3. PRZEPŁYWANIE ŚWIADOMOŚCIĄ DO CIAŁEK- WSPÓLNE SPOTKANIA, EKSPERYMENTY, DYSKUSJE – TEKSTY GRUPY ASTRALNYCH PODRÓŻNIKÓW Z FORUM OOBE.PL
Umieszczam fragmenty rozmów, przeprowadzone z przyjaciółmi. Eksperymentując przez rok świadome śnienie, zebraliśmy bogaty materiał. Mnóstwo informacji i opisów świadomych spotkań w czasie snu. Kilkanaście długaśnych artykułów, umieszczę wkrótce do ściągnięcia, by każdy mógł je w spokoju poczytać. Pojawia się one na forum oobe.pl i częściowo opublikowane u mnie. W ciągu roku wielokrotnie zmienialiśmy mniemania, ciągle szlifując nasze wyobrażenia o świadomym śnieniu. Teks poniżej jest dyskusja, poparta wieloma wspólnymi próbami, które również mamy spisane i się z wami podzielimy.

PRZEPŁYWANIE ŚWIADOMOŚCIĄ DO CIAŁEK
Zbyszek:
Mistrzowskie ćwiczenia.
Rozmawiałem teraz z Draqiem o rozdzielaniu ciałek w oobe ,porozstawianie ich w rożnej odległości i przepływanie do nich ciałem duchowym.

Kto da rade zrobić ta sztuczkę dostaje medal .Drag właśnie to sprawdza z sukcesem. Rozmawiałem również z Brusem o tym. Ten wzbija się w gore i obejmuje wzrokiem rozdzielone ciałka. Wybiera jedno i robi w nie skok jak do wody. Wyciągając ręce na ileś metrów szybuje duchem do ciałek lub stworzonych przez siebie ich duplikatów. Naliczył się ich raz 7.
Gdy ja szybuje ,czuje śmieszne łaskotanie przy przemieszczaniu się ducha. To jest doznanie ciągnięcia się przy wychodzeniu. Cos się przesuwa ,coś jak karuzela lub diabelska ślizgawka. Podobne zjawisko…. Kto to przeżyje nie ma wątpliwości czym jest świadomość i w którym ciele się zawiera. A wiec ćwiczmy rozdzielanie się w oobe i skakanie miedzy ciałkami świadomością. Noble gdy zostawił astralniaka, stracił obraz i wylądował w jakiejś szarości, rozmawiając ze mną telepatycznie. Jest to ciężkie do wykonania ćwiczenie. Można się postrzegać w ciałkach a od tego już krok, by poznać czym one są..
Brus opowiadał trochę o postrzeganiu się w dysku.,,, ups nie dam rady wkleić teraz tego filmu z otwarcia książki, bo kompy się popsuły a jutro znowu praca na akord.
*
Conchita:
No dobra Zbychu – wystarczająco ambitne, by mnie zaciekawić:)
*
e_pomarancza:
Czekaj bo ja czegoś nie rozumiem. Masz na myśli tak: wyjście do OOBe i tam rozdzielenia się na ciało: astralne, mentalne, eteryczne na przykład, i skakanie między nimi świadomością? Czy stworzenie duplikatów ciała astralnego? Opisz to jakoś. Dokładniej. Z tego co opisujesz to ja to znam. Ale nie jestem pewna czy to jest to z czym mi się kojarzy. Ja przeskakuje świadomością w ciałach ale tez i przeskakuję miedzy nimi kiedy są razem w kupie. Proszę napisz dokładnie co zrobić do tego eksperymentu.
*
Twistoid:
Nom bo teraz Zbyniu robi jeszcze eksperyment z linkowaniem i bez tematu wszystkie uwagi jakby giną nieposegregowane warto by założyć temat z linkowaniem to jest tak trzeba stworzyć więź silną dobrym przykładem jest miłość do drugiej osóbki. Jakiś czas temu robiłem eksperyment właśnie z Noblem mianowicie chciałem go uleczyć bo miał kłopoty z kręgosłupem odcisnąłem się energią na wszystkich focusach i waliłem jeszcze energia do atrapy w astralu efekt był taki że było mu coraz lepiej
*
Zbyszek:
Linkowanie pasuje super w kontaktach mentalnych. Ćwiczy to super myślenie pozazmysłowe. Tak bardzo mnie nie interesuje, bo wałkowałem latami z AP. Waga tych ćwiczeń jest wielka. Bez nich mentalne kontakty staja się ślepe i i niepostrzegalne. Z wyprawa do dysku zaczekajmy trochę, będzie na święta…
W tych ćwiczeniach dotyczących selektywnego postrzegania ciałek w poza ,możemy otrzeć się o zjawiska mało komu postrzegane. Jest to jeszcze słodka tajemnica astrala- A wiec ostrożnie bierzemy się za temat. Wychodzimy w pakiecie ciał niefizycznyc. Wychodzimy po kolei z następnych ciał. Zostawiamy je wszystkie w bliskiej odległości i próbujemy selektywnie je odwiedzać. A wiec wywalamy najpierw fizyczne. Zostają nam wiec eteryczne astralne mentalne i duchowe. Tracimy jeden po drugim od dołu. By stać się czysta postacią duchowa. Kto da rade się ruszyć bez mentalnego jest talentem tysiąclecia..tzn gruba ryba. Ćwiczenie robimy w poza ..Zwracajcie szczególna uwagę na zmiany jakościowe – w sobie hm. Gdy tracimy wraz z jakim ciałkiem właściwości psychiczne intelektualne itp. Kiedy znika nam obraz astralny a pojawia się myślenie zastępujące brakujące części- ubytki. Dlaczego myślenie staje się wyraźne w mentalnym i nie ubolewamy na brak obrazu astralnego. Warto również zwrócić uwagę na warstwy poboczne. W eteryku i mentalu twory astralne wyglądają niepozornie. Z łatwością je ignorujemy. Mysloksztalty nie narzucają nam interpretacji. Powodzenia w najcięższym z ćwiczeń.
*
Draq:
Większość doświadczeń miało miejsce, zanim rozmawiałem ze Zbyszkiem i były wynikiem raczej ciekawości. Zastanawiałem się „skoro ruszam się astralnie, to nie myślę o ruchu, tylko się ruszam, ciekawe co będzie gdy pomyślę ze się ruszam”. Wyszedłem z ciała, stanąłem w pokoju i się zaczęło. Pomyślałem o tym że latam i zobaczyłem moje własne ciało, które się ze mnie wyłoniło i zaczęło latać. Było to na płytkiej fazie, bo czysto astralnie ciężko takie tricki robić. Dokładnie to co myślałem, to tak się zachowywało ciało. Pomyślałem że chodzę i o dziwo tamte ciało nadal latało, a ja wyłoniłem kolejne które zaczęło chodzić. Trzecie rozbiło szybę w pokoju, nawet niezły chaos był bo moja siostra astralnie się jeszcze dołączyła do bombardowania ścian. Ja sam jako obserwator się nie ruszałem, tyko myślałem. Gdy skupiłem się na którym z ciał, które wariowało, to po paru chwilach znalazłem się w nim świadomością i widziałem samego siebie, który wcześniej obserwował.
Przełączanie świadomości jest ciekawym doznaniem, nie następuje ono automatycznie, lecz stopniowo. Porównam to do pasty, którą się wyciska z buteleczki i ciężko wychodzi. Gdy dane ciało posiada w sobie dużo świadomości, to te wciskanie się w nie, nie następuje z takim oporem. Uświadomiło mi to, że nawet jeżeli nie jesteśmy świadomi jakiegoś ciała, to posiada ono jakąś część substancji duchowej, ponieważ wynosi swoiste doświadczenie i po skoncentrowaniu się na nie po raz drugi sprawia iż tam jesteśmy automatycznie. Duch może być rozdzielany i może doświadczając 4 ciał mentalnych równocześnie (przykład, nie ograniczam się do 4). Im więcej myślimy, tym więcej wypieramy i tworzymy myślokształtów, które absorbują nasza świadomość co powoduje spadek naszej samoświadomości tu i teraz, przez co nie pamiętamy nic. Trochę dziwnie i niezrozumiale opisałem, ale ciężko jest to przełożyć na pismo. To wszystko miało miejsce z ciałami mentalnymi.
Kiedyś myślałem ze duch może się rozdzielić tylko do tych 4, jednak nie byłem świadom ze podczas myśli, ciało mentalne tworzy swoje duplikaty i zależnie od natężenia umieszczonej świadomości w myslokształcie dochodzi do projekcji mentalnej (możemy poruszać się w niej nawet 2 ciałami, trzema nie będąc świadomym). Podobne zjawiska następują, gdy wychodzimy z ciała, zamierzając astralnie. Człowiek za dużo myśli, przez co wypieramy ciało mentalne i dokonuje ono projekcji na niskim poziomie, nie jesteśmy świadomi tego faktu ale jest on istotny, ponieważ pochlania cześć naszej świadomości, która jest niezbędna do utrzymania świata astralnego, przez co zamiast astralnie doświadczamy wyjścia mentalno-astralnego. Spontanicznie, gdy zdarzało mi się zrzucać ciała niefizyczne, to ciało mentalne posiadałem tylko jedno. Było tylko jedno, ponieważ go nie doświadczałem. Parę razy tyko mi się zdarzyło, ze podczas wyniku aktywności wszystkich ciał, rozdzieliły się one. Zazwyczaj one trwają skupione w jednym miejscu, a opuszczenie wszystkich ciał następuje wtedy, gdy nie jestem ich świadomy.
Na zlocie opisywałem Zbyszkowi, jak to jest nieszczęsne, gdy spontanicznie wywala w strefę duchową, hehe wiesz coś o tym. Przy paraliżu gdy udrażniałem czakry, zazwyczaj serca, to wybijało mnie z ciała na kilkaset metrów, gdy spojrzałem na dół to widziałem ciała niższego rzędu, które są postawione niżej w hierarchii ze względu wibracje. Odległość, jaką dokonujemy też ma związek z opuszczaniem ciał. Zazwyczaj w pierwszej kolejności pozbywałem się ciała eterycznego, emocji. Tak jakbym ich nie miał. Potem ruchu i myśli (astralne mentalne), przez co zwisałem doświadczając i nie analizując ciałem duchowym. (Zbyszek, podczas śmierci klinicznej, trwanie w warstwie duchowej wyglądało u mnie nieco inaczej, wtedy to była lipa na Maksa. Nie miałem świadomości nawet samego siebie, nie pamiętałem tożsamości, ego, swojego ziemskiego życia, trwałem tu i teraz niefizycznie, gdyby mój astralny stróż nie czuwał nade mną, to nie pisałbym tego posta tutaj heeh). Ciało w większości ogranicza nasze doznania ciał, dlatego im w większy trans wpada, tym lepiej pozbyć się wszystkich ciał. (kurcze opisałem jeszcze na pół strony a4, ale skasowało się to bo pisałem w Wordzie, a prąd wyłączyli).
Kiedyś postanowiłem spojrzeć ciałami niższymi na te wyżej, które są. Jest to ciężkie, ponieważ potrzebny jest duży zapas energii, by świadomość nagle się nie rozmyła i byśmy nie zasnęli. Gdy byłem ciałem emocjonalnym, to gdy wyparłem ciało astralne i mentalne, to widziałem je. Gdy zaangażowałem się w ruchy, to wcisnęło mnie w astralne ciało. Ciała eterycznego nie widziałem, tylko mentalne! Gdy wszedłem do mentalnego to żadnego ciała nie widziałem, gdy wszedłem powrotem do eterycznego, to gdy myślałem o wszystkich równocześnie, a świadomość potem przełączyła się na mentalne, to spostrzegałem wszystkie. Zależy jest od tego ile świadomości mamy w danym ciele. Uzmysłowiłem sobie, ze tak samo jak poza ciałem tworzą się duplikaty, to tak samo przy wyjściu to następuje. Wychodzimy duplikatami, gdy patrzyłem się na ciało fizyczne które leżało, z każdego poziomu ciał niefizycznych, to za każdym razem widziałem te ciało, mimo iż czasami w innej pozycji zależnie od płaszczyzny.
Tak samo jak miedzy ciałami mentalnymi, mogłem się przełączać świadomością poza ciało i w ciało. Gdy byłem w ciele po takiej skomplikowanej operacji, to nie musiałem już trudzić się z wychodzeniem, po prostu przełączyłem świadomość. Skupienie a myślenie to tez inna kwestia. Nie można myśleć o ciele astralnym, można je poczuć zwiększając w nim świadomość, doprowadzając do tego iż z samoświadomości wylewa się duch do tamtego ciała. Zauważyłem, ze gdy ruszamy ciałem astralnym, to jego ruch poprzedza ciało mentalne, zawsze. Tak jakby ciało mentalne wiedziało ze ruszymy się astralne, mimo iż nie angażujemy myśli. Trochę dziwne, muszę się jeszcze nad tym zastanowić. Dzisiaj większość nocy chyba doświadczałem paraliżu przysennego. Wywołałem sen, w którym uświadomiłem sobie ze śnię i powróciłem do ciała (często tak robię, by wyjść ponownie astralnie, wtedy gdy jest pakiet wszystkich ciał), jednak nawet gdy znalazłem się w ciele astralnie, to moja cześć mentalna była poza ciałem. Gdy podniosłem w ciele rękę astralną, to uderzyłem o obiekt, obmacałem go i wykryłem w nim jakąś szczelinę, dziwne to było. Potem sobie przypomniałem ze to coś mi się śniło i w formie myślokształtu przeniosło się do mojego obszaru. Gdybym całkowicie znalazł się w ciele wszystkimi ciałami, to bym nie wykrył tego rękami.
Osobne refleksje napisze w formie poradnika dla osób zdesperowanych, którzy nie umieją doświadczyć astralnego świata, tylko ciągłe trafiają do ospo. Często, gdy chce sprawdzić czy ktoś jest atrapą, to skupiam się na nim. Gdy znajdę się w nim świadomością, tzn ze jest to moja myśl, jeżeli nie mogę w niego wejść tzn ze owa forma posiada w sobie świadomość. Odnośnie ducha, jest on zawsze w tych samych ilościach, jedynie dzieli się na większe, bądź mniejsze kawałki, przez co złudnie zmniejsza się bądź zwiększa samoświadomość. Rozpisałem się trochę i większość bazgrane niewyraźnie. Gdy zastanawiam się o jednym wątku, to zapominam o reszcie, wiec może sobie jeszcze przypomnę o jakiej istotnej rzeczy chciałem napisać.
*
e_pomarancza:
zaskoczenie tysiąclecia przemówiło;) Bardzo ciekawe, pełne wskazówek, zaraz przeczytam ponownie, jeszcze raz się zadziwię a potem spróbuje zrobić to wszystko. Uff ale wyzwanie…No to do dzieła
*
pieczywo:
Mam LD… pobawiłem się trochę i wezwałem ciało astralne, wbiłem się w nie, od razu diametralna różnica w dostrojeniu. Byłem w domu, w którym mieszkałem do 11 roku życia. Wyleciałem na zewnątrz, polatałem po okolicy, ale postanowiwszy tylko obserwować – bez nadmiernej kontemplacji. Było biało od śniegu, widziałem kilka połamanych drzew, budynki w kształtach zamków ze średniowiecza… jednym słowem – OSPUO. W pewnym momencie zobaczyłem mężczyznę jadącego na motorze, podleciałem do niego i zapytałem czy może mnie przewieźć i oprowadzić po okolicy. Zgodził się i pognaliśmy. Jechaliśmy przez pola, śnieg stawał się coraz intensywniejszy, jaśniejszy a ja straciłem widoczność rozstroiłem się.
– Zwolnij trochę bo nic nie widzę
– To nie od tego, ze śnieg staje sie jaśniejszy?
– Nie wiem, myślę ze od szybkości jazdy
– Spróbuj się wylać w siebie (nie pamiętał jak dokładnie to ujął)
– Tzn. jak przesunąć fazę do środka?
– Nie… (chyba wyjaśnił mi coś w rodzaju bym wychylił się ze swojego ciała i rozpłynął sie świadomością)
– Spróbuje.
Widziałem “ciemność” przed oczami taka, jaka się widzi po ich zamknięciu. Cos kombinowałem, nawet nie umiem tego określić, zacząłem dostrzegać wirek w tej ciemności. Kręcił się, kręcił i po chwili wróciłem do ciała z krzykiem zszokowania. Było to fałszywe przebudzenie i po chwili już otworzyłem fizyczne oczy.
Następnym razem będzie dobrze ☺
*
Zbyszek:
dobrze by było postrzegać w tych rozdzieleniach, załamanie się struktury osobowości -depersonalizacja. Wspaniale opisy oferuje nam psychiatria. To rozdzielanie zdarza sie 1% ludzkości w codzienności bez możliwości powstrzymania tego procesu.. Mowa jest wtedy o schizofrenii. Draq wyjaśnił wspaniale powstawanie aspektów o których rozpisuje sie Brus.
Starajmy się określać jeszcze tracone części władz umysłowych w tych rozdarciach.Wtedy zacznie się nasza książka-o psychice ale inaczej…
*
Krzysztof:
mówisz ze to schizofrenia? Więc jakby nauczyć tych schizofreników jak mają scalać te ciałka to byłby to niezły “biały kruk” dla świata (i lekarzy)!
*
Zbyszek:
Draqu! Tak się nie rozdzielaj bo to ci zostanie:)). Ja mam z tym problemy . Narozdzielałem się i nie mogę się utrzymać w jakiejś stabilnej konfiguracji. Jak wyjdę w realu eterycznym (zostawię fizyczniaka)to z powodu kłopotów ruchu wywalam z siebie mentalne. Gdy tracę eteryczne i zostaje w astr-mental duchowym – to omamy astralne tak mnie złoszczą ze opuszczam wszystkie ciałka i się obwieszam samym duchem. Będąc duchem tylko w astralnym(bez mentalnego) tracę łatwość analizy- coś jak wyparcie mentalnego w realu tyle ze w astralu. Oczy obwieszają się na 2 ciała w astralnym i częściowo niby czucie w wypartym w siną dal mentalnym,. Kombinacje alpejskie umożliwiły mi rozpoznanie jakie ciałka co mi robią. Łatwo jest wtedy rozpoznać ich wpływ na ducha. Co one nam dają. Szkoda, że nie mogę się utrzymać w jednym długo. Ma to tez swoje dobre strony ,ze w realu ,one mi też tak latają. Wywołuje to chaos w umyśle, bo tracę co rusz koncentracje hihi.- ale daje podstawy pod solidny analizę struktury ludzkiej świadomości. Pisałeś cos o hierarchii ciałek i rozrywaniu sie ducha – ciekawe co ustaliłeś . Ale o tym na zlocie –
Ci co wychodzą w astral bez oczu, to pewnie im brak na tyle energii by otworzyć je w astralnym. Tak jak w śnie obwieszają się w ciele mentalnym . Nienaładowane ciało astralne nie utrzyma wzroku ducha – kiepski pojazd.. . hahaha śmiesznie to sformułowałem.
*
Draq:
Właśnie, o tym na zlocie ci powiem, ale jeżeli chodzi o rozdzielanie, to nie robię tego często 🙂 Choć masz racje. Więcej w realu jest rozdzieleń i przypadków dostrzegania innych ciał.
*
Zbyszek:
Często gdy zostawiam ciało fizyczne zostaje w warstwie eterycznej, Jako ze robię to mimochodem bez większego wysiłku to ląduje miedzy ludzi z reala. Tak jak by za kurtyna twardej materii w polu energii fizycznej. Nikt mnie nie widzi, bo wszyscy obwieszeni są oczami w fizyku. Im więcej ciał do dyspozycji tym więcej można ich wypierać. Będąc w eteryku z łatwością możną z nimi szaleć. Szkoda, że nie wychodzicie często w warstwę eteryczna. Staje sie ona super gdy jest się miedzy ludźmi. Po za tym Draqu zdziwiłeś mnie twoja hierarchia ciałek. Piszesz ze mentalne jest dla ciebie niższe niż astralne. Trochę to świadczy o dobrym poczuciu humoru lub geniuszu. A może narobiłeś atrap w dziesiątki i bywałeś w nich jak w swoich częściach.
*
Draq:
Ale nie napisałem najniższe pod JAKIM WZGLEDEM :).
Tak poza tym Zbyszek mam dla ciebie zaskoczenie, opowiem o ciałkach i się wypowiesz 🙂
*
Zbyszek:
Rozczytuje się o możliwych metodach budowania tabel struktury osobowej człowieka. Trafiłem na ciekawe konstrukcje sprzed setek lat. Jednym słowem szukam metody na metodę. Ciekawego zadania sie podjęliśmy. Czasami jak się zwieszę w dymensjach to czas leci mi inaczej niż ten w świecie fizycznym. Wskazuje to na indywidualne postrzeganie jego istoty. Zdarza mi się przyspieszać swoje postrzeganie tez w fizyku, zachowuję się wtedy jak pędziwiatr przemieszczając sie pośród spowolnionych, ludzkich kukieł. Kiedyś się tak wybroniłem od bijatyki. Stłukłem niefizycznie – eterycznie 5 bandziorów zanim się mogli ruszyć. Wracając do normalnego postrzegania, obserwowałem ich zdziwienie, bo coś ich stłukło wszystkich jednocześnie, uuuuuu… ale tylko raz !!!
Ciekawe jest obwieszenie się na pograniczu fizycznego i eterycznego, z przeskokiem w astralne, bez opuszczenia ciała. Ilość widzianych zjawisk zaskoczy wszystkich. Wraz z energetycznymi tworami widoczne są hipnagogi . Zmiany w formie ciał niefizycznych pokazują doskonale o czym myślimy lub jakie psychiczne procesy w nas zachodzą. Dochodzi do tego różnica w postrzeganiu czasu. ups. Komu się to często przytrafia , nie dojdzie do ładu ze sobą samym. Dlatego mamy tyle rożnych opisów. Sam męczyłem się z takim stanem latami nie rozumiejąc czym to jest uwarunkowane. Trochę rozjaśniła mi to zjawisko psychiatria. Ludzie z powodu stresu wytwarzają taka ilość energii, że przenosi ich świadomość w między…. Ciekawe są opisy schizofreników. Opisują oni przedziwne sobowtóry stojące obok. Znajomość powstawania schizofrenii, ich psychosomatyczne podłoże, daje do myślenia co do przyczyny przesuwania świadomość. Gdzie się energia znajduje i w jakich warunkach jest ona uwalniana. Hejka
e_pomarancza:
O obserwacji siebie i zmian siebie podczas wyjść. Tu będzie do tematu.
Bardzo mnie ostatnimi czasy zainteresowało skąd bierze się wygląd taki czy inny w wyjściu… Przedstawiam kilka ciekawych spostrzeżeń. Zawsze obserwowałam co wokół itp a mało siebie. Teraz mam krótką analizę, oczywiście moimi słowami i moimi określeniami.
Kiedy mam wibracje staje się pusta w środku. Obrys ciała wypełnia mi energia gęsta. Kiedy wychodzę z fizycznego ciała i czuje siebie – przejeżdżam dłońmi całą aurę to potrafię powiedzieć gdzie mam braki lub coś do leczenia itp.
Gdy zaczynam widzieć – widzę siebie raczej ludzką, taka jak wyglądam, tylko trochę chudszą i zawsze w jasnych włosach. Bez względu jaki mam kolor aktualnie. Tu działam tak instynktownie, typu – siku mi się chce. Zero analizy.
Właściwie ja odbieram to trochę inaczej. Jakbym wyszła z cf i zmieniała percepcje. Przerzut do drugiego, rzadszego ciała. Myśl – o ! ciekawe – jestem ostatnio cały czas chłopakiem!!!! blondynem, małym chłopczykiem 10-letnim lub chłopakiem takim 19-20 lat. Często nagim.
nie wiem co o tym myśleć..
przerzut do trzeciego ciała – od razu prawie lot. Uwielbiam latać i czynie to instynktownie niemal. Zawsze jestem dziewczyną , chuda wręcz i złotowłosą, złote proste włosy. Jestem lekka. Ruszam się trochę jak z prądem. Ciężko mi chodzić im bliżej dalszego opuszczania. Unoszę się, sunę, szybko lecę aż do zawrotnych szybkości. Kiedy staje się najlżejsza często czuje siebie jakby mniejszą. albo jestem ważką. Tak się czuję.
Potem – kiedy już te astralne znikają to jestem czuciem jedynie. Synestezją. -dotyko-słucho-widzo-czuje wspaniale. Dostaje przekazy i wizje skądś. Kiedy wyjdę dalej już nie obchodzi mnie myślenie i analizowanie. Tylko czuję… i jest mi bosko w ekstazie duchowej. To chyba jest mój dom…
Oczywiście nie udało mi się jeszcze zrobić tego wszystkiego w jednym wyjściu świadomie.
Zastanawia mnie ten chłopiec…;)????
*
Pieczywo:
W nocy poprosiłem o lekcje na temat ciałek. Kolo 5:00 wyleciałem z ciała. MTJ pokazywał mi na ekraniku nazwy poszczególnych ciałek. Kiedy np. wyświetliło się “eteryczne” czułem pulsowanie w środku – takie lekkie wibracje. Tak pokazał mi odczucia jakie dane są dla każdego rodzaju ciałka, a właściwie różnice percepcyjne poza ciałem. Powiedział mi dodatkowo, ze posiadamy jeszcze 2 ciałka, o których nie wiemy… tzn my tu na forum jeszcze ich nie zdefiniowaliśmy. Nawet pokazał mi już gotowe nazwy i za co odpowiadają ale cholera, oczywiście nie pamiętam :/ Później jeszcze sam trochę kombinowałem. Zauważyłem, ze po fałszywych przebudzeniach inaczej postrzegam, chyba tak samo jak w zwykłym śnie. Dopiero po późniejszym przywołaniu pakietu astralnego do siebie percepcja zmienia sie na astralna. Ciągłe kombinuje, by przywołać ciało eteryczne, ale zdaje się, ze ono musi zawierać odpowiednia ilość energii, za szybko się wyczerpuje i gdzieś znika (wraca do ciała fizycznego), a ja zostaje w pakiecie astralno-mentalnym. Jeszcze będę kombinował.
Zastanawia mnie czy dostrajanie nie jest błędem, zawsze kiedy wychodzę pocieram ściany bądź dywan by uzyskać lepszy widok. Może teraz spróbuje potrwać trochę w tym stanie nie-dostrojonym.
*
Conchita:
CYTAT
Powiedział mi dodatkowo, ze posiadamy jeszcze 2 ciałka, o ktorych nie wiemy… tzn my tu na forum jeszcze ich nie zdefiniowaliśmy.
Mi też tu czegoś wyraźnie brakuje, ale Zbychu mnie zagłusza pisząc, że wszystko ok, że pewnie nadinterpretuję… Cholibka, szkoda Pieczywo, że zapomniałeś, co Ci powiedział Przewodnik… Być może dlatego, byśmy wyszukali je sami…
Jedno z tych dwóch to jakieś ciałko, które w medytacji / percepcji niefizycznej odbieram tak – rozszerzam się i jestem szersza od fizycznej o nie wiem dobrze 1-2 metry?, ale jest ono na tyle subtelne, że nie czuć dobrze granic tego ciała. Czuję wyraźnie, że emocje i mental są wyłączone, i ma się w nie zewnętrzny wgląd . Widać je inaczej niż np. w podróży mentalnej, myśli widać zawieszone w jakimś obszarze i mają one formy przestrzenno-energetyczne, a w mentalu się od razu deszyfrują i atakują umysł. Tu właśnie można je sobie postrzegać … zewnętrznie dryfujące. Nie ma tak jak w duchowym, że się rozpływasz i nie możesz się ruszać, bo się rozpłynąłeś w przestrzeni duchowej, zjednoczyłeś z tym i zapominasz powoli o jakiejś tam osobowości czy innych ciałach. Tu jest oddzielona świadomość, z pełną przestrzenią wewnętrzną – można sobie spokojnie sterować percepcją, nie ma potrzeby nigdzie chodzić, bo na czym się skoncentrujesz to zaraz widać, tak percepcja sobie dociera gdzie chce, oprócz jakichś wyższych energetycznie światów.
A drugie brakujące ciałko to jakie? Ma ktoś pomysł?
*
Pieczywo:
Tez coś takiego doświadczyłem jak opisujesz, z ta różnica ze (chyba) nie widziałem dryfujących myśli i wszystko działo się w “słabym dostrojeniu”, byłem rozciągnięty ale postrzegałem wszystko niewyraźnie. Myślę, ze dla ułatwienia trzeba kombinować będąc w OP, kiedy wszystkie ciałka jeszcze nie są tak wyraźnie podzielone.
*
Conchita:
Swoje myśli widziałam, bo przed samym przełączeniem wyprodukowałam dwie myśli – impulsy o chęci przełączenia się i po przełączeniu latały mi jeszcze przed nosem:):). Drugim razem zaś po podróży mentalnej chciałam jakoś odnieść mój nowy stan do poprzedniej podróży i zobaczyłam sobie obszar mentalny pełny myślokształtów.
Normalnie to raczej widać wielką pustą przestrzeń:)
*
Zbyszek
05.12.2007
Pisze się wszędzie o 7 ciałkach. Czy te dwa są na zewnątrz nas czy w środku i jak je rozumieć- nie wiem. Jeśli warstwy dają nam ciałka indywidualne o naszym kształcie to gdy ich oddziaływanie na nas się kończy dostajemy zbiorcze ciałka. Tak jak byśmy wpadli do morza-nie kończącym się szerokim ciałko . Jesteśmy duchem ale w wodzie , która nas niesie po horyzont– Przecie chodzi tylko o energie by dostarczyć ja duchowi , by mógł coś postrzegać- coś co wprawi go w ruch. A więc będzie to ciałko przypuszczalnie wszędzie(albo o określonej wielkości/Wyższa Jaźń) przenikające wszechświat. Implozja ducha a eksplozja ciałka.
O 7 to już nawet nie chce pytać, bo musi to mieć cos z jeszcze czymś wyższym, może nadrzędnym- duchem świata.
Darek będąc w MTJ rozszerzał się w nieskończoność, wchłaniając wszyssssssssssssssssssssssssstkich w siebie. Czy on się rozszerzał czy coś go wpuszczało w siebie- go rozszerzając- określając wielkość i szybkość rozszerzania ????
Trzeba sprawdzić.
Bycie obserwatorem, rdzeniem świadomości musi mieć związek z ciałem wszechświata. Jakie dzieci tacy rodzice..Często się słyszy ze Wyższa Jaźń jest obserwatorem. Może nie bez powodu duch jest tez jakim rodzajem obserwatora. W tym stanie czuwania musi być klucz by zrozumieć ciałko wszechświata. Wyobrażam siebie- Jestem Wyższa Jaźnią rozbita na masę mniejszych części istniejących jednocześnie ,rozsianych po świecie .Nie mamy wglądu w ich istnienie. Tak jak by do góry nie dało się zajrzeć a tylko w dol. Rozbijam się na kolejne części wlatując w ciała niefizyczne. Jesteśmy podświadomością Wyższej Jaźni, mając za swoja podświadomość -swoje satelity przenikające niższe ciała .
Musimy szukać. Pamiętam chwile w moim życiu, gdy dostałem transfer umiejętności nie wiadomo skąd. Grałem mistrzowsko na instrumentach, nie mając pojęcia o muzyce. Połączenie się skończyło i umiejętność prysnęła jak bańka mydlana. Umiałem coś nie mając o tym pojęcia.
*
Conchita:
Śniło mi się to, ale według tego snu jest doskonały wgląd w mniejsze części – tak jak my mamy wgląd w części naszego ciała, jakby w ogóle nie było podziału tak naprawdę (tylko jakoś przekręt z fazowaniem świadomości jak to Darek ładnie ujmuje) jakbyśmy nigdy Domu nie opuścili. Oczywiście był to tylko sen i może “gówno” warty… Nie mniej mimo, że interesuję się tym od dawna dopiero pierwszy raz w życiu mi się to przyśniło (co nie jest też żadnym argumentem, jedynie curiosum).
PS. Ja to chyba za dużo piszę, no daję słowo mogłam sobie darować:).
UZUPEŁNIENIE PO ROKU ĆWICZEŃ:
Zbyszek:
Dzisiaj nad ranem 4 godz. usiadłem na krześle i spytałem co robić by wyszła mi godziwa medytacja. Trochę mnie pohuśtało, pokiwało. Jedyne co mogłem zrobić to zamknąć oczy i czekać. Nic się nie działo, było nudno i nie czułem oczekiwanego poszerzenia jaźni.. Chciało mi się lecieć do kompa i coś poczytać. Czekaj – pomyślałem, może coś będzie. Wspomnienia zaczęły gnać jedne przez drugie. Stop -powiedziałem jakoś obco, nie chce mi się dalej myśleć. Ciężko było je zatrzymać, bo się same cisnęły. Wtedy gdy je trzymałem w bezruchu z wysiłkiem , skoncentrowany na powiekach i wypatrujący jakichś kolorów to wpadł Stachu. Wsparł mnie trochę trzeźwością w rozumie i klarownością myśli i mówi – Widzisz te ruchy uwagi, jak ci coś zmyka choć stoisz myślą w miejscu. To jest ciałko przyczynowe, gotowe do startu.
Rok temu nie rozróżniałem ciała mentalnego od przyczynowego. Teraz wiem, że potrafimy pozbyć się chmury pamięci, zawartej w mentalnym płaszczu, pozostając w drugim ciele mentalnym tzw. przyczynowym. Tracimy wtedy obciążająca nas pamięć i korzystamy z woli do woli, pławiąc się w lekkości.

DUCH stal się 6 ciałkiem człowieka- atma.
Kolejne ciałka czekają na nasze odkrycie, tzn. zrozumienie.
W czasie rozmowy ze Staszkiem wydarzyło się coś jeszcze. Poprosiłem go o pomoc dla kogoś mi bliskiego. Jak za dotknięciem różdżki dostałem odpowiedz na pytanie, odpowiedź którą już właściwie wcześniej znalem. Wyruszyłem z nim w podroż, odwiedzając to osobę. Była to niezwykła wizyta. Bez poczucia ruchu znalazłem się w czyimś wnętrzu. Nie dotyczyło to jego wnętrza fizycznego a raczej świata jego doznań. Wiedziałem co ta osoba czuje i czym się kieruje. Ta bardzo młoda i niedoświadczona osóbka, uwikłana w wewnętrzne konflikty, borykała się z błahostkami. Wyolbrzymiając ich znaczenie, trwoniła cala swoja energie na budowanie systemów ochronnych. Czy nie możesz zrobić coś dla niej, spytałem Staszka. Znalazłem się wtedy naprzeciw jedynej istoty, słuchając ja posłusznie. Bez możliwości ruchu, stałem się jakoś z nią stopiony. Zdałem sobie sprawę , że była ona źródłem napływających we mnie informacji.
Była to ta sam osoba, która wspomagała mnie na co dzień źródłem intuicyjnej wiedzy- będąc odpowiadającym echem na moje codzienne pytania. Tym razem przelała mi to całkiem świadomie, ze szczegółami. Będąc w przedziwny sposób poza ciałem, w jakimś nieokreślonym miejscu, wyczuwałem jej klarowne i pewne myśli. Miały one niezwykle dźwięczny ciężar, bardzo radosny, drgający wewnętrznym pięknem. Wrażenie to wywoływał chyba sposób przekazu myśli. Choć bezsłowny to przekazujący wspaniałe informacje.
Rozmowa nasza, choć bez słów, były dla mnie niezwykle zrozumiała i oczywista. Treść przekazywanej myśli wsparta była ładunkiem emocjonalnym i zawierała mnóstwo dodatkowych wyjaśnień. Pomimo stopnia złożoności, nie zająłem w pełni swoich możliwości zrozumienia, mogąc nadal myszkować w umyśle i porównywać to co słyszę z tym co wiem.. Oh co za ulga, pomyślałem , by mieć tak zawsze…..
Gdy zdałem sobie sprawę, że każdy z nas musi sam rozwiązywać swoje problemy i to jest naszym zadaniem domowym, wycofałem swoja prośbę. I tu zostałem zaskoczony – A czy ty myślisz, że ja chce tego nieszczęścia – Klarowna myśl, przybierając formę zdania, przyjęła barwę glosy Staszka. A wiec nie jest to jej przeznaczone, a karma, ma taki charakter?
Ty możesz coś zrobić, by temu zapobiec. Jak? W jaki sposób mam na nią wpłynąć, przecież jest daleko, nie posłucha, zatka uszy…..
W tym momencie zrozumiałem, że pomimo wszelkim przekonaniom i wyczytanym historyjkom o przeznaczeniu, mogę zmienić los tego dziecka. Ja to mogę zrobić i będzie dla niego to lepsze niż samodzielne zmaganie się z trudnościami.
Ale jak? Ogarnęła mnie chwil zwątpienia. Przecież nie mam dostępu do jej wnętrza, pozostają mi tylko głuche słowa, docierające do niej za późno, słowa których ona nie przyjmie, bo będą dla niej puste, bez znaczenia. Ja to zrobię. Powiedz mamie, że załatwione.
To stało się rzeczywiście dwa dniu później, Staszek dotrzymał słowa.
Ciałka.net © 2009 Wszelkie prawa zastrzeżone.