12. POZIOM ENERGII -AKTYWNOŚĆ ENERGETYCZNA DRUGIEGO CIAŁA, ZŁODZIEJE ENERGII -WSPÓLNE SPOTKANIA, EKSPERYMENTY, DYSKUSJE.- TEKSTY GRUPY ASTRALNYCH PODRÓŻNIKÓW Z FORUM OOBE.PL
1-POZIOM ENERGII
2-AKTYWNOŚĆ ENERGETYCZNA DRUGIEGO CIAŁA.
3-ZŁODZIEJE ENERGII
*
MISHA:
Ap eksperyment #4: Ogólny poziom energii, a jakość przeżyć.
Już trochę padła ta inicjatywa z eksperymentami. Ale mam dziedzinę, która naprawdę mnie interesuje i chętnie ją zbadam. Zazwyczaj brałem czyjeś pomysły na eksperymenty, ale tym razem pozwoliłem sobie na odrobinę prywaty hehe.
Czas trwania eksperymentu: Bez limitu czasu
Ogólny poziom energii, a jakość przeżyć
Czytając bloga Conchity i r_m’a zauważyłem, że rozwijają oni energię i to w zdumiewający sposób wpływa na jakość ich przeżyć. Ja rozwijam energię przez robienie chi-kungów. Energia ki, chi, czy jak tam ją zwał to ponoć energia seksualna. Ale te sprawy raczej nie wpływają na częstość moich wyjść. Jednak co jakiś czas ni cholery nie mogę nic zrobić i trza nałożyć na siebie jakiś okres przerwy. O podobnym zjawisku pisał m.in. Set.h. Czyli od wychodzenia zużywa się jakaś energia, ale raczej nie jest to wg. moich obserwacji energia seksualna, chi/ki. A więc jaka? Jaki jest wpływ energii na świadomość, wyjścia, kontakt z MTJ itd.

Przykłady
Kto chce:
– niech opisze metody jakimi się energetyzuje
– własne obserwacje na temat wpływu poziomu energii na wyjścia, jeśli takowy wpływ istnieje, oczywiście ;).
– W jaki sposób ciałka pobierają, przetwarzają energię
– nie wiem może, ktoś usłyszał coś na temat energii od NP lub MTJ i chce się tym podzielić. Mój przykład podam zaraz w następnym poście.
– Można spróbować poeksperymentować z energetyzowaniem się i sprawdzić rzeczywisty wpływ na jakość przeżyć- do uzgodnienia.
– no i czy energia, to to samo co np. energia miłości.
Zapraszam do wzięcia udziału. Miłej Zabawy.
Misha:
Ok. Teraz o tym co ja wiem na temat energii od MTJ’ka.Sam początek mojej współpracy z MTJ’kiem, jeszcze wtedy nie znałem tej nazwy i jej nie używałem.
Idę sobie koło supermarketu. Tłum ludzi. Odzyskuję świadomość. Wołam:
– Powierzam swoją podróż swojej wyższej jaźni!- i tak trzy razy.
Tłum się rozstępuje i wychodzi do mnie dziewczyna w białej szacie, trochę się świeci. Nie pamiętam całej rozmowy, ale leciała mniej więcej tak.
– Od ostatniego razu poczyniłeś raczej niewielkie postępy. Spodziewaliśmy się po Tobie więcej. Weź się w garść.
– Przepraszam.
Tu gadka szmatka na różne tematy, ale nie zapamiętałem na jakie. Zapytałem o jakąś rzecz, czy jestem w stanie wykonać ją w świecie fizycznym. Niestety nie zapamiętałem co to było.
– Raczej nie, masz za niski poziom energii, musiałabym użyczyć Ci swojej.
———-
Może to niewielkie przeżycie i trochę niekompletne jak widać, ale pokazuje, że:
– Aby wykonać niektóre rzeczy trzeba dysponować odpowiednim poziomem energetycznym
– MTJ, albo NP, może pożyczyć swojej energii
– wreszcie, istoty w poza też dysponują swoją energią.
—-
A i przypomniało mi się, że kiedyś zapytałem jakąś atrapę, czym jest, a ona odpowiedziała:
– Jestem skondensowaną energią ki- przykład akurat niezbyt, bo atrapy znane są z pieprzenia farmazonów, ale jeśli to prawda, to można wyciągnąć dość daleko idące wnioski.
Może ktoś ma jakieś głębsze przeżycia do opisania.
*
Zbyszek:
Głowie się tez nad tym zagadnieniem od tygodnia. Postrzegłem masę szczegółów zmieniających moje pojmowanie energii i przyczyny przesuwania świadomości poprzez ciałka… Mózg – jego struktura, nastręcza mi masę problemów w teorii. Układ nerwowy, stał się kamieniem, na którym się wszyscy potykają. Jak będę pewien wniosków to opisze. Razem z NP szlifuje temat. Ale to za jakiś czas, bo masę jeszcze mam do przemyślenia.
Szkoda, że nie wyciągamy wniosków z tych eksperymentów, co już się odbyły. Są tam zawarte pół gotowe wnioski o których marzy się ezoterykom.
Jestem oszczędny w opowieściach. Wiedza nie odkryta jest skarbem prywatnym tych co ja posiadają. Myślę, ze kiedyś rozsupłamy wspólnie węzły.
Nasze eksperymenty dotyczą w większości mało świadomych kontaktów. Wydaja mi się one bardzo interesujące. Ich łatwość w osiąganiu i powszechność, warta jest naszej obserwacji. Oobe , elitarne igrzyska, mało komu osiągalne, są celem naszych marzeń. Zdarzają się jednak tylko nielicznym, dlatego forsowałem te na pół śpiące ćwiczenia. Ich opis, dostarczy naszym znajomym dowodów, bez których mało kto się będzie rwał do tych ćwiczeń. Badać coś, co może każdy potwierdzić z łatwością, każdego dnia i bez pomocy szemranych sił, których się nieświadomie obawiamy. Obserwując zachodzące zmiany w nas, możemy pokładać sobie w głowie ezoteryczną marmoladę. Tysiące przeczytanych niespójnych opisów, kołaczących się od ucha do ucha poprzez neurony.
Sprawdzałem parę ćwiczeń kumulujących energie, w rożnych częściach ciała. Wytwarzając twory myślowe, gromadziłem w nich energie, by nacierać nią obolałe miejsca w ciele fizycznym. Robiąc sobie przeróżne szczotki , szlifowałem nimi pękająca od bólu w szwach głowę czy trzeszczące kości. Pomagało.
Pozdro
*
Pieczywo:
1. Energetyzacja muzyką.
Włączam kilka utworów np. zespołu Tool. Podczas biegu piosenek błądzę mentalnie i wyobrażam sobie jak np. śpiewam partie wokalne, lub gram partie perkusyjne. Wyobrażam sobie niekiedy znaczenia tekstów. Nie wiem na jakiej zasadzie to działa, ale podczas niektórych partii czuje pulsacje ciała. Zwyczajnie zwiększam mentalnie energie w całym ciele. Myślę, ze chyba wystarczy tylko chcieć. Niekiedy wysyłam trochę energii z czakry serca do NP z prośba o pomoc przy wyjściu dodatkowo wizualizując sobie wyjście.
2. Energetyzacja podczas dnia.
Jest mocno związany z pojęciem szczęścia. Zwyczajnie uśmiecham sie do wszystkiego w myślach i staram się nie martwic o jutrzejszy dzień, życie chwilą… a także poczucie jedności ze światem natury. Zadumanie, refleksja.
3. Rozmowy
Zauważyłem, ze rozmowy z jedną osoba (GG, Skype, real) na temat OBE zwiększają energie/pewność siebie. Szczególnie rozmowy z początkującymi, ja daje im swoja wiedzę, podbudowując przekonuje…
a następnie wieczorem czuje pulsacje. Nie wiem czy to energia od tej danej osoby czy poprzez rozmowę sama się we mnie zwiększa.
4. Tłumienie odruchów.
Niekiedy mam tak (w stresie lub nie) np. czekając na coś, stukam palcami, drgam noga, obgryzam długopis. Jest to zwyczajne pozbycie się napięcia. Energia powinna zostać w środku, kiedy wstrzymamy się od takich tików nerwowych.
Jeśli chodzi o tą pierwsza i ostatnią energetyzacje jest to rodzaj tłumienia energii, wstrzymywania jej w sobie. Normalnie gdybym np. W dzień słuchał takiej muzy, podszedłbym do perkusji i “wyładował” się na niej.
Duzo energii wyrzucamy podczas starć emocjonalnych z ludźmi i ich tworami. Marnotrawstwem energii jest np. wkurzanie się na zepsuty telefon, aparat, zawieszony komputer.
U mnie energia seksualna nie wpływa na frekwencje wyjść.
*
R_M:
Jak już zostałem wymieniony to opiszę trochę ;].
Praca z energią zajmuje mi dziennie sporo czasu. Zaczynam od Reiki którą puszczam intuicyjnie w dane części ciała tam gdzie właśnie odczuwam że jest taka potrzeba. Nie będę opisywał jak to dokładnie przebiega bo każdy kto był inicjowany w Reiki będzie wiedział jak się z tą energią pracuje ;].
Potem wchodzi NEW czyli nowe drogi szoruję sobie mentalnie stopy odczuwając mrowienie i przepływ potem odbijam energię w nogach, następnie od czakry podstawy do czakry korony odbijam następnie szoruję dłonie i potem odbijam od dłoni do ramion energię. Na koniec magazynuję energię w podbrzuszu przeciągając ją od stóp a potem magazynuję ją w karku przeciągając ją od dłoni. Zauważyłem że po tym zabiegu nie miewam bólów głowy no blokady w ciele polikwidowałem oraz czakry są bardziej rozwinięte ogólnie jest większy porządek wewnątrz mnie ;]. Jak to się odbija Tam. Przewodnik powiedział mi że nie muszę się dostrajać bo jestem wystarczająco naenergetyzowany i dostrojony mimo to zrobiłem ale w podróży czułem świetne właśnie dostrojenie.
Co tam jeszcze stosuję od czasu do czasu technikę Raising the Dragon, pod sam koniec tej techniki odczuwałem ogromny przepływ energii przez ciało i w trzecim oku strasznie się rozjaśniło. Zdaje się że miałem też po tej technice wycieczkę do WJ ( MTJ ). Wpłynęła ona również na jakość odczuwania Tam. Ważne jest żeby tą technikę zrobić dokładnie bo czasem jak zrobię na odwal to efekt jest słaby. Ta technika też bardzo dobrze działa na świadomość Tu. Jest większe skupienie do środka a świat bardziej się obserwuje niż w niego wnika.
Codziennie też stosuję rozświetlanie swojego wnętrza to przebiega za pomocą wizualizacji i odczucia przemieszczania energii. Afirmuję sobie że w moim sercu płonie płomień który rozświetla całe moje ciało. I tak się faktycznie dzieje. Na koniec promieniuję tą energią na zewnątrz. Do tego zabiegu dokładam zawsze ładowanie się bezwarunkową miłością zazwyczaj proszę o to NP, Anioły i Przewodników momentalnie odczuwam przypływ energii bezwarunkowej miłości dodatkowo wzmacniam ją jeszcze wizualizacją taką samą jak w przypadku światła. Po tym zabiegu czuję się wspaniale, lekko i świadomie. Często też po tym wysyłam ludziom energię bezwarunkowej miłości. Dokładałem będąc Tam połączenie siedząc w piramidzie przez czakrę korony to też wpływało na kontakt z WJ.
Nieregularnie ćwiczę Tensegrity – zestaw ćwiczeń nazwanych magicznymi krokami rozpropagowany przez Castanedę. Trochę ponoć przypominają Tai Chi. Skupiłem się na układzie przygotowania intencji. Ciało samo mi mówi czasem kiedy domaga się abym poćwiczył. Ćwiczenia z Grupy I czyli ” Urabianie energii na intencję” mocno energetyzują ciało od stóp do pasa. Fajnie to się odczuwa i poszerza świadomość. Dalsze grupy dotyczą kolejnych partii ciała.
Najlepiej mi się medytuje i pracuje z energią z samego rana i daje to kopa na większość dnia tylko ważne jest żeby sumiennie te zabiegi wykonać.
Oczyszczanie czakr robię raz na jakiś czas albo przykładając dłonie i puszczając w to miejsce Reiki albo wizualizując sobie konewkę pełną energii która polewa dane czakry z których następnie wyrastają różnego koloru kwiaty (zależy od czakry). Odczuwa się to. Warto też się uziemić czyli wyobrazić korzenie wychodzące z podstawy ciała aż do jądra ziemi i odczuć jak negatywna i niepotrzebna spływa do wnętrza a z ziemi pobieramy potrzebną energię.
co do pytania czy energia to jest to samo co energia miłości odpowiadam – Nie – inaczej się ją odczuwa chyba przez to że niesie ze sobą ładunek emocjonalny czyli miłość.
*
Mishah:
Odkąd zwracam uwagę na świadomość w ciągu dnia zaczynam podchodzić bliżej granicy między jawą, a snem. Już wcześniej chciałem się nauczyć metody Moena (kupiłem sobie nawet książkę z płytami). Tam też jest duży nacisk na energetyzowanie się. I są wyraźne rozróżnienia między energią miłości, a zwykłą. Jednak metoda Moena nie przypadła mi. Za dużo bajerów po kolei trzeba się naumieć, żeby mieć nadzieję na podróż mentalną. Gdybym chciał iść z książką zajęłoby mi to pół roku, albo rok. Wiedząc z grubsza o co chodzi chciałem dojść do własnej metody.
Wykorzystuję hipnagogi kiedy kładę się po raz pierwszy do łóżka. Wcześniej lekceważyłem aspekt energii. Wyglądało to tak, że myślałem intensywnie na jakiś temat i zaczynały się pojawiać hipnagogie. Jednak wszystko działo się poza mną i niczego nie byłem w stanie kontrolować. O pamięci zdarzeń nie wspomnę.
O energii teraz:
Dziś na energetyzowałem się (trochę mam katar, więc jakoś gorzej mi to poszło). I tak pojawił się wyraźny obraz, zacząłem chodzić po scenerii. W momencie, w którym skupiłem się na odczuciu każdego kroku zaczęły się dziać rzeczy poza mną. Spotkałem jakiegoś dzieciaka, który gdzieś utknął i pogadałem, jakieś głosy słyszałem niefizycznie w tle. Kiedy poczułem, że trochę mi odczucia bladną doenergetyzowałem się jeszcze trochę i znów jakość odczuć wyraźnie się poprawiła. Czyli ma to jakieś przełożenie. Poeksperymentuję trochę i opiszę jakie jest przełożenie.

Dzięki za opisy technik :), poeksperymentuję, bo na razie na chi-kungach jadę.
Ale fakt faktem wie ktoś dlaczego takie przełożenie ma miejsce?
*
R_M:
Misza uczyłem się z podręcznika i ze dwa tygodnie albo trzy mi to zajęło aby sprawnie zacząć odzyskiwać a potem eksplorować – na tych płytach według mnie jest zbyt dużo pierdół najważniejsze jest abyś szybko, sprawnie i dokładnie robił procedurę przed wyjściem nic więcej nie potrzeba ;].
Co do energii to wynika jasno z obserwacji że więcej energii w ciałkach = większa, dokładniejsza i dłuższa świadomość bo jak to inaczej wyjaśnić ;]. Nie bez powodu Robert Bruce uczy aby pracować z energią przed wyjściem z ciała można to olać i losowo czerpać energię ale można to kontrolować i polepszać wyjścia.
*
Zbyszek:
Misza sam dalej sprawdzaj. W ćwiczeniach Bruce zawarł cale swoje życie. Krok po kroku jak co odkrywał. Prymusie, część jego odkryć masz już za sobą i nie potrzebujesz opisów. Mentalne wyprawy się kończą jak paliwa brakuje lub w nosie swędzi.. Wracaj w te pędy do ciała, ładuj się lub drap i pędź ponownie.
Hm chyba ze cie NP doładuje lub w dalekich podróżach poparzy.
W tych wyprawach najważniejsze jest dopatrzenie się pod powiekami, w ciemnicy AP- przyjaznego przewodnika ,gotowego dać ci o co poprosisz lub zabrać na wycieczkę w twoim ślepym ciele. To jest najważniejsze w brusowych naukach. Usłyszeć wewnętrzne glosy. Rozpoznać mentalna wymawiane zdania. Potrzeba na to nieustraszonych mocarzy!!!! Hm wiem ,ze taki jesteś. Prawie godzinę rozmawiałem z tobą , po przeczytaniu twojego posta. Usłyszałeś coś w gonitwie za energia?
To jest jak szelest.
Pozdro
*
Conticha:
Qrcze Miszka, zmotywowałeś mnie. Próbuję sama zasadzić sobie kopa w tyłek ale średnio mi idzie – chodzi właśnie o BHP energetyczne, żeby gromadzić tą energię zamiast nieustannie sobie folgować…
Jak gromadzić? Zaczynając od uważności, ale jak to powiedzieć, będąc w sobie, wobec naporu wydarzeń trzymając te ciała w sobie i w świadomości – one się ładują jak baterie. Poza tym te wszystkie techniki jakie widać także tu…. Dopiszę coś później, bo teraz nie mam czasu -0 zostawiam otwarte..:)
*
Mishah:
Odkąd zacząłem się ładować energią, zaobserwowałem szereg skutków:
– nigdy nie słyszałem o takim skutku ubocznym, ale przez parę godzin dziennie przeżywam orgazm. Nie do wytrzymania. Tu siedzę na wykładzie (chodzę na tok studiów angielski) i muszę uważać podwójnie, a tu …eh szkoda gadać. Wam też się to zdarza? Kto nie chce niech nie odpowiada.
– dwa znów zacząłem wychodzić. No i od kilku nocy w końcu wychodzą mi mentalki. No i co do Zbyszka.
@Zbyszek- nie przypominam sobie rozmowy, ale miałem dziwne LD, podszedłem do jakiejś postaci i wchłonąłem ją. Poczułem przypływ energii i zacząłem chodzić i zjadać inne atrapy. Nawet tatę zjadłem. chyba najwięcej energii mi dostarczył. Nie wiem skąd mi się to wzięło. Nigdy nikogo nie zjadałem, ale zabawa przednia.
Także dziś w nocy znów coś się działo a od prawie miesiąca ni cholery nie mogłem nic zrobić. Po próbuję technik od r_m’a też. No i zastanowiło mnie to o czym pisał Pieczywo, potem przeczytałem Conchi i ujrzałem wszystko w nowym świetle, ale mam mało czasu to później napiszę o swoich przemyśleniach.
*
R_M:
nie mam takiego skutku ubocznego jaki opisujesz Misza – nie pakujesz tego wszystkiego przypadkiem do czakry sakralnej albo nie masz jej dominującej ponad resztą czakr ? ;] Podczas ładowania się światłem i energią odczuwam coś co się odczuwa jako zajebiste dobro tkwiące w świetle takie uczucie jakie mają czasem ludzie po śmierci klinicznej – taka świetlna gnoza ;] (z magią chaosu nie mam nic wspólnego jakby co ) .
*
Conchita:
Gdy studiowałam też miałam coś w stronę doświadczeń Miszy.
(Jak Ty to wytrzymujesz??? hahaha), ale w różnych okolicznościach, wręcz nieoczekiwanych (np. podczas egzaminu, czy pracy zespołowej w trakcie zajęć, w życiu też, w domu, ale to nie był już problem) były takie fale – przychodziła fala i robiło się bardzo miło i był taki przeskok tej energii, ogłupiające chwilowo odczucie uwolnienia tej energii. Trwało to (uwolnienie) kilka minut, ale ogłupiało na tyle, bym nie mogła fizycznie działać w tym momencie – co powodowało różne zawirowania życiowe. Wtedy nie miałam pojęcia o co chodzi, więc tłumaczyłam sobie to tak, że mój przyjaciel o mnie myśli a ja to tak intensywnie odbieram:). Teraz kojarzy mi się to z małymi skokami energii kundalini. Wszystko minęło gdy poszłam do pracy i całkowicie straciłam równowagę wewnętrzną i wszelką energię. Pierwsza praca to była katastrofa emocjonalna…:( Potem już nie odzyskałam tej młodzieńczej energii – prace wykańczały mnie znacznie a kiedy doszły dzieci i niespanie po nocach to jeszcze trudniej o nadmiary energii.
Mogę tylko powspominać piękne czasy:). Tymi energiami i przeskokami bawiłam się też z NP, przez co mi 2 razy ruszył prawdziwy kundalini jak sądzę po ilości i umiejscowieniu energii. Ale też przez to był kryzys – doszłam do punktu, gdy już nie wiedziałam kim jestem. Wtedy miałam też doświadczenia poza ciałem w nie moich osobowościach i innych czasach i miejscach, równie realnych i prawdziwych i tak samo odbieranych jak to życie tu. Naprawdę rozwaliło mój system przekonań. Szczególnie OOBE zaczynające się jak każde inne – niefizycznie latałam nad jasnymi i szarymi i ciemnymi kłębami chmur i dostrajałam się do różnych planów, gdzie wchodziłam w jakąś rolę. Aż dostroiłam się do chłopaka i byłam w nim tak długo i mocno (i fizycznie), że zaczęłam zapominać o moim obecnym życiu! Wcale nie tak łatwo było wrócić! Żadne tam rusz palcem u nogi – tam miałam palce u nogi – musiałam dostroić się do pomarańczowego punktu na niefizycznym horyzoncie, na szczęście MTJ gadał do ucha co robić i dopiero podryfowałam najpierw do drugiego ciała, potem już automatyczny shift do fizycznego. Jejku, przez kilka dni chodziłam w szoku!
Ale dziś się wkurzyłam na te wspominki i postanowiłam kopnąć przeszłość i zacząć wszystko od początku, jako świeży OOBEmaniak:). Koniec – będę mówić tylko o świeżych doświadczeniach (o ile się pojawią), bo zaczyna mi się schiz – mam OOBEprzeszłość ale obecnie totalna kaszana i braki energii…
Od jutra – od dziś będę tylko moją kaszaaną i spróbuję podziałać z tego punktu. Może lepiej będę mogła pomóc początkującym jak zacznę uczciwie i pracowicie walczyć o fazę…
*
Mischa:
Pieczywo wspominał o zaangażowaniu emocji, oraz o tłumieniu emocji lub odruchów. Conchita dopisała o świadomości. Mam takie przemyślenia (pewnie Zbyszek widzi to wszystko bardziej kompleksowo):
Człowiek w wielu wypadkach działa jak robot. Kiedyś określiłem to w ten sposób, że większość myśli pojawia się niezależnie od nas. “Naszych” myśli jest około 5-10% a skoro myśli są nie nasze, a one często sterują postępowaniem, to wolność wyborów i tego na co mamy rzeczywisty wpływ sięga też koło tego. Niewiele, co :p?
Kiedy pijemy często kawę, to czynności do jej przygotowania robimy tak odruchowo, że nawet jak chcemy się napić dla odmiany herbaty, to i tak zaczniemy robić kawę. Zaobserwowałem to kiedyś na sobie i wiele razy zmieniłem swoją wolę z powodu odruchu. Więc jeśli nie miałem nawet wpływu na to czego chcę się napić, to jaki wpływ miałem na życie.
Dlaczego tak się dzieje? Ewolucja dąży do optymalizacji, po co mam pamiętać o często wykonywanej czynności, jak myślenie np. Czynność ta staje się odruchowa i po pewnym czasie zaczyna “żyć” własnym życiem, jakby jakiś mentalny robot myślał, robił kawę, cierpiał na zawołanie pod wpływem jakiegoś określonego bodźca. I teraz ten mentalny robot, którego brakiem świadomości powołałem do życia czerpie sobie stale, określoną porcję mojej energii. No efektywność i natychmiastowość reakcji znikąd się nie bierze, dlatego na ten cel pobiera robot energię. Podejrzewam, że może to pójść dalej i np. u kogoś kto ma wyjątkowo rozproszoną świadomość, a przez to szasta energią na pierdoły, pojawiają się natręctwa o silnym zabarwieniu emocjonalnym i łykając ogromne dawki energii tracone wraz z zwłaszcza negatywnymi emocjami, myślowy bot może zacząć żyć własnym życiem (rozszczepienie osobowości), albo popatrzcie na aspekty, silny łyk emocjonalnej energii i kawałek mnie zaczyna żyć w odseparowaniu ode mnie. Ale energię cały czas sobie pobiera. Dlatego świadomość jest tak ważna. I stąd nie użytkując energii na odruchy Pieczywo może sobie wychodzić. Albo będzie miał ekstra energię na podróż, albo robot upomni się we śnie, kiedy świadomość jest rozproszona o “swoje” i Pieczywo odzyska świadomość.
Ponieważ Zbyszek mówi o wypierankach ciałek, a na to trzeba energii, może potwierdzi moją dygresję. Odruch- energetycznie wyparte ciałko żyjące własnym życiem i pobierające energię. Zogniskowanie świadomości pozwala zebrać energię do kupy. Np. zogniskowanie jej zbilansowane pozwala utrzymać się w ciele, a zogniskowanie jej w np. mentalnym pozwala gdzieś pomykać sobie, przez wypórkę mentalniaka.
TO TYLKO moje przemyślenie na ten temat. Nie musi być prawdziwe. Może ktoś potwierdzi, bądź zaprzeczy. A teraz ruszam w podróż do świata snow.
*
Discoverer:
CYTAT(Mishah 08.10.2007 -miałem dziwne LD, podszedłem do jakiejś postaci i wchłonąłem ją. Poczułem przypływ energii i zacząłem chodzić i zjadać inne atrapy.
Skąd, możliwe ze dzięki treści przeczytanej na tym forum napisanej przez Set’a. To co czytamy zapisywane jest gdzieś w podświadomości i czasami doświadcza się w ‘POZA’ o ile się dobrze utrwali.
Mój przykład po przeczytaniu na forum postu iż będąc w poza wystarczy znaleźć drzwi należy pomyśleć kogo chcemy zobaczyć otworzyć je i mamy jak na tacy.
*
Misha:
Dziś znowu ćwiczyłem sobie z energią i jej wpływem na podróże, i kurde, najpierw parę mentalnych zawieruszeń, a potem odwiedziłem kolejną stację na mapie Monroe’a to co opisywał tą szkołę w przestrzeni okołoziemskiej, do której przychodzą śpiący i się uczą (dalekie podróże). Z tego co pisał Monroe ludzie w przyszłości tam przychodzą się uczyć. Ja pitolę, jak tam dotarłem to nie mogłem już usnąć jak wróciłem. I jeszcze zamiana ciałek, a jaka zajebista świadomość, w ogóle nie rozproszona. Dobra, dobra opiszę to zaraz na blogu, ale jestem podekscytowany. A świadomość była taka, że pamiętam nawet rozkrój całego miejsca, łącznie ze szczególikami. Hehe
Misha:
Dziś znów podróż. Zupełnie nowa metoda podróżowania. Najpierw jestem w podróży mentalnej. Potem wskakuję w LD, a potem za każdym razem albo jakiś pisk zaczynam słyszeć, albo krajobraz się rozmywa i wywala mnie z ciała, którym poruszam się w LD. I wskakuję jeszcze w inną jakość dostrojenia, gdzie wszystko jest albo strasznie realne, albo nie do opisania. Za każdym razem kiedy się budzę od kilku nocy czuję bardzo silne mrowienie w całym ciele.
Robię od dwóch tygodni chi-kungi regularnie. – energia
Przed zaśnięciem wchodzę w F12 i tam czekam na wydarzenia
Opóźniłem godzinę przerwy z 2:30 na 3:30, i nie robię przerwy godzinę, a pół. Dziś nie robiłem jej w ogóle bo dostrajam się do F12 rutynowo, a dalej nie myślę. Więc od położenia się do łóżka w 1,5 godz. dotarłem, a potem mi się nie chciało robić tej przerwy.
Oszczędzam energię seksualną- kurde ale to mnie niszczy 24 h. na dobę
Nie wiem co ma wpływ na moje powodzenie w wychodzeniu, czy energia, czy F12, czy też wszystko na raz.
Nie, wiem, niech ktoś kto się zna wypowie:
– czy to co robię, to nie wskakiwanie w kolejne ciałka?
– co to jest kiedy,wychodzę z drugiego ciała i wchodzę albo w realne rzeczywistości, albo w nieopisane?
Teraz z innej beczki, od paru sesji kiedy wołam MTJ’ka pojawia się lustro, albo ekran telewizora i widzę w nim siebie wołającego. Dziwne, chyba to ja jestem MTJ:). Wszelka pomoc jaką dostaję w astralu dzieje się niezależnie, od tego czy wołam, czy nie.
Co do wpływu energii na świadomość – nie wiem czy to nie wpływ F12, ale od kilku nocy, z wyjątkiem tej kiedy chi-kungi robiłem rano, a nie przed zaśnięciem, a potem cały dzień siedziałem na uczelni i wróciłem wyprany, to praktycznie całą noc spędzam w czymś w rodzaju półświadomego snu.
*
Set.h:
To na pewno Focus 12. Poziom “energii seksualnej” jest bez znaczenia. Miałem dobre wyjścia w obu przypadkach i tu jestem na 100% pewien że nie ma żadnego wpływu.
Mi przed OBE wystarcza dobry focus 10. Jeżeli poziom skupienia i zaniku odczuwania CF jest słaby to wiem że z OBE raczej nic nie będzie. Zauważyłem że na jakość przeżycia ma wpływ długość oddziaływania wibracji. Jeżeli przeczekam i nie oderwę się od CF tylko wibruję coraz mocniej niemalże do bólu to potem dostrojenie jest super. Kiedy wyskoczę zaraz na pierwszych wibracjach to faza jest płytka i przeżycia słabe.
Też się zastanawiałem skąd ten napływ energii po zjedzeniu atrap. Doszedłem do wniosku że to działa jak kotwica. Umacnia nas w OSPUO i dodatkowo następuje spadek liczby otaczających nas istot. Mózg nie musi już generować ich alternatywnych świadomości i obrazu i dlatego mamy więcej “czasu procesora” dla siebie.
Swoją drogą czy miałeś przyjemne uczucie rozpływania się świadomości tych atrap jakby w twoim ciele i odczuwania jakby dwie świadomości się łączyły z sobą?
*
Misha:
To co czułem, to może nie rozpływanie się ich świadomości w mojej, a raczej niezwykły wzrost dobrego samopoczucia, jakbym zyskał pełnię siebie. O! To dobrze powiedziane- miałem taką jasność myślenia. Sorry za to, że nie przesłałem tego artykułu główny komp nie rozpoznaje skanera i skanować się da tylko na laptopie, więc jak na razie mam trochę problemów ale prześlę bo sprawa warta jest zachodu, ciekawy artykuł.
Ciekaw jestem, czy da się przejść przy odpowiednim poziomie energii do astrala bezpośrednio w trakcie aktywności dziennej. Ja np. potrzebuję być lekko padnięty, a w ciągu dnia przeważnie tryskam wigorem (bez podtekstów :D).
—–
dopisek z dzisiaj, żeby niepotrzebnie nie tworzyć nowych postów
dziś nie wchodziłem w żadne F12, ale naładowałem się energią. Znowu wyszło. Ale to jest coś związane z przyzwyczajeniem. Docieram do momentu, kiedy dawniej następowało wykliknięcie. Teraz w tym punkcie ścina mnie i urywają się wszystkie obrazy, myśli, jednak uwaga zostaje, a z nią docieram prędzej czy później bezpośrednio w astrala. Swoją drogą od dwóch tygodni moja aktywność trwa 24 h na dobę. Dziwnie się z tym czuję. Może zarzucę te eksperymenty, bo prędzej wyląduję w psychiatryku. Nie wiem.
*
Pomarancza:
No i przeczytałam – dzięki Conchita, o to właśnie chodziło.
Mój dzisiejszy przypadek mnie zdziwił, a nie powinien
Zmęczona w pracy odruchowo zaczęłam pobierać energie kundalini i zupełnie inaczej to zinterpretowałam.
Ja jestem naenergetyzowana zawsze odkąd opracowałam sobie metodę energetyzowania wszystkich ciał kolorowych
Przepuszczam przez siebie energię reiki od strony stóp włączając przy każdym ośrodku energii taki pstryczek jak się światło zaświeca – i włącza się odpowiednie światło. Czyli kolor czakry. Ono rozprzestrzenia się wraz z energią reiki na całe ciało odpowiadające kolorem ośrodkowi energii.I wychodzi na wierzch tryskając w kosmos. 100% doładowanie. Paliwo najlepszej jakości, kiedy jest to w systemie reiki jest błogość i wzruszenie ale jak sie włączy kundalini to jest ciągły orgazm , nawet ze dwie godziny , albo i dłużej. Dziś olśniła mnie Conchita, bo nazwała to.
Widzę, że Mishah też tego doświadcza.
to niesamowicie odmładza – na ciele , duszy i umyśle.
lecz jeśli ktoś nie chce takiego stanu, (na przykład w pracy) to powinien uregulować poziom energii aby rozłożył się równo po wszystkich czakrach a nie dominowała któraś.
Myślę jednak, że o jakości wyjścia nie decyduje poziom energii lecz poziom wibracji tej energii.Częstotliwość na której się wibruje.
To moje zdanie. Wyższych wibracji dostarcza na pewno rozwój duchowy, umysłowy i cielesny w harmonii.
*
Misha:
O to spoko sprawdziłem i jesteś w AP, czyli można się bez problemu pytać w tym temacie. Bardziej niż skutki uboczne interesuje mnie ten kolor energii. Zrobiłem sobie filmik, jak zbierałem energię w rękach. Słyszałem, że można wtedy za pomocą cyfrówki zarejestrować. Postawiłem aparat, aż do wyczerpania i pojawił się efekt, o którym za chwilę, + coś jeszcze w ostatnich dwóch sekundach filmu aparat zarejestrował jakiś rozbłysk ostrego pomarańczowego światła. Dwa, że ćwiczę sztuki walki, tam się staram rozwijać intelekt., no i duchowo. Tak trzy elementy. Zauważyłem, że jak ćwiczyłem gaszenie świecy ( ustawia się świecę ok. 5-10 cm od wyciągniętej ręki i uderza, tak żeby podmuch powietrza zgasił płomień. Szybkość nie ma tu nic do rzeczy, chodzi o skupienie. Mogę zgasić płomień bez uderzenia, samym napięciem mięśni. Podobnie można powiesić kartkę papieru. Normalnie odegnie się do tyłu. Ja uderzę tak, że pęknie w środku.) to skoro wiadomo o co chodzi, to idę dalej. Rozstawiłem sobie trzy świece, żeby robić serię uderzeń, żeby nauczyć się koncentrować w ułamku sekundy, nagrywałem to i w momencie poprzedzającym uderzenie, aparat rejestrował, że w bezpośredniej bliskości mnie wszystko się rozjaśnia. Więc ten efekt, o którym wspomniałem wcześniej to przy zbieraniu energii było rozjaśnienie wokół dłoni. Aha po świecy myślałem, że jak podmuch uderza w płomień, to ten staje się wyższy i płaski i rzuca więcej światła i stąd całe to zamieszanie. zrobiłem więc seryjkę bez świecy, tak w powietrze i efekt był ten sam.
Coś ostatnio przeczytałem, że ta cała energia jest czymś w rodzaju nośnika dla tych wszystkich astralnych żyjątek i innego badziewia. Tzn, że one zamieszkują jakieś główne pasmo energii i na tym polega powiązanie między OOBE, a energią. W jakiś sposób trza się zespolić z tą energią, żeby później móc szaleć. Jeśli byłaby to prawda to znaczyłoby to, że poziom energii nie ma tak naprawdę nic do rzeczy, że o chodzi o pewne dostrojenie do stałego pasma gdzieś tam. Może chodzi o pasmo wiązki M, opisywane przez Monroe’a? Im bardziej się zagłębiam w tą energię tym więcej rzeczy ciekawych odkrywam.

Coś sam tu jak na razie badam, no trudno wyniki i tak zbiorę do kupy i tu zapiszę, ale byłoby git, gdyby ktoś też coś skrobnął na ten temat, co parę głów to niejedna ;p.
*
************
DRUGI TEMAT:
AKTYWNOŚĆ ENERGETYCZNA DRUGIEGO CIAŁA.
Mishah: 13.12.2007 – 10:09
Już któryś raz z kolei zdarza mi się, że w astralu zaczyna mrowić i magnesować się moje ciało. Kilka przypadków:
Podwójna skucha – 09.08.07 r.
Było to drugie od czasu wyjazdu OBE, w którym miałem dosyć niskie dostrojenie.
Rozmawiam z koleżanką. Nagle coś mnie tknęło i wiem, że jestem we śnie. JESTEM W LD. Przepraszam, koleżankę i idę sobie. Gadałem z atrapą i nie chciałem tracić czasu. Przechadzam się po uliczkach jakiegoś miasta nocą. Dookoła mnie widzę oświetlone wystawy sklepowe. Nagle co to?!! Czuję wibracje w prawej ręce. Nie mogę z radochy- odbiję się stąd do OBE!!! Dobra już nie będę traktował tego snu poważnie. Idę przed siebie i trafiam w ślepy zaułek. Na przeciwko mnie jak i po mojej prawej znajdują się szklane drzwi do sklepów z pasmanterią . Próbuję wykorzystać wibracje w mojej prawicy i puścić kamehamehę jak w Dragon Ball’u. Próbuję rozsadzić drzwi naprzeciwko. Widzę tylko jakieś zaburzenie w powietrzu, jakby powietrze po mojej kamehame’sze miało inną przezroczystość niż pozostałe powietrze. Drzwi stoją nietknięte. K#@#@! Rozwalę te drugie! To samo. Popatrzyły się na mnie jakaś blondyna stojąca przy ladzie i sprzedawczyni. W normalnych warunkach poszedłbym i zagadał, jak w poprzednich LD’ach, ale mam wibracje i chce odbić się do OBE. Sen znika w jednej chwili, a ja jestem w ciele i wyszarpuję swoje drugie ciało.
Wywołanie wibracji i wrażenia gorąca w palcach – LD- 10.08.07 r.
Stoję koło swojego łóżka. Rozmawiam z tatą i jednocześnie składam swoje spodnie. Dosyć nieumiejętnie mi to wychodzi.
– Może napijemy się piwa, żeby załapać odpowiednią fazę jak do gry w kosza.
– Nie wiem jak wygląda faza do gry w kosza.
– oj no chodzi o fazę po piwie.
W zasadzie świadomość tego snu zaczyna się w tym miejscu. chodzę koło kompa. Nauczony poprzednim LD, w którym odczuwałem wibracje w ręce, co pozwoliło mi odbić się do OOBE, zacząłem zbierać energię ki w rękach. Nie no po prostu chciałem z tym poeksperymentować. Rozgrzewają mi się palce środkowy i serdeczny u obu rąk. Czuję w tych palcach niesamowity gorąc. Mam nadzieję na odbicie się do OBE. Po chwili obraz znika, jednak nie udaje mi się wyjść z ciała.
03 grudnia 2007 LD- 03.12.07 r.
Dobra świadomość i dostrojenie. Właśnie wyszedłem z autobusu i idę sobie ulicą. Czuję mrowienie w dłoniach. Chcę spotkać się z przewodnikiem.
Przeniesienie i lewituję nad rwącym nurtem rzeki. Mam w dość dziwny sposób złożone dłonie. Czuję potężną aktywność dłoni (z 4-5 razy większa niż w realu), poza tym czuję aktywność trzeciego oka. Jakby tym trzecim okiem- widzę to kiepskie słowo- czuję w pustej przestrzeni swojego dziwnego układu rąk siebie. Wiem, że to ja jestem swoim przewodnikiem. Co dziwniejsze wyglądam nieco inaczej i jestem ubrany w mnisią włosienicę. Już kiedyś lecąc do PARKU zmieniłem się w mnicha. Hmmm- ciekawe. Ciekawe jest również to, że w astralu czakry są znacznie bardziej aktywne i z ciała można wydobyć więcej energii. Już kiedyś opisałem na tym blogu dwa podobne przypadki. W jednym z nich, jak skupiłem energię w palcach wskazujących to, aż mi je poparzyło – oczywiście tylko w astralu :).(przypadek wyżej, pisałem z pamięci, dlatego palce mi się pomyliły)
13 grudnia 2007 13.12.07 r.
Zaczęło się kiedy straciłem świadomość w LD. Wróciłem do ciała i nagle pach! Wywaliło mnie na podłogę. Tak, jakbym się wyturlał. Nic nie widziałem, więc postanowiłem chwilę się zaadoptować. Po chwili pojawił się wzrok. Podszedłem do szafy i zacząłem się dostrajać, dotykając i czując jej fakturę. Wyszedłem na balkon. Stanąłem jak zwykle na barierce i powierzyłem się MTJ’kowi. Po chwili pojawił się wiaterek, który zaczął mnie prowadzić. W trakcie lotu zdałem sobie sprawę, że moje ręce znów mrowią w ten dziwny sposób, poza tym mrowiły jeszcze silnie nogi. Leciałem patrząc się w przód. Czułem, jakbym miał energetyczną błonkę między palcami. Przypomniałem sobie, że za pierwszym razem też ją czułem. Pomyślałem, że stapiają się palce mojej dłoni. Spojrzałem w trakcie lotu na dłonie, żeby się lepiej przyjrzeć stapianiu moich palców. Jednak wszystko było w najlepszym porządku. (…)
—–
Po powrocie do ciała sprecyzowałem dokładnie jak to wygląda. Mianowicie jak są dwa odpychające się magnesy. Spróbujcie przystawić je do siebie. Jest coś w rodzaju takiego gęstego, płynnego oporu. Kiedy czuję swoje ciało energetyczne to odczuwam takie właśnie wrażenie namagnesowania. Poza tym czuję to silne mrowienie.
Wyciągnąłem takie przypuszczenie, że tak naprawdę ciało, którym się poruszam jest taką bezkształtną, namagnesowaną, mrowiącą masą. Obraz mojego ciała, to jak je widzę jest jedynie “naciągnięty” na tą masę. Jednak wrażenia z masy są niespójne z obrazem ciała. Np. wyraźnie odczuwałem , że wszystkie palce mam zrośnięte, jak w tych jednopalcowych rękawiczkach, a widziałem piękną pięciopalczastą dłoń.
Przeważnie po przebudzeniach się z takich przygód czuję wyraźny przepływ energii przez całe ciało. Na razie jestem w fazie obserwowania tego dziwnego zjawiska, jakieś przypuszczenia ?
*
set.h:
Mishah też odczuwam to mrowienie zakładałem chyba nawet podobny temat kiedyś. Sam nie wiem co to jest ale wiem jak można go wywołać. Wystarczy skupić świadomość na swoim ciele niefizycznym jak w koncentracji i jednocześnie maksymalnie się wyciszyć wtedy błyskawicznie narastają. Ja odczuwam je z reguły w całym ciele. Wysoki poziom tej wibracji zawsze cofa mnie od ciała.
*
Draq:
Mishah tez kiedyś badałem te zjawisko energii poza ciałem i zaraz przed wyjściem. Teraz zresztą też. Gdy byłem w paraliżu, to wywołałem wibracje, ale tak by mnie nie wypchnęły poza ciało fizyczne. Wczuwałem się w mrowienie, następnie wibracje ustały. Zrobiłem ponownie to samo, ale procedura była o wiele wolniejsza. Poczułem nie mocne wibracje, lecz małe mrowienie a potem fale, jakby moje ciało falowało. Te przyjemne falowanie przenosiło się z rąk, do stóp i tak gdzie się skoncentrowałem. Gdy nasiliłem je, to powstały mocne wibracje. Gdy wyszedłem z ciała, to swoimi niefizycznymi rękami zacząłem badać strukturę własnego ciała. Dotykałem je, byłem nagi. Czułem jakby moje ciało składało się z takiego właśnie mrowienia i jak to dobrze opisałeś magnezu. Te ćwiczenia przyczyniły się do tego że zacząłem odczuwać energie po obudzeniu fizycznie. Gdy robiłem z r_m na zlocie wspólnego psi balla, to czułem bardzo mocny magnes na ręce, który ją odpychał i dużo energii po całym ciele. Większość paraliżów przysennych poświęcałem właśnie na takie ładowanie się energią. Zauważyłem, że jak była aktywna czakra splotu, albo serca, to momentalnie wybijało mnie do góry poza ciało i egzystowałem w czystej świadomości poza ciałem, bez żadnej energii, emocji, myśli itp. Te początki przyczyniły się do tego ze zacząłem brać to na poważnie. Odkryłem ciekawe pozycje rąk, jeżeli przyjmiemy ją w paraliżu, to energia zacznie płynąć w ten sposób, że zacznie aktywować którąś z czakr, odpowiadający każdemu całku, które opisuje Zbyszek. Łatwiej mi się posługiwać modelem energetycznym, ponieważ czakry dokładnie odczuwam, oraz energie więc ciężko mi stwierdzić ze nie istnieją. Mishah, jeżeli będziesz w ld, to zamknij oczy i powróć do ciała. zapewniam Ci że się nie obudzisz. Będziesz w paraliżu i wyjdź wtedy ponownie z ciała :). Jak będziesz leżeć przy ciele w paraliżu, to podnieś prawą ręke do góry, a lewą rękę połóż na czakrę serca, wbij się palcami w nią. Poczujesz coś niesamowitego, sam zobaczysz, nie chce Cię programować. Pozycja jest ważna dla przepływu energii. Gdy byłem w paraliżu przysennym siedząc, to wyjście energetyczne było znacznie łatwiejsze, poza tym miałem większy dostęp do czakry 3 oka. Niedługo opisze wszystkie doświadczenia, ciesze sie ze reszta osob tez to bada :). Pozdrawiam.
*
Mishah:
Widzę, że to dość powszechne zjawisko. Draq, już wcześniej i tak chciałem to zbadać, ale jakoś tak zainspirowałeś u mnie kierunek tych badań.
1. Układy rąk- zaobserwowałem to samo. Jak kładę się spać to ma znaczenie, jak ułożę dłonie. Przy niektórych ułożeniach łatwiej płynie energia niż przy innych. Po drugie w LD o lewitacji nad wodą, miałem dłonie ułożone w taką piramidkę (trudno mi to inaczej opisać.
2. Badanie swojego ciała- jak do tej pory skupiałem się na puszczaniu kamehameh, a dziś lecąc chciałem zobaczyć się w formie energii bez nałożonego obrazu – nie wyszło. Chyba faktycznie zacznę badać poszczególne punkty i czakry.
3. Wrażenie magnetyzmu- powtarza się, ciekaw jestem, czy set.h też to czujesz?
4. Czakra serca?- dziwne ale jak wróciłem do ciała, to czułem naenergetyzowanie ciała, a w czakrze serca czułem namacalną obecność czegoś. Tzn. Nie tam, że mnie mrowiło, ale jakby ktoś wsadził mi tam jakiś namagnesowany przedmiot. I czułem to już w realu, po powrocie. Ale zbadam to dokładniej jeszcze.
Ostatnio pracowałem nad rozmawianiem ze swoimi słabościami. Ale zajmę się tą energią, bo ciekawsze.

Tak a propos ostatnio trenuję ostro fizycznie praktycznie codziennie w ciągu tygodnia. Doszło do tego, że zaczęły mnie napierdzielać stawy, mięśnie, ścięgna. Już kiedyś wspominałem, że wystarczy, że się rozluźnię i już energia zaczyna płynąć swobodnie przeze mnie. Po pierwszym takim przypadkowym płynięciu przeszły wszystkie bóle. Teraz robię to częściej i wygląda to tak, że mam styrane ciało. Przed zaśnięciem pozwalam energii płynąc. Z tak płynącą usypiam i nad ranem nie czuję już bolących ścięgien, mięśni, bólu stawów, ani żadnych zakwasów. Na nieszczęście szybko wytwarzam te bóle, dlatego swoją terapię muszę powtarzać, każdej nocy.
*
Zbyszek 14.12.2007 –
Mnie kiedyś się zdarzało coś dziwnego. Słabłem i zaczynałem się trząść bardzo mocno. Najczęściej było to poprzedzane odwiedzinami w wyobraźni rożnych miejsc czy osób.
Czasami wpadałem w jakiś bezruch i czułem jak energia ucieka ze mnie w ciągu kilkunastu sekund. Nie mogąc utrzymać ciała fizycznego, opierałem się natychmiast o coś.
Przy zerowym stanie energetycznym byłem super świadomy. Zaczynało się wtedy wszystko odwracać. Czułem jak ja wydobywam s powrotem. Gdy osiągnąłem stan wyjściowy ładowała się ona dalej. Hm….. ładowała. Nie wiem skąd się ona brała. Stawałem sie jak wrząca woda , bulgocząc na powierzchni ciała. Świadomością bylem już w poza, ale nie wychodziłem z ciała. Z łatwością ruszałem niefizycznymi czesciami .Obserwowałem zawsze co się będzie dziać jako następne…
Padaczki nie stwierdziłem ani niczego niezwykłego. Nie mam również cukrzycy hahaha
W takim stanie nosiłem raz stoły po 80 kilo jedna ręka,. Byly dla mnie jak chropowaty styropian, chuć były lakierowane na wysoki połysk.
Ten stan gotowania często mi kiedyś towarzyszył.
10.01.2009
Zbyszek:
Połykając atrapy wchłaniamy zawarta w nich energie.Dodaje ona nam trzeźwości ale jest podbieraniem czyjejś energii życiowej. Za każdym tworem astralnym czy czyimś ciałem biorącym udział w kreacji, kryje się konkretna żywa osoba. Pozbawiając jej tego ciałka, poprzez wchłoniecie, ograbiamy lub uwalniamy kogoś. Gdy spotkane atrapy astralne nie są naszym tworem a są nam przychylnie lub neutralnie nastawione, a pomimo tego je ograbiamy, stajemy się złodziejem czyich marzeń, przestępcą niefizycznym. Dostaniemy za to zawsze po głowie, nawet o tym nie widząc. Połknąć znaczy pożyczyć bez czyjejś zgody. Kazdy z nas, wyposażony jest w śpiącego obrońce, który dba o swój majątek, nie stroniąc od przemocy gdy czas na rozliczenie. Świadoma ingerencja w świat tworów astralnych może być wykorzystana wspaniale do odzyskiwania czyichś zagubionych aspektów, czy uwalniania od strażników karmicznych. Szkoda, ze agresywne twory astralne, nie smakują połykaczom tak jak te bezbronne śniące ciała, bo z obżarciuchów stali by się kosmicznymi bohaterami.
*
3 )TEMAT – ZŁODZIEJE ENERGI, POTRZEBNA POMOC
Kronopio:
13.01.2008 – 19:00
Od pewnego czasu (ok 2 miesiące) borykam się z pewnym problemem. Otóż jestem notorycznie nienaturalnie zmęczony, wypruty i brak mi minimum energii potrzebnej do egzystencji. Nie udało mi się również od tamtej pory uzyskać świadomie oobe. Często zdarzają mi się wyjścia spontaniczne, raczej mało znaczące, sporo LD i cała masa snów. Po przebudzeniu pamiętam wyraźnie sny z całej nocy.
Z powodu tego wyczerpania sypiam po 12 godzin dziennie i nie mogę mimo starań ograniczyć snu. Czasami budzę się o w południe co mi się nigdy nie zdarzało!
Możliwe że kilka osób podlinkowało się do mnie czerpiąc lub pozbawiając sił witalnych. Jedną z nich jest moja babcia która modli się o to bym wrócił na jedyną drogę prowadzącą do zbawienia.
To już jest nie do zniesienia. Nie ma normalnego funkcjonowania nie ma funkcjonowania w poza…:/
Macie jakiś pomysł jak sobie z tym poradzić? Za wszelkie rady będę głęboko wdzięczny:)
*
Noble: 13.01.2008 – 19:05
W sumie miałem tak samo Nie wiem jak ale to w końcu przeszło przynajmniej wszystko na to wskazuje. Jeśli chodzi o linkowanie Twojej babci, to nie powinieneś tak myśleć, nawet jeśli to prawda . Może po prostu zanim zaczniesz ponownie próbować osiągnąć OBE to spróbuj w realu poczuć radość i tą energię. Nie wiem jak ale miłość, humor i zabawa całkiem dobrze się do tego nadają. Dopiero wtedy spróbuj wychodzić. W moim przypadku każda nieudana próba kończyła się naprawdę złym samopoczuciem, wnerwieniem i depresją. Życzę Ci powodzenia ! I pamiętajmy Astral i Real jest tak samo ważny!!
*
Kronopio:
13.01.2008 – 19:11
Ostatnio całkowicie zrezygnowałem z prób wychodzenia. Potrzebny odwyk! sprawa wydaje się być poważna, dlatego powziąłem takie środki….z żalem:(
*
Noble:
Spokojnie Kronopio myślę że taki etap przechodzi każdy… tak zwana sinusoida OBE teraz jesteś w dołku ale potem będziesz na fali Powodzenia !!
*
Conchita:
13.01.2008
No to musisz się zmobilizować, nie ma na to rady… Mnie też to na chwilę strzeliło aż tu na forum dałam temu wyraz chyba z miesiąc temu.
Pora roku też dokłada swoje – mało ruchu na świeżym powietrzu i siedzenie w ogrzewanych pomieszczeniach.
Na początek dla pewności możesz zacząć od wpływów fizycznych – wiesz: zdrowe odżywianie, ruch na świeżym powietrzu, spacery w słońcu (o ile masz taką możliwość)… Plus dla mnie obowiązkowa zielona herbata, ale nie z marketu, tylko dobrej jakości. Polecam zieloną japońską mieloną senchę, herbatka ma rzeczywiście zielony kolorek, bardzo ciekawy i przyjemny smak i … stawia błyskawicznie na nogi. I jeszcze łykaj sobie magnez:).
Dobra: teraz froterki niefizyczne. Widzisz lub czujesz swoje ciało niefizyczne? Na pewno. Więc zrób przegląd i szorowanie światłem. Przy tej okazji można poodklejać różne byty, larwy czy po prostu zgrupowania ciężkich blokujących energii. Możesz też mentalnie rozpalić przed sobą ognisko i grzać się w jego blasku, podładować tą energią. Jak się już odblokujesz zawsze możesz podłączyć się do centrum ziemi a z drugiej strony odświeżyć połączenie z MTJem…
Jak się już odnowisz to skup się na swoich ciałach i wsłuchaj się – może uda Ci się dojść do przyczyny tego osłabienia i zabezpieczyć się na przyszłość.
*
Zbyszek:
Może cele ci się osłabiły. Gdzieś ktoś cie przytłoczył i odebrał ci motywacje.
Przez 4 dni składałem fotki do galerii. Pracy było wiele, a ja z dnia na dzień odzyskiwałem swoje energie. W 3 dzień zaczęły mi się stopy palić a 4.go fale energii przelewały przez cale ciało. Wola mi wzrosła i koncentracja.
Dałeś się zarazić pesymizmem. Gdzieś ktoś cie trafił w sam środek tego, to co masz za święte. Leczenie należy zacząć od porządkowania idei na najwyższym poziomie.
Może przykleiłeś sobie nie swoje wnioski, jakieś wirusy duchowe od sąsiadów. Te borują i wywołują konflikt – sprzeczności. Wtedy czujemy rozpacz i cierpimy katusze. Pojawia się niezdolność w podejmowaniu decyzji.
Szlifowanie światłem to już drobiazgi. Tak się składa .ze jak człek się szarpie w rozumie to traci energie, informując tymi błyskami ze jest niestabilny , to i larwy się przykleja-. Jak by złego było jeszcze za mało. Ale widać już tak jest. wtedy człek nie dość ze kulawy to jeszcze oślepnie.
*
Kronopio:
14.01.2008 – 11:14
Dzieki Zbyszku!:) Dobrze kombinujesz!
Conchita, OOO! To brzmi ciekawie, dzięki:)
Rzeczywiście, wczoraj przyglądałem się swojej aurze i miała dziwny kolor… dokładnie jak te fluorescencyjne markery, którymi ludzie podkreślają tekst. kolor żółto-seledynowy. Bardzo ładny Dziś jest już po staremu niebiesko:)
Mogłabyś dokładniej wyjaśnij na czym polega takie szorowanie światłem i jak poodklejać te paskudztwa?;) Bo ja w takie rzeczy się nigdy nie bawiłem i nie wiem co mi wyjdzie:P
*
Zbyszek
14.01.2008 – 11:20
Sam robię takie triki.
– Jeśli przyczepi się jakieś śpiące ciało do mnie ,lub we mnie wejdzie i mnie siorpie , to klęczę szybko astralnym ciałem,- fiz. nadal stoi. A wiec mamy tylko w nogach powierzchnie styku. Duża poprawa.,-super okazała się w takim wypadku gimnastyka astralna: wymachiwanie rękoma, skłony i wyćwiczenie wchłaniania energii z zewnatrz ciała, przypominające zasysanie powietrza.
– Wyciągam niefizyczne ręce i odpycham z siebie czyjeś śpiące ciało. Ręce są z tego samego świata- substancji co meczący nas śpiący turysta. . A wiec muszą się odepchnąć.
– Czasami kręcę się fizycznie w kolko lub biegnę . Wtedy niechciany turysta tez się mnie nie utrzyma, bo jestem dla niego rozkręconym bakiem,nie do wniknięcia.
– Mozna się otrzepywać zmyślonymi, rękoma-astralnymi. Jak się jakieś narośla myślowe przyczepia to je oderwiemy. Odrywam coś na ksztalt muszli przyklejonych do mojego ciała,tak jakby obrośniętego kamienia naroślami.
– Można czyścic szczotka .szlifierka. Wizualizacja wielkiej szlifierki , szlifującej mi korę mózgowe, ochroniła mnie raz przed porządnym bólem głowy.
*
Conchita:
Zwróć też uwagę Kronopio na to, do czego się dostrajasz. Nie można bezkarnie dostrajać się do niższych wibracji licząc, że nie wpłynie to na światło wewnętrzne. Zaciemnienie. Życie jest sztuką wyboru – aktywnego wyboru. Ludzie ogólnie czują się teraz gorzej, tworzą energię ospałości i lenistwa umysłowego (mało światła, mało ruchu). Jak aktywnie nie wybierzesz czegoś innego to bezwiednie dostroisz się do otoczenia. Dobra, nie truję już:)
Szorowanko wewnętrzne zawsze dobrze każdemu służy. Najlepiej jak uruchomisz świadomość ciała niefizycznego (obeznanemu mogę tak napisać… i gut) i rozejrzysz się nim po sobie. Zlokalizowanie obszarów zaciemnionych, zaatakowanych to klucz do sukcesu. Potem już wolna wola: czy bierzesz kupkę białego światła i wprowadzasz, czy ładujesz tam ogień, czy niefizycznymi rękami ściągasz i palisz albo inaczej dezintegrujesz – wolna amerykanka. Podoba mi się też metoda Zbyszka – rozszerzyć rdzeń na zewnątrz, by po drodze oczyścił czernidło z niższych ciałek. Zbychu – to chyba Twój AP to wymyślił, co? Ale w sumie też kiedyś na to wpadłam – przywołanie wzorca siebie – naturalnego zdrowia i pełni sił – można poprosić o pomoc MTJa.
Acha – obejrzyj jeszcze dokładnie niefizyczny tył swojej głowy…
Nie chcę Ci psuć zabawy. Jak zrobisz to sam to się nauczysz i będziesz silniejszy. Jak Cię inni wyczyszczą to nic z tego nie wyniesiesz.
Oczywiście pomóc możemy, ale tylko w przypadku gdy sam nie dasz rady. Zupełnie jak Opiekunowie z Dysku:):):):)).
*
Zbyszek:
Aha. Te larwy czepiają się nas z tylu. Na plecach, mało kto ma świadomość ciała i nie może tam się łapać zmyślonymi rękoma niefizycznie ,by je odczepić.- codzienna gestykulacja.
Trzeba ćwiczyć masaż po plecach astralnymi rękoma. Głupie twory energetycznomyślowe, są astralne a wiec jeśli uruchomimy ręce mentalne, to może byc to bez znaczenia.
Najwyższej klasy było eliminowanie czernidła i wszystkich tworów-dziwolągów w AKCIE CZERNIDŁO , przez agenta Brusa. Akt woli , pstryk i niema. Sam to odczułem na własnej skórze. Brus zademonstrował mi to na mnie.
*
set.h:
Pomoc niestety niezbędna z zewnątrz. Chyba że się samo z czasem odczepi. Jedyna możliwość to załatwienie sprawy w poza. Istnieje tylko jeden problem że często ich nie widać. Trzeba prosić opiekunów i przychylne byty o pomoc
*
Conchita:
Jak można poza to można i w ciele… Ciało niefizyczne masz przecież przy sobie:). Właśnie nie widać, ale ciało niefizyczne ma swoją świadomość – jak mu pozwolić to samo pokaże. Albo wzrokiem wewnętrznym. Opiekunowie mogą pomóc w dostrajaniu, czy pokazać niefizycznym paluchem, żeby było łatwiej:)
*
Kronopio: 14.01.2008
Dzięki wszystkim za zainteresowanie:)
Wczoraj trochę pocudowałem i już jest lepiej. Założyłem mentalną tarczę odcinając się od wpływów z zewnątrz. Trochę światła tez przepuściłem przez czakry. Nie wiem na ile to moje zabiegi a na ile placebo? Wypróbuje sposoby i podzielę się spostrzeżeniami. Bardzo przydatna wiedza w tym temacie się zbiera. SUPER!
Kolejny etap oczyszczania za mną!
Trochę jestem pod wpływem emocji bo miałem właśnie fajna jazdę, więc pisze “na żywo”:)
Około 23 położyłem się w stanie przyjemnego upojenia alkoholowego, wysłuchałem audycji Ptaszyna po czym pogrążyłem się we śnie. Obudziłem się o 3,45 z powodu pragnienia, wyszedłem do kuchni, wypiłem szklankę soku i nie było by w tym nic dziwnego gdyby w pewnym momencie jakaś siła nie przejęła kontroli nad moim ciałem ciągnąc mnie do pokoju. Zdałem sobie sprawę, że jestem w poza. Kilka lat temu pozwoliłbym zawładnąć nad sobą tej energii, skazując się na bad tripa, ale nie teraz! Zaczęła się walka, kotłowanina dosłownie po całej przestrzeni pokoju. Paskudztwo nie chciało puścić, ale w końcu udało się. W tym momencie przypomniałem sobie o potrzebie sprawdzenia mojego ciała niefizycznego. Sięgam w tył głowy i znajduję tam wielgachną pluskwę o kształcie okrągłej herbacianej torebki. W sumie odczepiam z ciała kilkanaście takich “torebek” po czym wracam. Spoglądam na zegarek 3,45 wstaje i idę do kuchni po sok bo przecież chciało mi się pić…
*
set.h:
Oględziny w poza są jednak najskuteczniejsze. Dobra metodą w tym czasie jest wywołanie goraca na całej powierzchni ciała. Buchające płomienie albo płynna lawa płynąca po ciele tez jest dobrym rozwiązaniem. Przeszkadza to bardzo tym stworkom ale nikoniecznie na tyle żeby sobie poszły. Nie trzeba ich nienawidzić bo po prostu takie są i trzeba im powiedzieć kulturalnie dowidzenia bo prawdopodobnie jesteś oblepiony tym ponownie. Najgorsze są plecy a szczególnie poniżej karku jakby między łopatkami. Stworki to bolączka chyba wszystkich szwendających sie w poza tylko bardzo często ich nie widać. Żeby je zobaczyć trzeba lekko podnieść wibracje ciała niefizycznego i zacząć odczuwać wibracje w poza. Wtedy je można z reguły zauważyć i odczuć :D. Przy kolejnym wyjściu musisz poprosić o oczyszczenie opiekuna. Mentalnie tego nie odlepisz a koncentrując i skupiając na nich uwagę dostarczasz im dodatkowej energii. Zastanawiam się czy te “larwy” nie są jakimś mechanizmem obronnym w poza by zmniejszyć zapasy energii i utrudniać wyjście. Te które miałem ostatnio próbowałem sondować i jakby się z nimi porozumieć ale nie miały samoświadomości. Odruch spożywania był naturalny i niezbędny do ich przeżycia. Żyją bo jedzą. Prawdopodobnie są różne ich rodzaje. Za to te świadome zachowują się inaczej i w poza objawiają się najczęściej jako zwierzaki domowe.
*
Conchita:
No i super Kronopio! Zawsze to jak człowiek sam sobie pomoże to ma z tego więcej korzyści. Torebka:):):):):). Poprosiłam o info od WJ i od razu przyszedł obraz Twojej głowy z przezroczysto-szarawym czymś przyklejonym z tyłu. Czy w dzień też czujesz się lepiej?
Ach – a mi siedziało na czubku głowy jak beret – to była masakra!!!, zaburzenia przepływu energii i wrażenie ciemności i oddzielenia od wyższych energii.
CYTAT Setha: Mentalnie tego nie odlepisz …
To się nazywa przekonania:). Nie dziel tak mocno świata na “niefizyczny” i fizyczny, bo sam wiążesz sobie ręce. Być może masz teraz tak ciekawe zadania poza ciałem, że rozwój wewnętrznej percepcji odłożyłeś sobie na później. Ale zapewniam Cię – czy w ciele czy poza to jesteś ten sam i tak samo w ciele możesz się pooglądać i podziałać. Nie musisz mi wierzyć na słowo:), wystarczy że nie zamkniesz się na taką opcję. Zdanie typu: “nie zajmowałem się tym, nie wiem, być może coś w tym jest” – jest dla mnie całkowicie satysfakcjonujące.
Przyklejają się czasami jakieś świństwa, ale podszkolimy się trochę to nic nas potem nie ruszy, nawet jak spróbuje to wyleci z gwizdem w kilka sekund:). Pewnie mamy w programie teraz punkt “intruzy energetyczne”… Ciekawe, jaki będzie następny punkt programu…
*
set.h:
Conchita nie dzielę tak mocno świata na fizyczny i niefizyczny. Nie mam natomiast tak silnej wiary jak ty w mentalne manipulacje. Chodzi o to że mentalnie widzisz że jest ok w wcale tak być nie musi. Mentalka jest obarczona błędem własnej wyobraźni. Nie twierdzę że mentalka jest be tylko że nie jest tak skuteczna jak twierdzisz. W OBE jest zawsze czarno na białym. Kronopio ściągnął larwę i faktycznie to widział. Zobacz, wcześniej się czyścił i energetyzował mentalnie i co?
Gdy w poza robi się źle co robimy? – zwiewamy do ciała. Bo ciało jest pancerzykiem przez który nie jest tak łatwo nas zaatakować. Co się dzieje jak wrócimy z larwami z poza, -mamy je pod pancerzykiem i jak wtedy je wyrzucić na zewnątrz?
*
Zbyszek:
Osobiście to nie trafiłem jeszcze w pełni swiadomosci na larwy, z oczami wybałuszonymi na wprost niej w astralu.. Zapoznałem się z nim dopiero 2 lata temu, na forum i to z waszych opowieści
Wcześniej odczuwałem je jako nerwujące punkty na ciele, wnikające coś w czasie codziennych czynności. Zależało to od tego czym lub kim jestem zajęty. W oobe się mnie jakoś nie trzymało..
A wiecie ze można larwy odbierać z kogoś na siebie. 2 dni temu ukradłem komuś larwę z pleców. hehe
Az mnie kręgosłup rozbolał w sekundzie. Zabawa w przepychanki z larwami to moja ulubione zajęcie.
Wyczytałem, ze są rożne larwy i elementalia. Sa nawet w warstwie eterycznej i mentalnej. Te eteryczne gnomy- diabły są zaciekle.
Draq
Nie należy walczyć z nimi, tzn wizualizować sobie czegoś, jakiś mieczów (tak, takich tutoriali, artykułów na necie jest dużo). Wystarczy wewnętrzna harmonia i miłość.
*
Kronopio:
15.01.2008
CYTAT Conchita -Czy w dzień też czujesz się lepiej?
Na razie dopiero co wstałem ale rzeczywiście czuję się świeżo. Zobaczymy za jakiś czas. Natomiast w nocy tuz po powrocie czułem się rewelacyjnie, rozpierała mnie energia i nie mogłem zasnąć.
Pluskiew było sporo z tyłu głowy i na karku natomiast idąc niżej po kręgosłupie nie natrafiłem już na żadną. Była za to w miejscu wątroby ale zabrakło mi czasu na oderwanie jej:/
Ciekawa teorię wysuwacie, że są one mechanizmem skracającym czas przebywania w poza. Bardzo prawdopodobne. Myślę, że takie oczyszczenie na jakis czas załatwi sprawę. Trzeba będzie to traktować jak zabiegi higieniczne;) Możliwe a raczej pewne jest to ,że nie tworzą się one samoczynnie. Pewnie ich powstawanie aktywują negatywne emocje, myslokształty z reala!
Cytat:-Kronopio ściągnął larwę i faktycznie to widział. Zobacz, wcześniej się czyścił i energetyzował mentalnie i co?
Myślę, że inne wyjaśnienie bardziej co niektórych zadowoli. Jeżeli uznamy poprawę samopoczucia za placebo wywołane tymi zabiegami to rzeczywiście w astralu powinny być one bardziej skuteczne jako że jesteśmy tam bardziej zaangażowani.
Tak czy inaczej ważne że działa:)
*
Conchita:
Po pierwsze nie “manipulacje mentalne”, bo to różnie bywa, zależnie od potrzeby. Po drugie świat i nasze problemy odbijające się na funkcjonowaniu ciał(a) niefizycznego nie sprowadzają się tylko do bytów astralnych. To by było zbyt proste.:). Szczerze mówiąc wielopoziomowa świadomość to mój konik – główny cel, więc badam to po trochę od dawna.
W samoleczeniu korzystam ze świadomości ciał(a) (nie)fizycznych/ego – nie ma tu typowych wizji wzrokowych, ale odczucia są dość precyzyjne. I dużo można z nimi zrobić. Najlepiej na sobie. Klasyczne przypadki: wyleczenie w pół godziny rozbabranych zatok połączonych z zapaleniem ucha: tylko raz wyszło mi tak spektakularnie, ale naprawdę się zawzięłam bo tak mi dokuczyło), wyleczenie bez lekarstw chorej tarczycy (lekarz powiedział mi, że to samo nigdy nie przechodzi), bóle głowy, niestrawności są dobre na początek treningu – łatwo się rozeznać, bo są miejscowe i przejściowe. Trudniej z zastałymi problemami – z uświadomieniem sobie przyczyn i zasięgu zmian. Samo uświadomienie zasięgu problemu to ponad połowa sukcesu.
*
Zbyszek:
Ale się dokopałem w książkach o stworkach eterycznych ,astralnych i mentalnych. Tego są cale armie. hehe
To by wiele wyjaśniało. Te mentalne są wredne. Wkradają się jak złodzieje i sieja zamęt w umyśle ,wątpliwości, sprzeczności , ze az człek głupieje. Nazywamy to pechem przy linkowaniu
*
Aloha Surfer:
Jak się jest “na fali” to CBM załatwia wszystko.
Natomiast jak ja się już łapie na fizyczno-mentlnym zmęczeniu i czuje na sobie pasożyty to wizualizuje sobie samurajski miecz i ścinam ssace macki.Po pewnym czasie samo przywoływanie uczucia trzymania miecza sprawia,ze umysł nabiera jego właściwości:jest ostry i skupiony,w teraźniejszości co natychmiast daje mi zrównoważona świadomość a obce instalacje się oddalają. Nie ma pokarmu nie ma pasożytów.
Conchi tez mi tarczyca nawalała, lekarze dali mi tabletki, które ponoć miały mi umożliwić dalsze życie.
Jakoze 15 lat zmagania się z pewna przypadłością uniemożliwiały mi normalne funkcjonowanie, taki we mnie sprzeciw powstał, ze tyle lat się mecze a tu nowe problemy dochodzą,z tabletka powiedziałem stanowcze NIE! Tylko się doktorstwo dziwiło,ze tak się tarczyca naprawiła, bo wg ich papierków powinienem być aktualnie w śpiączce a nie włóczyć się po pięknej niebieskiej planecie.
“12, POZIOM ENERGII, -AKTYWNOŚĆ ENERGETYCZNA DRUGIEGO CIAŁA, ZŁODZIEJE ENERGII -WSPÓLNE SPOTKANIA, EKSPERYMENTY, DYSKUSJE.- TEKSTY GRUPY ASTRALNYCH PODRÓŻNIKÓW Z FORUM OOBE.PL”
Ciałka.net © 2009 Wszelkie prawa zastrzeżone.