Pośród rożnych problemów , powstałych w czasie malowania największym jest zorganizowanie odpowiednich narzędzi, potrzebnych w czasie pracy. Różnorodne, malowane tematy, rozłożenie ścian staje się czasami trudnością nie do pokonania. Konieczne narzędzia w czasie pracy są dostępne w specjalistycznych sklepach i ich brak może całkowicie zastopować prace. Ilość plastrów do przyklejania, folia do zakrycia mebli, rodzaj farby do gruntowania podkładu, to wszystko musimy przemyśleć i uwzględnić , zanim weźmiemy się do malowania. Wiadomo, iż obiekty malowane

nie znajdują się tuz pod domem i dotarcie do najbliższych sklepów może być kłopotliwe. A więc zanim przyjadę do obiektu, to dokładnie wypytuje co mnie zastanie. Najczęściej, zanim dojadę do dekorowanych pomieszczeń wypytuje dokładnie o warunki i okoliczności malowania. Pytam jak wygląda ściana i czym jest pomalowana. Gdy uzyskam odpowiedz, wypytuje czy meble przylegają do ściany i jaka jest podłoga. Dopiero wtedy szacując powierzchnie, wybieram rodzaje materiałów chroniących pomieszczenie przed zniszczeniami natryskiwania farba. Czasami zaskakiwało mnie pomieszczenie gruntowane błyszczącymi farbami, które z trudnością dawało się zamalować . Farby akrylowe, używane do obraz ślizgały się bardzo, uniemożliwiając wręcz prace. Farby nie kryły wystarczająco, by wytworzyć realistyczny efekt, Problemem możne również okazać się brak wentylacji, co powoduje szybkie zapylenie pomieszczenia. Może również przeciąg powietrza zabrudzić meble pyłem z pistoletów na powierzchni kilkunastu metrów. Wtedy zakrywam przezornie większe powierzchnie folia. Największym utrapieniem w pracy sztukatorskiej jest zabezpieczenie dywanów, przed spadającym tynkiem. Gdy nakładam reliefy rożnymi szpachlami, to bardzo często odrywające się kawali gipsu od szpachli, spadają pod stopy, dając się z łatwością roznieść do okola. W takim wypadku wybieram bardziej klejące się masy do szpachlowania.
Sposób ułożenia samych farb w czasie pracy, staje się bardzo ważny, by pojemniczki z nimi nie dawały się przewracać przy nieostrożnym ruchu. Male kubeczki z farbą trzymam w wiaderkach. Ta przezorność uratowała mnie wielokrotnie od sporych szkód na budowie. Bylem kiedyś świadkiem jak nieostrożny malarz, trzymając wiadro farby, przywiązane do drabiny , zachwiał się wylewając cala zawarto na nowiutki dywan. Farba była nierozpuszczalna woda a wiec jej usuniecie było wręcz niemożliwe prostymi środkami. Może stać się utrapieniem, również ciągniecie za sobą kabla z prądem . Natryskując pistoletami z elektrycznym urządzeniem na ramieniu, przy zmianie kierunku, czy podchodząc do narożników ściany, czy nawet , chcąc się odwrócić do tylu, dokonuje skrętu ciałem zawsze w prawa stronę. Przy dłuższej pracy kabel skręca się nieznośnie, tracąc elastyczność. Co możne spowodować, iż narzędzia stojące na podłodze mogą się nawet przewrócić. Często stojąc na drabinie zapominam, ile stopni drabiny dzieli mnie od podłogi. Wtedy schodząc z niej szybko o mało się nie obalam , trafiając na pustkę. Wielokrotnie , malując szybko obraz, nie nadarzałem wsadzić pędzla do wiaderka z woda. Po godzinie twardniał tak bardzo, iż jego odmycie czyniło go już bezużytecznym. Włosie wykręcało się, nie nadając już do pracy. Należy również uważać, by często zmieniać wodę w wiadrze, gdyż przy dużych, malowanych powierzchniach, przy częstych wypłukiwaniach pędzla zbiera się farba na dnie, uniemożliwiając malowanie. Zabrudza kolory, gdy zamaczamy pędzel w takiej wodzie. Zwłaszcza przy czystych barwach ,takich jak niebo, staje się to ważne. Zbyt długie przetrzymywanie pędzli w wodzie , możne je zniszczyć. Bez wody również. Miękkie pędzle pozostawione w nich mogą się pogiąć przy wysychaniu, gdy dotykają ścianki wiaderka. Wtedy takze nie nadają się do pracy. Moim problemem są zakrętki do farb i przykrywki do wiaderek. Gubią się mi wielokrotnie. Wtedy zabieram otwarte butelki, czasami zalewając je czysta woda, by nie wyschły pozostawione w rozgrzanym słońcem aucie. Gdy maluje farbami świecącymi , po ciemku, nie mogę ich odnaleźć. Dobrze jest przy dużych zleceniach rozrabiać farby do natrysku, w małych butelkach po napojach. Dają się łatwo przechowywać i nie ulegają zakurzeniu pyłem na budowie. Czasami wystarczy mały wiórek śmiecia, by w ważnym momencie malowania ,zatrzymał nas w czasie pracy z pistoletami. By rozpoznać rodzaj farby zanim ja wleje do pistoletu, naklejam na pojemniczkach plaster. Nie zawsze przy szybkim malowaniu , jestem w stanie na czas rozpoznać czy biorę właśnie farbę świecąca , czy zwykła akrylowa.
Przy malowaniu farbami świecącymi należny być odważnym. Ich odmienność od farb akrylowych należny testować wielokrotnie, nie bojąc się jej mieszać z innymi rodzajami farb. Gdy malujemy realistyczne obrazy świecące, nanosząc pędzlem farbę, musimy bardzo uważać, by została ona należycie roztarta, gdyż każdy jej nadmiar powoduje plamy na malowanej powierzchni. Stosuje wielkie pędzle rozcierając ja ostrożnie . Małymi pędzlami nie jestem w stanie tego osiągnąć, gdyż zbyt szybko ta farby wysycha . A wiec znajomość pracy dużym pędzlem jest konieczna do opanowania. Wywołuje to efekty szkicu na obrazie, który po wyschnięciu daje się poprawić już małymi narzędzie, dokładnymi pędzlami. Czyli dwa etapy malowania. Pierwszy szkicowy i drugi dokładny, z wypracowaniem szczegółów.
Osiąganie świetlistość farb UV w obrazie.
Farby świeca bardziej na jasnym tle niż na ciemnym. To jest najważniejsze . Obrazy malowane na białych ścianach tracą kontrast, gdyż biel, czyli najciemniejsze partie obrazu staja się ciemno fioletowe. Gdy zamalowane są na czarno, to by osiągnąć ich świetlistość , muszę zamalować partie ścian białą farba. Stanowi to duże utrudnienie w czasie pracy, gdyż maluje obraz 2 razy, co przedłuża prace. Samo pomalowanie na biało nie rozwiązuje wszystkiego, gdyż wtedy w tej części obrazu brakuje mi również kontrastu. Zmusza to mnie do kolejnego natryskiwania cienimy kolorami, by pogłębić partie na tej bieli. Nie muszę jednak już robić tego czarna farba a jakakolwiek. Gdy dbam by obraz był ładny w świetle dzienny, to dobieram ja tonalnie, ale gdy obraz jest oglądany wyłącznie przy świetle UV to najczęściej stosuje czerń. Nie wygląda to zbyt pięknie, gdy podświetlę obraz zwykłą lampa, ale ważne jest przecież, by działało wtedy gdy jest to potrzebne. dobrze , gdy jest to potrzebne. Na rynku pojawiły się się lampy LED które osiągają większa świetlistości od lamp jarzeniowych. Umożliwia to stawienie jednej lampy w odległości wielu metrów od malowanej powierzchni , z wystarczającą widocznością kolorów.
Lampy LED obcinają odcienie kolorów w obrazie. Delikatne półcienie znikają a sam obraz nabiera zimnego odcienia. Obrazy w sumie tracą z estetyki, ale dają się łatwiej oświetlić. Do tej pory konieczne było montowanie wielu lamp jarzeniowych, w bliskiej odległości od ściany. Teraz starcza jedna świecąca z wielu metrów, oświetlająca dużą powierzchnie. Sposób rozmieszczenia jak i rodzaj świecenia jest bardzo ważny w czasie pracy. Jarzeniowe farby, gdy są po namalowaniu montowane zbyt blisko ściany, to potrafią rozerwać go zbyt duża świetlistością. Tuz przy lampie wrze światło w ogniu a dolne partie obrazu ciemnieją, co może być niekorzystne dla niego. Najlepiej jest gdy lampy jarzeniowe są zamontowane na sufitach i to zanim zaczniemy malować a nie gdy obraz został ukończony. Oczywiście nie jest to często możliwe, gdyż elektryk nie dojechana czas, lub lampy nie zostały jeszcze w ogóle zakupione. W tym wypadku lampy LED ze swoja zwiększoną mocą świecenia, wyciągnięte przez nas z torby, wygrywając z jarzeniowymi. Wystarczy jedna taka lampę ustawić na środku pomieszczenia, na podłodze , w miejscu gdzie będzie ona zamontowana na suficie i osiągniemy efekty takie same, jak po jej zamontowaniu na suficie. Samo oświetlenie jest czasami trudne do ustalenia, bez przeprowadzenia prób. Po ukończeniu obrazu możemy domontować więcej lamp, zwiększając tym jego świetlistość. Jest oczywiście granica takich prób. W którymś momencie obrazy utracą swoja spójność. Najciemniejsze części malowidła rozjaśnieje za bardzo, co może spowodować utratę spójności pracy. Malując podwodne skały z rybami, pozostawiłem partie wody z sama czernią. Gdy zmieniono jarzeniówki na mocniejsze, cały obraz się popsuł. Co się stało? Fragmenty wody , które dobrze pasowały w odcieniu stały się nagle czarnymi plamami a poprawiane czernią fragmenty na szarości stały się przejaskrawiono widoczne. W takich chwilach zagryzałem zęby, obiecując sobie, iż już nie zacznę malować, dopóki nie zamontowane zostanie oświetlenie. Lampy LED są za to bardzo dobre do nagrywania filmów. Kierując lampę na środek obrazu uzupełniam oświetlenie pomieszczenia normalnymi lampami, by nagrany na kamerze obraz widoczny był w szerszym spektrum światła.
Czasami podświetlam czerwona lampa boki, co nadaje nagranemu filmowi większej barwy. Problemem przy nagrywaniu jest właśnie brak światła. Matryce kamery nie rejestrują niuansów w kolorze i na filmie, czy zdjęciu pojawiają się szumy w ciemnych partiach.

I właśnie, by je uniknąć tego doświetlam dodatkowymi lampami boczne partie. Na białym gruncie farby świecące nie dawały się dobrze nanieść i musiałem to robić wielokrotnie. W niektórych przypadkach mieszałem sama farbę świecącą z białym akrylem, troszeczkę ja zabielając, Traciłem świetlisty farby UV, ale mogłem natryskiwać na ciemnym tle i farba była widoczniejsza niż bez jej rozbielania akrylami.
Pozorny paradoks.
Zmniejszając świetlistość farby , osiągałem pomimo tego jej większa widoczność na ścianie. Niestety obraz stawał się bardziej płaski. Farba traciła klarowność świecenia, zadymiając się. Gdy obraz jest duży, nie przeszkadza to , umożliwiając większą kontrole malującemu malarzowi. Nie znalazlem nigdzie żadnego podręcznika malowania farbami UV, co zmusiło mnie to samodzielnego testowania. Po wielu latach, nie zauważyłem zbytniego uszczerbku w świeceniu fragmentów obrazu, na których mieszałem farby świecące z farbami akrylowymi. Do tej pory, dziwie się własnej odwadze, iż mieszałem rożne materiały ze sobą, nie obawiając się uszkodzenia właściwości farb świecących. Może dlatego iż już sprawdzałem tak wiele rodzajów farb, nie wywołując szkód. Raz niestety podmalowując plamy na lakierze auta , wymieszałem akryl ze zwykła artystyczna farba olejna. Tym razem , już po pól roku wystąpiły ciemniejące plamy na podmalowanych miejscach. Cale auto wyglądało paskudnie, jakby je ktoś skropił brudna woda.
Ostatnimi czasy zastępuje natrysk malowaniem pędzla. Pejzaże UV staja się możliwe do wykonania, gdy używam dużych pędzli. Kręcę nimi w czasie malowania podobnie jak w przypadku malarstwa iluzyjnego farbami akrylowymi. Gdy podkład jest czarny, pokrywam go często szybkim ruchami kolorowym akrylem, np, czerwoną farbą, rozcierając ja równomiernie. Na czarnym tle jest ona zaledwie widoczna, ale gdy następnie wklepuje w nią farbę świecącą, to miesza się ona dobrze z czerwienia, rozjaśniając ja świetlistością. dając się łatwo cieniować.
Tak namalowane fragmenty wyglądają bardzo realistycznie. Pomimo tego, iż wymieszana farba UV z akrylowa już tak się nie świeci, ale za to dobrze oddaje wrażenie iluzji malarstwa realistycznego.
Z pośród tylu zależności w świeceniu się farby na obrazie, nie zwracam uwagi zbytni na cenę samej farby. Stosuje za ta to dobre werniksy, które poprawiają świecenie się każdej farby UV.
Gdy zmuszony jestem do szybkiej pracy, to maluje najpierw obraz czarno-biały akrylowymi a następnie bez zwracania zbytnio uwagi natryskuje szybko większe partie farba świecącą, bez zwracania zbytnio uwagi gdzie pryskam, . Na czarnym tle farba świeci mało jest widoczna a na bieli w pełni. Tak uzyskany efekt spisuje się wyśmienicie, gdy nikt nie podchodzi zbyt blisko pod obraz. Kolejna niezwykłości samych farb świecących w świetle UV jest ich mieszanie się ze sobą. One reagują przy mieszaniu jak światło. Żółta, czerwona, niebieska, po wymieszaniu robi biały kolor. A wiec należy się liczyć iż wymieszana niebieska z czerwona , po natrysnieciu na nie żółtą stanie się białą . Kolor ten będzie stanowił najjaśniejsze partie obraz.
Biel, w ten sposób osiągnięta, rożni się znacznie od zwykłej bieli świecącej ze słoika. Ona tez po przebarwieniu jednym z 3 użytych wcześniej kolorów inaczej zacznie się zmieniać niż zwykła biel. Nie jestem pewien czy podane prze ze mnie opisy są dla czytających klarowne. Warto początkującym zapamiętać najważniejsze wnioski, Na pewno się przydadzą a resztę niestety należny samemu już przetestować, by zapamiętać. Byłoby bardziej czytelne, gdybym wkleił przykłady ze zdjęciami w opisy . Zrobię to, gdy zbiorę więcej pasujących zdjęć. Artykuł uzupełnię wkrótce mnóstwem przykładów. Zaznaczam jednak iż malarstwo UV wymaga wielu lat praktyki i moje opisy pomogą, ale nie uczynią z nikogo mistrzem świata.