Wspolne eksperymenty,- 10
Conchita: 09.11.2007
Właściwie można by temat podczepić pod wspólne sny z uczestnikami forum, ale Zbychu zaplanował regularny eksperyment prowadzony przez cały następny tydzień, więc warto wydzielić. Nie może sam chwilowo napisać, bo gdzieś tam maluje w świecie, gdzie nie ma netu.
Pokrótce – przez następny tydzień od 4 rano będzie nas nawiedzał mentalnie wchodząc do snów. Zaleca od 4 nad ranem budzić się co godzinę i przypominać sobie sny.

Planuje ściągnąć nas do kryształu Bruce’a Moena do jego miejsca spotkań, a Bruce gdzieś teraz ma warsztaty, więc Zbychowi pewnie marzy się zrobienie małego zamieszania/ zadymy – Bruce wchodzi do swojego kopulastego miejsca spotkań a tu OOBE maniacy… No zobaczymy – warto zwrócić baczną uwagę na sny i zaprogramować się na zapamiętywanie a może nawet odzyskiwanie świadomości.
Wiecie – przed zaśnięciem mały programik do podświadomości i powinno zadziałać, gdy pojawi się Zbychu..:)
e_pomarancza:
No i super, chętnie się wybiorę na wycieczkę do kryształu. Nie wiem, co to, ale zobaczę. ja tez kiedyś widziałam kryształ – (wibracje miłości) – w astralu. W środku ziemi był Może to ten sam?
No to do zobaczenia Arti :)* Conchi Ty pewnie też lecisz? Buziole!
Conchita:10.11.2007
Wczoraj nawet się nie nastawiałam specjalnie na coś w astralu. Miałam jakieś sny z chińskiej kolekcji – o wykruszaniu się ludzi wolnomyślicieli i wchodzeniu w system, zniewolenie umysłu, przystępowaniu ich do partii komunistycznej. Na koniec umierała mi jakaś bliska Chineczka , mama lub starsza … siostra, ciocia, nie ważne, ważne że była mi bardzo bliska i chciałam pójść z nią niefizycznie tam gdzie szła po śmierci, ale pojawili się Przewodnicy niefizyczni i mi zabronili, wypchnęli mnie na ziemię. A – był tam jeszcze motyw jakiegoś miejsca – czegoś wyrzeźbionego w kamieniu na odludziu – miejsca religijnego…?
Ciekawe, czy Zbychu czytał o Chinach:). Ale to pewnie jakieś moje majaki…
Ale dokładnie o 4.00 z niewiadomych przyczyn wybudziłam się gwałtownie – z wrażeniem, że coś mnie pacnęło energią w głowę.
Dziś w nocy powinnam być bardziej receptywna, bo nie szykuje mi się już rajd po sklepach z dwulatką na rękach:)
*
Zbyszek: 10.11.2007
3:55 coś mnie obudziło. W nocy bawiłem się z łysym gorylem-yeti.- cos z ewolucja, którymś momencie, wpadałem do paru z was. Nie miałem planu i rozmyłem sie w spontanicznych snach. Chyba przez te dźwięki , nie miałem kontroli. Przeszkadzają one trochę, odciągając uwagę .
Dzisiaj łapię was od 4. Kto będzie spał, może wpaść z reszta przywołanych osób do kryształu Brucea. W krysztale była Conchita. Poprzez nią, możecie tez tam zalecieć. Jest to kopulasta konstrukcja z dziurą u góry. 4 drzwi prowadza do ogrodów. Jeden z nich jest japoński. Ludzie siedzą czasami na werandzie pod kopula i się ćwiczą w lataniu lub zbierają energie. Setki ludzi odwiedza kryształ. Podłoga z kafelek czarno białych. Kryształ po środku . Czasami pojawia sie rożnym ludziom plotek. Brus swojego czasu zmienił plan i usunął podest. Niektórym sie on pomimo tego nadal pojawia.
Raz chciałem kryształ zwędzić to mnie wywalili jacyś niefizyczni.
A wiec grzecznie prószę. Innym razem ciąłem kryształ piłą. Brus powiedział, ze ktoś na nim był, bo się iskry sypały.
Dobrze byłoby sie budzić co pełne godziny a wiec o 4,5 ,6, by sprawdzić co sie śniło. W innym wypadku sen ucieka z pamięci. W momencie gdy sie ktoś pojawia w naszym śnie, może być ślepy ale nasza obecność jego pobliżu powinna na tyle zaskoczyć śpiocha , że odzyska częściowo świadomość.
Budzę następujące osoby. Darek, Drag, Mischa. Kronopio. Mavej. Noble Pieczywo, Flayer.
A panie to: Anula. Conchita, Pomarancza , moze Slotha i Joaśka wraz z Brusem
Cześć z was rozpozna mnie, gdy sie pojawię, budząc się. Wtedy wskakujcie szybko ponownie w sen. Może cos sie nam wtedy uda.Jak by co, by sie nie pogubić od 4 rano, łapiemy sie za ręce w wyobraźni i lecimy w kółeczku do kopuły. Trzymanie za ręce ułatwi nawigacje tym, którzy jeszcze tam nie byli.
*
e_pomarancza:
Ok, ja sie dziś wybrudziłam o 4, 5 i 6 ale sny zapamiętane nie maja nic wspólnego z światłem kryształami i fruwaniem… wręcz przeciwnie… Czy wpisujemy to cokolwiek to by nie było? Bo nie wiem czy zapodawać dzisiejsze potworności?
ps. dziś złapie was za ręce przed snem. I do kółeczka…
*
Angello:
Niedawno rozpocząłem osobisty eksperyment, który zajmie mi pewnie tydzień lub dwa, chociaż chętnie przełożyłbym go na później i przyłączył się do Was o ile istnieje taka możliwość. Tym bardziej, że ostatnio budzę się dość często w nocy, dzięki czemu zapamiętuje sporą ilość snów. Jeśli nie to spoko. Równie dobrze mogę kontynuować swoje badania.
Jednak nie licz na mnie Zbyszku. Planuje na najbliższe dni jeszcze jeden eksperyment oprócz tego, o którym wspomniałem wcześniej. Z tą różnicą, że ranga nowego jest zdecydowanie wyższa(czyt. poprawiający skuteczność wyjść). Na razie musze się pobawić w swojej piaskownicy.
*
e_pomarancza:
Myślę, że jak chcesz dołączyć do lotu do kryształu to Dyrektor Projektu – Zbyszko Cie nie wydeleguje. Czemu miałby to zrobić? Te osoby co wymienił to propozycje pewnie, tych będzie nawiedzał jak myślę i wyciągał za głowy albo inne części ciała… Ja się pisze bo to cos ciekawego. A ja jestem ciekawska.
*
Artur_flyer:
Zbycho przyleć i rwij z ciała. Otwieram się całkowicie, może nie jestem zbyt doświadczony ale mam duże chęci.Dziś rano po rozbudzaniu, męczyłem się cholernie.
Starałem się wyrwać na wszystkie sposoby, przyznam , że nawet nie myślałem o Zbychu. Wyskoczyłem na chwilę, wyturlałem się, wstałem, rozejrzałem się po pokoju i ściągnęło mnie z powrotem.No ale dziś skupiam się już na Zbyszku, Zbychu ciągnij, rwij, bij, katuj ,tratuj ja to wszystko dziś wybaczę ci jak bratu, byle bym tylko odzyskał świadomość
*
Discoverer: 11.11.2007
Jeśli chodzi o pamięć snów to dobrym sposobem jest autosugestia, świetnie się sprawdza bynajmniej w moim przypadku , o co chodzi?
Gdy już zasypiasz, jesteś rozluźniona/y , wypowiedz w myślach kierując do swojej podświadomości zdanie:
Po każdym skończonym śnie obudzę się, każdy mój sen zapamiętam
Powtórz je z dwa lub trzy razy w myślach.
Podświadomość jest najbardziej podatna na sugestie i skłonna do współpracy wówczas kiedy człowiek jest zrelaksowany i idzie na spoczynek senny kiedy umysł odpływa w sen. Wiec powyższą formułkę najlepiej wypowiedzieć w myślach tuż przed zaśnięciem. Wiele razy mi się to sprawdzało sen się kończył a ja pamiętałem wiele ze snu budząc się automatycznie. Nawet 4-krotnie jednej nocy się budziłem, a sny były naprawdę obszerne.Dziś koło 4-5h zamierzam świadomie wtopić się w astral, nie miałem jeszcze w planie odwiedzenia Kryształu wiec obiorę sobie jako cel jestem ciekaw gdzie mnie zaprowadzi po prośbie MTJ
PS za parę godzin otwarcie strony DS fajny pomysł z tym odliczaniem czasu do otwarcia.
*
Artur_flyer_11.11.2007
Ojojojojoj!!! Ale się działo:) Wow!!! Boże nie wiem od czego zacząć:)Po godzinnym rozbudzaniu położyłem się o 4:10, miałem o 4 ale pojawiła się nowa odsłona strony Darka, troszkę ją poprzeglądałem. W ogóle o tej godzinie było dużo Obemaniaków na forum. Czułem tą energię, wiedziałem, że będzie się dziać hihi.
Leżę, rozluźniam się, czuję niesamowitą miłość, wiem, że nie jestem sam na placu boju. Starałem się skupić na Zbyszku, przypominałem sobie pozytywne odczucia, które płynęły podczas słuchania Jego audycji o ciałkach, oraz wyobrażałem sobie jego fizyczny obraz.
Działy się dziwne rzeczy. Najpierw ta miłość, później, taki spokój, niefizyczny chłód, zero emocji i wtedy odczułem coś dziwnego.
Coś działo się z moim tzw. trzecim okiem, zawsze wydawało mi się, że ludzie odczuwają je dokładnie między brwiami, ale ja czułem je troszkę wyżej.
Dziwne to było hehe, takie niefizyczne łaskotanie tam czułem.
Leżałem, wydawało mi się, że minęło dużo czasu, no i w końcu pojawiły się wibracje i znany mi paraliż.
Tym razem postanowiłem poddać się temu, nie robić nic na siłę. Zwykle gdy tak robię głowa zaczyna się lekko unosić do góry, to samo z resztą ciała.
A tu zonk!!!! (i to będzie dobre)
Zrobię przerwę, nie wiem czy to był Zbycho, ale jeszcze nigdy tak nie miałem, było tak.
Coś złapało mnie za głowę i zaczęło ciągnąć do tyłu, rwało mnie dosłownie.
Później coś rozsunęło mi nogi jak do szpagatu, na koniec całe ciało przekręciło się w moją lewą stronę.
Po tych wszystkich zabiegach znowu udało mi się złapać wibracje i wyszedłem, ale opisze to już w notatkach żeby tutaj nie zaśmiecać :):)
Gdy już wróciłem do ciała, byłem strasznie podekscytowany, wyjście było niesamowicie realne WOW!!!! Zerknąłem na zegarek i kolejny szok!!!! Całość trwała jedynie 50 minut, była 5, ach ten czas hihihi.
Leżałem strasznie podniecony, chciałem od razu złapać za klawiaturę i opisać to wszystko.
W końcu, przed szóstą, obróciłem się na bok i usnąłem. Nie pamiętam za bardzo co mi się śniło, jakieś strzępki…. hmmm…, na pewno coś związanego z forum, aa i jeszcze Andrzej Gołota, kąpał się w mojej łazience.
To tyle, lecę na bloga, dokończyć opis.
*
Discoverer:
OBE dziś spaliłem :/ Jedynie miałem wyraźny sen między 5h a 6h w którym byłem coś ala współczesnym Jezusem. Opis w wielkim skrócie:
Dysponowałem urządzeniem które ukazywało mi tkankę zmutowaną przykładając ręce potrafiłem przelać energie która leczyła natychmiast zmiany chorobowe i tak uzdrowiłem dwójkę dzieci podłączonych do respiratora i jedną kobietę. Lecz czułem ze nadal była nieufność ludzi do mojej osoby, pomimo tych cudo – uzdrowień z mojej strony. Później nastąpił wybuch nie pamiętam może to była atomówka wiem ze zniszczenia były wielkie zostałem tą destrukcją miasta obarczony ludzkość ocalała pamiętam, ze leciały we mnie kamienie, był to przejaw gniewu ze strony ludzi. Dziwny sen.
Jutro jak OBE wyjdzie to łącze się z MTJ ws. dotarcia do Kryształu jak by MTJ nie sprostał zadaniu postaram się złapać Ident Zbyszka.
*
Kronopio:
Przebudziłem się dziś około 4.30 nastawiony na doznania
Utrzymałem świadomość przez 30 sekund i pogrążyłem się w śnie w którym ktoś dawał mi instrukcje jak mam się posługiwać forum: jak się pisze posty, do czego służą poszczególne elementy etc. A ja zniesmaczony jak małe dziecko bo przecież sam potrafię sobie poradzić;)
Później jeszcze śniła mi się żółta książka Darka jak płynęła kanałem wodnym w listopadowej mgle………….. Strange, Very strange…
Zobaczymy co dalej z tego wyniknie
*
Anula
Zbyszek mi głowę rwał, szkoda ze poczułam to jak piłam rano kawę… kolo 9.oo. Sen był ni z gruszki ni z pietruszki. Śniło mi się ze rozmawiałam z Karolem Strasburgerem a nad ranem fajnie zadziałał interpretator, bo stwierdziłam ze całkiem są podobni z Brucem. Cały czas była przy mnie moja siostra. Miało to miejsce w dość dużym biurze ze stołami ustawionymi w kwadrat. Generalnie głupoty… gdy po przebudzeniu przed 4.oo przysnęłam wiem tylko ze mnie coś porwało. Nic nie pamiętam, tylko mam świadomość, ze gdzieś byłam i wydarzenia działy się nie na tym poziomie na którym ja wówczas byłam. Zbyt szybko… szkoda. jutro będzie lepiej
*
Zbyszek:
Z piatku na sobote.11.11.2007
Ha ha przepraszam za spóźnienie. Zepsuło mi sie auto i reperowałem do 6:05 w śnie oczy wiście. Przyglądałem się mechanikom, pracującym na akord.-reperowali silnik. Masę szczegółów i śmiesznych scenek przeżyłem w międzyczasie. W którymś momencie wszedł jakiś przystojniacha. Otworzył drzwi, przedstawiając się serdecznie. Myślałem ze Flayer, gdyz jedynie jego nie znam. Akcja z AP rozmyła sie w szarości. Zaraz napiłem się kawy i pognałem pędem do was.
Misza sie opierał. Z łatwością dały się wyciągnąć Anula i Conchita. W 3 trzymając się za ręce pognaliśmy do kryształu. Chciałem was zmusić do wirowania w kręgu ale stawiałyście opór. Cos się wam widać nie zgadzało to przymusowe wirowanie i rozerwaliśmy się w pojedynkę. Sprowadzenie ludzi do kryształu okazuje się dosyć trudnym zadaniem. Trzeba osoby mięć na uwadze a jednocześnie szukać w pamięci miejsca w którym się chce nagle znaleźć.
By wyćwiczyć szukanie identa dobrze jest potrenować w Realu, wspominanie znajomych. By myśli o kimś napływały bez zastanowienia i szybko. Dziwna umiejętność. Przypominanie sobie kilku znajomych ze zmieniająca się kolejnością i szybkością, jest przydatnym do tego ćwiczeniem.
W którymś momencie wpadła z impetem Pomarańcza. Wymieniliśmy parę zdań – może sobie coś przypominasz.. AP zwrócił mi uwagę na intensywność spotkania. Może dlatego ,ze smacznie sobie drzemałem. Darka postrzegam jak ciemna chmurę. Podchodził do mnie parę razy, ale ja uciekałem jak głupek gdzieś indziej. Pieczywo raz się odwrócił, a Drag stał jak ćma przywołany jakoś bez świadomości. Może czekał na przebieg wypadków. No i Twistoid. — tego raz złapałem . Bardzo serdecznie przywitaliśmy się w nierozpoznawalnej dla mnie dekoracji. Byłem wtedy w mentalu i jedynie przepływające myśli, były dla mnie postrzegalne.
Moi Drodzy. Kto chce się przyłączyć . Proszę bardzo. Cieszę sie ,ze macie ochotę na te wygłupasy. Im nas więcej, tym cieszę sie bardziej. Balem się, ze nie znajdziecie czasu ani chęci. A tu proszę, są osoby które same chcą dołączyć. Super.
*
Twistoid:
Haha a wiesz że możliwe:) Snił mi się tez Draqu , stał tylko i sie patrzył ,to pamiętam, było parę osób jeszcze ale mgliście. Hmm interesujące.
*
Conchita:
Ja miałam bardzo dużo snów. Znów nieoczekiwanie obudziłam się o jakiejś godzinie, ale nie miałam komórki pod ręką, więc nie wiem o której.
Pamiętam wyraźny sen o imprezie publicznej w miasteczku nad brzegiem morza. Dużo ludzi się zebrało… Nagle z morza zaczęła wynurzać się niemiecka łódź podwodna! I zaczęła strzelać. Zrozumieliśmy, że to wojna. No i później był atak piechoty i chowaliśmy się z ludźmi po piwnicach. I potem się baliśmy, że nas znajdą.
Jakiś chłopak mnie odwiedził, przedstawił się ale nie chciało mi się wstać z łóżka, żeby zapisać nazwisko i potem zapomniałam… Jak teraz pomyślę o Waszych zdjęciach, to chyba … to był Kronopio!?!?! Nazwisko kończyło się na -ski, i tam mi brzmiało jakby z “e” może “..e..ie.ski” albo “…ie..e.ski”. Ech, następnym razem zapiszę!Przed snem myślałam sobie znów o Szczelinie, więc zaowocowało to snami o jakimś świecie z błękitnymi bardzo szczupłymi, cienkimi wręcz istotami bez kości, takimi miękkimi. Tam były takie rozszczepienia światła i różne halo świetlne, co analizowałam przez prawie cały sen, żeby to przełożyć na Interpretację. I choilibka nie udało się. Chciałam zrobić z tego okrągłą tęczę we śnie, na co usłyszałam rechot tamtych. Potem jakoś przenikające się pola, ale to jak abstrakcyjne obrazy naszych malarzy wyglądało. W końcu dałam spokój. Obserwowaliśmy tego jednego niebieskiego, bo był niezadowolony. Schował się i tam rozdzielił się na dwie istoty i wreszcie był szczęśliwy, taką naszą miłością.
Cholibka, nie pamiętam kryształu, może te odjazdy świetlne załapałam w krysztale Bruce’a? Pewnie tak, może ci wokół mnie, to Wy, a ten niebieski duch?
Dziś obiecuję, że będę grzeczna – przed snem zaprogramuję się na odzyskanie świadomości przy spotkaniu z Wami i odpuszczę na razie cele do OOBE. I wstanę i zapiszę wszelkie informacje, które mi zostaną przekazane.
*
e_pomarancza:
Sobota-niedziela
Dziś obudzona 4,5,6 (właściwie to zasnęłam o 4 dopiero, he he)
W pierwszej części miałam wizje – Unosiłam się w czarnej przestrzeni poszerzonej percepcji wielka czarna aksamitna bania miałam białą szatę – naprzeciw unosiła się Conchita i miała na sobie szatę czerwoną. Powoli łapałam ostrość i kiedy już wyraźnie ja miałam wyciągnęłyśmy do siebie ręce i złapałyśmy się.
To wszystko jeśli chodzi o świadomość.
Druga część (mdz 5 a 6h) W śnie odzyskałam świadomość leżąc u przyjaciółki w domu na kanapie – odzyskałam , bo nie mogłam się ruszyć. Miałam paraliż totalny i nie mogłam sie wyrwać. Próbowałam i wkurzałam się, bo obok leżał jej tato i bałam sie że to głupio tak przy jej ojcu leżeć. Przyjaciółka mnie popukała w ramie i wróciłam do snu. Chodziłam w samych majtkach po mieście, he he
W trzeciej części po drugim wybudzeniu i zaśnięciu spotkałam mężczyznę. Około 40. Był właścicielem jakiejś firmy cos na R, jak radarex. Rozmawiałam z nim o zabawkach – powiedział że dziś promocja wiele rzeczy jest gratis a inne za pół ceny. Potem zniknął. Ja lewitowałam przy półkach z produktami;)
Było jeszcze wiele szczegółów ale to chyba śmieci.
Dziś w nocy łapie Artura i lecimy.
(mój połówek obiecał nie owijać mnie sobą i dać więcej przestrzeni do wyjścia) ;)))*
*
Draq:
CYTAT: Haha a wiesz że możliwe:) Snił mi się tez Draqu Ty mi tez haha! Miałeś fajną bródkę i na nią się patrzyłem, obok był fortepian i chciałem zagrać na nim, ale dalej się Tobie przyglądałem. Poza tym Zbyszka wcześniej czułem, chciałem mu puścić sygnałka ,ale brakło mi kasy na komórce. Chwile potem napisał mi sms.
EDIT: Twistoid mial na brodzie namalowane obe, czy coś takiego, gadał coś bez sensu, wiem tylko ze tematyka projekcja astralna. Byłem zaskoczony faktem ze Michał wie co to jest obe :D, ja milczałem i stałem tylko, wpatrywałem sie w niego i wsłuchiwałem. Staliśmy na przeciwko a za mną, obok mnie były 2 osoby.
*
Twistoid:
Można pokusić się o weryfikację wszystko u mnie działo się podobnie:)hehe fajnie Draqu
*
Artur_flyer:12.11.2007
No dziś już nie było tak wesoło ale miałem sen z Pomaranczką.Mam ostatnio troszkę problemów osobistych choć nie daje po sobie poznać i dziś w nocy troszkę się zablokowałem. Nie było typowego rozbudzanka.
No ale wstałem, zerknąłem na komórkę 4:19.
Obróciłem się na bok i zasnąłem.
Śniło mi się, że pojechałem do Pomarańczy w odwiedziny hehe.
Staliśmy we trójkę razem z jej drugą połówką na jakimś małym mostku, chyba zielonym, milczeliśmy. Spoglądaliśmy na płynącą wodę, były tam jakieś kamienie. Później Pomarańcza razem ze swoim chłopakiem zaprosili mnie na obiad chyba hehe.
A ja cały czas zastanawiałem się jak to możliwe, że w tak krótkim czasie znalazłem się w Wrocławiu, nie pamiętałem przecież jazdy pociągiem. Niestety nie doszedłem do tego, że to sen.
Miałem też inne sny na pewno, ale niestety nie mogę sobie ich przypomnieć, mam troszkę poharataną duszyczkę obecnie, muszę wrócić do równowagi
*
Pieczywo:
U mnie dzisiejsza noc wyglądała tak:
Budzik zadzwonił kilka minut przed 4. Przypomniało mi sie wtedy, ze w pierwszych godzinach snu miałem sen ze Zbyszkiem. Zapamiętałem szczątkowo: Byliśmy w jakimś wysokim pomieszczeniu i w tym miejscu zawieszona była jakąś siec czy cos w tym rodzaju… łatałem sobie po tej sieci i tak jakby odszukiwałem ludzi lub tych świadomych na dana chwile.
Zbyszek przyglądał się z dołu i podawał mi instrukcje. Ledwo to pamiętam. Następna sceneria to inny pokój, w którym znajdowała się garstka osób z mojej rodziny i możliwe, ze nie tylko. Zbyszek siedział na fotelu przed włączonym telewizorem i chyba próbował zmienić lub przewidzieć rzeczywistość, która się na monitorze wyświetlała. Wszyscy go otoczyli i przyglądali się z ciekawością.
Teraz wróćmy do godziny czwartej rano:
Obudziłem się, ale nie chciałem wstawać. Otworzyłem szeroko oczy i potrzymałem tak, by nie zasnąć za szybko. Pomyślałem, ze lepiej będzie tak, ponieważ od razu sobie mentalnie gdzieś wyskoczę. Zamknąłem oczy i starałem się kogoś wyczuć. Powoli zapadałem w mentalne wyobrażenia i doszło do rozmowy z r_m. Widziałem kogoś w autobusie przystawiającym na dworcu w Piotrkowie Tryb. Chcieliśmy tą osobę przebudzić, ale się nie udało. Rozmawiałem z r_m, ze skoro nie docierają do niej naszych kilka sygnałów to nie ma co czasu marnować, trzeba budzić pozostałych. Mogło mi się poplątać, ale chyba w tej chwili poczułem, ze mogę wyjść astralnie. Niestety chyba miałem za mało energii – wypychałem cialo astralne, ale nie udało mi się oderwać całkowicie. Parę razy, jeszcze zatracałem się mentalnie, ale co chwile wracałem do rzeczywistości. Nie moglem jakoś całkowicie się w tych wizjach zatracić. Czułem jeszcze damska energie… możliwe, ze Conchita. W ogolę czułem, ze parę osób chce się ze mną skontaktować mentalnie. Jestem coraz bardziej wrażliwy na te kontakty myślowe.
Śniło mi się jeszcze później, ze bylem gdzieś za granica… prawdopodobnie była to Francja. Stałem zmieszany na dworcu, bo zgubiłem gdzieś swoich towarzyszy, a ja nie znalem języka. Pamiętam jeszcze, ze przebiegła tam grupka rozwrzeszczanych punków, którzy zaciekawili mnie i chyba pobiegłem za nimi.
Zobaczymy co jutro zapamiętam.
Pozdro!
Conchita:
Od razu mówię, że w nocy prawie nigdy się nie budzę, a już na pewno nie od razu z taką świadomością jak w dzień czyli bez rozespania – zazwyczaj mam wolne przejścia w fazy. Tymczasem od początku eksperymentu mam co noc gwałtowne przebudzenia od razu do normalnej świadomości dziennej – z odczuciem mentalnego puknięcia z głowę. Pewnie Zbychu mi głowę urwał albo co, ale dlaczego mnie to gwałtownie wybudza? Dziś było to o 4.32. Niestety nie pamiętam co było wcześniej…Później już kiepsko – bo o 5 muszę wstawać do pracy, więc tylko się zdrzemnęłam. Mogłam zrobić w sumie podróż mentalną – Pieczywo uświadomiłeś mi to dzięki! – jakoś się nastawiłam na sen, a przecież można poszaleć w podróży mentalnej po takim przebudzeniu…
PS. Dobrze, że eksperyment trwa tydzień…:) Zdążę posprzątać u siebie. Wciągnęłam swój aspekt z męską energią i mam rewolucję w energiach – jestem wręcz ogłupiona. Ale powoli zaczyna się harmonizować. Jak gdzieś zobaczycie Buszmenkę w pomarańczowo-czerwonej sukience to mogę być ja… Ale już mi się znudziło i będę przesuwać tą energię.
r_m:
Tą noc miałem pełną świadomości mimo że spałem to byłem świadomy ciągle że śpię to dla tego, że ustawiłem se sugestię na budzenie po każdym śnie i zatrzymanie wrażeń z dnia oraz dialogu wewnętrznego. Snów wyjątkowo mało miałem. Gdzieś tak koło 3 w nocy pojawiła mi się Pomarańczka podałem jej dłoń i się przywitaliśmy przedstawiając się. Koło 4 spojrzałem na zegarek i znowu zasnąłem – pojawił się świecący sznur który miałem przymocowany do pleców (obe ?) ktoś lekko ciągnął mnie za ten sznur parę razy – czułem i widziałem jak ktoś tym sznurem kołysał. Potem pojawił się Misza zacząłem z nim znowu żartować że jest moim niższym ja ;D. Potem wpadłem do Pieczywa, Draqua i Twistoida coś im tam mówiłem tyle że nie pamiętam co ;]. Potem pojawiła się gdzieś Conchita a może raczej ja Ją przywołałem – lekko zgromadziłem energię bezwarunkowej miłości i Jej trochę wysłałem potem jeszcze do Draqua wysłałem. Wydaje mi się ale nie wiem w którym momencie że widziałem twarz Zbycha gdzieś.
e_pomarancza 12.11.2007
niedziela-poniedziałek
Po pierwsze powiem Wam, że w niedziele miałam takie przeczucie, że kulminacja eksperymentu będzie w środę. Nie wiem czego kulminacja, ale jakiś boom.
A co do dziś: u mnie to nie może być nigdy normalnie…
po wybudzeniu o 4 zasnęłam ponownie – regułki powiedziane do Zbycha zaszłam i po Artiego poleciałam. Straciłam film. 5 – budzik – pobudka. Siadam na łóżku i zapisuje sen. Pamiętam punkty jak je wpisywałam. Świeciła się czerwona lampka stolikowa, nie ta nad łóżkiem. Jak już niektórzy się domyślają – o 6 pobudka a w przygotowanym notesie ani śladu zapisu…. ;))))))))))))) Wylazłam i zapisywałam w Astralu. Tak bardzo chciałam zapisać wszystko, że owszem zapisałam ale w niefizycznym świecie. Nie pamiętam nic z tej części nocy. Nic z tego co zapisałam.
od 6 do 7 śniło mi się, że dostaje telefon od “życzliwego nieznajomego” ostrzega mnie że nadchodzi morderca. Ledwo zdążyłam odłożyć słuchawkę jak wszedł. Wysoki blondyn. Przypakowany. Przez cały sen uciekałam przed nim. Dostałam mentalna listę tortur które dla mnie przyszykował. No , mam nadzieję, że to nie Zbyszek!!!! Tortury były wyszukane – np. duszenie i obcinanie głowy żyłką. Ale to na końcu…
Arti – Wnioskuję z twojego snu ,że mój połówek jednak sie przekonał i może dołączył do nas. (On tez jest latający jakby co) Wczoraj rozmawialiśmy o Tobie Artur. A może mnie pilnuje ;))))))))))))))?
A… miło mi Cię poznać R_M, nie mięliśmy przyjemności jeszcze.
Zbyszek:
Niedziela-Poniedzialek.
Dziś prawie cala noc spędziłem na czuwaniu. Słuchałem sobie muzyki. Czytając na forum wypowiedzi o jaźni złapałem Pieczywo i rozprawiałem z nim o jaźni, dosyć długo.
Raz nawet wyrwało mnie z ciała świadomie i kontynuowałem rozmowę w nierozpoznawalnej dla mnie scenerii. Wyrwało mnie przed lustrem na stojąco, chyba przed 4 godz.
Dragowi ciągnąłem głowę na metr i zaciągnąłem go do kryształu.
Brus ma teraz warsztaty w Warszawie. Ogladalem sale w ktorej sie one odbywaja. Taki sobie kwadrat . Powinny byc porozstawiane krzesla na bokach. .
Conchita -wczoraj jadąc na zakupy, zobaczyłem przelotnie Jezioro Bodeńskie , tak znienacka myśląc ,ze to morze. Chichotalem się godzinami, iż jakieś nie znane odkryłem. Potem odwiedziłem port z stateczkami. Strasznie wiało. Myślę .ze to wystarczy ,by latać z tym morzem po astralu i zaszczepiać jako mysloksztalt. Nocując u Conchity, umówiłem się z jej mężem , ze zrobi mi bloga w 3 językach. Miałem również skopiować sobie chińską muzykę. Nie daliśmy rady, bo czas gonił. Ubolewałem nad tym parę dni.
Ach ta chińska muzyka od Conchity.
Wyskoczyła jej zaraz historia jakiejś Chinki w śnie. Ten przystojniacha miał brodę a wiec nie wiem -Flayer kto to był przedwczoraj.
Rozpoznaje już dokładnie ,gdy zwiększa mi się odział świadomy w tz. podświadomości w realu i zapisuje obrazy symbole wyskakujące mi potem , w moich snach. Staja się one treścią snów w astralu. Podbieramy je sobie w kontakcie z nami i rozwijamy w indywidualne watki
Ten moment zapisu rozpoznać można jako silne zdziwienie czy zafascynowanie. Tak jak, by nowe spostrzeżenia, musiały utorować sobie miejsce na wierzchołku zbiornika pamięci , przygniatając te stare.
Trzeba by te nazwane mysloksztalty dokładnie zbadać.
Hej Pomarańcza , bylem trochę podirytowany pól nocy. Ta żyłka ,to jak by w moim stylu…….Ale czy tylko się z tobą czubie !!!
Jeszcze coś. Wie ktoś coś o mysloksztaltach, Jeśli tak ,to proszę wpisać w temat. Będzie przydatne. Mysloksztalty to dziwna nazwa. Tak jak by dwie warstwy połączyć w jedno. Twór mentalny istniejący samodzielnie lub deformujący modelinę astralną, by zaistnieć przestrzennie. hm. Czasami widzę przy ludziach dziwne placki kolorowe wiszące nad głową lub ramionami. Kolorowe chmurki.
Artur_flyer:
CYTAT
Arti – Wnioskuję z twojego snu ,że mój połówek jednak sie przekonał i może dołączył do nas. (On tez jest latający jakby co) Wczoraj rozmawialiśmy o Tobie Artur. A może mnie pilnuje ;))))))))))))))?
Hehehe, wiesz co? Z tym pilnowaniem to bardzo ciekawe. Na tym mostku stał w środku, ja po lewej, Ty po prawej. Jakoś bałem się do Ciebie odezwać hehe.
Twój połówek delikatnie się uśmiechał, na pewno czułem od niego sympatię do mnie. Ty miałaś chyba jasną kurtkę z kapturem(na pewno miałaś kaptur na głowie hehe), On raczej ciemną.
Nie wiem, to pewnie moja wyobraźnia szaleje, no ale napiszę: miał ciemne włosy i zarost, chyba bródkę hehe
Draq:
Niedziela – Poniedziałek. Przed snem naładowałem się cały energią i poruszałem trochę czakrą 3oka, momentalnie zacząłem widzieć obrazy, nie musiałem nic wizualizować. Pojawiła mi się twarz Artura_flyera w ciemnej otchłani, na początku poważna, a potem się uśmiechał do mnie. Ta sama sytuacja była ze R_m, który potem mi się przyśnił, mignął tylko ponieważ stałem w dużej sali i sie przyglądałem w innym kierunku. Kolory podobne tak jak opisała pomarańcza. Tak sobie stałem i ni stąd ni zowąd pojawił się Zbyszek,który wziął mnie za szmaty i zaprowadził do śmiesznego miejsca. Wyciął mi świński numer potem (wiesz pewnie co :P), potem wmieszał w to chyba Conchite. Reszty niestety nie pamiętam. Za słabo się rozbudziłem. BTW. Conchi, przepięknie wyszłaś :). Aha, myślokształty są mentalnymi formami posiadającą jakaś informacje. Każdy myslokształt musi być doświadczany by istniał przez jakaś część ducha, jest jego mało dlatego nie patrzymy z perspektywy myślokształtu, lecz jest odczuwalny jako odrębna rzecz. Wokół nas jest pełno myśłokształtów, ale nie jesteśmy ich świadomi, ponieważ nie skupiamy się na nich. Zbiór owych myslokształtow przez Darka jest nazywany ospuo, gdybyśmy przelali więcej ducha do myslokształtu, niż tyle ile doświadcza ciała fizycznego, to opuścilibyśmy ciało do ospuo. Mysloksztalty z tego co wiem nigdy nie giną, lecz zmieniają swoją wibracje i informacje. Jest to nic innego jak zagęszczenie energii do poziomu mentalnego, zadziej do astralnego.
e_pomarancza:
……zapomniałam o ciekawym szczególe.
Kiedy zapisywałam sny z soboty, w nocy po przebudzeniu, napisałam zapiski LEWĄ RĘKĄ – a jestem praworęczna !!! ledwo doczytałam to pismo… ;))) Ale to wyszło automatycznie. Dziwne…
Ps. Arti, co do mojego towarzystwa -czarny kaptur notorycznie nosi, bródka bywa czasami. Moje ulubione zdjęcie (zaszła jesień) – kaptur, bródka – na mostku ;))) Odczucie tez dobre bo bardzo przyjaźnie Cie odbiera i pozdrawia bardzo ciepło.
Draq
CYTAT
Pojawiła mi się twarz Artura_flyera w ciemnej otchłani, na początku poważna, a potem się uśmiechała do mnie.Ta ciemna otchłań, hmmm… trochę odzwierciedla mój obecny stan duszy. Wiesz Draqu mam trochę problemów w realu, ale jakoś sobie radzę. Wszyscy bardzo mi w tym pomagacie.
Dzięki za miłość
Często się uśmiecham w realu hehe, kiedyś znajomi myśleli , że coś palę. Pytali: Artur, ty coś bierzesz? A ja im na to, że nie.
Jakoś nie potrafili mi uwierzyć hehe( a ja przecież nawet alkoholu nie piję)
No i męska decyzja. W tym tygodniu rezygnuję z metody obemaniakowej (czwórkowo jedynkowej), tylko maksymalnie skupiam się na snach.
Dobra afirmacja i parę pobudek w nocy, żeby lepiej wszystko zapamiętać.
Pozdrawiam
Dziś latamy HEJ!
Conchita:
Pn/Wtorek
Wczoraj byłam zmęczona i późno poszłam spać, ale przed snem wpadłam na świetny pomysł, aby pozwolić ciałom zrobić co chcą, żeby się zregenerowały i zaczęły się same ekspresowo ładować i oczyszczać. Polecam wszystkim – pozwolić ciałom działać i wyciszyć umysł i EGOwolę. Tak się wzięły do roboty, że myślałam, że nie zasnę z energii (kilkanaście minut wcześniej walczyłam z dogorywaniem i bólem głowy), zaczęłam kombinować ze ściąganiem energii z głowy, żeby wreszcie ta główeczka moja usnęła. Wrzuciłam wszystko w serducho i niżej. Przypuszczam, że OOBE by się udało w takim stanie. Warto wypróbować w późniejszym terminie.Pierwszy długi sen był bardzo fajny – śniło mi się, że odwiedziłam siebie samą, która nieświadomie wyszła z ciała (widziałam siebie z góry, bo gdzieś dryfowałam w pobliżu) – taką mnie z początków nauki OOBE. Była w OSPUO i to OSPUO kleiło się do niej – tzn. ta energia, gdzie chciała iść to OSPUO za nią z nią… Próbowała wyskakiwać przez okno i widziałam, jak to OSPUO porusza się z nią czyli z jakąś mną. Wchodziłam w tamtą ja na chwilę, żeby jej pomóc z świadomością…:). Miała dwa boty wyglądające jak rodzice. Te boty robiły tylko jedno – gadały, że to niemożliwe, OOBE się nie uda lub nie udało, nie wyjdzie nigdy z pokoju i takie podobne teksty osłabiające… Gdy wchodziłam w siebie – to ja sama stawałam na parapecie i skakałam ale tak, by oderwać się od tych myślokształtów OSPUO, od tamtej energii.
Potem śnił mi się Aloha Surfer. Śniło mi się, że chcemy się skontaktować i stworzyliśmy wspólne OSPUO, gdzie ustawiliśmy nasze ” postaci” (coś jak rpg). Tak się podkręciłam, że spaliłam chyba z pół tego OSPUO, wywaliło czarną dziurę i trzeba je było zrobić od nowa i wprowadzić naszych zawodników. Ktoś tam trzeci był, ale miał “zawodnika” mało aktywnego w naszym OSPUO.
PS. Zobaczyłam dziś w moim profilu, że Aloha Surfer odwiedził mój profil ok. 3 w nocy… Ciekawe… Może coś pamięta…
Potem już bardziej fragmentaryczne sny: banda jakiś gości nawalała mnie i jakiegoś chłopaka kijami. Uciekaliśmy, bo taka była konwencja, ale nic mnie nie bolało jak w nas tymi pałami drewnianymi nawalali. Ale chłopak się zbuntował, stanął nagle i zaczął ich bić w stylu karate, walił ile się dało, ale ich też nie bolało, więc efekt był śmieszny. Cały sen był śmieszny. I tak biegaliśmy bez sensu wokoło jakiegoś dużego drewnianego domu.
Potem nosiłam pudełka z takimi puchowymi pomponami???! J jeden bordowy pompon wypadł, ale go podniosłam… ech, jakieś totalne bzdury:)
PS. Ale zapomniałam – Zbychu znów dziś nas odwiedził, i to ze swoim Niefizycznym Przyjacielem! Ubieramy rano Gajusię a tu nagle Gaja: :o! Pan jest! i jeszcze słoneczko! Pan i słoneczko!” Po chwili: “nie ma”, zaraz “o znów jest” poczym znów zniknął Pan ze swoim słoneczkiem. Pytam Gai, gdzie jest Pan, a na to moja słodka 2-latka: “nie ma – śpi!”… (!)
r_m:
13.11.2007
Następną noc testuję sposoby na świadomość we śnie i znowu urywki snów tylko miałem.
Tak po 1 w nocy Draqua spotkałem trochę pogadaliśmy jakieś bzdury mu mówiłem ;] potem już tak koło 4 z Arturem się widziałem chwilę i zdaje się do Conchity wpadłem na moment. Potem ujrzałem ptaka szpaka dokładnie odwzorowany (sprawdzałem co oznacza w księdze znaczeń symboli sennych – hałaśliwe otoczenie – i to się zgadza bo w nowej pracy trajkoczą naokoło kobiety a ja się dystansuję ;]), a potem już nic się nie działo do rana.
Artur_flyer:
Położyłem się o 1 z łzami w oczach. Pierwsza pobudka około 4, wyłączyłem budzik i pospałem jeszcze do 6:30.
Przepraszam was ale nie miałem na nic sił.
Przypomniałem sobie tylko sen z kuzynem, bardzo długo nie widzieliśmy się w realu, nie mamy nawet żadnego kontaktu ze sobą.
Ostatnio często mi się śni, uściskaliśmy się jak zwykle i świadomość urwała się, tzn. nie pamiętam więcej.
Mam nadzieję, że dziś w nocy będzie lepiej
Pieczywo:
Pn/Wt
Ja dzisiaj miałem niespodziankę
Ok. 4 zadzwonił budzik, ale nie taki prawdziwy, bo nie ostawiałem go… zadzwonił mi taki sam w głowie sygnał był jak prawdziwy. Obudziłem się oczywiście i tak jakbym normalnie robił 4+1, z tym wyjątkiem ,ze nie wstawałem, a zwyczajnie sobie podróżowałem mentalnie. Wyszedłem kilka razy z ciała, ale tylko do OSPUO: rozmawiałem z atrapa mamy, szwendałem się po domu i latałem po okolicy. Ze dwa wyjścia dotyczyły UFO. Mianowicie, po wyleceniu przez okno, zauważyłem, ze na niebie latają jakieś migające statki kosmiczne. Zobaczyłem tez czarna dziurę, która wygadała jak wir, trąba powietrzna. Znajdowała się ona centralnie nad Ziemią. Trochę się przeraziłem… dostałem jakiś przekaz telepatyczny od tych istot w statkach. Podobno Ziemia zbliża się do tej czarnej dziury i może niedługo ja wchłonąć. Nie traktowałbym tego poważnie, chociaż kto wie Nie planowałem dzisiejszej nocy jakichś ambitniejszych podroży, wolałem zachować trochę energii na następną noc. Nie pamiętam kontaktu z nikim z forum… jedynie przez zaśnięciem wysyłałem troche miłości Arturowi_Flyerowi. Pomyślałem, ze choć trochę mu to pomoże w jego chwilowych kłopotach życia osobistego.
Conchita: 13.11.2007
Chyba nie była to ta sama czarna dziura, którą zrobiłam w OSPUO, gdzie byłam jako aspekt z Alohą Surferem i kimś trzecim, kto się z nami nie komunikował, tylko sobie stał gdzieś dalej. A nasze duchowe ciała gdzieś się rozlokowały nad OSPUO. Ale byłoby śmiesznie jakby to była ta sama dziura:).
*
Kronopio:
Dziś zaliczyłem kilka wyjść. Znowu się zastanawiam od czego to zależy? Niedobór snu? Duzo energii? Nagromadzenie uczuć? Chyba tak, uczucia graja główną rolę.I wyjście:
Wpadam w tunel i poruszam się nie wiadomo dokąd. [coś a la czarna dziura powtarza się tej nocy] Towarzyszy temu dźwięk lotu odrzutowca. W pewnym momencie gwałtownie wracam do ciała i podskakuje w łóżku na pół metra (pierwszy raz spotkałem się z taka reakcją na powrót) trochę powierciłem się i czekam na nastepny wyskok. Za oknem słyszę przelatujące samoloty. Kolejny raz zdarza mi się żeby odgłosy z RF przenikały do astralaII wyjście:
Dostrajam się do dziwnego pomieszczenia ze starą szafą i łóżkiem. Próbuję nawiązać kontakt z MTJ ale popełniam podstawowy błąd gdyż zamiast coś robić zastygam w bezruchu czekając aż coś się zacznie dziać. wracam. Znowu się chwilę wiercę i roztrząsam swoja głupotę – że robię takie gafy.
III wyjście:
Wychodzę z ciałka i od razu kieruję się na ident Anuli. (omówiliśmy się że odwiedzę ją w poza) Wpadam więc w jakiś tunel i lecę jak mi się wydaje z zawrotną prędkością. Całkowita ciemność tylko odczucie wiatru na całym ciele. Czas mija: minuta 2, 3 10? (oczywiście wiadomo, nie sposób wyrazić upływu czasu w poza) zniecierpliwienie narasta a wraz z nim obawa, mój ww informuje mnie że znajduję sie bardzo”daleko”-1000 myśli przelatuje przez głowę (łącznie z powrotem) – niech się dzieje co chce – nie odpuszczę! W końcu czuję, że zbliżam się do celu, podniecony jak nie wiem co słyszę głos: “to jest ta planeta, której mieszkańcy pysznią się uważając, że jest to moje jedyne zajęcie”
Jestem na miejscu a tu sceneria rodem z serialu The Simpsons. Ja jestem w ciele Barta. Wchodzę do sklepu. Przyglądam się wszystkiemu z zaciekawieniem(oraz żeby nie stracić fazy-mając na względzie ostatnie wyjście) co za realność. Biorę cukierka, wącham- wspaniały. Już już mam go zjeść ale pojawia się kasjerka: “zamierzasz za niego zapłacić? ” – “Tak, zapłacę bo podoba mi się to miejsce” – i wyjmuję z kieszeni 50 groszówkę. Faza się urywa… długo leżę nie mogąc pojąć co to miało znaczyć- nie ważneIV wyjście:
w końcu udaje mi się dotrzeć do Anuli…
[Oboje mieliśmy podobny “sen”co nas uderzyło! – hasło: “infiliacja”]
Pewnie starczyło by mi energii jeszcze na kilka wyjść ale zmęczony niewygodną pozycją wstaję żeby zapisać co zaszło. Istnieje jeszcze niebezpieczeństwo, że kolejne wyjścia przykryją pamięć o wcześniejszych.

Artur_flyer:
CYTAT
PS. Ale zapomniałam – Zbychu znów dziś nas odwiedził, i to ze swoim Niefizycznym Przyjacielem! Ubieramy rano Gajusię a tu nagle Gaja: :o! Pan jest! i jeszcze słoneczko! Pan i słoneczko!” Po chwili: “nie ma”, zaraz “o znów jest” po czym znów zniknął Pan ze swoim słoneczkiem. Pytam Gai, gdzie jest Pan, a na to moja słodka 2-latka: “nie ma – śpi!”… (!)Boże ale macie cudowne dziecko. Wspaniałe jest to, że nie psujecie jej wrodzonego postrzegania niefizycznych energii.
Niestety większość rodziców niszczy tą zdolność, która jest zupełna naturalna dla tych małych cudownych istotek, które dopiero co oderwały się od źródła.
Słodzio-Miodzio Conchi, dzięki za poprawę nastroju
Zbyszek:
Pn/Wtorek
Dzisiaj chciałem spokojnie pośnić, nie prowokując czegokolwiek, Bez planów tylko z wyczekiwaniem, poprosiłem o prowadzenie w nocy. Śnie wtedy w astralu przedziwne historyjki ,nie zmuszając się do kreowania.
Rozbudziła mnie bomba energetyczna , niespotykanych rozmiarów. Dynamika była nieprawdopodobna. Nie dało się jednak opuścić ciała. Połączyłem się z Noblem i mając AP za plecami słyszałem jego To ty Zbysiu?. Kilkakrotnie szeptałem Noble chcąc go ponownie przywołać. Jeśli tego nie pamięta, to trochę, by mnie zdziwiło. AP opowiedział mi o nim parę smutasów. Podarowałem mu kule, zamieniając ja na globus ziemi. Cos się działo potem z tym globusem…… Uboczne watki snu przytarła poduszka. Sprawdziłem po wszystkim godzinę -01:48. Śniłem potem renesansowe romanse z przepięknymi zachodami słońca. Spacerowałem w kapciach z rożnymi dziewczynami po jakimś mieście. Jeździłem tramwajem. -Na końcu wyskoczyła mi zona z włosami na niebiesko, mówiąc. ze coś się jej obiło o uszy. Spałem do 10:30. Obiecałem obudzić nadzmysłowa, na budowie, kolegę w nocy. O dziwo coś go szarpało o 3:50 aż o mało z łózka nie spadł. Sam się rozbudziłem bez przyczyny o 3:55.Kto go wiec szarpał do diabla, na 5 minut przed moim zbudzeniem. Koles mówił ,ze zdarzyło mu się takie coś pierwszy raz. Cala noc towarzyszył mi AP. Spotykane osoby nie interesowały mnie na tyle, bym rozpoznawał wyraźnie ich identa. Większość to były atrapy.
o 4 godz. wysłałem wam zbiorczego bombowca,
Dziecko Contichy siedzi jak Budda ,kręcąc co rusz głowa z powaga. Dziwna ta powaga na twarzy 2-latka.
e_pomarancza:
Ok jestem. Piszę ile zdołam.
pon /wtorek – mdz 5-7hZorganizowany wielki zlot. Kilkadziesiąt osób z forum. Umówiliśmy się i zbieramy sie w rożnych miejscach by potem wspólnie ruszyć dalej na miejsce docelowe. U mnie w domu było kilkanaście osób. Wszyscy z prowiantem i w ciuchach wycieczkowych wygodnie i ciepło. Jest nad ranem 5. Zbyszek pisze smsa – “Nie spodziewałem się takiego odzewu – u mnie w domu jest dom kwaterunkowy, noclegownia dziś.ha ha-ale daje radę” ja odpisuje – “u mnie też się sporo zebrało, niedługo ruszamy ;)” Widzę jak Zbyszek się uśmiecha. Przeskok i jesteśmy już z moja ekipą na miejscu – jakaś farma drewniana długa ława biesiadna (jak z Asteriksa normalnie) Wszyscy się witają, ktoś wyciąga kanapki i picie. Jest i piwo. Szukam wzrokiem Zbyszka. Ma niedługo nadejść coś co ma nas zabrać stąd wszystkich. Jest dużo młodych chłopaków – rozpoznaje Draq’a. Siedzę na drewnianej ławie bocznej i macham nogami – obok siedzi Artur Flayer – tez macha nogami ale nie odzywa się w ogóle. Trochę poważny i zamyślony. Jest Zbyszek, przy ławie pije z kimś wino. Dziewczyna i chłopak obok niego. Zbychu bardzo seksownie wibruje – nie wiem skąd to odczucie <(wstydniś)> Dziewczyna obok Zbyszka jest znudzona i widząc mnie zdziwiła się co ja tu robię. Zna mnie. Podaje mi wino pociągnąwszy łyka z gwinta – etykieta biała z granatowym napisem pionowym – “pomarancza”. ;)))))) Zbyszek idzie do mnie. “Czy wszyscy przyszli?” pyta. “Nikt nie został – mam klucz i zamknęłam drzwi za nami” – mówię. Myślę, że nie mogli zostać tam, bo by sie rodzice dziwili, albo by zrobili zadymę pod nasza nieobecność. (?)
Pieczywo siedzi sobie i pije zielona herbatę z moim połówkiem. Rozmawiają w najlepsze. Pieczywo mówi: Płaszcze skórzane są naprawdę zaje…” – I gadają o płaszczach machając piórami. Maja na sobie czarne skórzane płaszcze. Szczególnie wydał im sie ciekawy płaszcz – fioletowy! Kupiłam wino, ale oni nie chcieli pic alkoholu. Pojawiło sie dwoje dorosłych ludzi i byli więksi od wszystkich rozmiarem. Wibrowali jak rodzice jacyś. Dali mi miskę drewnianą z czereśniami w cukrze i zajadałam. Pyszne były.
Chciałam się przebrać i nie mogłam znaleźć spódnicy. “Rodzice” popędzali a Conchita przyszła z pomocą. Dała mi chustę i stworzyłam taka szatę sobie jak hinduska. Wyczuwałam wiele osób z forum.
ps. W nocy rozmawiałam z Arturem o kosmosie i alienach… Myślałam o tym trochę przed snem.
muszę spadać. papa
anula:
niedziela/poniedziałek
sen: Jestem w obcym mieście. Latam nad ulicami miedzy kamienicami. Ktoś mnie chce zabrać do Conchitki zatem lecimy… Wpadam do pustego mieszkania wysokiego, w pstrokatych tapetach. Stoja jedynie wieszaki z jej ubraniami, jest ich dosyć dużo. Dowiaduję się, ze to Conchi się wyprowadziła a ja mam zając to mieszkanie po niej. Zastanawiam się w gdzie upchnąć te wieszaki, myślę by jeden pokój a jest ich cała masa przeznaczyć na garderobę. Cały dól jest przystosowany jakby do sprzedawania ciuchów. Stoi także fortepian i puste regały. Chodzę zachwycona mieszkaniem widzę duże drewniane, wręcz ogromne i dziwnie wielopoziomowe schody. Na pewnym poziomie widzę leży jakiś mężczyzna z czarnymi, przydługimi kręconymi włosami. Sympatyczny. Patrzy na mnie, wyczekując aż do niego podlecę… witam się z nim, wołając ale myślę sobie ze za chwilę podejdę do niego bliżej. Biegam po pokojach, jestem w jednym gdzie w suficie jest dziura, widzę ciemne niebo i padający mocno śnieg.Lece przez miasto “do ludzi” w pobliżu kościoła fruwam dookoła deptaka i z koleżankami śpiewam piosenkę Brodki “miałeś być’
poniedziałek/wtorek
przed snem miałam solidną dawkę relaksacji z pogłębianiem transu. Kilkugodzinną. Kilka podroży mentalnych zęby rozhulać się w stronę Zbyszka i Conchitki. W końcu ze snów dzisiejszych nie wiem czemu niewiele pamiętam, tylko właśnie jakieś główne idee – proces infiliacji, który mnie ostro huknął w głowę. Miałam wrażenie, ze zaszłam w ciąże albo decyduje się na adopcję…. coś jakby “rodziło się ze mnie” ale tez jakbym sama wdrożona została do procesu który jest przepełniony zależności , związków i powiązań. Ze wszystkie relacje z ludźmi to realizacja pewnych form energii, ze w gruncie rzeczy jeden człowiek wynika z drugiego na rożnych poziomach… jakbyśmy byli przesiąknięci jakaś siatką zależności które wymykają się naszym możliwościom percepcyjnym. Ze sama jestem rezultatem czegoś i równocześnie jakbym była przyczyna czegoś…
z wikipedii:
Filiacja (od łac. filiatio ? wywodzenie syna od ojca) ? to rodzaj stosunku genealogicznego zachodzącego pomiędzy dwoma osobami, z których jedna pochodzi od drugiej.
Jest to jeden z podstawowych faktów genealogicznych, jaki jest poszukiwany (ustalany) podczas badań przez genealogów-historyków (zawodowych) i genealogów rodzinnych (amatorów). Dlatego często spotyka się użycie tego słowa na nazwanie samego procesu dowodzenia (na podstawie źródeł), że dane dwie osoby pochodzą jedna od drugiej. W takim ujęciu filiacja może oznaczać również dowodzenie, że dziecko pochodzi od określonej pary rodziców. Należy to odróżnić od prawnego ustalania pochodzenia dziecka na podstawie różnych domniemań i powództw, które rządzi się własnymi regułami.Filiacja może być bezpośrednia (pomiędzy rodzicem a dzieckiem) lub pośrednia (pomiędzy dalszym przodkiem a dalszym potomkiem, np. dziadek-wnuczka, prababcia-prawnuczka itd.). Jeżeli pomiędzy dwoma osobami zachodzi filiacja, to jednocześnie zachodzi między nimi pokrewieństwo pierwszego stopnia w linii prostej: jedna osoba jest wstępnym dla drugiej, a ta druga ? zstępnym dla pierwszej. Występuje więc różnica jednego pokolenia lub więcej pokoleń.
Infiliacja wedle mojej radosnej interpretacji to jakby “przymus, wdrążenie do jakichś zależności przyczynowo-skutkowych”
zbyszek… stoły w kwadrat, albo w prostokąt krzesła od zewnatrz. Pokój taki może na 50 osób. Byłam strasznie sceptycznie nastawiona do tego Strasburgera, i niechętnie rozmawiałam mimo ze to on zwrócił na mnie uwagę.
A o tych mentalkach: Conchitka masz ładny głosik szkoda ze na króciutko mi się udało na tobie skupić, ale czułam ze jestem dla Ciebie za słaba…?? mało widoczna, czytelna… by zwrócić na siebie uwagę… hm. Mam wrażenie ze impuls poszedł ale komunikacja nie wyszła.
Pieczywo:
CYTAT(Conchita @ 13.11.2007 – 11:27) *
Chyba nie była to ta sama czarna dziura, którą zrobiłam w OSPUO, Moze to tylko zbieg okoliczności a może to ja bylem ta trzecia osoba? Chyba się nigdy nie dowiemy.
Pomarańczko! To jakiś przyszły zlot pewnie był Zielona Herbatka? To do mnie nie podobne Dwie dorosłe osoby – może to jacyś pomocnicy, opiekunowie… w każdym razie bardzo ciekawe!
Ja się szykuje na dzisiejsza noc… mam nadzieje, ze Zbychu jakąś atomówkę walnie tym razem

Draq:
13.11.2007
Mnie dzisiaj w ogóle gdzieś wywaliło nie wiem gdzie. Podszedł do mnie Robert Bruce i uspokoił, powiedział ze reszta niebawem będzie i pomagałem mu rozdawać talerze na stołach. Dużo tych stołów było, jakby się szykowała jakaś impreza. Chciałem świadomie zwołać resztę, ale czekałem na zbieg wydarzeń. Nagle Darek wyskoczył na przód i przez mikrofon zaczął coś gadać, był to bot, ponieważ gdy spojrzałem na niego to zwiał od razu. Błąd w systemie hehe. Uspokoiłem myśli i medytowałem we śnie, nie wróciłem do ciała, wręcz przeciwnie, wszystko wyostrzało. Spotkałem chyba Conchite, zajęła miejsce. Podszedłem do niej i zaczęliśmy o czymś rozmawiać. Zbyszek zagoniony latał tu i tam, nie mając czasu na nic hehe. Jak to komicznie wyglądało. Conchita znalazła wspólny język z e-pomarańczą, która zjawiła się później. Podszedł do mnie Robert Bruce i zaczął gadać o jakiś rzeczach. Słyszałem słowo “ekspancja”, “germain” czy jakoś tak. Bruce powiedział wszystkim, by się przygotować, bo schodzimy na mentalke i nagle całe otoczenie znikło i byliśmy w formie myśli. Doświadczyłem dokładnie tego samego co kiedyś ze Zbyszkiem. Nastąpił transfer myśli, telepatia tak jakby miedzy wszystkimi osobami.
*
Twistoid:
Ja spotkałem jakiś czas temu Moena, najpierw urządzał warsztaty a po wszystkim pogadałem z nim i to sporo czasu, szkoda, ze zapomniałem co mówił, w każdym razie ciekawe rzeczy.X)
W ogole warsztaty odbywały się chyba w stratosferze na latającym skrawku ziemi pamiętam to jako niesamowicie realne i ciekawe doznanie.
Możliwe, ze byl to mój mtj często się podszywa robi sobie jaja i odwala kabarety.
*
Draq:
heh to nie był Robert Bruce, tylko Bruce Moen, co robi warsztaty w warszawie. Wszyscy oni mi się mylą
edit: to chyba był on, miał siwawe włosy i brzuszek :D.
*
Conchita:
Anula, ja się ostatnio często fizycznie wyprowadzałam z mieszkań, nawet teraz w sierpniu i jak się uda to znów się wyprowadzę… W jednym z mieszkań były jaskrawe fototapety w jakąś rajską wyspę z palmami:) Tam też na dole były sklepy z ciuchami, gdzie czasem się zaopatrywałam. Było to kamienica w ścisłym centrum Warszawy. Być może był to jakiś astralny odpowiednik, albo moje OSPUO z czasów, gdy tam mieszkałam:). Z różnymi kombinacjami to by pasowało. Bo ja miałam jedno takie kluczowe dla mnie przeżycie poza ciałęm i tam były takie ogromne schody, na pewno często to wspominałam, więc może zapisało się w OSPUO. Nie kojarzę faceta – może jakiś przypadkowy z okolicy…
Mentalnie: komunikacja faktycznie nie wyszła – pewnie byłam skupiona na czymś… Dziś wiesz co, spróbuję kontaktu mentalnego – poproszę MTJa i WJ – kogo się da, żeby mi pomogli uświadomić sobie, o co w tym chodzi – ta filiacja itp.
*
R_m
wczoraj byłeś świadomy naszej komunikacji? Mam wrażenie, że tak, bo dostałam od Ciebie śliczną kulkę CBMu czyli miłości bezwarunkowej:)
Dzisiaj:
We śnie spotkałam Darka i była z nim dziewczynka, może córka – wędrowaliśmy po wesołym miasteczku i podobnych rozrywkach:). Darek był żywiołowy w reakcjach zupełnie jak w realu:).
W moim wyśnionym miejscu pojawiło się dwóch cudzoziemców starszych ode mnie i z jednym gadałam po angielsku. Być może jeden to Bruce, albo AP Zbycha, albo jeszcze nie wiem kto:) – do niego nawijałam po angielsku, a drugi… Zbychu? Dziwne to było, jakby oni byli innymi ciałami a ja innym, byli tacy “niekolorowi”, ale była dobra komunikacja. Chyba to Zbychu przytulił się do mnie i faktycznie czuć było takie przyciąganie. Ten drugi trochę się zdziwił, że “Zbychu” tak bezceremonialnie się przytulił, ale zaczęłam mu wyjaśniać po angielsku to przyciąganie i energię, a “Zbychu” mówił, że potrzebuje teraz energii miłości, żeby się uzdrowić… Coś tam sie działo wcześniej, ale nic już nie pamiętam… Być może było spotkanie, bo jakieś inne osoby były.
*
r_m:
Wt/śrKolejna noc testowania techniki na świadomość w śnie wypadła tym razem marnie – szczątkowa pamięć snów i świadomość ;]. Conchi przed snem poukładałem se że wpadnę tu i tam i powysyłam CBM ludziom z AP ale świadomie tego nie zrobiłem pewnie moje NP’ki za mnie odwalili robotę i kulę CBM Ci posłali a potem odhaczyli z listy ;D. Jak uzyskałem świadomość w nocy to wpatrywałem się w rzekę i postanowiłem mantrować OM trochę tam zabawiłem aż odpłynąłem :).
*
Conchita:
Och nie, chodziło mi o wczoraj rano – taki zwykły fizyczny kontakt mentalny, gdy byłeś na forum:)…
*
r_m:
a wiesz że to prawdopodobne bo jak rano byłem na forum to nagle zobaczyłem Twoją twarz i se pomyślałem o CBM dziwne że to tak mocno podziałało bo był to bardziej jak impuls + obraz ;]
*
Conchita:
o – dla mnie to było bardzo wyraźnie – jakbyś stał obok mnie i kierował swą świadomość prosto na mnie, więc byłam przekonana, że robisz to świadomie. To tzw. linkowanie.
*
Twistoid:
Coraz więcej energii krąży to oznacza że będzie więcej weryfikacji:)To dobry znak mojry przędą ubrania z eterycznych nici.
*
e_pomarańcza:
Ja czuje dziś dobry dzień, a właściwie dobra noc będzie. Wieczorem w wannie miałam dwie fazy ale to raczej prywatnie. Była u mnie mała dziewczynka o jasnych włosach. Zaczęłam się do niej dostrajać i ona mówiła. Im więcej się dostrajałam zaczynałam ją słyszeć. Tam była jeszcze jedna osoba z forum. Za uchylonymi drzwiami. Dziewczynka zerkała tam a mnie ciekawiło kto to. Ona była związana z tamtą osobą. nie wiem jednak bo dzwonek do drzwi mnie wyrwał.
dziś w nocy wt/śr odpadłam bo mnie budzik nie wybudził – komórka mi się rozładowała…;( zero pamięci rano.Interesuje mnie problem widzenia osób w innych planach. ja widuje osoby tak jak wyglądają normalnie na co dzień ale też i w innych formach-choc wiem, że to dana osoba. Czasem ma pióra czasem jest ze światła itp… Czy ktoś może coś wnioskuje ze swoich doświadczeń?
*
Artur_flyer:
Wt/ŚrDziś znowu tylko pustka, ciemność ale jest lepiej.
Przed snem wyściskałem was wszystkich mentalnie.
Nie pamiętam snów, gdy rano wstałem pamiętałem tylko, że coś ze Zbychem było.
On ma takie specyficzne “coś” w sobie, zawsze gdy czytam Jego posty lub słucham ciałkowej audycji to łapię to.
Nie mogłem sobie przypomnieć, miałem nadzieję, że wspomnienia wrócą w ciągu dnia, czasem tak jest. Zobaczę coś, klik!! i przypominam sobie sen, ale tym razem tak nie było.
Dobra, wracam do równowagi, dziś wielka noc, środa!!! Oj będzie się działo
Zobaczymy czy Pomarańcza miała rację z tą kulminacją eksperymentu hehehe
*
Pieczywo:
Wt/Śr
– Dzisiaj nie chciało mi się nic specjalnie, ale nastawiłem budzik na 4. Niestety z takiego nastawienia nic nie wynikło. Obudziłem się ale nie wyszedłem z ciała. Miałem przez cala noc dziwne jazdy. Tak jakby jedna faza na temat eksperymentu. Jakby Zbyszek kazał mi kręcić kamera moje spanie i wychodzenie z ciała. Czy może udałoby mi się uchwycić jakieś energie na kamerze. Później co trochę śniło mi się, ze sprawdzam ta kamerę, czy działa i czy ma dobrą lampkę oświetlającą moje łóżko. Później gdzieś szukałem w snach tej kamery, popsuła się czy coś. Pól nocy dotyczyło tego. Wcześniej przed snem, próbowałem się połączyć ze Zbyszkiem i mentalnie przekazać mu jedno słowo… może zapamiętał.
*
e_pomarancza:
Ja mówiłam Zbyszkowi o pomyśle na przekazywanie słowa wszystkim przeze mnie. I potem zobaczylibyśmy kto go złapie Chyba temat umarł. Może tak zrobię sama. tylko wyślę to słowo na priva komuś żeby było do konfrontacji.
*
Pieczywo:
OK. możemy zrobić przez następny tydzień ten eksperyment z jednym słowem/przedmiotem. W niedziele założymy nowy temat.
*
Zbyszek: 14.11.2007
Za dnia się nie leniłem. Z całej siły wziąłem się w nocy za to za kreacje. o 3:45 zacząłem straszyć do 5:30, potem bezstresowo, łagodnie. Dla każdego miałem jakieś prezenty lub wizje. Stanąłem przed drzwiami u pomarańczy, niosąc kosz z prezentami-SZWAJCARSKIE CZEKOLADY . Gdy otworzyła wystrzeliłem siebie sam dla zabawy za kołnierz w kosmos. Ktoś mi w tym pomagał, ciągnąć jakiś czas po korytarzu. Robiąc następnie dziurę w ścianie, zaglądałem wesoło do środka. Pieczywo uraczyłem fragmentami filmu ze Schwarzenegrem i wybuchami jądrowymi. Anule usadziłem na pagórku a Kronopio grał ze mną na pianinie i rozprawiał pod zameczkiem ze zlotu , by po chwili polecieć na wystawę moich obrazków na dysko. Draqa poszturchiwałem delikatnie, by znowu co świńskiego nie wyszło. Darka przesłuchałem o obserwatorze.
Zamieraliśmy w bezruchu naśladując głupiego ducha,- obserwatora. Wyłapałem masę osób, które ociekły mi potem z głowy. Po tej mentalnej mitrędze, zafundowałem sobie smaczne spanie .O dziwo trafiłem w deko z dzieciństwa. Na drodze jechał Noble na motorze z przyszłości o jednym czarnym kołku.
Wywaliłem się na skuterze z wrażenia, bo zobaczyłem go pierwszy raz we śnie, tak wyraźnie , ze aż o mało się nie obudziłem. Od jakiegoś czasu, staram się mu coś potwierdzić i ciągle nie wychodziło. — Ten jednokołowy pojazd to moja wizja z dzieciństwa ,. hm Prosił mnie, by przywieźć mu kaszankę z kminkiem z Niemiec .-haha
Contiche, jak zwykle po znajomości, odwiedzam co rusz. Z Krzychem mówiliśmy o blogu. W tych ćwiczeniach ważne mi się wydaje, by rozpoznać w snach pojawiające się obrazy w astralu i cześć śnioną w ciele mentalnym. Mowi się ,ze rem trwa do 15 minut a NREM poprzedza śnienie. Myślę, ze to są te części snu w mentalu gdy obraz zanika a śni się tylko myślowo. Dobrze to ćwiczyć. Brus tak wyćwiczył swoje podrożę mentalne ,ze wspaniale postrzega i świeci się jak słoneczko ,gdy zawita do kogoś.
To dziś za rada Pomarańczy przekazujemy sobie MILE prezenty lub słowa. Lepiej prezenty . Ze słowami możne być problem.DLA KAŻDEGO COŚ MIŁEGO
*
Draq: 14.11.2007
Dzisiaj był odjazd! Mialem ld, ponieważ się zaprogramowałem. Poleciałem do jednej osoby z forum i uświadomiłem jej ze śni. Uświadomiła się. Potem obudziłem się i wyszedłem z ciała. Wyszedłem na klatkę ale zgasło tam światło i nie chciało się zapalić. Wróciłem po to by odpalić kompa. Napisałem do kronopio “doświadczam właśnie obe, fajnie ze mogę Ci to wysłać z poziomu astralnego nawet wtedy, gdy ty jesteś obudzony” opisywałem mu każdy szczegół związany z doświadczeniem, które miało miejsce po to, by po obudzeniu je przeczytać. Byłem cały czas świadomy, dostałem wiadomość od Moena z jakimś linkiem, którego dalej posłałem do Kronopia. Obudziłem się, wychodzę do szkoły na klatkę, chce zapalić światło, a okazało się, ze żarówka pękła, ta sama, co w oobe. Potem leżałem w paraliżu i kontaktowałem się z kimś mentalnie, chyba z pomarańczą.
*
Draq:
Nie wiem, czy to dotyczy tematu, ale działo się zaraz przed tym doświadczeniem powyżej. Moze opisze:
Wyszedłem z ciała i się dostroiłem do przedmiotu który mnie cofnął pare lat wstecz. Ujrzałem siebie na łóżku, a raczej 7 letnie dziecko, które niebawem wstało i się ubrało. Nazywam to “niższe ja”. Podszedł do mnie i się spytał kim jestem. Zastanowiłem się jak odpowiedzieć, by nie zabrzmiało po ezoterycznemu. Odpowiedziałem mu “jestem Twoim aniołem stróżem, jak chcesz, to odprowadzę Cię do szkoły”. Zaufał mi i się zgodził. Wziąłem go za rękę i tak przemierzyliśmy całą drogę. W między czasie rozmawialiśmy, zadawałem mu błahostkowe wręcz pytania, które miały dla mnie istotną wartość. Gdy był już przed szkołą, to poprosiłem go by stanął na chwile nieruchomo. Zbadałem mu czakry i odczułem coś szokującego, jego aura była o wiele większa, niż u ludzi w normalnym wieku, czakra podstawy mała, a czakra korony i 3 oka bardzo rozwinięte. Nie wiem, czy był to mój wytwór wyobraźni, ale zaciekawiło mnie to, tym bardziej ze nigdy nie miałem okazji dziecku mierzyć wielkości czakr. Pogłaskałem go po głowie i wypowiedziałem afirmacje, by był zawsze świadomy i pamiętał to co robi. Następnie zapadłem w sen, w którym właśnie uświadomiłem tą osobę a potem miałem obe, w którym spotkałem kronopio.
e_pomarancza:
O! Mi się podoba kreacja z prezentami Dziś wykreuje też dla Każdego cos miłego (tylko przez “ż”, by nie kuło w oczy ;)~ ) Dzięki Zbyszku za prezenty Słodkie uśmiałam się z tej dziury w ścianie… Jesteś szalony Zbychu z fajnym ptaszkiem (avatarek mam na myśli wciąż) Szkoda, że mi komórka siadła jak ty się tak przyłożyłeś do kreacji… dziś nie zawiodę. Komórka naładowana… papa wszyscy.
edit
Pieczywo – ok. możemy dodatkowo zrobić coś potem z tymi wysyłaniami tematycznymi fajnie!

Pieczywo:
Sr/Cz
Wiele się działo tej nocy, biegałem po okolicy i gonił mnie jakiś potwor wcielający się w mojego dziadka, później jadłem czekoladowe jajka wielkanocne i inne pierdoły.
Nad ranem, będąc w OP uzyskałem świadomość i wyczłapałem się poza ciało, kręciłem się przez chwile i wolałem ludzi z forum. Przeszedłem do działania. Zacząłem kreować palcami na ścianie przejście/teleport. Powtarzałem ciągle Zbyszek… Zbyszek po jakimś czasie otworzyłem przestrzeń za ściana. W środku był pokój z łóżkiem, nie było innego umeblowania… łózko zwyczajne, nie miało cech charakterystycznych, wiec nie zapamiętałem i nie mogę opisać. Na łózko leżał, spal Zbyszek. Ja go budzę, a ten się upiera przy spaniu. “Hej! Tu pieczywo! Obudź się Zbychu!!!” Nic, wolał spać dalej
Następne podejście, tym razem do Draqa. Zacząłem kreować wejście, ale strasznie długo mi to szlo, nawet jakieś artapy rodziców i wujka się zaczęły kręcić i przyglądać, komentować. Juz coś tam zaczęło prześwitywać przez ta ścianę i rysy, które zataczałem palcami. Roztrzaskałem ta ścianę i przeszedłem do środka.
Byl to jakiś pokój, umeblowany. Bylo łózko, jakieś szafki… przeszukałem wszystko, bałaganu narobiłem, ale Draqa nie znalazłem. Jakiś kot mi się tam przewinął nawet
Stoje i przeszukuje jeszcze szafę już zrezygnowany… czułem, ze zaraz powrót do ciała. “Dobra to już ostatnia osoba” – myślę sobie. “Conchita!” Bach! w tym rozwalonym wejściu pojawia się Conchita, nawet się nie zastanawia i wskakuje szczęśliwa na mnie. Splatany jej rekami mowie, ze zaraz wracam do ciała i chce na nią chociaż spojrzeć. Pozdrawia mnie, tak i chyba płacze ze szczęścia! Fsiuu… budzę się… jest 7:35
*
Kronopio
ja dziś rozdawałem słoneczniki… od van gogha
*
Conchita;
Pieczywo: hahaha – qrcze muszę się ograniczać z tym przytulaniem:)Sny nieświadome:
Dziś pamiętam tylko podróż do Kronopia. Podkręcił mnie tym swoim wierszem, więc postanowiłam go odwiedzić.
Pierwszy sen. Jestem u Kronopia – dom 1-piętrowy, pokój na piętrze. Piękna rzecz: sufit jest z przezroczystego szkła – widać niebo, gwiazdy i drzewa… Kronopio w środku zaaferowany swoimi emocjami. Pojawiam się i powala mnie jego energia – jest to … tęsknota, miłosna tęsknota za kimś, oczekiwanie, ale takie bardzo przyjemne, chociaż niespełnione… Kontempluję to przez jakiś czas. Nie kontaktujemy się, bo Kronopio pogrążony jest w tym stanie i nie przeszkadzam. Potem (ach ta świadomość ze snu) postanowiłam się wykąpać i ładuję się w łazience do wanny i biorę kąpiel. Patrzę przelotnie na siebie w lustrze i … jestem jakąś Hinduską czy Hiszpanką – mam południowy typ urody – mam długie czarne włosy, czarne oczy, gęste czarne brwi i rzęsy, ciemną cerę, raczej szczupła budowa… Pomyślałam, że to może jakaś twarz z innego wcielenia.
Obudziłam się po tym.
Zasnęłam i drugi sen: wracam do Kronopia i tym razem rozmawiamy. Przypominam mu tamto spotkanie, ale chyba mnie nie zauważył. Jesteśmy w kuchni – dużej i przestronnej. Pytam o pokój, więc Kronopio rysuje mi układ pomieszczeń. Kuchnia jest na parterze przy wejściu i jest tam chyba jeszcze jeden pokój. Wcześniej byłam u góry – na wprost schodów jeden pokój a za nim pokój Kronopia, gdzie byliśmy wcześniej. OK. Rozmawiamy i ktoś jeszcze rozmawia z nami, ale jakoś mi się teraz zamazało w pamięci… Nie miałam czasu zapisać po przebudzeniu i lipa:( Amnezja.
*
r_m:
Śr/Czw
Nieświadoma noc to była tylko na chwilę otworzyłem oko o 3 i to w dodatku jedno które szybko zamknąłem ;]. Kompletnie nic nie pamiętam ale za to przed chwilą pogrążony w medytacji porozdawałem Wam trochę energii bezwarunkowej miłości wraz z moimi pomocnikami ;]miłego dnia
*
Kronopio: 15.11.2007
pieknie:) Conchi
wszystko się zgadza do tej pory. sufit przezroczysty(mam duże okno i kiedy zasypiam widzę niebo i gwiazdy) Z tą tęsknotą to cholercia mnie zabiłaś!!!;)U mnie dziś tak:
Zasnąłem bardzo wcześnie i około północy(?) miałem “niechciane” wyjście, po prostu wywaliło mnie z ciała. Może dlatego że miałem lekką gorączkę.. Cóż to za okrutna faza! Zero kontroli nad czymkolwiek, coś mnie ściąga, nie mogę się poruszać ani normalnie myśleć, nawet z powrotem do ciałka jest problem:(
Około czwartej znowu wskoczyłem na drugą stronę, tym razem świadomie. Wyturlałem się z łóżka ale nic nie widzę. Mam cos na głowie, po omacku idę do łazienki, po drodze zdejmuje z głowy coś w rodzaju siatki. Teraz widzę juz lepiej. Przemywam twarz (to pomaga na lepszą fazę) patrzę do lustra i widzę…kobietę! I to w dodatku dosyć ładną. Ciemne włosy w miarę pulchna ale nie gruba. Tak mnie zadziwił ten widok że wróciłem do ciała.
Zaprogramowałem się na rozdawanie słoneczników ale żadnego spotkania nie pamiętam. No chyba, że to Ty Conchita kręciłaś się po mojej łazience…
————update—————-
Przypomniał mi się jeszcze sen.
W śnie tym, oglądałem program monograficzny o Noble:) O tym jaki z niego siłacz. Były różne scenki z jego życia m in. jak pokonał Pudziana na rękę!:) I na zwolnieniu mina Pudziana po przegranej walce. Śmiałem się do rozpuku…
*
e_pomarancza:
Środa / czwartek
Po położeniu najpierw zajmuję się swoim wyrównaniem energetycznym, oddechami, absorpcja światła i takie tam. mam kilka fleszy ze świstem, widzę dziewczynę ruda bardziej, ciepła – W różnych wersjach ją widzę. To ja. Przypadkiem niekontrolowanie wychodzę z ciała f. do góry nogami. No wiecie co? nie mogłam uwolnić samej twarzy. Byłam przyklejona twarzą do siebie, choć wszystko wyszło. ;( Wróciłam. Cały czas miałam wibracje. Długo.Zaczęłam przywoływać postaci ludzisków z forum. Kronopio i Arti na pierwszy rzut. Poszłam do chłopaków mentalnie i zaczepiałam ich trochę. Np. drapałam za uchem czy coś takiego… Złapałam za ręce. próbowałam sie dostroić do każdego i czułam każdego od wewnątrz. Wymyśliłam prezent. Dla każdego to samo ale inaczej wyglądające. Nie wiem czy powiedzieć bo planuje dziś w nocy znów to samo dawać. Ćwiczyć połączenie. Ale miałam ubaw z tego co wymyśliłam ;))))))))))
najwięcej początku poświeciłam Artiemu i Kronopio bo dzieliłam się światłem i przytulałam i rozśmieszałam ich. Potem dostrajaniei przypominanie -COnchita, Zbyszek, Piro, Draq i Pieczywo. Potem poszłam spać. Dla każdego przyszykowałam prezent na czwartą w nocy.
Pobudka przed 4 i od razu bardzo fajnie mi się rozbudziło. Wibracje cały czas aż nawet pomyślałam, że może wyjdę. Ale nie udawało mi się więc podróż odbyłam mentalnie. Najpierw sprint do Artiego. Zobaczyłam go w stanie spania przez kamerowe widzenie. Juz pora mówię mu do ucha. wyciągnęłam dłoń i czekałam czy poda. podał dwie Zawirowaliśmy w kółko. Duzo ciepła. zgasiłam światło. Mrok czarnogranatowy i dookoła wykreowałam neonowe kolorowe pnącza po których można chodzić skakać… Zostawiłam go na jednym liściu i poleciałam po Kronopia. Wykreowałam dziewczynę która miałaby go obudzić. Kasztanowo włosa;) A tak sobie. I ona zrobiła to co chciałam. Jak już się obudził to przejęłam go za ręce i pociągnęłam do pnączowego ogrodu. Dołączyliśmy do Artiego. to wszystko moja kreacja w pewnego rodzaju transie choć nie lubię tego tak nazywać. Nie wyjście astralne. Zastanawiam sie czy ja nie wyłażę niebieskim ciałem…Ok.
Potem razem złapałam ich za ręce, podniosłam wibracje naszej trójki i Skupiłam się na Zbyszku. Dłuższy czas nawoływałam go z tego naszego liścia. Potem poszłam mentalnie rozdać prezenty CO, oj jak jej się podobał ;))) Wyglądała naprawdę egzotycznie z tym prezentem i nawet zatańczyła chwile. Potem Zbyszek dostał prezent i się śmiał ze mnie z przekąsem. Kiedy doszłam do PIRO weszłam w sen… (jutro dokończę rozdawanie pozostałym i powtórzę tym co już dostali)
Sen:
Jadę rowerem. Jestem w górach. Dojeżdżam do domku. Ale tam w środku jest szkoła. Wchodzę portiernia oszklona. Pytam pań woźnych co jest grane. Mówią, że zjazd uczniów. Wchodzę na sale a tam wszyscy ładnie siedzą Jezuniu. mam Was.
Nie ma Zbyszka tylko. Wchodzi nauczyciel młody przystojnawy taki. Mówi, żeby powiedzieć coś o sobie. Ja mówię o mojej firmie. Nauczyciel siedzi z założonymi rekami i noga na nogę, nonszalancko patrzy. Wchodzi starszy nauczyciel. Dawno nie widziałam go. Jakby po latach… Wstaje i podchodzę, rzucam mu się na szyję i mówię – to dla pamięci! Przytulam go aż się odsuwa lekko. I mówi, że w recepcji Zbyszek zostawił dla mnie coś. Idę do recepcji i okazuje się, ze są to materiały reklamowe. Zabieram je i jadę rowerem. Ulotki granatowo żółte. promocja jakichś gadżetów. Pokaz ma się odbyć. W połowie drogi przypominam sobie, że zapomniałam jeszcze plakatów. musiały zostać w recepcji zwinięte w rulon. Wracam pędem i na skróty. Boję się, ze nie będzie już domku. Jest. I plakaty są. W ostatniej chwili. Juz zamykali szkołę. Zmierzch nastał. i domek zamienił się w chatę górską. Piec ktoś musiał rozpalić. Jacyś obcy mężczyźni przyszli. Potem wylądowałam na dworcu. Właściwie przejechałam po skosie na tyłku i wypadłam na tym dworcu na stoisku z czapkami zimowymi…
Ufff… Pobudka o piątej. Cały czas wibracje ale nie mogłam wyjść.
Drugi sen o dziewczynce pyskatej. Wrzeszczałam na nią… a ona tępo patrzyła.
no i to tyle na dziś.
*
Artur_flyer:
Kronopio przyjacielu…….mam podobnie, zresztą Ty o tym wiesz.Środa/Czwartek
Położyłem się przed 12 i znowu wyobrażałem sobie was, przytulałem, rozmawiałem. Czułem ciepło, było mi dobrze, zasnąłem.
O 3 coś mnie obudziło (nie był to budzik), bardzo pozytywne odczucie, zapomniałem na chwilę o tym co mnie dręczy.
Gdy wstałem o 6:20 nie pamiętałem żadnych snów. Po drodze na stację PkP bardzo mocno starałem się coś sobie przypomnieć.
No i połowicznie mi się udało.
Śniło mi się, że wykładałem towar w hipermarkecie, było dużo ludzi, pracowało ze mną parę przyjaznych osób. Nie wiem kim byli.
Później widziałem jeszcze kolegę w mundurze marynarki wojennej.
…..Tyle, będzie lepiej, muszę się tylko wyrwać z tej otchłani strachu
Wyrwę się
EDIT. Pomarańczo, my zawsze piszemy w tym samym czasie hehe, dopiero przeczytałem, Dziękuję , teraz wiem skąd wzięło się to pozytywne odczucie.
DZIĘKUJĘ
DZIŚ W NOCY MUSZĘ BYĆ BARDZIEJ ŚWIADOMY

Conchita:
Ja nie wiem, jak to jest z tą babką w Twojej łazience – bo ja też ją w lustrze zobaczyłam:). No nie mów, że taka znów pulchna – zbudowana, ale harmonijnie, nie gruba, co dla mnie jest ok. I ładna:). Mnie też zaskoczyła… Może masz jakieś nawiedzone lustro:) Ale numer – chyba naprawdę trafiłam do Ciebie. :). Nie mam pojęcia, dlaczego chciałam się wykąpać w Twojej łazience…:). A pamiętam, faktycznie, przypomniało mi się, qrcze, Ty wpadłeś na chwilę do tej łazienki (i dlatego mi się utrwaliła ta kąpiel) – na szczęście byłam w dużej części już ubrana, ale jeszcze nie do końca. Pamiętam, że się zdziwiłam i Ty się wycofałeś zaraz zdezorientowany.Ale wiesz – energię poza ciałem to po prostu czuć powalająco:). Takie serducho z pomarańczem właśnie z tą tęsknotą. Ja też mam wrażenie, że mnie nie widziałeś na początku, ale w łazience mnie przyłapałeś. (Jeszcze się pukam w głowę, po co mi ta kąpiel była). Ale myślę sobie teraz, że w czasie zlotu też śnił mi się Zbychu i też siedzieliśmy w wielkiej wannie i rozmawialiśmy (ubrani). Może ja jestem WANNAmaniak???:):):)
A przed snem skoncentrowałam się na Twojej energii w ramach wglądu (o którym pisałeś w innym temacie) – i widać po zaśnięciu poleciałam na Twój ident:).PS. Kronopio, czy ta babka miała czarne czy kasztanowe włosy? Pomarańcza Ci wysłała kasztanowłosą, a ta moja z lustra miała czarne proste ale puszyste włosy. Ciekawe. Hmmm
*
Kronopio:
CYTAT(Conchita @ 15.11.2007 – 11:35) *
A przed snem skoncentrowałam się na Twojej energii w ramach wglądu (o którym pisałeś w innym temacie) – i widać po zaśnięciu poleciałam na Twój ident:).PS. Kronopio, czy ta babka miała czarne czy kasztanowe włosy? Pomarańcza Ci wysłała kasztanowłosą, a ta moja z lustra miała czarne proste ale puszyste włosy. Ciekawe. Hmmmpo chwili zastanowienia ta twoja jest bliższa prawdy. Nawiasem mówiąc bardzo przypominała Ciebie;)
Rzeczywiście wczoraj zasypiałem z silnymi uczuciami które odczytałaś znakomicie.
Moja łazienka jest charakterystyczna, może pokusimy się o weryfikacje. Pamiętasz np. (kolor)?;)
Przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja z tej nocy. Otóż kiedy położyłem się po rozbudzaniu już po chwili wpadłem świadomością w (obszar antagonizmów)(?) tzn zacząłem się kurczyć i zapadać w swoje ciało. Pomyślałem o kierowaniu fazy do środka i wtedy zaczęła się jazda bez trzymanki. Odczułem takie jakby wsteczne wibracje najpierw bardzo wolne później przyspieszyły aż w końcu stały się niewyczuwalne…Niestety przysnąłem i rozbudził mnie pisk w uszach, wibracje widocznie miały wysoka częstotliwość ponieważ ich nie czułem.
*
Draq:
Dzisiaj przed snem mentalnie odwiedziłem conchite a potem e-pomarancze, ale postanowiłem, ze zrobię to astralnie. Zaprogramowałem się na 2 rano. Wyszedłem z ciała, wszystko szlo zgodnie z planem, ale nie przewidziałem faktu, ze zechce mi się usiąść poza ciałem w lotosie i medytować. Uniosłem się do góry automatycznie i opuściłem warstwę astralno eteryczna. Po raz drugi poza ciałem w eterze spotkałem Bruce-Lee, który przekazał mi kilka istotnych informacji i jak poprzednio, pokazywał na mnie uderzenia. Powiedział bym zapamiętał te wszystkie informacje i afirmował aż do obudzenia i zanotował. NO to tez tak zrobiłem, ale do pomarańczy nie udało mi się dolecieć.
*
e_pomarańcza:
Ok, to jak się będę dostrajać do Conchity dziś to szukam wanny a jak do Draq’a to wale na lotos. ja mam taka lilie wodną w której medytuję ;)* ja ostatnio często jestem w szkole
*
Zbyszek:
3:45 pobudka. Jakis czas bylem w bezruchu i pognałem do Pomarańczy i Contichy. Tłukłem w drzwi jak huligan .W końcu przez wczorajsza dziurę nawrzucałem jej smoczków z woda. Roztrzaskiwały się na podłodze. Potem leciały świetliste kule, zamieniając się w balony. Przyniosłem wiadro białej farby, by jej po kryjomu wymalować ściany na sgraffito, ale nie było czasu, bo mi głupie pomysły wpadły do głowy. AP podszepnął mi słowo pożar – chyba ten od ognia. hm.
Potem bojkotowałem eksperymenty, bo zabierają mi całą noc. Zamarłem w bez ruchu do 8 godziny , sprawdzając co mi to zrobi. Przyglądałem się ciału. Jakiś gościu był u mnie ale go nie rozpoznałem – myślałem ze Noble. Jakos powiedział „teraz cie mam”.
Hej pieczywo. Spie na materacu na podłodze i w pomieszczeniu jest tylko krzesło w rogu i mały stolik. Nie ma mebil haha.
Conchite odwiedziłem również zawalając ja balonami. Raz wyskoczył ze mnie czarny człowiek przy łóżko dzieciaka ale go natychmiast zawróciłem. Wczoraj po południu miałem nalot Anuli a dzisiaj znowu jakiś gościu był u mnie. Leżałem sobie w realu a tu mi wyskakuje facet i mówi „ haha mam cie znowu” . Spytałem AP czy to Noble. odpowiedział – czego się tak na niego uparłeś.
Hej Conchita, raz siedziałem chyba w wodzie z jakaś dziewczyna. Obok taplały się małe dzieciaki. Dokładnie pamiętam jak rozbudowałem niby basenik i z lewej stronie pojawiły sie małe szkraby, Zapomniałem skomentować wtedy twój tekst.
Sporo się pokrywa w naszych relacjach . Musi coś w tym być.
*
Pieczywo:
CYTAT(Zbyszek @ 15.11.2007 – 16:49) *
Hej pieczywo. Spie na materacu, na podłodze i w pomieszczeniu jest tylko krzesło w rogu i mały stolik. Nie ma mebli haha.Nie jestem pewien, ale było chyba jedno okno w pokoju, spałeś przy ścianie z jego lewej strony lub obok ściany na przeciwko tego okna… właśnie nie jestem pewien co do tego bo jak wspominam pojawiają mi się te dwie opcje. Może jednej nocy spałeś tu, a innej tu… przenosiłeś materac?
ps. Draq, masz kota w domu i segment (lub tylko szafę) jakaś kolo prawej ściany od wejścia? Jeszcze miałem wrażenie, ze Twój pokój jest podzielony jakby na dwie części. Łóżko było w części po lewej.
*
e_pomarancza:
Myślę, że trochę się łapiemy już. Zastanawiam się, jak lepiej się dostroić… Ja najbardziej łapie Zbyszka i Conchite. Wiem, ze mam dostęp do wszystkich. Jak świadomieć jeszcze bardziej? W końcu celem jest kryształ a widzę że daleka droga..;(
ja dziś jeszcze pilniej będę się wybudzać i zapisywać. Wszystkich odwiedzę. Dostroje się koło 4 do Was. Rozdam prezenty.*
Draq:
Szafa tak, a jeśli chodzi o koty to często mnie nawiedzają jak jestem w paraliżu i robią sobie ze mnie łóżko hehe. Fizycznego kota nie mam w domu, ale może widziałeś astralnego kota od sąsiadki, który sobie spacerował pomiędzy mieszkaniami, albo sam go sobie stworzyłeś :). Ludziska moje kochane, może zrobimy przekazy myśli, które będziemy weryfikować? Myślę, ze lepiej jechać mentalnie, albo mentalno astralnie we śnie, ponieważ to każdy potrafi a efekty mogą być ciekawe. Chodzi mi dokładnie o to co Zbyszek mi zrobił na zlocie (urwał głowę ^^’), będziemy rozgrzewać sobie wzajemnie na odległość energią jakaś cześć ciała, w środku nocy, albo we śnie nawet i wtedy będziemy weryfikować. Co wy na to?.
*
e_pomarancza:
mój prezent łączy się z konkretnym miejscem na ciele. Wchodzę w to.;)
*
twistoid:
Fajnie jakby przedłużyć ten eksperyment jeszcze o tydzień tzn poświęcać wspólna intencję dłużej, żeby zebrać więcej energii:)
*
e_pomarańcza:
Do czego dążymy? Co chcemy osiągnąć tym eksperymentem? na razie widzę łapanie kontaktu. Jak będziemy mieć cel to będziemy myśleć jak do niego docierać. Jakie drogi najlepsze
ps. Ale do Zbycha to sobie mogę mentalnie pogadać bo go już nie ma… ech
*
Draq:
Do czego dążymy? Hmm chciałbym byśmy byli wrażliwi na własną energie, myśli itp. Jesteśmy w końcu w jednej grupie, chciałbym byśmy się jakoś połączyli. Kiedyś robiłem to z pewną osobą ,w ten sposób, ze tworzyliśmy link na poziomie każdej naszej czakry, efekty pozytywne. Metod jest wiele. Jeżeli będziemy wstanie odczuwać własne identy, to nie będziemy mieć problemu z podróżami mentalnymi, wspólnym śnieniem. To jest moja propozycja :). PA :).
*
Conchita:
CYTAT
Moja łazienka jest charakterystyczna, może pokusimy sie o weryfikacje. Pamiętasz np. (kolor)?;)
Kronopio: byłeś w OSPUO:). Fragmenty były ostre a reszta rozmywała się w energii… “Rzeczywistość” była dość płynna, co nie przeszkadzało mi namierzyć Ciebie.
W Tym Twoim pokoju nic oprócz sufitu nie było – reszta była płynną energią, jakby niedorobiona, bo skoncentrowany byłeś na czymś innym. Łazienka też była fragmentaryczna – była owa urocza wanna, jakieś fragmenty płytek na podłodze, nagle pojawiło się lustro… Podłużne, prostokątne… Ogólnie było jasno, białe lub jasnożółte światło wszędzie. Ściany u Ciebie białe… Ewidentnie byłam ciałem astralnym – odbiór energetyczny, gorzej z czystą wizją. Mental pewnie był gdzie indziej…Ja jestem bardzo zadowolona:) Już się nowych rzeczy nauczyłam… Coraz bardziej rozumiem OSPUO i działanie świadomości… Jeszcze poeksperymentuję tutaj to może za jakiś czas szarpnę się na teorię… Dziś kolejny cel. Podstawa: dobre namierzenie identu – nie wyobrażenia o osobie (bo wylądujecie w OSPUO), ale żywego identu, który “gada” do Was energiami i informacjami z różnych poziomów.
Druga sprawa: tam gdzie osoba upchnie energię, z tego poziomu będzie mieć wspomnienia, więc wycina jej wspomnienia z innego poziomu, być może z tego, na którym działaliście… Sposób – albo więcej energii w ciało duchowe, które złapie całość, albo podzielić świadomość na astralne i mentalne i mieć wspomnienia równoległe. Dla mnie to dłuższa sprawa, więc cieszę się, że eksperyment jeszcze się nie kończy:)
PS. Jakoś łatwiej jest mi w ciele, kiedy te wszystkie ciała mam w jednym miejscu:), prawda Draq?, komunikacja leci sobie równolegle kilkupoziomowa… Potrzeba medytacji na wzrost świadomości ciała duchowego, nie znam innej metody… Co nie znaczy, że nie ma takiej:)
*
e_pomarancza:
Tak plan na dziś, żywy ident. nie wyobrażenie. I daje prezenty. Kocham Was. Idę poczytać na głos najpiękniejszą z książek najpiękniejszej dziewczynce;) do wyczucia w nocy…
*
Artur_flyer:
Uczucia, uczucia, uczucia, piękne uczucia. Znowu mało pamiętam, tylko uczucia w mym sercu zostały. Otuliłem się miłością i zasnąłem.
Obudziłem się o 5:30 z roześmianą buzią.Skrawki, tylko skrawki.
Śniło mi się, że chyba miał być u mnie zlot, i, że czekałem na was na stacji. Tylko tyle udało mi się wyrwać z mroków niepamięci, i tak przyszło to z trudem.
Jutro weekend, nie trzeba rano wstawać więc obiecuję poprawę
*
e_pomarancza:
Dostałam od kogoś misia… Śniły mi się rysunki. (czytałam w nocy “Rysunek w psychiatrii”) więc były rożne drzewa i domki. Może to były wasze identy ?? ciekawa byłaby to symbolika…
{z rysunkami chodzi o to by narysować domek czy drzewo na przykład i według tego interpretuje się osobowość, aktualne emocje itp…}ps. nie wylogowałam się wczoraj i cały czas sie tu świeciłam jako dostępny… sory za zmyłkę dla niektórych.
*
Conchita:
ja we śnie stwierdziłam, że mam zdolność telekinezy i przez cały sen bawiłam się kombinacjami alpejskimi z przedmiotami “fizycznymi”. chyba musiałam odpocząć, bo miałam się do kogoś wybrać, ale zasnęłam zanim zdążyłam się rozluźnićJ*
Artur_flyer:
Misio? A nie żółta gumowa kaczuszka z czerwonym dzióbkiem? Bawiłem się przed snem wyobraźnią i podarowałem Ci taką hehe
*
e_pomarancza:
misio wlewitował mi do rąk. jakby… spadł z nieba, albo niewidzialna była postać która ja dawała. ;)*Niestety nie złapałam identyfikacji… zupełnie…;(
ps. Arti dziękuję za kaczuszkę… kochany jesteś
*
Kronopio: 16.11.2007
cytat Conchita
Ja we śnie stwierdziłam, że mam zdolność telekinezy i przez cały sen bawiłam się kombinacjami alpejskimi z przedmiotami “fizycznymi”.Ja nic nie sugeruję, ale przed snem czytałem właśnie o wyginaniu przedmiotów siłą woli i próbowałem z łyżeczką ale mi się nie
*
e_pomarancza:
Zastanawiam się, co wyłapujemy. Jak dotąd z doświadczenia wiem że najszybciej i najłatwiej zidentyfikować przekaz erotyczny. Może ta energia jest najsilniejsza? Dziś ostatni raz spróbuje z tymi prezentami. Widzę że nie bardzo to działa. Spróbuję z czymś innym.
*
Zbyszek:
Pol roku temu powiedziałem Brusowi ,ze przygotowuje mentalny poligon..
Szukam możliwości udowodnienia światów niefizycznych. Juz wspominałem, że 15 lat mi to zajmuje. Wspólnie z NP robiliśmy próby, by nauczyć się je postrzegać, zrozumieć ich współdziałanie. Zrzucenie parawanu jest akcja odgórna i masa ludzi bierze w tym udział. To są te zmiany o których trąbią. Nowe czasy mentalne. Cześć opowiada o pędzącej energii Celem ćwiczeń jest rozbudzenie percepcji nadzmysłowej i ujecie jej w jakieś rozsądne ramy. 5 miliardów ludzi czeka na zmiany , głodnych nieśmiertelności. A wiec cel jest wspaniały.Kłopoty w weryfikowaniu, wynikają ze złożoności ciał niefizycznych ich wzajemnego oddziaływanie na ducha. Postrzeganie selektywne w jakiejś dymensji, czyni nas ślepymi w kontaktach. Można się po prostu rozjechać na rozjazdach. .
Za parę tygodni, możemy się chyba pokusić na jakaś syntezę. Szukajmy możliwości poszerzenia eksperymentów, wprowadzając nowe nie sprawdzone elementy do zabawy. Cieszę się strasznie, że udało się nam zebrać do kupy. Teraz ten PARAWAN nie wydaje mi się tak ciężki.
Brus ma tysiące uczniów a nas jest kilkanaście ale za to samych rycerzy!!!!!.
*
Conchita:
Ja teraz popróbuję z odwiedzaniem Was z Waszych snach/OSPUO. Tym razem spróbuję zrobić coś nieoczekiwanego, energetycznego, rozbudzającego. Cholibka, wypadało, żebym była świadoma, czyli będę próbować OOBE i odwiedzania w OSPUO. Ale to się wszystko uprościło dzięki doświadczeniu z Kronopiem.
Teraz spróbuję z inną osobą:)
*
e_pomarancza:
Kurde wiesz, Zbyszek, że poruszyłeś we mnie rycerza. Nie Darek swoim krzykiem a Ty tym co teraz powiedziałeś. Ciesze się, że jesteś. Masz rację.
*
Conchita:
Ciałka są faktem – miałam już 4 rodzaje różnych OOBE różnymi ciałkami. Z tym, że 99,9% moich wyjść było ciałem astralnym (uwaga podąża za energią a tą mam w astralu), ale inne opcje też są nam ludziom dostępne… To samo jest w ciele, ale na początek OOBE jest o tyle lepsze, że ciało nie zaciemnia i nie tłumi bodźców niefizycznych. Potem powinno się wyrównać i będą tylko ruchy świadomości po skali pionowej i poziomej:). Qrcze, a mówią, że nie jestem ambitna… bo nie chce mi się zapieprzać w wyścigu szczurów o trofeum, którym jest złota wygodna trumna z klimatyzacją.Obalimy mur dla nas, bo inni nam chyba mnie uwierzą…;0
*
e_pomarancza:
No to w takim razie ja mam energię upchaną najwięcej w duchowym ciele i emocjonalnym niższego aspektu. (Pomarańcza z ośrodkiem indygo w 3 oku) Dużo w ostatnim roku obudziłam serce (ciało astralne). Jestem prawie harmonijna. Mam etap niebieskiego (kontakt duchowy) teraz więc potrzebuje kontaktu ponadfizycznego z Wami. To mój etap rozwoju.
Dlaczego wiem, że indygo? Bo kiedyś około 10 lat temu odczułam pierwsze naturalne świadome działanie trzeciego oka. Przez ten ośrodek energii, grzejący mocno i wprowadzający ogromne wibracje – kreowałam rzeczywistość. Kreowałam do tego stopnia, że wkładałam ludziom słowa w usta, powodowałam zachowania ludzi i sprzętu itp. Zaczęłam się tym bawić , ale moje serce było nie było świadomie rozwinięte. I wykorzystywałam tę zdolność w złośliwych celach też (moje emocjonalne ciało rządziło) i na długi czas przestałam mieć te moc. Moje trzecie oko obudziło się znów dwa lata temu. Teraz muszę pracować nad nim by znów móc to robić. Trudno jest, ale potencjał mam i najważniejsze, że wiem, że to działa , na własnym doświadczeniu.
Conchi, jak obalimy to uwierzą…
*
Draq: 16.11.2007
Jesteście kochane :).
Odnośnie misia, czy nie był on czasem brązowy z pomarańczowym szalikiem i złożonymi łapkami, albo zielony? Te dwa misie miałem przy sobie przed snem, gdy wyłapywałem Cie mentalnie, i potem wysłałem obrazy.
*
e-pomarańcza:
Wczoraj i przedwczoraj dałam CI prezent. Twój był czerwony i z diabełkiem… ;)*
A mis był brązowy, jasny raczej. Miał złożone łapki Tak jakby zszyte. ;)))
ps. jest jeszcze jedna sugestia. Zbyszek maił się dziś pode mnie podszywać. ;)))) ?
*
anula:
czwartek/piątek.U mnie dziś w śnie motyw z pomidorami wyglądającymi jak jabłka…. Wybierałam owoce dla Kronopia. Ale też co ciekawe, dwa ogromne węże długości co najmniej 3 m i grubości uda!!! Były niezwykle ogromne zobaczyłam je jak wyszłam z domu na podwórko, jeden był przy wejściu do ogrodu, nie przestraszyłam się, ale cofnęłam i odwróciłam… drugi był przy wejściu do domu, którego postrzegłam dopiero po chwili. A w jeziorku pływał krokodyl…
Czuję solidną nadwyżkę energetyczną…. Ktoś mi coś podsyła? :))))))
Conchi Ty? bo jakaś taka spokojna się sobie wydaję… a przy tym podekscytowana. Bardzo nie moje odczucia
*
Conchita:
Ty Pomarańczka to jednak jesteś chochlik:)! Mamy zupełnie inaczej rozłożone energie, aż to fascynujące, co wyjdzie z takiej wymiany.
Ja mam rozkład energii: podstawa – serce – korona. Chociaż w większości są zharmonizowane to ten pomarańczowy jak kiepski komputer lubił się zawieszać. Teraz wciągnęłam ten aspekt męski i zauważyłam, że niesamowicie dopaliło mnie na tym poziomie i uczę się nowej równowagi. 3 oko też działa mi inaczej, do wyszukiwania informacji w niefizyce. Samo typowe widzenie na poziomie 3-oka nieszczególne… Ty jesteś silna tam, gdzie ja jestem słabsza…
Koronę wiążę z ciałem duchowym, dla mnie 3oko to zdolności wyższe mentalne, ale to tylko słowa, jak zwał tak zwał.
PS. Anula: bardzo prawdopodobne że to ja (chociaż może i inni Cię dopalają jeszcze), bo jesteś moim następnym celem:) A ekscytuję się, bo z Kronopiem się udało i to dla mnie ogromny krok naprzód. Strasznie mnie to cieszy, w ogóle cieszę się i głupieją mi te czakramy. Pewnie Pomarańczka mi znów sprzedała pomarańczowego i emocjonalnego bakcyla i teraz zarażam dalej:):):)
*
Anula:
Hehe… a to bardzo prawdopodobne ze i Kronopio mnie podnosi. Bo dziś zweryfikowaliśmy ze połączenie mantalne nam wróciło. I mi energia szaleje, ale właśnie mam wrażenie ze jakoś inaczej mnie obiega, czuję nową jakość. :)))
*
Conchita
Ja mam wrażenie, że siedzę na ognisku:). Nie wiem już czy to mój męski aspekt czy to Pomarańcza mnie tak urządził/a…
*
e_pomarancza:
o! Dzisiaj dołączę Anule do moich prezentów. Właśnie wymyśliłam w jakim stylu będzie Twój prezent. hi hi.
A w ogóle to mnie kontakt z wysokimi wibracjami Waszymi szalenie ciągnie do przodu.
I myślę, że wszyscy tak mają. Może coś jest w tej wymianie mentalnej i energetycznej.
To wysokie wibracje – wejście na nie powoduje taki spokój i podniecenie zarazem.
*
Draq:
Tak pomarańczko, łapki są zszyte faktycznie, tutaj zdjecie misiaczka :):
http://img232.imageshack.us/img232/869/picture24eb6.jpg
A w tle inna rodzina misiów :*.
*
e_pomarancza:
Draq! To był ten Misio!!!! Ten ten ten Ale fajowo!!!
Artur_flyer:
:):):):):):):):):):)
Boże co się dzieje hihihihihi, Gramy Niedowiarkom Na Noskach, niesamowite.Wiedziałem, na forum dzieją się cuda.
Chyba jestem najsłabszy z was wszystkich ale przynajmniej mogę ogrzać was światłem.
PS. Ale się dzieje, Draqu, Pomarańczko to cudowne, ale się Zbycho ucieszy, jest kolejna weryfikacja.
*
e_pomarancza:
cześć już sobota ;)po tygodniu pracy i końcówce piątku pracowitego padłam spać. I oto nowe dane do eksperymentu ze śnieniem będę pisać jako “edit” chwile to zajmie…:)
Wanna – patrzę na wannę. Dzwoni moja komórka. Nie słyszę dźwięku. Po prostu wiem, że dzwoni. Moja świadomość jest w tej komórce. Jestem własnym telefonem. Siedzę w przedniej kieszeni mojej torebki. Odbieram sygnał, telefon (czyli sobą samą.) To DRAQ. mówi, że jest spotkanie w rynku Wrocławskim. Wychodzę z telefonu falą. Wyłaniam się w rynku Wrocławskim na u. Kazimierza wielkiego. idę w stronę placu Dominikańskiego. Wrocław nocą oświetlony. mam czapkę i szalik. Zimno chyba. Dzwonie do Artura. Mówie, że idę na spotkanie i czy może przyjść też. On mówi, że kurde, chciałby bardzo, ale idzie do kina i będzie wolny za minimum 2 godziny. “Żałuję, mówię, ale nie będzie mnie już za dwie godziny. Ale przecież spotkamy się nie raz.”Wchodzę do klubu bilardowego. Jest tam Draq i Mishash. Jędzą pizzę. Pojawia się głos Darka S. Jak przez tubę – Zamówiłem wam pizzę ale musicie dołożyć bo mam tylko 1 zł” Ja odpowiadam, że dziękuje za pizzę bo nie jadam mięsa i coś sobie sama zamówię. Dzwonię do Zbyszka. Utrzymuje stały kontakt (?) Mam w ręku wielką czarną słuchawkę jak z czasów II wojny. Mówię, że jest spotkanie. Ale że Artiego nie będzie. A Zbyszek na to: ” Eeee, spotkamy się jeszcze milion razy!” Spoko, pewnie… mówię…Ps. Muszę wam jeszcze napisać jeden sen który miałam przed rozpoczęciem eksperymentu bo zawierał Was i parę symboli ciekawych. Ale to potem. Buziole moje obeloty…
*
Conchita:
Pomarańczka, a wczoraj ok. 16 był to dla Ciebie tak samo świadomy kontakt jak dla mnie?Weszłam w “matriksa”:), żeby do Ciebie dotrzeć – w płonących ruszających się energiach stanęłam przed Tobą, naprzeciwko i próbowałam telepatii:). Zauważyłaś, w pewnym momencie otworzyłam Twój pancerzyk ochronny i normalnie błysnęłyśmy sobie sercem. Ciekawa jestem, jak to wyglądało z Twojej strony…
Pozdrawiam ciepło, naprawdę ciepło:)
*
e_pomarańcza:
O 16 byłam w pracy i i dostałam świra(pamiętam dokładnie, bo niedługo wychodził kumpel który o 16 kończył prace) w pozytywnym tego słowa znaczeniu;) taki kop energetyczny i zaczęłam śpiewać i się wygłupiać. Kumpel się “zaraził” U mnie w pracy raczej można się natknąć na takie zachowania często, ale mogło to być zastanawiające bo minute wcześniej padałam na twarz i zasypiałam nad zdjęciami z sesji. Dzięki za serce.
Jeśli udało Ci się otworzyć pancerzyk to znaczy ze musisz być bardzo pozytywna, co nie dziwi mnie. Któreś ciało dało mi sygnał do radości. Dziękuję, jutro wyślę ci telepatycznie coś, tylko musimy umówić eis na godzinę – będzie łatwiej zapamiętać co się działo. ok?napisz kiedy ja się podepnę. papa.
ps. w nocy dziś zajmowałam się sobą. przejęłam się tymi orgiami co Draq wyczuł i chyba dobiłam karmiczne obciążenie. było wstrętne i straszne ale przezwyciężyłam strach i wstręt i zrzuciłam go z okna na kamienie. zmaterializowało się i uosobiło… niech nie wraca…
dziś o 4 idę do Was. <3 * Zbyszek: Cos te 2 żmije i krokodyl Anuli wydaje mi się znajomy. Wyciągałem ręce na parę metrów, grzebiąc w waszych domach- najczęściej z sufitu.. NP podszepnął „A dlaczego nie krokodyl…” Zdziwiłem się na komentarz, bo był nie przypiął ni wypiął a teraz zdziwiłem sie jeszcze bardziej. Az nie chce mi się wierzyć. Prosiłem się o wsparcie NP-kow dla nas rycerzy -to wystrzelili mi w głowie A TERAZ DRAG. No i masz ci . * Angello: Nooo, na reszcie znalazłem czas i przeczytałem cały temat. hehe Fajnie, że w końcu coś ruszyło w dobrą stronę. Nie będę się mieszał w eksperyment, bo w miarę wyraźny ident to mam tylko Artura, więc i tak bym Was nie wyłapał. No, ale chętnie pozostanę obserwatorem. PS. Z ciekawości CYTAT(Zbyszek) W końcu przez wczorajsza dziurę nawrzucałem jej smoczków z woda. Mowa o takich smoczkach dla dzieci czy stworach baśniowych? Czemu pytam? Ostatnio śniło mi się, że byłem w pokoju z przynajmniej dwoma miniaturowymi smokami.. hehehe * Zbyszek: Smoczki dla dzieci wypełnione woda- tz. bomby wodne. co do tego nie pchania się to nie masz racji. Pchaj się jeśli masz ochotę. Identy ułatwiają spotkania ludziom którzy się znają. W przypadku obcych sobie osób, w akcje wkraczają niewidoczni przyjaciele. Zaciągają nas wedle prośby. Uczestnictwo duchów w tego typu eksperymentów zawsze było kontrowersyjne. Poproś się by cie zanieśli gdzie trzeba. Połączyli czy dali identy. W końcu idą czasy mentalne to ,wiec chyba można od nich czegoś oczekiwać. * e_pomarańcza: Jeszcze dwie rzeczy, pamięć wróciła. prośba: Wczoraj przed snem o Wrocławiu miałam wizję. Trwałą na tyle długo że zapamiętałam szczegóły. Widziałam czyimiś oczami. Zobaczyłam dziewczynę, kobietę o blond włosch. Prostych, do ramion może. założyła je za ucho i krzyczała: “tylko 15 minut!” Była zestresowana, mówiła to z wyrzutem i rozzłoszczona. Nie kojarzy mi się z nikim moim znajomym, żadna energia do niej nie pasuje. Może ktoś widział taką osobę tego dnia? Może ktoś kojarzy taką scenę lub kobietę? druga sprawa: W nocy z piątku na sobotę ktoś pukał w okno, szybę. Pukał parę razy aż mój połówek poszedł i odpukał tak że się zatrzęsło. ja walczyłam z karmą więc nie mogłam podejść ;))))))))))))) Conchita, z tymi energiami to jesteśmy jakie połówki? czy co? hehe fajnie… musimy kiedyś pogadać real. Może jakiś zlocik kiedyś. Super. Do zobaczenia. * Zbyszek: Nie mam tym razem z tym nic wspólnego, choć ten trik z szyba bardzo mi się spodobała(:)Pracuje na akord jeszcze przez tydzień. Zakleiłem się szczelnie i nic nie słyszę ani czuje. Musiałem się teraz zmienić ,bo bym chyba pracy na czas nie ukończył. Tak mnie te wyprawy rozkleiły. Angello: Szkoda, że wczoraj tego nie przeczytałem. Próbowałem 3 razy do Ciebie lecieć prosząc o pomoc moich NP, ale cały czas mnie wyrzucało w jakąś dziwną przestrzeń.PS. Pierwszy raz się ucieszyłem, że nie mam racji. EDIT: Mówiąc “wczoraj” miałem oczywiście na myśli - przed pójściem spać. Chociaż de facto było to dzisiaj. * Conchita: CYTAT Jeszcze ktoś by się przydał do kompletu z silnie rozwiniętym 3 czakramem i gardłem. Taki do wystąpień publicznych, PR, przywództwa i innych ukrytych skarbów tych czakramów (też OOBEmaniak). Ja mam alergię do wystąpień publicznych, kontaktów z dużą liczbą osób jednocześnie, szumu i mieszanki energii grupy.Swoją drogą w jednym OOBE gdzieś w Parku facet opowiadał mi, że ludzie schodzą czasami na ziemię w zespołach- w ariach - jak określił, być może źle usłyszałam. Chodzi o to, że jest przywódca, potem “trzon” w parach i na koniec pojedyncza osoba zamykająca grupę (taki prosty symbol łódki). Nie wiem, na ile to miało sens, ale kto wie… Mi by to ostatnie miejsce najbardziej pasowało… * Artur_flyer: Sobota/Niedziela Próbowałem złapać Pomarańczkę przed snem. Fajne uczucie hehe. Nie znam się na czakrach, ale jak jestem smutny, gdy mam jakieś problemy to ściska mnie w dole brzucha, w gardle, no i serducha(środka) nie czuję.No i leżałem(w oczach wyobraźni roześmiana buzia Pomarańczy) tak powoli znikał strach w tych punktach. Później czułem już tylko ciepło, zwłaszcza w dole brzucha. No i w gardle, zawsze w takim momencie zaczynam ziewać, ciekawe to ziewanie hiihihi. Podczas tej czynności oczyszcza sie mój organizm, tak jakbym wyrzucał z niego tony negatywnej energii. Pamiętam sen, widziałem jakąś ogromną budowlę, nie wiem dokładnie co to było, taka wielka konstrukcja, zapierało dech w piersiach. Budziła lęk, ludzie przyglądali się jej ze zdziwieniem. Później pojawiła się jakaś dziewczyna. Chyba chciała się ze mną ścigać, zaczęła biec, ja za nią. Ale dziwne, nie mogłem jej dogonić. Dziwiłem się, w końcu jestem chłopcem. Nagle droga się urwała, spadliśmy w przepaść… obudziłem się, była 5:30. Nie zidentyfikowałem tej dziewczyny, nie wiem kim była. * Conchita: A jeszcze Pomarańczka: z tym wspólnym kontaktem. Napisałabym, że np. dziś o 22-23, ale nie wiem, czy będziesz online przed tym czasem, więc na wszelki wypadek może jutro o tej godzinie? * e_pomarancza; Jakby co, to ja jestem urodzonym mówcą Conchi. Już w podstawówce wygłaszałam przemówienia przed całą szkoła jak również szlam w imieniu klasy przepraszać dyrekcje za wszystkie winy. Jakby było potrzeba głosu w naszej łódce to ja mam niezły głos. Tylko nieco słaby więc potrzebuje mikrofonu. Z tymi połówkami to niezłe. ja znam przynajmniej trójke z mojej łodki ;))) coś w tym jest - bo faktycznie się uzupełniamy.;) Może uda nam się spotkać wszystkim razem. A dziś 22-23 (ja bliżej 23 bo o22 jeszcze czytam na głos książkę) kontakt z Toba Conchi.edit Prezenty: Od kilku dni rozdaje wam prezenty w postaci majtek. hihihi Ale nie takie zwykłe majtki. Arturro dostał zielone szorty w różowe serduszka - zakładając je miał otrzymywać radość wakacyjnych szaleństw. Kronopio dostał złote bokserki z jedwabiu. Zakładając przyciągał tylko wysokie wibracje. Conchita dostała zestaw aksamitnej bielizny w kolorze szmaragdowym z koralikami które miały w niej budzić wspomnienia pewnych wcieleń. Draq dostał majteczki czerwone z diabełkiem (potem zamieniony w mikołajka) - spełniać miały jedno pragnienie dziennie. Zbyszek…hmmm dostał żółte stringi z ptaszkiem z avatarka z przodu… Piro dostał bokserki moro z możliwością przenoszenia w czasie.;))* A Anuli dałam białe koronkowe z podwiązką… Na wysoko wibracyjną miłość. Pieczywo dostał indygo slipki z funkcja latania. Sobie podarowałam pomarańczową bieliznę zwiewną z długimi frędzlami żebym wyglądała kiedy lecę jak pomarańczowa meduza ha ha ha… * Pieczywo: Nie wiem czy to sprawka kogoś z Was ale ostatnio (od tygodnia) czuje od czasu do czasu narastające ciepło w palcu wskazującym u prawej reki. To chyba ciepło wewnętrzne, bo dotykając go nie różnił się temperatura od pozostałych. Ciekawe Dzisiaj śniło mi się, ze śniłem świadomie z moja dziewczyna: - ej Beata to sen! - wiem wiem, ale jaja! - no to kurde mamy zajebista weryfikacje! Ta, tylko ze po obudzeniu nic nie pamiętała… wkręciłem sobie * e_pomarańcza: Wiesz co Pieczywo? ja miałam wczoraj taki numer że mówiłam do Mojego mężczyzny jak wychodził do kuchni, żeby mi przyniósł tabletkę jedną, ale że to tylko taka polska wersja i nazywa się inaczej i leży na chlebaku obok koszyczka. Jak wrócił to się zdziwiłam, że nie przyniósł. Powiedział ze 100% pewnością, że nic nie mówiłam przed jego wyjściem do kuchni tylko czytałam. I mało się nie posprzeczaliśmy, bo ja na 100% byłam pewna że powiedziałam. I on się śmiał że pewnie niefizycznie to zrobiłam. Kto wie… Nie wykluczam. * Zbyszek: Ponownie udało mi się zakleić. Śmieszny stan. Nie słyszeć i nie reagować na głos wewnętrzny. A jak ktoś mnie odwiedza odwracam się astralnie i uciekam z ciała fizycznego. Kiedyś nie szlo mi to tak łatwo. Jak dziecko Contichy, ja również widziałem panów i panie - ciężkie czasy. Lata trwało, aż domyśliłem się co oni za jedni. To linkowanie(nie lubie tego słowa) wypieranie selektywnie ciał niefizycznych kosztuje masę wysiłku. Juz parodniowe ćwiczenia zmieniają kształt energii. Czasami dzień medytacji zmienia mnie tak bardzo, że nie chce mi się do ciała tygodniami wracać. Musze strasznie uważać. Przez ta prace,- po 25 latach intensywnego malowania, zapadam się w ciągu kilkunastu sekund. Teraz się dziwie, że w ciągu dnia pohamowałem się i zakleiłem - haha. Choć jestem na tydzień ślepy i głuchy to zawsze przez nieuwagę coś do mnie od was dotrze, jeszcze tydzień i zaczniemy najstraszniejsze eksperymenty. A wiec zbierajcie siły. Obserwuje teraz to moje zaklejanie i dziwię się, że jest takie łatwe. * e_pomarańcza: Zbyszku, zauważam taka właściwość, że artyści są podatni i maja łatwość wypływania w kilka sekund. Tez jestem plastykiem, Tez tak mam i tez musiałam się nauczyć nad tym panować. I tez zdziwiłam się, że to jest łatwe. To my nad sobą panujemy, nasza wola. ja afirmowałam sobie przytomności “tu i teraz” - i to mimo iż takie proste przyniosło zbawienne skutki. Jedni walczą by odpłynąć inni walczą o przytomność i zamknięcie na linki (oj jak ja nie lubię słowa “wyparcie” to jak zaparcie). Rozumiem, że mamy Cię wykluczyć z eksperymentowania na tydzień, skoro zamykasz się i chcesz popracować? * Zbyszek: Kolejnym eksperymentem, który warto przeprowadzić jest łączenie się w ciągu dnia. Przyjęła się nazwa linkowanie. Wypisać adres www i już się jest na czyjejś stronie. Jak byłem u Conchity to przyglądałem się jej córeczce. Wyskoczyłem ciałkami pod drzwi , jednocześnie obserwując co ta mała zrobi. W tej samej chwili przekręciła astralna głowę w tym kierunku, by po chwili powrócić w swoje stale miejsce. Aha -a wiec widzisz mały szkrabie ruchy śpiącego ciała. To coś, co wypchnąłem z siebie pod drzwi mogłem wepchnąć w dziecko , w jego powierzchnie ciała. Wdarcie takie nazywamy linkowaniem. Cieszyłbym się, że odczytałem uczucia myśli dziecka. Dzieciak miał cały czas ślimacze oczy , skoncentrowane w siną dal, jakby nieobecne w fizyku. Gdyby dzieliły nas setki kilometrów i bym się zalinkował, efekt byłby podobny. Niektórzy nazywają takie linkowanie projekcją ciał niefizycznych. Obserwowanie kogoś przez lornetkę. Inni mówią podroż mentalna….. Oobe jest dla nich czymś innym. Prześledziłem rożne nazwy i wszystkie są dla mnie nieporozumieniem. Dają podstawy pod kłótnie i nie kończące dysputy. Jeżeli mamy parę ciałek (5), to ilość kombinacji nie może być nieskończona. Daje nam to kilkanaście rożnych wersji wyjść w poza ze zmieniającą się w ułamku sekundy konfiguracja Nasze eksperymenty pomagają mi poskładać tabelkę wyparć ciał niefizycznych. Wyprzeć, wypchnąć. wysłać przesłać ,wyrzucić …. W budowaniu tabeli mogą brać udział ludzie dobrej woli . Mile widziani ci co je postrzegają swoimi patrzałkami. Zaprosiłem was już jakiś czas temu do tej zabawy.Te ciałka mogą być bardzo upierdliwe. Powinniśmy przygotowywać tygodniowe ćwiczenia, by rozpoznawać ich wdarcie się w nas w codzienności. Rozpoznawać intencje wdzierających się przyjaciół lub intruzów. Nauczyć się je odczytywać jak i uniemożliwić im wywoływanie w nas zaburzeń. * Anula: ja jeszcze w tym klimacie : niedziela/poniedziałek.oobe: Wstaje z łóżka, powoli otwieram oczy. Widzę ekran a na nim zbliżenie twarzy mojej siostry jak prowadzi samochód, zastanawiam się co to jest i obraz zmienia się : mój tata jedzie na rowerze, za nim autem moja siostra a dalej radiowóz. Tata zjeżdża na pas zieleni i policja go zatrzymuje… (co się potem okazało w poniedziałek tacie mandat wlepiono za nieprawidłowe parkowanie pod przychodnią. Wkurzam się na ten ekran dotykam palcem, rozrywa się na pól. Przechodzę przez nowo powstałą czerń. Jestem u siebie w pokoju. Otwieram okno, wylatuję na zewnątrz - latam. Tu fragment o drzewach iglastych i rosnących na nich warzywach i owocach w słoikach, marynowane jakieś w zalewach… śmieję się z tego. Decyzja - lecę do Zbyszka. Latam nad dużym polem w chwili gdy decyduje się by odwiedzić Zbyszka, czuję gilganie w prawy bok, nie wiem czemu mam silne wrażenie ze To robota Zbyszka oglądam się, patrzę na ten prawy bok ale niczego nie widzę. Za to widzę w dole bijatykę w stylu pierwszej wojny światowej. Dziadki jakieś biegają ze sztyletami i dziwną bronią palną, zniżam się podlatuję do jednego bo może to Zbyszek ale facet odwraca się i jest ciut za stary na Zbyszka ;))))))) zresztą próbuje do mnie strzelać, więc -khm - sama do niego strzelam. Potem słyszę ze ktoś wola o pomoc… po chwili wracam. Acha, i jeszcze w którymś miejscu doczytałam juz nie pamiętam, ze Pieczywo czuł ciepełko w palcu prawej ręki. Ja tez tak miałam z małym i serdecznym palcem tez u prawej przez cały zeszły weekend. sobota niedziela… *