Percepcja duchowa
Conchita:

Wszystkie rodzaje percepcji są normalne i w zasięgu naszego doświadczenia, chociaż rzadko się korzysta z rozszerzonego profilu doświadczania, ale to poprzez przekonania i nieznajomość siebie. Pomijamy lub racjonalizujemy doświadczenia niepasujące do naszego systemu, a to zupełnie bez sensu, gdyż odcinamy się od naszych możliwości, aktywnych lub potencjalnych.

Po kolei:

Poziom eteryczny

Najmniej mam doświadczenia z percepcją z poziomu ciała eterycznego. Raz w OOBE wyszłam i widziałam nasz świat fizyczny jako przezroczysty, jakby z białej mgły. A że było to w wieżowcu – widziałam mieszkania – jedno przez drugie, prześwitywały jak pudełeczka – widać było je wszystkie czy to patrząc w bok czy do góry (mieszkałam na pierwszym piętrze). Inne przejawy mojego jeszcze nierozwiniętego postrzegania eterycznego to te białe kształty, które widzę kątem oka, przesuwającą się energię i jakieś chyba postaci, albo co najmniej zagęszczenia białawego. Może kiedyś popracuję nad eksperymentami z percepcją eteryczną, ale jest ona raczej moim słabszym punktem.

Poziom astralny

Moje ciało astralne jest tak przyzwyczajone do percepcji niefizycznej, że przez długi czas miałam problem z podróżami mentalnymi, bo nie rozumiałam, że uruchamiam percepcję astralną i nie można w niej widzieć tak jak w mentalu. Z założenia na starcie jest pewnien opór ciała astralnego, czego nie ma w mentalu (dziwiłam się więc, skąd innym tak łatwo to przychodzi) – w samej percepcji (w wyparciu części ciała astralnego jak sądzę z przeniesieniem dużej części świadomości (ciała duchowego), ale nie całości) – odbiór w moim przypadku jest 3 rodzajów:

1 – tuleja, teleskop, kamerka internetowa – tworzy się jakiś astralny teleskop, przez który patrzę na mój cel – to działa dobrze do świata fizycznego. Nie ma wyparcia – jestem w CF.

2 – percepcja astralna słabsze dostrojenie – widzę na poziomie energetycznym, nie ma „twórczej mocy wyobraźni” i przypadkowych obrazów, da się stworzyć własne miejsce ale z pewnym wysiłkiem woli, postrzega się inne obiekty energetycznie, piękne kolory, różne natężenie światła, kontury przedmiotów są nieostre, mocne odczucia energetyczne – cała gama odczuć od negatywnych do superpozytywnych, od lekkich do bardzo mocnych, przy odzyskaniach z tą percepcją brak wszystkich tych informacji mentalnych, obrazów miejsca życia itp (chyba, że poprosimy o to, wtedy daje się nura w coś i jest obraz) – za to widać odzyskiwaną duszę jak na dłoni oraz jej stan psychiczny, łatwo nawiązać kontakt niewerbalny, właściwie czuć jakoś empatycznie wszystko jak z jej wnętrza.

3 – percepcja astralna pełne dostrojenie – wchodzi pełna wizja miejsca, w którym się znajduję, ale jest to jak olśnienie. Widać wszystko – osoby zaangażowane, czuć i widać przestrzeń we wszystkich kierunkach, takie chwilowe (u mnie) jakby OOBE.

Poziom mentalny

Kiedy już się połapałam co jest co, łatwiej wyróżnić mi czyste podróże mentalne. Niewątpliwą zaletą jest łatwość ich uzyskiwania, oraz dzięki pomocy Przewodnika dotarcie do celu. Wadą są nakładki Interpretatora czyli części mentalnej analizującej i porównującej w naszym umyśle. Wadą percepcji z poziomu astralnego jest właśnie niedobór Interpretatora, gdyż spotykając innych Podróżników widzę np. podłużny kształt energetyczny, gorzej ze stwierdzeniem, kto to jest:).

No cóż – podróże mentalne to szczegółowe jasne wizje miejsc, istot, z tym że nie do końca jest to typowy obraz jak we śnie, jest tu jakaś percepcja wewnętrzna. Są też duże partie odbierane bezpośrednio wizualnie.

Poprzez dominację podróży astralnych koncentruję się na niewerbalnej komunikacji i źle słyszę lub wcale, gdy do mnie ktoś tam mówi głosowo w tych podróżach. Pewnie trzeba nad tym popracować.

Poziom duchowy i wyższe

Nie znam za dobrze wyższej hierarchii więc roboczo wrzucę wszystko do jednego wora.

Percepcja duchowa – pierwszy warunek to zatrzymanie mentala i astrala, koniec z werbalizacją i koncentrowaniem się na odczuciach. Wchodzimy w stan innej percepcji. Ja nie mogę powiedzieć, że nie myślę zupełnie – jest analiza danych niewerbalna, impulsowa – jakby zapalała się iskierka i gasła zostawiając dalej czystą przestrzeń. Na poziomie tej percepcji ciałem właściwym (duchowym?) można nawiązać kontakt z innymi świadomościami – bezpośrednio z świadomości do świadomości – zarówno wchodzą tu kontakty z osobami żyjącymi fizycznie jak i innymi, Opiekunami czy innymi niefizycznymi. Są pewne odczucia energetyczne, ale odbierane w głowie (i w sercu, gdy promieniują miłością). Istnieje tu fajna komunikacja. Także z WJ – jakby impuls ze mnie łączył się z impulsem skądś i z tego błysku przenoszę informacje – dialog.

Inny poziom wyższej percepcji – wrażenie otwarcia się na środku głowy w górę kanału – wrót komunikacyjnych. Nie ma już wymiany informacji – ale jakby Dysk wyciągał wielką wtyczkę i wpinał do głowy i w momencie wiem, nie pytam nie szukam, ale wiem, przyczyny, skutki, co gdzie kiedy i dlaczego – za jednym zamachem.

Nie wiem jak zakwalifikować jeszcze jeden lub odmianę powyższych stanów: jest stan połączenia z Dyskiem, jest otwarty kanał, ale bez wpięcia wtyczki z Dysku. Za to jest komunikacja ale nie pytanie odpowiedź, tylko bezpośrednia (pomyślę o czymś i wiem, z tym że jako ciekawostkę podam, że przekonania są na niższym poziomie i kontakt z tego poziomu je weryfikuje, nie jest blokowany przez przekonania. Z tego poziomu komunikacji mam 100% weryfikacje, gdyż raz zdarzyło mi się to podczas rozmowy przez gg i mój rozmówca zaczął zadawać pytania, na co natychmiast były bardzo konkretne odpowiedzi wraz z tłem problemu (zagrożenia i możliwości).

W ten kanał potrafi też wejść osobowość z Dysku i czuję/myślę nią. Wtedy mam jej wibracje i potrafię spojrzeć na siebie (Conchitę) jak na odrębną zewnętrzną istotę fizyczną! Zadziwiające i druzgoczące doświadczenie – spojrzenie na swojego identa z poziomu identa osobowości z Dysku… W ten sposób doświadczyłam tylko dwóch osobowości z Dysku – poety – niewerbalnego mistrza zen uwielbiającego samotność i bezpośredni duchowy kontakt z przyrodą (podał mi swój wiersz na temat swego przebudzenia), oraz zupełnie innej drugiej osobowości – jak dobrze pamiętam kobiety bardziej rozsądnej, aktywnej.

PS. Dopiszcie Wasze spostrzeżenia z różnych poziomów percepcji (koniecznie z eterycznej) i zrobimy razem artykuł na forum ogólne!

Draqu:
Jestem zaskoczony Conchita pozytywnie oczywiscie :). Ja za niedlugo opisze moje doświadczenia. Dodam tylko tyle ze oprócz tych stanow duchowych ktore opisałaś tutaj, doswiadczylem jeszcze innego rodzaju, ktory opsze niebawem :). Pozdrawiam ciepluchno.

Conchita:
Draq: czekam niecierpliwie na opis i jestem bardzo ciekawa…!

Mishah i Zbyszek mogą wypowiedzieć się lepiej na temat percepcji eterycznej (innych też oczywiście!).

Dla jasności, nie pisałam o typowym OOBE, gdyż przy pełnym przeniesieniu świadomości, oddzieleniu i uśpieniu ciała fizycznego z percepcją jest nieco inaczej. Tu klasyfikacja zaczynałaby się od OOBE eterycznego, poprzez OSPUO i dalej. Możemy popróbować zebrać nasze doświadczenia razem. Ale to inny temat…
Tu ciało fizyczne nie śpi – jest tylko wielopoziomowa percepcja.

Mischa:
Pewnie chodzi o te widzenie kątem oka. Mieszkam w dwupokojowym mieszkaniu z rodzicami, czyli 2pokoje-3osoby. Czasem, więc któreś z rodziców drzemie sobie w moim pokoju. Ojciec ma strasznie nerwowy i niespokojny sen często nagle gwałtownie wstaje i patrzy się przez moje ramię co ja robię. Widzę to bardzo wyraźnie, kątem oka. Wtedy się obracam i widzę, że on leży, po 2-3 sekundach naprawdę wstaje. widzę to ilekroć śpi u mnie. Tłumaczę sobie to tak, jak człowiek czasem śpi i śni mu się że się budzi patrzy na budzik a tu 6.03, za chwilę na prawdę wstaje patrzy na budzik 6.03. Najpierw wstał niefizycznie, spojrzał na zegarek, a potem zrobił to cieleśnie. Widzę jak robi to mó tato, to samo zaobserwowałem u mamy. Kiedy indziej w środku nocy w trakcie 4+1 w trakcie godzinnej przerwy, zaobserwowałem w moim pokoju jakąś postać ludzką, średni wzrost, jak z przezroczystego żelu wyglądała. Potem znikła

Anula:
co prawda to czym chce sie podzielic nie dotyczy bezposrednio sfery poznawczej, ale ze akurat nastapilo to w tym czasie pewnie nie jest bez znaczenia… 🙂

Wczoraj miałam dosc ciekawe doznanie. Nie wiem na jakim poziomie sie ono odbywało ale chyba było zwiazane z cf, choc jako tako było to energetyczne. Znów nawet nie zaczełam relaksacji, bo od razu poczułam skupienie energii na poziomie ust, ciut powyżej… miedzy nosem a górną wargą. Taki placek nieregularnych kształtów, spróbowałam nim poruszyć najpierw w górę… poszedł nieznacznie moze o cm sie rozszerzył… chciałam przeciagnąc wyżej, ale okazało sie niemozliwe…. spróbowałam w dół… także sie lekko rozciągnęło… ale nie udało sie tego placka przesunąć. Zaczęło się samoistnie rozciągać… poddałam sie temu uczuciu i o dziwo ciało fizyczne wykonało taki sam ruch… usta sie otworzyły a głowa odchyliła i wtedy zaczeła kumulowac sie energia w tej przestrzeni, zaczeło od wirowania na plaszczyznie zębów. Skupiając sie na tych które mi ostanio doskwierały bólowo… Ta energia była jak ciąg powietrza, wpadała przez otwarte usta, z tego ciągu wyłanizały sie osobne wiry skupiające sie w konkretnycm miesjcu… Moje odczuwanie całego procesu było skupione tylko w okolicach ust, wiec nie wiem co dalej działo sie z wpadająca we mnie energią. I co ciekawe, zakonczyłam proces zamykając fizyczne usta. Nie wiem, czy to była forma doenergetyzowania mnie, przy okazji reperując ból zębów i szczeki (z którą mam problemy bo blokował mi sie staw skroniowo zuchwowy) w kazdym razie było to dosc niezwykłe 🙂

Powiem szczerze ze konsekwencje nadal sa dla mnie odczuwalne… mam delikatne wibracje teraz i w okolicach zebów i tuz nad wargą ale na pozomie raczej kostnym… … tam gdzies głebiej… mam wrazenie jakby jakis rezonator mi sie otworzył, bo kojarzy mi sie to z miejscem powstawania dzwieku w czasie spiewu, jest idealnie umiejscowione tam gdzie powinno 🙂 łatwo mi teraz swiadomie koncentrowac sie na całym aparacie głosotwórczym. 🙂 w zasadzie chyba ma teraz swoją odrebna swiadomosc…

Conchita:
o ciekawe! nie spotkałam się z takimi efektami. Wygląda to na kombinacje alpejskie z ciałem eterycznym/fizycznym. Może faktycznie specyficzna forma doładowania, a może okaże się, że niedługo będziesz to wykorzystywać do zupełnie innych niefizycznych celów (jakaś modyfikacja funkcji eteryczniaka)…

Draqu:
OK to opisuje moje doświadczenia. Wiele czasu poświeciłem na rozmyślanie, analizowanie zamiast po prostu doświadczanie. Mniej więcej pół na pół. Odkryłem iż jest duża różnica pomiędzy posiadaniem ciała mentalnego i astralnego mając świadomość w astralnym, a posiadaniem tylko ciała astralnego. Każdy z ciał które „posiadamy” są zasilane przez energie. Można wywnioskować iż mamy w nich świadomość w małym procencie, choć nie jestesmy ich do końca świadomi, bo jestesmy świadomi ciała w którym mamy najwięcej substancji duchowej. Możemy w danym ciele nie posiadać w ogole świadomości i nie będzie aktywne, przez co będziemy spostrzegać czysto na daną płaszczyzne. Te różne możliwości dają mieszanki odczuć, percepcji niefizycznych.

Poziom mentalny.
Każde przeczucie, myśl, oraz czynnik zewnętrzny który wpływa na to jak ja myślę odnosi się do poziomu mentalnego. Część doświadczeniach mentalnego ze Zbyszkiem opisałem w innym temacie. Nie odczówam ciała astralnego, tzn nie ruszam sie w fizyczny sposób” wszystko polega na myśli, która kontroluje moja świadomość i przestrzeń mentalna która za to wpływa na mnie. Niby jeden z podstawowych i najbardziej znanych przestrzeni, ale po planie duchowym jest najbardziej trudnym do zdefiniowania i opisania. Kiedyś jak zaczynałem z podróżami mentalnymi to widzialem samego siebie, czyli w 3 osobie. Nie umialem być świadomością w moim niefizycznym ciele, ale teraz myśle ze wlasnie na tym polega podroz mentalna, by doświadczać mysli, nie będac nimi i obserwować to co się dzieje będac w ciele. Takie mam doświadczenia z podróżami mentalnymi.

Poziom mentalno astralno eteryczny
Jest to nic innego jak sen, posiadam cialo astralne, moge się ruszać, wszystko co dostrzegam jest wytworem mojej wyobraźni, choć prześwituje jakąś mala czesc przestrzeni astralnej, ktora zamienia sie w symbolike o kształtuje w obraz mentalny. Zazwyczja kieruje sie emocjami, pragnieniami i tym co chciałbym zdobyć. Podsumowując. Posiadam wszysktie ciała niefizyczne, ale świadomości najwięcej jest w mentalu, czasami nawet w eterze. Wiele osób wdg. mnie myli ten stan z obe, częśc nazywa to OSPUO.

Poziom mentalno astralny
Tak jak poprzedni, tylko że „zrzucam’ ciało emocjonalne. Doświadczam czegoś jak podczas nirwany, ale zmysły (myślenie, czucie etc) niefizyczne powodują to iz odczucie miłości jest słabsze, niezeli miałoby to miejsce w czystej postaci duchowej. Jeżeli całkowicie pozbędę się emocji to wywala mnie często z wszystkich cial, tak nagle łubudu.

Poziom astralno-mentalny
Od poprzedniego różni się tym iż świadomość percepcji mam w astralu, a poruszam się mentalnie. Ten stan badałem często gdy zaczynałem swoją przygode z oobe i tam właśnie trafiałem.

Poziom eteryczny. Często na dalekich, bądź małych odległościach. Raczej to pierwsze. Metoda wychodzenia to ćwiczenia z energią i jej nacisk, wyginanie się cialek niefizycznych i bum. Najmniej doświadczyłem tego planu, ale w nim spostrzegłem najwięcej bytów niefizycznych i dziwnych mglistych tworów, które przylepiały się do mnie jak przyssawki. W tym wymiarze najczęściej czuje zapach, klimat tego co mnie otacza i potrafię stwierdzić nie wiem na jakiej podstawie, jaka pogoda będzie przez najbliższy czas.

Poziom duchowy
Stan, w którym nie odczuwam siebie samego. Nie istnieje JA. Wiele razy próbowałem wyjaśnić ten stan na forum i czacie, ale ciężko bylo. Teraz zrobię to kolejny raz. Uświadomiłęm sobie że w tym stanie Ja to mysli, emocje, ruchy fizyczne. Oczywiście nei uświadomiłem sobie tego w tym stanie, ponieważ nie myślałem w ogole. Dopiero po obudzenie, które wymagało wysiłku i posklejania sie wszystkich ciałek przeanalizowałem doświadczenie. Skoro w oobe zrzuciłem to czym nazywam JA to kim jestem bez tego? Czystą swiadomością ktora jest częścią każdego z nas, prawdziwym ja jest wlasnie owa swiadomosc, ale nie nazywam tego osobą ponieważ zaczynałbym to przeobrażać w jednostke, która ma się nijako do tej palstycznej formy duchowej. Podczas tego stanu świadomością przeszywam wszystko jednocześnie, wszystko jest mną, ja jestem wszystkim istnieje jako duch tej wspaniałej ziemi. Nie ruszam sie, nie myślę, nie mam emocji, jestem, istnieje jako wszystko. Ahh jakby tu napisać. jakbym powiązał połączenie telepatyczne z każdą formą żywą i martwą. Jakbym był powietrzem, który miał właściwości synchronizujące każdą rzecz się w niej znajdującą. Stan ten jest nie do opisania. Jakbym nie żył i żył na największych możliwościach jednocześnie. Spokoj harmonia, jedność, to właśnie jest typ miłości której doświadczam a nie niewyżyte emocje, ktore mimo co wydają sie być pozytywne. Emocji nie ma i to też czyni tym stanem wspanialym. Nie proboje sie roszac, mowic, myslec, istenije po prostu. Jak już mówilem, nie łatwo jest to powiedzieć.

Poziom stopniowego zrzucania ciał. Podsumowanie.
To się dzieje stopniowo. Najpierw tracę możliwość ruszania się, potem nie mam emocji, potem nie moge myśleć, az znajduje sie w przestrzeni duchowej. Budząc się przechodze przez te wszystkie fazy po kolei. Nie wybudzam się jak ze snu, tylko znów otrzymuje zmysł myślenia, następnie ruszania, potem mam emocje znowu, wtedy sie budze. Kiedyś tak długo spędziłem poza ciałem w wymiarze duchowym, że budząc się niemal zapomniałem że mam ciało. Ruszyłem ręką w prawo, patrzę a ona dalej lezy, mimo iz czuję ją w miejscu gdzie ją przeniosłem. Astralna warstwa dobrze sie nie kleila i tak sobie machalem jak glupi i od czasu do czasu cialo fizyczne reagowalo. Jakby nie bylo sprawne. Siedzialem wtedy. Patrze, widze mame. CHce wstac i opowiedzieć jej o doświadczeniu. Wstaje i mówię co mi się przydazylo, patrze i widze moje ciało, okazało się ze energetycznie sie przeniosłem i z nią gadałem. Tak bardzo chcialem z nią rozmawiać ze chyba 20 razy wychodziłem z ciała, a moje ciało fizyczne nie reagowało. Problemu z ciałem powoli zanikaly, troche irytująca sytuacja. Na planie czysto duchowym raz spędziłem tak dużo czasu nie myśląc, iż zapomnialem o mojej tożsamości. Tak się zawiesiłem i byłem poza ciałem , dopiero uswiadamiajac sobie, zyskałem ciało mentalne moglem ponownie myśleć. Przebudzanie sie trwało ładne pare minut, a gdy spojrzałem na mame to przyglądałem jej sie chyba z pól godziny, są to oczywiście skrajne przypadki.

Doświadczyłem jeszcze kilka innych stanów, ktore nie są takie ważne, opisze je niedlugo. PA.

Conchita:
Rezerwuję miejsce na odpowiedź. Dzięki za wspaniałą i treściwą wypowiedź Draq!

Za opis stanów z OOBE jeszcze się nie brałam, bo jakoś niezintegrowałam tego do końca z sobą-Tu. Można powiedzieć że ja z OOBE i ja-Tu to nie zawsze ta sama osoba. Ostatnio trochę bardziej, ale wcześniej bywały diametralne różnice.

Z tym snem to niekoniecznie tak lub nie tylko tak – ciała też doświadczają oddzielnie, OOBE maniakują i przy połączeniu albo masz kolekcję snów równoległych, albo najsilniejsze zwycięża i jest jeden z przebiciami z innych planów…

Duchowy stan o którym piszesz – JESTEM bez ego i odzielenia – przeżyłam tylko raz, ale rozumiem teraz dlaczego tak wywala Cię z ciała przy relaksie – po takich „wędrówkach” masz więcej świadomości i energii duchowej niż fizycznych i ciało nie trzyma Cię tak, świadomość idzie za energią..:). Przy takiej konfiguracji jestem bardzo ciekawa Twojej przyszłości fizycznej – pewnie masz zaplanowane coś bardzo ciekawego na to życie 🙂

Tak myślę sobie – gdy zrobimy bibliotekę stanów (uzupełnianą o różne kombinacje) to będzie coś wielkiego, całość (większość) form doświadczania związanych z człowieczeństwem – taka biblioteka jak w Dysku ale na Ziemi/:):):). Treść doświadczenia jest zupełnie inaczej odpierana, gdy rozumie się wielopoziomowe uwarunkowania – doświadczenie staje się czyste, nieobciążone przekonaniami wynikającymi z interpretacji tego, czego sięnie rozumie. Ach, rozmarzyłam się… szczegół:)

Mischa:
Najwięcej stanów doświadczam w chwilach przebudzenia w środku nocy, na granicy snu i jawy, lub przy powolnym rozbudzaniu z drzemek. Mam wtedy pełną świadomość, ale dzieją się dziwne rzeczy.

Z podobnych:

1. Jestem w jakimś miejscu, nic nie widzę, ale odczuwam, że jestem zanurzony w świecącej się wodzie. Wszystko wiem, mam zrozumienie, dokonuje się jakiś transfer wiadomości, a ja wszystko rozumiem, ino nie potrafię nazwać. Po wyjściu z tego stanu spróbowałem przełożyć na słowa to co zrozumiałem, ale to co skleciłem, było strasznie ubogie, wobec tego jak to odczuwałem. (to a propos tego co Conchita, o bezpośrednim transferze)

2. Dwójka to też o transferze danych. Na studiach sporo liczę i lubię to robić, jakieś fajne i trudne zadania
rozwiązywać. Często w przed kolokwiami budzę się w środku nocy, świadomy i mam zrozumienie jakiegoś zagadnienia, przez moją głowę przechodzą w strasznym tempie wszystkie możliwe rozwiązania. W nocy zazwyczaj jestem zmęczony, więc powoduje to u mnie zdenerwowanie, bo chcę się wyspać przed sesją, a zamiast tego odczuwam chaotyczne, zrozumienie tematu. Kiedyś jednak robiłem sobie, tak bez presji, dla przyjemności, jakieś zadanie z całką. Nie mogłem dojść jaki tam trik trzeba użyć, więc zdrzemnąłem się. Wtedy znowu to zrozumienie przyszło i chaos wszystkich możliwych rozwiązań, zaczął napieprzać mnie zewsząd. Znów nic nie widziałem, ale odczuwałem to jakby miliardy małych, białych kropeczek napieprzały mnie ze wszystkich stron. Skupiłem się wtedy na treści zadania i te kropeczki zaczęły przede mną się zderzać i jakoś łączyć, zaczęły się jakoś układać, a kiedy złączyły się w całość, wstałem i wiedziałem jakie jest rozwiązanie. To z tym zderzaniem, układaniem, to było bardziej odczucie, niż to że to widziałem.

3. Trójka to o innej osobowości z dysku, która przejmuje kontrolę (Conchita). U mnie to raczej nie było przejęcie kontroli tak stricto, ani też nie pozwalało mi się to przyjrzeć sobie z innej perspektywy. A wyglądało mniej więcej tak: budzę się w środku nocy i odczuwam ogromne wzburzenie, gniew, emocje rozwalały mnie od środka. Jednocześnie wspomnienia w bardzo szybkim tempie przesuwały mi się przed oczyma. Nie były to obrazy, jak we śnie, ale tak jak sobie ktoś coś przypomina (nie widzi tego tak naprawdę, ale tak, jakby prawie widzi, wiecie jak to jest jak sobie coś przypominacie, więc nie będę się rozwodził). Widziałem siebie w jakimś pałacu, wracam z wojny, moja kobieta, z którą byłem przez dwa lata uznała, że życie ze mną to nie to. Nie była moją żoną. Coś jak narzeczeństwo, pokochała kogoś innego, a mnie zostawiła na lodzie. Akcja toczyła się w państwie bizantyjskim. Dalej migawka, jak z ogolonego czystego żołnierza Bizancjum, jestem gorzej ubranym, nieumytym, brodatym piratem, gdzieś na jakimś morzu, przyłączyłem się do jakiś plemion ruskich i grabimy razem statki bizantyjskie. To co opisałem w tylu słowach przeszło jako wspomnienie przez moją głowę i jednocześnie zachrypniętym nie moim głosem, wykrzyknąłem coś co odebrałem, jako: „Będę rusinem, brodatym łotrem, będę grabił, mordował, żeby zapomnieć, że Ciebie kocham!”. Po tym jak to wykrzyknąłem ten niesamowity ładunek emocji ze mnie spadł, ale wciąż czułem jeszcze resztki tego.

4. To co Draq o stanie, że Ciebie nie ma. Tam przez parę dni byłem w TU i TERAZ idę sobie po ulicy, kroki stawiam, obraz bez pamięci znika za moimi plecami, w głowie pustka totalna (zero myśli, emocji, nawet jakiegokolwiek impulsu typu: „!”, „?”, nawet nie skupiam się na tym stanie), Odczuwałem to jakby mnie nie było. Zwróciłem na coś uwagę i nagle zaistniałem, po chwili znów wróciłem do stanu nie-bycia, potem chciałem to przeanalizować i znów mnie to wyrwało ze stanu nie-bycia, nie chciałem tracić tego dziwnego stanu, więc postanowiłem go odczuwać, wtedy byłem „chęcią odczuwania tego stanu”, itd. Wtedy zdałem sobie sprawę, że mnie nie ma, a JA odczuwam tylko i wyłącznie w kontekście czegoś. tzn. żeby istniała moja jaźń musi być coś na czym ona się skupi, zanalizuje,pomyśli, zobaczy, poodczuwa etc. Znaczy te wymienione rzeczy to tylko narzędzia, a nie JA. Bo mnie nie było. Trochę to zawikłane, ale tak to jest jak się oddaje stany za pomocą słów.

Ja tam klasyfikację zostawiam wam, a podaję jedynie przykłady.

Zbyszek:

Podaliscie gigantyczne opisy.
Udalo mi sie raz obudzic na lawce po poludniowej drzemce.Uslyszalem pianie koguta i gwar wiejskiego podworza.Pierwszy raz ,przez 5 sekund , odzyskalem pelna swiadomosc w astralu.Odczuwalem wyraznie jak swiadomosc przeplywa w cialo astr-mentalne w pare sekund.Jak sie ciagnie, otwierajac mi oczy na osciez.
Przygladalem sie kurom ,pelen podziwu. Byly wspaniale. Oczka mialy jak ludzie ,pelne zrozumienia. Podchodzily do mnie trzepoczac piorkami a ja pozdrawialem je slodkim
usmiechem.W oczach mi mrzylo i pulsowalo na pluszowo. Tak wlasnie- pluszowomieko , bo patrzylem na nie ,pelen milosci.
Ups .Gdyby dalo mi sie tak osiagac zawsze oobe, jak tym razem- bez wysilku – od tak sobie ,byl bym najszczesliwszym czlowiekiem na ziemi.

Pocwiczylem w miedzy czasie zmiany percepcji i AP. Cwicze teraz mentalki z kolesiem i ciekawy jestem co bedzie sie dzialo jak wpakuje sie w rezonans elektromagnet. w simensie ,w instytucie badawczym . Czy kontakty beda dzialac. ?haha. Brus jak byl jeszcze zacietym eksperymentatorem, nie mial jeszcze takich maszynek

Piro;
Siemka :))
Muszę przyznać, że wasze opisy bardzo pomagają i dają nowe „wzory” dla wyobraźni … poszerzają świadomość możliwości :)) Wielkie dzięki Conchi, Anula, Mishah, Draq noi Zbychu :)) który na zlocie wniósł do mojej bazy „danych” najwięcej 😀 skok kwantowy dosłownie :))

Teraz troszkę moich doświadczeń i percepcją niefizyczną.

1. Czasami jak się zasiedzę przy kompie i rozmawiam z kimś np na gg…. Pojawia się u mnie odmienny stan, który przejawia się tak, że mam wrażenie wysunięcia się z ciała lekko do przodu dosłownie parę cm.
Najbardziej odczuwam to na głowie… mam wrażenie jakby była lekko spuchnięta i otwarta… zauważyłem, że są pewne stałe elementy które towarzyszą u mnie takiemu stanowi:
– siedzę wyprostowany z nogami spuszczonymi równo z krzesła (dotykają ziemi)
– wczuwam się mocno w rozmowę z daną osobą i koncentruje na zrozumieniu
– w domu spokój cisza… zero muzyki lub tp. dźwięków

2. Opowiadałem troszku o tym Darkowi na pierwszym zlocie… jak szedłem z nim i Zbyszkiem do sklepu.
Według Darka jest to odczytywanie rot.
Wygląda to w następujący sposób…

„Któś” „coś” opowiada… wczuwam się na maxa w tą osobę i w to co mówi, w intencji mam ZROZUMIENIE… zero oceniania czy analizy czy to co ktoś mówi jest fe czy cacy. Słucham.
W umyśle czystka, rejestruje tylko wszystko co mówi dana osoba łącznie z emocjami i energia jaką czuje od niej. Ogólnie ilość rejestrowanych „rzeczy” zależy od poziomu wglądu w rzeczywistość…
Ahmm no i rejestruje to i buduje z tego model w głowie – w wyobraźni tylko, że w tym modelu ja jestem Tą osobą która to doświadcza, nie ma tej osoby która mi opowiada tylko ja zastępuje jej miejsce w danym opisie sytuacji.
I teraz schodki bo nie wiem jak opisać to co robie w trakcie tworzenia opowiadanej rzeczywistosci… nauczyłem się tego podczas jednego doświadczenia w życiu jakie miałem… szukałem genialnej prostoty używając wyobraźni i trafiłem na coś co dla mnie było Bogiem… (tak w skrócie mówiąc) ale w każdym razie wygląda to jak jakbyśmy grzebali w wyobraźni szukając PRAWDY, która towarzyszy danej sytuacji… jakbyś szukał zrozumienia kompletnego danej osoby… można powiedzieć, że szuka się jego JA w tej sytuacji. Mimo iż grzebiesz w wyobraźni to nie widzisz żadnych obrazów… polega to raczej na „przeglądaniu” nieskończonej ilości stanów ducha niż wyobrażaniu sobie jakiś obrazów, myśli czy tp.
„Grzebiąc” tak w wszechświecie (tak to nazywam) jeśli trafie na pełne zrozumienie nagle jest BOOOM. Jakby strzeliło mnie na 0/0000001s milion Volt 😀 Czuje się jakbym stał się na chwile tą osobą której słucham… odczuwam wtedy stan absolutnego zrozumienia dla tej osoby. Niektórzy mogą twierdzić, ze to nierealne bo skąd mam wiedzieć, że rozumiem to tak doskonale jak ta osoba… no cóż… mogę powiedzieć, że jeśli się tego doświadczy… nie będzie wątpliwości.

Ok, to opisze takie moje ostatnie piękne doświadczenie związane z tym stanem.
Siedzę sobie w domu z kolegą w domu i rozmawiamy o wszystkim i niczym :)))
Niedawno urodziła mu się córeczka i czasem chłopak łapie „zajawkę” i opowiada jaki to dla niego cud :))
Ile kroć mi opowiadał mu szczerze mówiłem, że go rozumie na poziomie intelektualnym, ale jak to jest to ja nie wiem… :/ w ogóle to dla mnie bycie tatą to inny świat i nie wyobrażam sobie tego kompletnie.
Aaaa no zawieszke złapałem 😀
Zaczął mi opowiadać jakie to piękne, jak to widzi… co czuje, że coś stracił a co zyskał…
Znam go dość dobrze i jego historię ojcostwa… kiedy opowiadał to jak bardzo kocha swoją córkę, właśnie wtedy w wyobraźni tworzyłem całą jego rzeczywistość łącznie z tym co sam pamiętam o jego historii, jak poznał swoją dziewczynę, jak żył wcześniej… jak do tego doszło itd.
Wczuwałem się na maxa a on mówił… chciałem zrozumieć bardzo… bo tyle razy mi mówił o tym a co ja mogłem zrobić… :/
Nagle mnie trafiło… odnalazłem :))
Tak mnie strzeliło, że się za głowę złapałem i prawie popłakałem ze szczęścia 🙂 i to nie dlatego, że zrozumiałem, ale dlatego że poczułem to tak jak on… niesamowite.
Nie mam dziecka, a doświadczyłem na chwile stan jego „posiadania” (brzydkie słowo ale nie mogę znaleźć innego). Bałem się kiedyś wręcz tej odpowiedzialność a teraz poczułem, że jak będe je miał to co bym nie „stracił” i ile złego by nie było to jego obecność wynagrodzi mi to w nieopisanym nadmiarze :)))
Właśnie w tym wszystkim czułem nawet jego tęsknotę za utraconą pewną wolnością i beztroską jaką miał zanim pojawiła się na świecie jego córka… a mimo wszystko nie żałował ani troche 🙂
Jemu powiedziałem wtedy jedynie coś w stylu: jaaa… masakra, niesamowite… piękne… 🙂
Milczałem bo co mogłem innego powiedzieć, nie umiałem nic 🙂

Tak się rozpisałem, że zapomniałem co miałem jeszcze napisać… aaa 😛 :))))
Czasem jak „szukam drugiego Ja” w intencji zrozumienia to jest taki patent, że nie znajduje… brakuje mi czegoś… tak jakby osoba która opowiada coś ewidentnie kłamała – zmyślała… nigdy nie doświadczyła tego w rzeczywistości… Czuje wtedy cała tą jej niby rzeczywistość, ale jest jakby PUSTA – MARTWA – SZTUCZNA.
Może to ja jeszcze nie umiem się odpowiednio dostroić, ale czucie podpowiada mi co innego… ŚCIEME.

Na zdolność takie „wczuwania” się ma na pewno wpływ pewien okres w moim życiu. Swojego czasu poznałem pewną osobę, która w ciągu 2 lat wykładała mi mnóstwo o naturze iluzji, zakłamań… jak je demaskować… istotę kontekstu wypowiedzi i mase innych rzeczy. Gościu miał jazde na pkt. PRAWDY
Żeby było śmiesznie poznałem go po tym jak inna osoba która poznałem w dziwnych okolicznościach spytała mnie czy chce poznać PRAWDĘ czy może uczyć się Magi … Ten akurat zajmował się Magią… ale mój wybór padł na PRAWDĘ i po jakimś miesiącu poznałem maniaka PRAWDY 😀 też „przypadkiem” zresztą 😀 długa historia całej znajomości obu ludzi… dziwaczna i pokręcona…

3. Trzecia sprawa dotyczy CZUCIA.
Hmm mój rozwój w przeważającym dużym % opiera się na obserwacji.
I tak któregoś razu obserwując siebie, już nie pamiętam dokładnie sytuacji co i jak ale przyniosło to świadomość tego, że cokolwiek się robi: dłubie w nosie, kicha, wyciera kurz, tańczy itp 🙂
Zawsze jest jakiś stan ducha – czucia… jakoś się wewnętrznie czujemy…
Każde słowa, każda czynność zaczyna się od tego wykreowania pewnego czucia… cholera trudno to opisać.
Można powiedzieć w skrócie, że wszystko zaczyna się od wyrażenia na poziomie duchowym.
Chcesz powiedzieć: TAK
To tak ma początek w duchu i ma swoją formę nie do pojęcia dla umysłu mimo iż ostatecznie wyrażana jest za pomocą umysłu. Wiele ludzi mocno jest związana z umysłem i jego funkcjami przez co nie dostrzegają tego świadomie. (według mnie)
AAAAAAAAAAAAAAAAAAaaa 😀 już zakumałem jak na to natrafiłem.
W oobe albo ld jeden kij gdzie… pracuje nad opanowaniem wątpliwości czyli wybieram sobie jakąś czynność intuicyjnie która dla mnie jest wyzwaniem stawia czoło mojej sile woli.
Czyli robie coś co wywołuje u mnie stan braku wiary w własne siły i walcze z sobą obserwując każdą cześć „mnie” (na tyle ile mam wgląd w siebie) i jaki ma wpływ na wynik ostateczny.
Tak doszedłem do momentu kiedy odkryłem, że każda myśl wątpiąca w to co robie… niszczy cel… Jeśli chce coś zrobić i zwątpie to… nie zrobię tego… nie dokona się… nie stanie się.
Doszedłem do poziomu kiedy wyrażam wole i umysł czysty i nie wątpi myślami… ale nadal coś było nie tak :/ I wtedy nagle dostrzegłem ten głębszy poziom !! 🙂
Wyrażam wole, umysł czysty, ale na poziomie duchowym jest stan który na poziomie umysłu przejawił by się jako myśl wątpiąca – zwątpienie I DLATEGO PRÓBA NADAL KOŃCZY SIĘ FIASKIEM. 😛
Z czasem doszedłem do tego, że nawet takie coś jak wyrażenie przed działaniem tego, że będzie się coś PRÓBOWAŁO zrobić a nie się to po prostu ZROBI ma wpływ na to czy tego dokonamy.
Czyli staram się nie PRÓBOWAĆ (bo to już w sobie ma wzór zwątpienia) tylko to ZROBIĆ.
Oczywiście w zależności od celu mają na niego wpływ takie rzeczy jak INTENCJA, to czy są obecne oczekiwania, emocje… źródło celu…
Po jakimś czasie zacząłem potrafić wyrażać wole na tym poziomie ducha.
Czyli w prostym znaczeniu można powiedzieć duchem: „proszę o szklankę wody” nie wchodząc na poziom umysłu i nie wyrażając tego w formie słów czy myśli.
Ale najlepsze rezultaty obserwuje jeśli wyrażana wola przejawia się na każdym poziomie od ducha poprzez umysł. Ubieram ją w od podstaw w ducha, myśli, słowa, wizualizacje obrazów itd. Wyrażam wtedy Wolę CAŁYM SOBĄ 🙂

Uf troszkę się rozpisałem… z góry sorry za błędy, jeśli zjadłem wyrazy co mi się zdarza no i zboczenie z tematu bo chyba się zapędziłem troszkę…

Pozdrowionka :))

ps. Próbowaliście kiedyś przegonić szczotką ciemność?
Niezła zabawa 😀 buahaha

Zbyszek:
Ale sie rozpisaliscie Super.Cwicze nadal z AP cialka. Troche nowego wpadlo mi do uszu.Rewelacja okazala sie psychiatria.Ile nowych info dostalem..Wyglada ze setki ksiazek nie daja tyle ,co miesiace prob mentalnych w zespole.Przestaje czytac ezoteryke i wam tez zycze.Rozpisalem plan na ksiazke i chyba mamy szanse.Sprobojcie laczyc ile sie da ze znajomymi. Wazny jest momet gdy to polaczenie sie konczy. Wiekszosc zasypia wtedy nie pamietajac polaczenia.
Bede co rusz platal wam figle haha.Na ksiazke mamy sporo czasu i trzeba jeszcze wiele przetestowac. Pozdro

R_m:
Jakoś gubię się czasem w tych ciałkach to po prostu opiszę co mam do opisania:

Początki mojej nauki mentalnych podróży propagowanych przez Monroe przyniosły odkrycie gdzie u mnie znajduje się intencja a przynajmniej mam takie wrażenie. Pojawia się to przy ćwiczeniu zginania małego palca – jak wyrażam intencję i przypominam se stan wyrażania intencji zgięcia małego palca to w mojej głowie po lewej stronie za czołem odczuwam taki lekki jakby impuls/ ucisk który poprzedza zgięcie palca. Testowałem – to wzmacnia jakby właśnie intencję ale nie zawsze pamiętam żeby to uczucie przypomnieć se przy wyrażaniu intencji ;].

Przekłamania w podróżach są czasem duże wymyśliłem se taką technikę jakby. Obserwuję że coś się dzieje i czasem przychodzi do mnie impuls że coś jest nie tak i interpretator mógł przekłamać odczuwanie. Wtedy mówię stanowczo STOP i wyrażam intencję zobaczenia tego jeszcze raz – pomogło mi to dużo razy ale znowu nie zawsze o tym przypominam sobie żeby użyć tej techniki ;].

Podczas procesu nawadniania pompy wyobraźni czyli dostrajania wszystkich zmysłów niefizycznych przed podróżą potrafią się dziać, w wymyślonym przeze mnie np. lesie, dziwne rzeczy które już nie są moim wymysłem a to przewodnik coś wykombinuje a to powie mi żebym przerwał dostrajanie bo nie potrzebuję go gdyż jestem dostrojony.

Odwiedzanie innych osób ciężko wychodzi tak samo odszukiwanie żywych zaginionych osób też trudno powiedzieć dla czego tak się dzieje mogę spekulować że nie skupiła się na mnie i nie jest dostrojona na kontakt.

Często eksploruję stan Tu i Teraz skupienie się na chodzeniu i odczuwaniu ruchu powoduje wyciszenie wewnętrznego dialogu tak jak Castaneda opisuje. Objawia mi się to najczęściej tym że mam wtedy zrozumienie dla otaczającego świata i nie wnikam w system tylko jestem jakby obserwatorem, a drobne rzeczy potrafią być naprawdę wspaniałe. Podczas takie chodzenia nie skupiając wzroku czuję w ciele lekkość jakbym nie był całkowicie w swoich ciele fizycznym. Obiekty wydają się wtedy trójwymiarowe nie takie płaskie jak w zwykłym nieświadomym widzeniu gdy się je obserwuje z obecnym wewnętrznym komentatorem w głowie. Raz i tylko raz w takim stanie świadomości odkryłem że jak ktoś koło mnie przechodził nawet jak byłem plecami odwrócony i nie słyszałem go to odczuwałem coś takiego jakby się linką łączył ze mną w okolicach głowy. Jak szło więcej osób to odczucie było trochę takie jakby wziąć całą dłoń i wszystkimi palcami (w zależności ile osób szło tyle palców) dotknąć głowy delikatnie. Jak osoba oddalała to te linki się odrywały i odczucie znikało.

Czasem (kiedyś dużo częściej) jak zadałem wewnętrznie pytanie na jakiś nurtujący temat zdarzyło mi się otrzymać paczki informacji był to taki właśnie potok informacji na dany temat – czyli ta sławna rota. Zdaje mi się że to się pojawiało częściej jak pracowałem nad komunikacją z WJ i otwierałem czakrę korony. Przychodziły te informacje w nieoczekiwanych momentach.

Ćwiczyłem też czasem kontakt z tzw. intuicją i np. pytałem w jakiej kolejności przyjadą autobusy i się sprawdzało tylko musiałem zadać pytanie i być jakby biernym nie oczekiwać za bardzo odpowiedzi tylko czekać. Czasami mi się to udaje ale nie za często nie wiem z czego to wynika może z podświadomego oczekiwania jednak na informację zwrotną ;].

Wymyśliłem se też kiedyś haka na podświadomość żeby pomagała mi zatrzymywać wewnętrznego gadulca wyobrażałem se symbol oka na czakrze splotu słonecznego a w głowie symbol takiego jakby strażnika który pilnował przed pojawianiem się tam myśli. I czasem ciekawe rezultaty to przynosiło myśli potrafiły dojść na splot słoneczny ale wtedy nie identyfikowałem się z nimi za to w głowie pojawiały się przebłyski i była to intuicja. Ostatnio to u mnie osłabło i cofnąłem się do początków.

Przetestowaliśmy kiedyś na kocie energię reiki i po wysłaniu mu energii zerwał się i zaczął lizać to miejsce. Innym razem miałem odczucie trochę jakby ją odbijał nie przyjmując jej.

Też taki gest jakby przegnania myśli z głowy (coś jakby dmuchnięcie w głowę) podczas słuchania muzyki powoduje świetny jej odbiór aż chce się czasem tańczyć.

Dzisiaj miałem ciekawe doświadczenie spałem sporo w nocy potem w dzień też się położyłem i zastosowałem autohipnozę na katalepsję oczu (sklejenie się powiek) potem rozluźnienie oddechami i na koniec skupiłem się na odczuciu zasypiania ciała. Momentalnie zaczęły pojawiać mi się przed oczami obrazy długie ciągi różnych zwyczajnych rzeczy jak np. ludzie wchodzący po schodach czy ktoś pracujący. Potem obrazy się zmieniły i znalazłem się w Turcji wszedłem do wnętrza ziemi ciekawą grę tam widziałem ala gigantyczne szachy przemieszczane za pomocą dźwigów. Ciągle miałem jakby świadomość obserwatora ale nie miałem świadomości do działania. Po przebudzeniu potrafiłem wszystko dokładnie opisać nawet jakbym umiał to bym narysowało twarze niektórych spotkanych ludzi. Wynika z tego że faza rem przez dużą ilość snu znacznie się rozciągnęła i gładko w nią wszedłem.

Co do przeczuć mam często ale zazwyczaj dostaję po dupie, że olewam te drobne ale charakterystyczne impulsy. Kiedyś jak rozważałem jak cały ten mechanizm wygląda to najprościej opisać jako takie lekkie szybkie mignięcie w głowie jakiejś wiadomości bardzo krótkiej, treściwej albo zmuszającej do zatrzymania się i zastanowienia. Ważne jest żeby złapać świadomie tą informację z czym jest u mnie często słabo ;].

To tyle z moich obserwacji może coś się przyda ;] a jak nie to zawsze jeden post w statystykach do przodu ;D

Anula:
Jako że raczej nie klasyfikuje moich doswiadczen, przeplywają sobie swobodnie to raczej nie pokuszę sie na diagnoze ponizszego.

Wczoraj, przy rozmowie z koleżanką gdzie informacje plynęly miedzy nami rownoczesnie na plaszczyznie werbalnej i mentalnej, wlączalo mi sie postrzeganie niefizyczne. Bylo ono zalezne od poziomu koncentracji przy równczesnym swoistym „rozjechaniu” uwagi. I bylo jak fala… Jakby przeplywala przeze mnie nastrajajac moje niefizyczne zmysly zaleznie od czestotliwosci owej fali. Niesamowicie zmienial sie wyraz twarzy kolezanki wówczas. Wygladzala jej sie cera, spojrzenie nabieralo lagodnosci i co najdziwniejsze rysy twarzy lagodnialy nadajac zupelnie nowego wyrazu. Moje wewnetrzne nastawienie takze sie zmienialo, wlaczajac chyba „percepcję piekna” bo wówczas zachwycala mnie swoja urodą, a przy zwyklym postrzeganiu jej urode odbieralam raczej w srednicy moich upodoban estetycznych 😉

Ponad to swiecilo jej cialo blaskiem wielowartswowego ciepla. Rozniecając jakby pozlepiane ze sobą wąskie paski wzdluz linii ciala. Rozmowa byla bardzo inspirująca… Pozarażalam ją troszke moim entuzjazmem. Czulam swobodny przeplyw energii miedzy nami, choc to byl pierwszy nasz kontakt, wczesniej nie znalysmy sie. Tym bardziej wlasnie mnie zaskoczylo, lekkoscią i swodobą przeplywu.

Pomarancza:
Tu będzie moja wypowiedź, jednak jest już za późno i wypowiedź zostaje zapisana w umyśle. A widze , że się tu rozgadam.

Dziś napisze dla odmiany cos czego nie wiem 😉

Anula wspomniała o odczuciu czegoś bardzo ważnego. poczuła falę, która spowodowała wibracje dostrajające. Moim niezgłębionym dziś jeszcze pytaniem jest – co powoduje zmiane wibracji. Wiem już , że percepcja nasza w ciałach jest zależna od tego na jakich falach odbieramy – Delta, Beta, Alfa, theta a może gamma? (kolejność nieprzypadkowa!) Fala decyduje o wibracji. Pytanie moje wyrywa się z ducha – CO DECYDUJE O FALI na której odbieramy? Wola nieświadoma?
Kto może coś dodać? Ja ide popytać niefizycznych albo pogrzebać w AKASZy 😉

PS. W nocy koło 2 – chyba sie podlinkowałysmy Conchita. Zobaczyłam Cię tak wyraźnie jak naprawdę rzadko kogo. Potem zalinkował jeszcze jakis chłopak ale go nie zidentyfikowałam.

Draq:
Heh ja za to twoją twarz dokładnie widziałem.
CYTAT
Zobaczyłam Cię tak wyraźnie jak naprawdę rzadko kogo.
hehe dokładnie tego samego określenia moge uzyc :). Potem w nocy ktos mnie dotknął palcem w tył glowy, aż mi sie ruszyła, czyżby twój odzew? Dotyk był bardzo realny, jak fizycnzy lecz na płaszczyźnie niefizycznej (tak wnioskuje bo obok mnie nikogo wtedy nie bylo) pzoa tym bylem w paralizu wtedy. Pozdrawiam.

Conchita:
CYTAT
W nocy koło 2 – chyba sie podlinkowałysmy Conchita.

Niestety znów mi siadły dolne czakramy i energii mniej – nie pamiętam, ale niewykluczone… Znając siebie to prawdopodobne:)

A swoją drogą – też tak macie czasami, że jak jest mniej energii z dolnych czakramów to prawie fizycznie czuć ciągnięcie ciała niefizycznego w górę – jakby się miało wyrwać przez czakrę korony (górę głowy) tam, gdzie go tęsknota ciągnie i coś wzywa… Już to jakiś czas temu zauważyłam – aż czuć jakby napieranie od środka na głowę mojego ciała niefizycznego, tak ciągnie mnie i wzywa (jak bąbelek powietrza w szklance pod wodą – napiera w górę). Chyba znów muszę poszukać lepszego uziemienia…

Zbyszek:
Umowilem sie z Dragiem na 3 nockie. Pewien bylem ze pomarancza tez przyleci. I prosze co wyczytuje.Ktos oprocz mnie obrywa glowy. Hej Drag wtedy w nocy. bylem zmeczony praca i ledwo zipalem.Pomyslalem sobie . Rob spiace cialo za mnie. Jakos w nocy sie obudzilem i przezywalem wychodzenie z ciala.AP powiedzial teraz wychodzisz . Utknalem w bocznych watkach w astralu. .Nie zdziwil bym sie gdy bym wtedy do ciebie zawedrowal. To wychodzenie z ciala bylo jakies dziwne. Pomarancza chyba w tym snie umarla.

Wczoraj umowilem sie z Joaska (od Brusa). Jej relacja. Zaciagnalem ja na jachty na morze i sie wsciekala bo caly czas bo byla zawierucha. .

Moja relacja. Zero wspomnien jachtowych ale ganialem rekina z ogromna paszcza. Joaska przed zasnieciem ogladala zdjecie strasznego rekina z zebami. Obudzilismy sie o tej samej godzinie.

Inny kolega prosil mnie ,bym nie myslal o nim o 4 w nocy bo go wyrywam ze snu. jakimis obrazami haha
Natrafilem na mase info- co mozna zrobic ze sniacym cialem.Nie pisza o zwiazku ze spacym cialem ale procedura na to wskazuje.Masa psychologi,Nie myslalemze tak ludzie szaleja w snie.A jakie maja zyczenia!!!

Pomarancza:
Ja zacznę od tego, że uważam iz mamy 7 ciał złożonych na wcielenie. Możemy oddzielać je (nazwane oobe) ale też możemy przełączac się na funkcjonowanie tymi ciałami kiedy sa razem. Ciało fizyczne to narzędzie skupiające te ciała.
W planie fizycznym odbieramy również ciałami eterycznym niższego aspektu (czerwonym), emocjonalnym niższego aspektu(pomarańczowym) i mentalnym niższego aspektu(żółtym).
Ciało astralne (zielone) funkcjonuje na planie astralnym i jest pomostem miedzy planem fizycznym i duchowym. Dzięki istnieniu na planie astralnym osiągamy informacje z planu duchowego i przenosimy go do fizycznego.
Ciało eteryczne uświęcone (niebieskie) jest pierwsze na planie duchowym. Ale posiada jeszcze aspekt fizyczny.
Ciało niebiańskie- eteryczne (indygo) Jest ciałem funkcjonującym na planie duchowym tak jak i CIało Keteryczne (mentane) fioletowobiałe.
Dziś omówię moje teorie planu fizycznego.
Plan fizyczny to jest obszar w którym odczuwamy silnie. Czerwone nasze ciało reaguje w postaci podstawowych instynktów zachowawczych, odruchów obronnych czy innych; to nasza macież, nasza samoświadomość. Z tego co wiem, przełaczenie się na funcjonowanie w tym ciele daje nam wgląd w samoświadomośc własną i innych. Ludzi, zwierząt i roślin. Utożsamianie się z nimi. Jesteśmy trochę nimi. W tym stanie porozumiewamy się z niższą gestością – kamieniami, kotami i swoja paprotką. Przełączając się na to ciało uwalniamy sie od ograniczeń mysli własnych i opinii i innych więzów. Ciało to uwalnia energię w sposób elektryczny. Bardzo odczuwalny dla innych. W tym ciele obserwuje aurę innych. Robię wgląd w nich. Potrzebuje jednak do tego przełączenia bezruchu i zpauzowania.

Drugie ciało – emocjonalne niższego aspektu – pomarańczka 😉 to nasze emocje. Funkcjonując w tym ciele działa nasza intuicja. świadomość przechodzi w to ciało i tworzy idee, olsnienia, przeczucia, natchnienia. Tu tkwi twoje sakrum i priorytety i wartości. Objawia się też emocjami jak nazwa wskazuje. Zachwyt, złość, rozpacz, euforia…przyjemność, rozkosz ziemska. Ciało to uwalnia energię jak burza błyskawicami.

Ciało mentalne nizszego aspektu – zółte – odpowiada ogólnie naszej „żeńskiej części umysłu” to nasza podświadomość. Wyłapuje z otoczenia wszystkie energie – jak radar. Współdziałanie z innymi osobami wpływa na nas przez to ciało. Odczuwamy czyjąś złość , nastrój, jako kopy w czakre splotu tak zwane. Moga to być energie pozytywne i negatywne. Tym ciałem najbardziej wychodzimy do ludzi, zwierząt roslin. Wychodzimy czyli udostępniamy się. Nieświadomie. Dostarczamy i wyławiamy informacje z otoczenia.
ps. Te wiadomości tylko do użytku własnego i rozpowszechniania za darmo. jeśli ktoś chce czerpać korzyści to będzie zwykłym złodziejem. – pozdrawiam uczciwych
cd. nastąpi…

Conchita:
To co opisujesz to także funcje czakramów. Myślisz, że każdy z głównych czakramów jest ośrodkiem energii/ centrum dla kolejnego ciała niefizycznego? Hmmm muszę to przemyśleć…

Pomarancza:
Dokładnie tak myslę 😉
Dlatego nie ma poznania oobe bez wiedzy o czakramach i wiedzy o równoważeniu energii w nich. Ale nie będe przekonywac na siłe tych co mówią „chrzanic czakry bez nich można się obejść”. A bez nich jestesmy jak zombi.

buziaczki.

Draq:
„Dokładnie tak myslę 😉
Dlatego nie ma poznania oobe bez wiedzy o czakramach i wiedzy o równoważeniu energii w nich. Ale nie będe przekonywac na siłe tych co mówią „chrzanic czakry bez nich można się obejść”. A bez nich jestesmy jak zombi.

buziaczki.”
Dokładnie, zgodzę się. Wychodzenie z ciała jest procesem w którym bierze odział ciało energetyczne i sądzę ze poszczególne czakramy odpowiadają za kolejne ciała niefizyczne i doładowywanie ich energią. Pracując samymi czakrami i doładują jedną z nich można wyjść z ciała przy czym będzie się odczuwać wibracje.

Kiedyś nie „ćwiczyłem” obe (jakkolwiek to rozumiecie), tylko rozwijałem i rozwijam dalej czakry, przy czym obe przychodzi łatwo, a na pewno o wiele łatwiej. Osoba która ma blokady energetyczne ma problem z oddzieleniem się ciala astralnego od fizycznego. Wiem to z doświadczenia. Mialem problem z czakrą splotu słonecznego (i dalej mam, heh nawet r_m na zlocie to wykrył u mnie) i podczas wychodzenia z ciała wszystkie kończyny były poza ciałem, a splot zostawał w ciele ;). Druga sprawą bylo to iż spontanicznie wychodziłem z ciala też za sprawą splotu słonecznego, wiec jak widać dziala to w 2 strony. Irytujący przypadek który mi się zdarzył, to to iż obudziłem się, umyłem poszedłem do szkoły, wróciłem patrze a na łóżku leży moje ciało. Ciało energetyczne odpowiada za klejenie się ciał by nie było takich przypadków, dlatego ćwiczenie czakramów wspomaga wyjście. Kolejną sprawą jest spostrzeganie poza zmysłowe. Kiedyś myslalem ze trzeba wykonać jakieś mechanizmy, by dostać się na wyższe płaszczyzny, ale teraz jestem niemal pewien że jest to sprawa naszej energetyki. Rozwijając czakre korony poczułem mrowienie na mózgu, czułem mózg, jak pulsuje pełno takich elektrycznych tak jakby spięć i mrówek. Następnie wywaliło mnie z ciała do eteru (u mnie, gdy spostrzegam eterycznie widze istoty niefizyczne, te które zmarły jak i te ktore są poza ciałem). Poza ciałem (pod warunkiem ze wyszlismy dobrze i nie trafilismy do „ospuo”) włancza sie spostrzeganie poza zmysłowe i będziemy mogli wchodzić „głębiej” zaleznie od tego jak jesteśmy rozwinięci. Posiadamy ciało fizyczne i dopuki je mamy dopóty będziemy przez nie ograniczeni nawet jeżeli jesteśmy poza ciałem. Dzięki rozwojowi czakr wpływamy na ciało fizyczne jak i te niefizyczne. NIe ma czegoś takiego jak POZA ciałem. Zawsze jestesmy w ciele, mimo iż świadomość zbiera informacje które zdają się być w poza. TO jest tylko złudzenie. Im bardziej rozwiniemy nasze czakry, tym mniej będzie nas ograniczać cialo energetyczne i będziemy rozszerzać coraz bardziej swoją widoczność na różne horyzonty niefizyczne. Wyjście jest sprawą duchową, więc trzeba się rozwijać by mieć szersze pole widzenia :). Pzodrawiam cieplo.

Część jest pewna że czakry są zbędna, ale też część z nich zawsze trafia to tzw „ospuo”.

Pieczywo:

CYTAT(Zbyszek @ 24.09.2007 – 12:35) *
Towskakujemy powoli w 6 cialko. juhu.
Kto ma jakies doswiadczenia?

Ja chyba ostatnio wyszedlem tylko swiadomoscia. Pelny spontan. Nie czulem zadnej struktury ciala, nie czulem sie zbity w jednej masie. Bylem tylko Ja, bez mysli. Czulem, ze jestem swiadomoscia rozciagniety w tym pomieszczeniu, w ktorym bylem. Nie ruszalem sie, bylem statyczny, niezmienny. Nawet sie nie zastanawialem czy to moj pokoj. To chyba bylo chwilowe calkowite uwolnienie od fizycznych aspektow. Po 5 sek. zebralem sie do kupy i tak jakby nabralem masy, realnosci, ruchem uksztaltowalem rece, nogi i reszte. Chyba doswiadczylem juz tego kiedys ale nie zwracalem na to uwagi wiekszej. 6te cialo chyba nie powinno byc nazywane „cialem”, bo mowiac „cialo” ubieramy to w ziemskie realia (ograniczenia). Jeszcze tyle do odkrycia 🙂

Draq:
CYTAT
Towskakujemy powoli w 6 cialko.
Zbyszku, za pare miesiecy bądź lat uswiadomisz i doświadczysz kolejnego ciała, ale one nie są na końcowym szczeblu egzystencji 🙂

Zbyszek:

Pomarancza nie przesadzaj z tymi czakrami.Zrodlem energi jest jedzenie by sie cialo fizyczne nie spieprzylo.
Jeszcze powiedz ,ze czakry maja kolor teczy jak widmo swiatla to mi bombelek wyskoczy.. A 5 cialko- DUCH to kielbasa!!!

Ludzie szaleja po smierci setki lat w astralu bez fizycznego i sie jakos da

Pomarancza;
„Ludzie szaleja po smierci setki lat w astralu bez fizycznego i sie jakos da”
– jak słusznie zauważyłeś – po śmierci. I to nie koniecznie w astralnym. We wcieleniu 3 wymarowym jesteśmy kompleksem siedmiu ciał {i niech ci wyskoczy bombelek (nie wiem co za licho, pewnie larwa astralna) ale mają kolor widma – uprościwszy pojęcie.} I wszystkie potrzebują jeść. Po wyjściu z tego doświadczenia fizyczności 3 wymiarowej nie potrzebujemy zasilać wszystkich ciał poprzez czakramy. Jedzenie jest zasilaniem tylko jednego z nich – fizycznego ciała. I to odradzałabym kiełbachę , bo raz, że jest bardzo kiepskiej jakości w sklepach a dwa, nie daje zbyt wysokich wibracji.
dobranoc.

Zbyszek:
czwarty wymiar sie ci zagubil. Bez niego nawt babelek nie wyskoczy.Nie wiedzialem ,ze kolorki w czakrach zmowily sie z postrzeganiem fal elektromagnetycznych .Spotkalem raz takiego co doliczyl sie kilkanascie cialek i podzielil je jeszcze na siedem. Darek za to sie reinkarnuje w tysiacach jednoczesnie. I jaki wierzyc- jak co jeden to inaczej.

Pomarancza:
moja wypowiedź dotyczy obecnego wymiaru, możemy podyskutować o wyższych wymiarach bo mam wiele do powiedzenia. Ale to nie ten wątek. Co do drugiego tematu – im wyżej zharmonizowana istota tym mniej potrzebuje wcieleń i doswiadczeń równoległych. Świadomość nie ma końca – wiem to dobrze.
ps. Przytaczasz zdanie innych a może poznamy twoje zdanie?

Zbyszek:
Moze innym razem.Wpakujemy sie w jalowe pola.Mase nie rozumie z tego co piszesz-Co to znaczy 3 wymiary,wyzej sharmonizowac i swiadomosc nie ma konca.Jako ,ze zaczynaja sie w tym momecie pogaduszki ,ustepuje kobiecie pierwszenstwa . Rozpisz sie na calego ,Sprawdzalem tylko do 5 cialka. O pozostalych nie mam zbyt wielkiego pojecia

Twistoid:
Hehe jakkolwiek to zabrzmi jest tylko jedno ciało ciało fizyczne,reszta jest naszym wynalazkiem tak samo jak czakry można mieć ich całkiem sporoXD serio mam znajomego który ma ich około 30 wystarczy rozmaitym energiom przypisywać funkcje .Uważam że lepiej mieć czakry niż ich nie mieć ten podział stwarza ciekawe możliwości.Wszystko to jest zbudowane z materii plastycznych:)Co do percepcji niefizycznych uważam że opisywanie ich jest bez sensu bo nie będą one nigdy uniwersalne.

Pomarancza:
„ustepuje kobiecie pierwszenstwa . Rozpisz sie na całego ”
– dziękuję za łaskawość 😉 ale nie musisz mi dawać pozwolenia 😉
może chociaż jeden emotek wstawisz? Bo wyjdzie, że mnie nie lubisz juz… ;(

„Mase nie rozumie z tego co piszesz-Co to znaczy 3 wymiary,wyzej sharmonizowac i swiadomosc nie ma konca.”
– A może nie doceniasz forumowiczów ?

:)*

Zbyszek:
„Mase nie rozumie z tego co piszesz-Co to znaczy 3 wymiary,wyzej sharmonizowac i swiadomosc nie ma konca.”
– A może nie doceniasz forumowiczów ?

Kochanie . A co ma moje niezrozumienie z forumowiczami. Dymensje zastanawiaja mnie caly czas. Dludugosc ,szerokosc ,wysokosc. Bez czasowa konstrukcja.I ta niekonczaca sie swiadomosc. ,bez srodka i konca. Ciezki temat. Rozpiszemy sie za jakis czas.Sorki ale ciezko pracuje ostatnio i nie mam sily na pisanie. Za miesiac mi sie poprawi.

Pomarancza:
No widzisz , myślałam, ze mówisz, że „inni nie rozumieją”, pomyłka. Zdarza się, w końcu jest to forum i rozmawiamy sobie. Jedne mysli prowadza do innych. A wszystko wydaje sie byc ważne. jak mówiłam wymiary to inny wątek. Nie mam zamiaru sie rozpisywać o wymiarach ale w końcu to ty zacząłeś , że zgubiłam 4 wymiar, ale ok. „kochanie”.

;)*

Draqu:
Hehe a ja sądzę że składamy się z jednego i tego samego ciała, stanowimy jedno ciało jeden organizm który posiada informacje o nas i naszej wielodymensyjnosci. Spostrzegamy wszystko osobno bo nawet poza ciałem zdajemy się na zmysł wzroku. Wybieganie z ciałami nie ma sensu, bo ten proces będzie nieskończony. Jak dla mnie ciała są czymś, co stanowi punk zaczepienia w naszym obecnym poziomie egzystencji, im wiecej szukamy tych ciał, tym bardziej będziemy badać rzeczywistość, w ktorej jestesmy teraz. To żę czegoś jest wiecej, to nie znaczy że urzeczywistnia to byt, wręcz przeciwnie. Im więcej czegoś jest, tym większym jest to złudzeniem. Zbyszek sie pyta czy cialka mają kolory, jednak kolor nie jest prawdziwy, jest to złudzenie i materia jest bezkolorowa, nawet ta o niższych wibracjach. Kolor jest po to byśmy mogli połapać się w tym złudzeniu i odróżnić pewne elementy. Nauczylem sie ze warto zapomniec o cialach i opuścić je wszystkie, będąc poza wszystkim uświadomiłem sobie że ta nicość, niezależna egzystencja jest rzeczywistością, a te złudzenie w którym teraz zanurzamy jest po to, by stworzyć cos takiego jak „jednostka”. Tak więc wdg. mnie nie ma sensu dociekać ile jest ciał lecz, podstawowe funkcjonowanie ich wystarczy ;). Sądze jednak że ciała są istotnym elementem PUKI ŻYJEMY. Pozdrawiam gorąco.

Pomarancza:
Draq – dla mnie kolor oznacza cos innego – przekłada się na częstotliwość wibracji.A jest łatwiejsze w zapamiętaniu. Dla mnie to wazne dlatego mnie to fascynuje i to badam. Oczywiście nikt tego robic nie musi, czytac też nie musi. 😉 jednak wydawało mi się, że temat sugeruje wielość ciał i postrzeganie nimi. Czyż nie tak? A jeśli tak – to ja pisze swoje zdanie. No ale mogę przestać jak to mało interesujące. W sumie co sie będę narzucać…
;)***

Anula:
Rozumiem ten kolor Pomarańczki. Choć własnie wylaczyla mi sie opcja postrzegania koloru energii. Nie ma to zwiazku z kolorem jako takim postrzeganym wzrokiem. Bardziej mi przypomina to barwę dzwieku zwiazaną z czestotliwoscią i budową tego co tworzy ów dzwięk. Trudno pisac inaczej niz na porównaniach, ale widocznie cos tu jest na rzeczy, kolorki energii postrzegam gdy mam otwarta czakre serca. Dana energia jakby przenikając przeze mnie daje sie poznac jako taka a nie inna. Charakterystyczna. Jako posiadająca cechy, ktore potrafie rozróznić zależnie od tego jak ja jestem „nastrojona” i jak aktualnie funkcjonują moje czakry. 🙂
Pieczywo:
CYTAT(Draq @ 02.11.2007 – 19:02) *
Nauczylem sie ze warto zapomniec o cialach i opuścić je wszystkie, będąc poza wszystkim uświadomiłem sobie że ta nicość, niezależna egzystencja jest rzeczywistością, a te złudzenie w którym teraz zanurzamy jest po to, by stworzyć cos takiego jak „jednostka”.

DOKLADNIE!

A propos tego, dzisiaj natknalem sie na krotki, ciekawy artykul: artykuł.

Co do czakr czy czegokolwiek, jestem tego samego zdania co Anula w ostatnim poscie – to sie po prostu czuje. Ja to nazywam wibracją, tak samo jak mozna wyczowac odmienne wibracje (klimat) roznych miejsc w astralu… np. inna jest wibracja mojego pokoju, a inaczej czuje sie przeniesiony 10 lat w przyszlosc na łąke obok 🙂 To czesc naszego zmysly Tam, zmyslu czucia energii, ktory w fizyce nie jest tak bardzo jeszcze rozwiniety.

ps. Mam wrazenie, ze mamy polaczenie mentalne z kilkoma osobami na forum, poniewaz czesto moje rozmyslania pokrywaja sie w pozniejszych postach kolekow czy kolezanek 😛

Pomarancza:
„nicość, niezależna egzystencja jest rzeczywistością, a te złudzenie w którym teraz zanurzamy jest po to, by stworzyć cos takiego jak „jednostka” ”

– dodam jeszcze, że to zanurzenie w iluzji i stworzenie jednostki (kompleksu ciał) jest właśnie naszym doświadczeniem ziemskim. Widocznie w tym wcieleniu mamy możliwość poznać cos bardzo ciekawego lub ważnego, skoro tyle zachodu z tym.
Ja też znam wibracje bez ciała. To plan duchowy według mojej teorii. Tu chodzi o symboliczne dzielenie na plany. Bo wszystko jest jednym. Pozdrawiam.

Ps. Zbyszku wiesz, że mam słabość do Ciebie, a wszystko przez twojego ptaszka ( w avatarku) :)***

Draq:
Pomarańczko, to nie znaczy, że ten świat w którym jestem się nie liczy, wręcz przeciwnie. Obe zbliżyło mnie do świata fizycznego i sądzę że jest to narzędzie dzięki któremu można polepszyć sobie tutaj byt. Puki jestem żyjącą fizyczną istotą, to interesuje mnie to co otacza, nawet jeśli patrząc z punktu duchowej istoty jest to iluzja, to ma ona sens. Jest w kończy częścią rzeczywistości :).
CYTAT
To plan duchowy według mojej teorii. Tu chodzi o symboliczne dzielenie na plany. Bo wszystko jest jednym. Pozdrawiam.
Dokładnie :). Doświadczajmy

Polecam w OP stymulować ogniska energetyczne (czakry) wiem, łatwo pisać trudniej zrobić. Miałem okazje stymulacji w OP (obszar przycielesny) Niesamowicie się steruje energią a jak czakry wibrują. Wg. R.Bruce w stanie tym progres jest dużo szybszy.

NIe wiem czym dla Ciebie jest op, ale domyślam się ze paraliż przysenny, gdy jesteś jeszcze przy ciele, ale możesz sie oderwać od niego. Zgodze sie i masz racje. Popieram Twoją wypowiedz, odczuwa się o wiele bardizej energie, czakry, lepiej się stymuluje, bo mozna robic to bezpośrednio rękami astralnymi, cos wspaniałego :). Gdy stymulowałeś czakrę serca, to miałeś tak ze cie wywaliło poza cialo, albo nawet do tzw ciala duchowego? :). (btw w sumie tyczy sie wszystkich czakr, gdy mocno sie doładuje)

Twistoid:
Moim zdaniem po prostu nie istnieje jeden model rzeczywistości.Jazn i tak wszystko modyfikuje pod siebie:)Wszechswiat zawsze zachecal do zabawy a stagnacyjnym systemom dawał psztyczka w nos.:)Draqu fajnie napisałes strone wczesniej ze ciałka pozwalaja poznac lepiej rzeczywistosc.Tyle ze uwazam ze nie rzeczywistosc a raczej samego siebie.:)

Discoverer:
CYTAT(Draq @ 03.11.2007 – 23:18) *
NIe wiem czym dla Ciebie jest op, ale domyślam się ze paraliż przysenny, gdy jesteś jeszcze przy ciele, ale możesz sie oderwać od niego. Zgodze sie i masz racje. Popieram Twoją wypowiedz, odczuwa się o wiele bardizej energie, czakry, lepiej się stymuluje, bo mozna robic to bezpośrednio rękami astralnymi, cos wspaniałego :). Gdy stymulowałeś czakrę serca, to miałeś tak ze cie wywaliło poza cialo, albo nawet do tzw ciala duchowego? :). (btw w sumie tyczy sie wszystkich czakr, gdy mocno sie doładuje)

Draq dokładnie o tym mowa:) szerszy opis doświadczenia oraz odp. są tu pt: ENERGIA
Można by powiedzieć ze ta moja stymulacja czakr w OP była bardzo ostrożna może dla tego ze było to moje pierwsze doświadczenie i jak narazie jedyne(musze ponowić). Trudno się utrzymać w tym stanie, ale warto próbować doświadczyć tego jakże niesamowitego uczucia. Nie wiem co by się stało jak bym wszystkie je pootwierał pewnie bym po jakimś czasie wystrzelił z ciała jak z procy 🙂

R_M:
to nie tylko energii się tyczy ciągle trąbią że w stanie alfa i głębszym jesteśmy też bardziej podatni na sugestie i inne takie wynalazki i faktycznie to działa. Co do energii to też popieram będąc w stanie focus 10 albo prawie w f10 czyli ciało uśpione umysł czujny każda manipulacja energią wewnątrz ciała jest dużo bardziej odczuwalna. Ostatnio kombinowałem z NEW + oczyszczanie /otwieranie/ ładowanie czakr + przepuszczanie dużej ilości energii przez ciało od stóp aż po głowę już w stanie głębokiego rozluźnienia praktycznie f10 = dało to dosyć potężne wibracje choć do wyjścia nie doprowadziło ;]

Pomarancza:
To ja wam jeszcze cos opowiem od drugiej strony 😉 Mówimy cały czas o postrzeganiu od strony siebie. Mam niedługie doświadczenie w uzdrawianiu Reiki i właściwie jestem w pierwszym roku uczenia się odbioru innego człowieka, jego ciał i miejsc które trzeba doenergetyzować lub uzdrowić. I właśnie moje badanie zachodzi w warstwie eterycznej drugiej osoby. Kiedy unoszę donie nie dalej niz 2 cm od ciała fiz.Zauważyłam coraz większa siłę i umiejętność odbioru wibrujących czakr na dłoniach. Czuję to gdzie jest mniej a gdzie za dużo itp. CO ciekawe zaczęłam ostatnio „widzieć” miejsca – to dopiero początek i ćwicze dzielnie. Ale to naprawdę w tej warstwie odzwierciedlającej najblizej fizycznośc pracuje w pierwszej kolejności. 😉 Tylko nie jestem jeszcze pewna w jakiej warstwie ja jestem wtedy. Ja to mam automatycznie a chcę wiedzieć świadomie. jak poćwiczę to na pewno sie podzielę…

R_M:
Pomarańczko też tak masz że jak pracujesz z Reiki i badasz poziom czakr to odczuwasz taką barierę po której wiesz jak dana czakra pracuje i dodatkowo odczuwasz chłód/ albo brak odczuć jak jest przyblokowana ? Ja tak właśnie mam jestem po 2 stopniu Reiki tradycyjnym. Tak samo jak wygładzam aurę to dotykowo jakby jej granicę gęstszej części odczuwam i przeciągam po jej powierzchni dłonie.

Pomarancza:
Dotykowe odczuwanie blokad lub niedoboru czegokolwiek mam inne. Mówią, ze chłód i ciepło sie odczuwa a ja mam tak: najpierw kiedy łapię kontakt – zassanie (jak przysysające sie gumki do szyb samochodowych) potem czekam , jeśli jest problem w tym miejscu pojawia się mrowienie , im większy tym bardziej nasila się, jakby igiełki wbijane w powierzchnie dłoni az do czucia bólu pewnego. a jak nierówność aury to aż czuję góry i doły jakby w świecie fizycznym. 😉 nie wiem czy to ma związek z tematem postrzegania niefizycznego – ale chyba tak 😉 W końcu to nie konwencjonalne badanie ciała tylko na poziomie innych ciał.
A jeszcze do kolorów – Widmo widzimy oczami, prawda, kolory jednak możemy odbierać też innymi zmysłami, fizycznymi i niefizycznymi. Wiele było przypadków czucia kształtu czy koloru rysunku przez niewidomych.To pewnie o to chodzi.