja we śnie, przyjęła formę 7cm. wąskich płatków.

Wiesz coś o tej mannie, spytała? Cos z Mojżeszem odparłem, nie kojarząc jeszcze związku z naszym wspólnym śnieniem.

Wieczorem dostałem SMS-a od Herbiny.

Byłam właśnie na blogu Rugwy, ona tez miała Mojżesza, haha.

Jakie były te płatki, spytałem przy następnej okazji. Cieniutkie , 7cm. Uf takie jak te moje ulubione ciastka z szafy, te co zona przywiozła z Polski.

Jeżeli nasze opisy pomogą wam dostrzec coś niezwykłego w waszym życiu, jakieś kolejne niezwykle zbiegi okoliczności, to nasze opisy spełniły swoje zadanie.

Nasza jaźń ( 6 ciałko) wchłania informacje z zewnątrz i korzystając z nich jak ze swoich, nie zwraca uwagi na ich autora. Dla mnie świadczy to, iż jesteśmy rozdzielona w przestrzeni, jedna jaźnią, żyjącą w miliardach ciał fizycznych.

  1. Przestrzeń duchowa.

Pomarańcza:

Nie czytałam książki Moena , tej którą reklamuje Zbyszek. Jednak po tytule poczułam znajome mi wibracje. Czy ktoś czytał? Jeśli tak to niech się wypowie:

Czy Moen napisał o tym o czym ja właśnie piszę? -bo tak to poczułam.

Oto w skrócie moje założenie, zrozumienie i pewność i obszar badania:

Stwórca samoświadomy, dzieli się na porcje, by w cyklach doświadczeń na różnych płaszczyznach doświadczać siebie samego. Wcielenie jest kolejnym sposobem na zebranie doświadczeń. materialna iluzja i zapomnienie )zasłona podświadomości) ma do zaoferowania maksymalnie wiele szans odnalezienia biegunowości negatywnej lub pozytywnej. Poprzez wybór. poprzez posiadanie wolnej woli…

Zdobywamy i wracamy do stwórcy, do energii źródłowej, wnosząc własne doświadczenie.

pozdrawiam ciepło.

Conchita:

No wiesz – książka dopiero wychodzi, jeszcze nie jest w sprzedaży, ale z tego co mówił podczas warsztatów to mniej więcej o to chodzi. O pierwszej świadomości – jak to się stało, że zaczęła wypuszczać sondy w ciemność i jak je sklejała, żeby się nie rozpadły. O kolejnych podziałach aż do naszego poziomu. Ciekawość – tak właśnie:).

A po resztę to trzeba do książki zajrzeć. Może Zbychu już czytał? Albo ktoś dostał wersję anglojęzyczną? Zresztą poczytamy niedługo po polsku.

Anna Atras też podobnie do Ciebie pisze. To o dwubiegunowości, wolnej woli itp.

Widać tak to właśnie jest – skoro ludzie niezależnie wpadają na podobne rozwiązania. Z mojego doświadczenia jednak wynika, że każdy bada rzeczywistość trochę od innej strony, więc w Twojej książce na pewno będą rzeczy, których nie ma u Moena (on lubi systematyzować po inżyniersku minimalizując aspekty psychologiczne) czy u Anny Atras ( muszę przeczytać jakąś jej książkę, bo na razie sobie przeczytałam tylko artykuły, ale widzę że ma słabość do „upadłych aniołów” i powiązań astralnych). Tak więc pisz pisz!!!

Pomarańcza:

Więc tak – prawda jest jedna. Nikt nie mówił, że dostęp do niej ma tylko jedna osoba. Jeśli ktoś wpadnie na to samo, to często posądza się o plagiat albo zarzuca że „naczytał się iksa czy igreka” i szufladka gotowa. No więc jakbym miała napisać książkę, (w sumie jeszcze nie wiem co piszę o książce nie myślałam) to na pewno nie będzie ona po inżyniersku ani w kierunku anielskim. Choć mam wsparcie logistyczne w obu zakresach u najbliższych przyjaciół. Wspaniałych , świetlistych, którym ufam. Na razie myślę i piszę. Czas na trochę konfrontacji z innymi. Co do Moena to myślałam,że może ktoś po angielsku czytał. Dzięki za doping Conchita.

Zbyszek:

Hm zanim Brus opowiedział swoja historyjkę o spotkaniu z dyskiem 8 szczebla, Zrobiło mi się oobe i poleciałem na jakaś planetę. W przedziwnych kolorach grała wielka postać golfa. Uderzyłem palantem w kulista masę ,która poszybowała w sina dal .Jednocześnie dostałem pomyślenie o stworzeniu świadomości na naszym szczeblu- Nie trzeba być Brusem, by się załapać na takie historyjki w astralu. Stara prawda jak historie o sondach . Nie ma co udziwniac z powodu rozmyślań o świadomości świata.- trzeba pisać jak jest co. I nie bać się plagiatu, Wspólny temat ,te same pojęcia a wiec musi być podobne. Teraz ciekawi mnie twój tekst jeszcze bardziej .. możne popchnie nas trochę do przodu

Mnie powiedzieli ze jest jeszcze inaczej ale nie połapie się bo nieograne tak dużo informacji.

Ha ha -my tez mamy takie sondy świadomości i nie jesteśmy ostatni w kolejce. . !

Pisząc tego posta nie kieruje się prywata .Mam nadzieje ,ze wkleisz tutaj cześć twoich tekstów. Przy eksperymentach byłaś wspaniała jak Conticha.

Odwagi!!! i czekamy…….Nikt się jeszcze poza Darkiem nie odważył czegoś swojego wkleić

Pomarańcza:

ok, skończyłam na porcjach na które dzieli się Stwórca…

Te porcje najpierw tworzyły galaktyki ( w dużym skrócie) a taką porcja też jest nasz komplecik ciał. Nasze wcielenie. Podzielone znów na porcje – ciała o różnych barwach czyli częstotliwościach wibracji. Te wibracje powodują które ciało uaktywniamy. (wybacz Zbyszku ale ja też na to wpadłam – żeby nie było ;))

Każde wyjście to jest OOBE, bo jest doświadczeniem poza ciałem fizycznym.

A ludzie nazywają powszechnie oobe to, co jest wyjściem ciałem eterycznym.

Wychodzimy po prostu i przełączamy swoja aktywność świadomości między ciałami.

Doświadczamy nimi różnych planów – fizycznego, astralnego czy duchowego…

Wszystko się przenika. I plany i funkcjonowanie nas w ciałach. Jeśli świat to hologram, to każda cząsteczka jest całością. Istnieje we wszystkich planach. Jak w białym świetle wszystkie inne kolory.

Właściwie jestem w trakcie krystalizowania swoich myśli na ten temat. Jakoś zaczęło mi się to od drugiej strony. Najpierw doświadczyłam wyjść w każdej odmianie, a teraz próbuje to zrozumieć. Najpierw więc zrozumiałam, że mamy nie tylko ciało fizyczne a jest ich co najmniej siedem i wiem już, że one współpracują doskonaląc moją istotę. Nie będąc ich świadomą nie wiedziałam czego doświadczam. Eksterioryzacja czy medytacja, czy jasnowidzenie itp.

Mogę się oddalić od ciała fizycznego ale mogę się przełączać mając ciała zebrane w kupę.

Mogę wysyłać swoje porcje po doświadczenia świadomie, a także dzieje się to poza nasza świadomością.

Ostatnie eksperymenty ze Zbyszkiem udowodniły mi to w dużej mierze, że nasze ciała się kontaktują świadomie i nieświadomie. Kilka dni tego eksperymentu, pokazały jak wiele mówiliśmy sobie nieświadomie, jak przez telefon.

No, ale wychodzić nie trzeba, by przełączać się na funkcjonowanie innym ciałem. Przyjaciel twierdzi, ze ta zabawa ze świadomym wychodzeniem jest niepotrzebna, bo on wszystko doświadcza właśnie w ciele świadomie przełączając się na postrzeganie, czy czucie innym ciałem. Dla mnie jest to narzędziem poznania.

Ludzie dzielą i klasyfikują wszystkie wyjścia i ciała. Dobrze, że to robią, bo to w celu

poznania. Ale pamiętajmy, że podziały są symboliczne – bo wszystko jest jednym. Wszystkie kolory ciał (odpowiednie jak czakr) razem sumują się w białe światło…

Tym jesteśmy – to moja myśl a ciekawa jestem co o tym myślą inni

Ps. „Nikt się jeszcze poza Darkiem nie odważył czegoś swojego wkleić.” – co masz na myśli Zbyszku – gdzie mogę to przeczytać?

Conchita:

CYTAT

Nikt się jeszcze poza Darkiem nie odważył czegoś swojego wkleić.

No ładnie – na darmo się produkowaliśmy tu na temat percepcji niefizycznej. A ja takie wypracowanie napisałam!!! Może e-pomarańcza dopiszesz coś do rodzajów percepcji, bo widzę, że też fascynują Cię różne rodzaje percepcji. Patrz dział AP: percepcja niefizyczna.

A ciała kontaktują się – szczególnie na poziomie duchowym jest czysta wymiana doświadczeń, ale tak naprawdę zachodzi to na każdym poziomie. W osób nadających na poziomie astralnym (czyli emocjonalnym) można dostawać całe pakiety skryptów emocjonalnych (tu też można zaliczyć emocje zbiorowe, w sensie negatywnym wszelkie manipulacje społeczne), mentalnie można zbierać całe systemy przekonań, ale też myśli na konkretny temat, szczególnie efektywne i przyjemne jest świadome odbieranie indywidualne – świadoma wymiana informacji pomiędzy niewielką grupą osób. Mieliśmy tu fajne eksperymenty… Niestety trzeba mieć tu czyste zaplecze, czyli przejrzystość w sobie, a to też nie jest takie oczywiste, bo jesteśmy tu po to, by czegoś doświadczyć różnych biegunów doświadczenia, a więc też zamętów emocjonalnych i mentalnych…

Twistoid:

Czakry, ciałka wszystko to tworzymy sami .Ważne żeby tkwić poza schematem odnośników i zaprzęgnąć je do czegoś nowego. Życzę powodzenia :)W sumie to nie lubię się dzielić nie stosuje niczego innego poza dualizm jak na razie dobrze mi służy wierze w pierwotny potencjał ciała astralnego ponieważ zawiera w sobie wszystkiej inne potencjały energetyczne dzięki niemu można odczuwać też inne Zbyszkowe dymensje, będąc w nim nadal. Ba nawet stwarzać nowe energie ale ostrożnie! W astralu można wybudować odpowiednie urządzenie, które pozwoli badać wycinki dymensyjne i poddawać próbki obserwacjom, bądź zmuszać je żeby wyjaśniły swoje właściwości, stwarzając lustra wymiarów i zamykać w nich wycinki nas w celu późniejszej konsultacji. Każde nasze ciało ma swój system komunikacji emocje,intuicja. Wszechświat cały czas chce się z nami kontaktować. Wystarczy poznać odpowiedni alfabet lecz ostrożnie często nie są to litery bezpieczne małe więzienia. Z wielu systemów komunikacji nie zdajemy sobie jeszcze sprawy ponieważ nie wpadliśmy na to że istnieją.:)

Zbyszek:

Dostane za jakiś czas listę eksper. amerykańskich fachowców. Próbowali podobnie jak my ze śpiącym ciałem.

Jak zbiorę info to napisze. Kolega ugania się za latającymi kulkami w świętych miejscach. Ostatnio łapał taka w zagajniku Ojca Pio. Przepraszam, ze nie pisze podsumowania ekip, ale jestem po parę minut w tygodniu w necie i nie da się na razie. Spisałem sobie już coś w zeszycie. Interesuje mnie wywoływanie bocznych sekwencji snu w astralu ,w przedziwny sposób zapamiętanymi obrazami w realu.

Stany świadomości a zaburzenia.

1.- Stany swiaodmosci.

2 Lusz, Robert Monroe

1.- Gdy ktoś nadgorliwie się rozgości w fantazji, na wiele lat, to wywołuj zmiany w mózgu, utrudniające powrót no normalnego stanu ? . Trudności w osiąganiu równowagi sa utrapieniem. Gdy mamy stresa, wieloletnie napiecia, to nasze jestestwo staje sie nad wymiar aktywne. Wtedy to co psychiczne, pochlania nas w glebiny , nie wypuszczajac na powierzchnie. Wiemy doskonale, iz rowniez substancje chemiczne potrafia nas rozklekotac, nawet gdy trzymamy sie od lat w harmoni psychicznej. Sa wiec rozne przyczyny rozstrojenia umyslu, jego zaburzen. Zastaniwmy sie nad tymi , ktore sami jestesmy w stanie wywolac. Czy sa one takie sam jak te , wzbudzone niewydolnoscia ciala fizycznego? Jezeli tak , oznaczac moze iz swiadmie przejsc mozemy podobne stany swiaodmosci jakie przezywaja osoby zdiagnizwani jako chorzy
Ilosc zaburzen jest ograniczona, co daje nam mozliwosc ich jakiejs klasyfikacji. One daja sie ogarnac. W oficialnej psychiatrii mozna przesledzic. Co z tego wynika?
Uwielbialem swojego czasu rozsypywac jazn na kawalki. Porwnywalem je do sklasyfikowanych chorob, Nie bedac zwiazannym z nauka pozwalalem sobie na calkiem odmienna ich klasyfikacje. Ale dosc tej asekuracji. Mamy wrecz te same objawy przy chorobie jak i te swiadomie wzbudzone. Co to moze oznaczac.? Najtrudniej jest wykryc, iz to co w nas zachodzi, jest substancji duchowwej, jego wypelnieniem i swiadczy o naszej niesmiertelnej naturze. Jak poradzic sobie z taka ostroznoscia, ktora strzeze nas przed ostatecznym roztrzygnieciem co jest czym. Stalowy rozsadek, by nie popasc w paszcze pseldonaki, przepelnionej zabobonem, czy zaufanie do wbitej nam do lba nauki. Duzo jest przyczyn iz wolimy przeczekac z rozstrzygnieciem. Sa jedank posrod nas osoby na luzie, podwazajace wszystko co im w rece wpadnie. Im sie wlasnie cos udalo, co psuje spokoj psychiatri. Podobne to troche to fotonu , ktory zmienia tor lotu , gdy jest obserwowany. On rowniez chrzania nastroj fizykom. Patrzysz na takiego a on chyc w druga strone. Nie patrzysz, to pojedynczy foton leci w rurakch po staremu.
To patrzenie jest rowniez w stanach swiaodmosci wazne. Obserwujesz samodzielnie wzbudzone zaburzenia i z nich wychodzisz jako zdrowy. Wciagniesz sie , lub jestes do nich zmuszony to w nich utkwisz. Gdy obserwujesz samemu, chwilowo je prowokujac, twoj foton swiadomosci omija chorobe, umozliwiajac przezywajac jedynie objawow. Nie mozemy przy ospie wzbudzic sobie pryszcze, by po chwili je usunac, ale przy chorobach umyslowach tak. Mozemy wzbudzac wszystkie objawy chorobowe bedac zdrowym.
Czym jest zawartosc umyslu wykryjemy niestety dopiero samodzielnie go testujac.

2.Lusz, Robert Monroe

Jezeli rosliny wytwarzaly rowniez lusz oznaczac by moglo iz jest to rodzaj energi z eterycznej warstwy, gdyz rosliny nie istnieja w wyzszych poziomach wieloswiata. Tu pojechali po bandach. Czzasami podgladalem rosliny w astralu , ale ledwo bylo co widoczne, jakby konczylo sie w eteryku. Nie wiadomo czym jest ten eteryk. Ludzie posiadaja niezwykle ukiejetnosci w odroznieniu od roslin. Oni moga stawac sie przezroczysci czy nawet znikac w warstwie fizycznej , pojawiajac sie wlasnie w eterycznej warstwie, jakby byl on zbudowany z antyczasteczek. Ludzie po zniknieciu w fizyku wnikaja ponownie calym cialem fiyzcznym w swiat fizyczny. . Czym moglyby wiec byc ten tajemniczy lusz, wytwarzany w dolnych poziomach rzeczywistosci i do czego bylby potrzebny w gornych, dajac sie produkowac na granicy swiata fizycznego i eterycznego. Ludzie mowia, iz wieloswiat powstawal w roznym okresie. Warstwy schodzily z gory a na koncu zaistnial swiat fizyczny. Znaczy to, iz nieskonczona ilosc istnien nie brala we wczesniejszych okresach produkcji luszu, hulajac sobie w wyzszych poziomach rzeczywistosci,czyli my rowniez jako duchy, bo nie bylo swiata fizcznego ani eterycznego. Dalczego schodza wiec w swiat fizyczny doskonale , duchowe istoty? . Z luszem mi nie styka rowniez to , iz jacys faceci konstruktorzy zrobili sobie fabryke, linie produkcyjna. Widze w tym tendencyjna interpretacje, agresywnego zycia w golnych poziomach, w ktorych sie zjadamy na wzajem. To zjadanie sie musi byc przyczyna takiej interpretacji. Warstwy rzeczywistosci stanowia nasz umysl i sa niezwykle misternie zrobione. Nasza jaznz- duchy, bedacy czastka jazni kosmosu jest ta czastka , ktora nas laczy ze wszystkimi- stan atmiczny. To o niej pewnie pisali, iz kreator dal nam cos z siebie. Oprocz JAZNI- ducha – stan atmiczny, dostalismy zdolnosc do samodzielnego ruchu jak i rowniez nasz umysl, cala zawartosc w sobie, ktora umozliwa nam czucie rozmyslanie, uswiadamianie sobie wszystkiego, To zawdzieczamy wlasnie istnieniu wieloswiata ze wszystkimi warstwami. Nie jest mozliwe grzebanie sobie na taka skale w zamierzeniach stworzonego swiata. My wszyscy go stworzylismy w nieskonczonosci, – wszystkie istoty. Nie ma jakichs podstepnych istnien, ktore by mogdy dobudowac kolejna warstwe potajemnie. Jest za to rodzaj energii, ktora mozemy podkradac.. Tak robia podroznycy w oobe, zabierajac sniacym ich energie snienia. Umozliwia to zlodziejom dluzszy pobyt poza cialem. A wiec krasc mozna cos , ale to pewnie nie ten opisywany lusz. Czyli nie wiem nadal co mieli autorzy tej historii na mysli,
Bruce Moen, kolega Monroe juz bardziej optymistycznie interpretuje swiat. Powstal on jego zdaniem by poznawac i przezywac, co mi bardziej podchodzi jako cel stworzenia dolnej warstwy wieloswiata. Przezywamy i poznajemy we wszystkich warstwach swiata i malo co sie roznimy po smierci od zywych. Umysl podobny, choc znika nam twarda materia, spowolnijaca ruch. Znikaja nam nastepstwa i konsekwencje fizyczne. Roznice sa , ale nie az tak wielkie by gebe rozwieralo. W fizyku istniejemy krotka chwile , by wrocic w wyzsze poziomy rzeczywistosci. Zabieramy ze soba mysli, wspomnienia, ktorymi zapelniamy swiat mentalny. Tworzymy jego wypelnienie . Choc wydaje sie, iz tak tutaj rozpaczliwie,to obliczajac korzysci po smierci, to zabawa jest, choc czasami gorzko smakuje. Roberta Moena spotkalem kiedys na kursie Bruce Moena. Jak zywy usiadl sobie na przeciwko mnie. Podsunal mi cos, nie mowiac o oprawcach. Stad mysle iz teorie luszowe sa zle interpretowane, moze ktos mial zly dzien. Ze sa nygusy w kosmosie to pewne, ale by sie nimi az tak stresowac? Mamy rozwoj, dojrzewamy pokonujac trudnosci. Dobrze sobie cenic tresc zycia, te cale zwiazki jednego z drugim, te psychologie, dziecinstwo, dojrzewanie, to wlasnie zbieramy w tej warstwie jednego wynikajacego z drugiego