1.- Stany swiaodmosci.

2 Lusz, Robert Monroe

1.- Gdy ktoś nadgorliwie się rozgości w fantazji, na wiele lat, to wywołuj zmiany w mózgu, utrudniające powrót no normalnego stanu ? . Trudności w osiąganiu równowagi sa utrapieniem. Gdy mamy stresa, wieloletnie napiecia, to nasze jestestwo staje sie nad wymiar aktywne. Wtedy to co psychiczne, pochlania nas w glebiny , nie wypuszczajac na powierzchnie. Wiemy doskonale, iz rowniez substancje chemiczne potrafia nas rozklekotac, nawet gdy trzymamy sie od lat w harmoni psychicznej. Sa wiec rozne przyczyny rozstrojenia umyslu, jego zaburzen. Zastaniwmy sie nad tymi , ktore sami jestesmy w stanie wywolac. Czy sa one takie sam jak te , wzbudzone niewydolnoscia ciala fizycznego? Jezeli tak , oznaczac moze iz swiadmie przejsc mozemy podobne stany swiaodmosci jakie przezywaja osoby zdiagnizwani jako chorzy
Ilosc zaburzen jest ograniczona, co daje nam mozliwosc ich jakiejs klasyfikacji. One daja sie ogarnac. W oficialnej psychiatrii mozna przesledzic. Co z tego wynika?
Uwielbialem swojego czasu rozsypywac jazn na kawalki. Porwnywalem je do sklasyfikowanych chorob, Nie bedac zwiazannym z nauka pozwalalem sobie na calkiem odmienna ich klasyfikacje. Ale dosc tej asekuracji. Mamy wrecz te same objawy przy chorobie jak i te swiadomie wzbudzone. Co to moze oznaczac.? Najtrudniej jest wykryc, iz to co w nas zachodzi, jest substancji duchowwej, jego wypelnieniem i swiadczy o naszej niesmiertelnej naturze. Jak poradzic sobie z taka ostroznoscia, ktora strzeze nas przed ostatecznym roztrzygnieciem co jest czym. Stalowy rozsadek, by nie popasc w paszcze pseldonaki, przepelnionej zabobonem, czy zaufanie do wbitej nam do lba nauki. Duzo jest przyczyn iz wolimy przeczekac z rozstrzygnieciem. Sa jedank posrod nas osoby na luzie, podwazajace wszystko co im w rece wpadnie. Im sie wlasnie cos udalo, co psuje spokoj psychiatri. Podobne to troche to fotonu , ktory zmienia tor lotu , gdy jest obserwowany. On rowniez chrzania nastroj fizykom. Patrzysz na takiego a on chyc w druga strone. Nie patrzysz, to pojedynczy foton leci w rurakch po staremu.
To patrzenie jest rowniez w stanach swiaodmosci wazne. Obserwujesz samodzielnie wzbudzone zaburzenia i z nich wychodzisz jako zdrowy. Wciagniesz sie , lub jestes do nich zmuszony to w nich utkwisz. Gdy obserwujesz samemu, chwilowo je prowokujac, twoj foton swiadomosci omija chorobe, umozliwiajac przezywajac jedynie objawow. Nie mozemy przy ospie wzbudzic sobie pryszcze, by po chwili je usunac, ale przy chorobach umyslowach tak. Mozemy wzbudzac wszystkie objawy chorobowe bedac zdrowym.
Czym jest zawartosc umyslu wykryjemy niestety dopiero samodzielnie go testujac.

2.Lusz, Robert Monroe

Jezeli rosliny wytwarzaly rowniez lusz oznaczac by moglo iz jest to rodzaj energi z eterycznej warstwy, gdyz rosliny nie istnieja w wyzszych poziomach wieloswiata. Tu pojechali po bandach. Czzasami podgladalem rosliny w astralu , ale ledwo bylo co widoczne, jakby konczylo sie w eteryku. Nie wiadomo czym jest ten eteryk. Ludzie posiadaja niezwykle ukiejetnosci w odroznieniu od roslin. Oni moga stawac sie przezroczysci czy nawet znikac w warstwie fizycznej , pojawiajac sie wlasnie w eterycznej warstwie, jakby byl on zbudowany z antyczasteczek. Ludzie po zniknieciu w fizyku wnikaja ponownie calym cialem fiyzcznym w swiat fizyczny. . Czym moglyby wiec byc ten tajemniczy lusz, wytwarzany w dolnych poziomach rzeczywistosci i do czego bylby potrzebny w gornych, dajac sie produkowac na granicy swiata fizycznego i eterycznego. Ludzie mowia, iz wieloswiat powstawal w roznym okresie. Warstwy schodzily z gory a na koncu zaistnial swiat fizyczny. Znaczy to, iz nieskonczona ilosc istnien nie brala we wczesniejszych okresach produkcji luszu, hulajac sobie w wyzszych poziomach rzeczywistosci,czyli my rowniez jako duchy, bo nie bylo swiata fizcznego ani eterycznego. Dalczego schodza wiec w swiat fizyczny doskonale , duchowe istoty? . Z luszem mi nie styka rowniez to , iz jacys faceci konstruktorzy zrobili sobie fabryke, linie produkcyjna. Widze w tym tendencyjna interpretacje, agresywnego zycia w golnych poziomach, w ktorych sie zjadamy na wzajem. To zjadanie sie musi byc przyczyna takiej interpretacji. Warstwy rzeczywistosci stanowia nasz umysl i sa niezwykle misternie zrobione. Nasza jaznz- duchy, bedacy czastka jazni kosmosu jest ta czastka , ktora nas laczy ze wszystkimi- stan atmiczny. To o niej pewnie pisali, iz kreator dal nam cos z siebie. Oprocz JAZNI- ducha – stan atmiczny, dostalismy zdolnosc do samodzielnego ruchu jak i rowniez nasz umysl, cala zawartosc w sobie, ktora umozliwa nam czucie rozmyslanie, uswiadamianie sobie wszystkiego, To zawdzieczamy wlasnie istnieniu wieloswiata ze wszystkimi warstwami. Nie jest mozliwe grzebanie sobie na taka skale w zamierzeniach stworzonego swiata. My wszyscy go stworzylismy w nieskonczonosci, – wszystkie istoty. Nie ma jakichs podstepnych istnien, ktore by mogdy dobudowac kolejna warstwe potajemnie. Jest za to rodzaj energii, ktora mozemy podkradac.. Tak robia podroznycy w oobe, zabierajac sniacym ich energie snienia. Umozliwia to zlodziejom dluzszy pobyt poza cialem. A wiec krasc mozna cos , ale to pewnie nie ten opisywany lusz. Czyli nie wiem nadal co mieli autorzy tej historii na mysli,
Bruce Moen, kolega Monroe juz bardziej optymistycznie interpretuje swiat. Powstal on jego zdaniem by poznawac i przezywac, co mi bardziej podchodzi jako cel stworzenia dolnej warstwy wieloswiata. Przezywamy i poznajemy we wszystkich warstwach swiata i malo co sie roznimy po smierci od zywych. Umysl podobny, choc znika nam twarda materia, spowolnijaca ruch. Znikaja nam nastepstwa i konsekwencje fizyczne. Roznice sa , ale nie az tak wielkie by gebe rozwieralo. W fizyku istniejemy krotka chwile , by wrocic w wyzsze poziomy rzeczywistosci. Zabieramy ze soba mysli, wspomnienia, ktorymi zapelniamy swiat mentalny. Tworzymy jego wypelnienie . Choc wydaje sie, iz tak tutaj rozpaczliwie,to obliczajac korzysci po smierci, to zabawa jest, choc czasami gorzko smakuje. Roberta Moena spotkalem kiedys na kursie Bruce Moena. Jak zywy usiadl sobie na przeciwko mnie. Podsunal mi cos, nie mowiac o oprawcach. Stad mysle iz teorie luszowe sa zle interpretowane, moze ktos mial zly dzien. Ze sa nygusy w kosmosie to pewne, ale by sie nimi az tak stresowac? Mamy rozwoj, dojrzewamy pokonujac trudnosci. Dobrze sobie cenic tresc zycia, te cale zwiazki jednego z drugim, te psychologie, dziecinstwo, dojrzewanie, to wlasnie zbieramy w tej warstwie jednego wynikajacego z drugiego