Mieszanie kolorów

Meszanie kolorow

Koło barw

Trudności przy zakupie materiałów malarskich.
Jakie kupić farby akrylowe, by malowanie szlo nam łatwiej. Czy od zakupu farby zależy nasze malowanie, efekty w pracy? Kupować drogie czy tanie farby? Jaka jest miedzy nimi różnica?
A może mieszać je rożne ze sobą?
Sporo pytań i wątpliwości miałem, gdy zaczynałem malować. Farby były wtedy drogie i pochłaniały cale moje fundusze. Do tego jeszcze jakie pędzle używać, jakie podkłady, czy papier gładki, półbłyszczący, gruby, czy cienki?

Pierwsze, wielkie zakupy.
W Liceum Plastycznym, chcąc się przygotować do zajęć, pojechałem do sklepu wybierać farby plakatowe. Pięknie poukładane w szklanych słoiczkach stały napółeczkach.

malarstwo iluzyjne muralmalarstwo iluzyjnemalarstwo iluzyjne mural

Ach, gdybym je miał, to  malowałbym  o wiele lepiej. Spoglądając na odcienie zieleni, pewnie ze 20 rodzajów, marzyłem o

przyszłych obrazkach. Starannie wybierając kupiłem kilkadziesiąt kolorów. A wiec żółtych i czerwonych wybrałem mniej, ale zieleniami i brązami zawaliłem cala torbę. Z żółtymi i błękitnymi kolorami wybór był ograniczony. Śmiałem się wtedy z udanych zakupów, myśląc iż żółtych starczy, bo po co mi jej tyle. Czerwonej parę słoików pewnie również starczy. Magenta, karmin i jakieś żywe pomarańcze. Ech nie wiedziałem wtedy, iż te drogie farby przetrwają nienaruszone przez kilkanaście lat w piwnicy. Zaczynając krajobraz utknąłem na samym początku na trudnościach technicznych. Zieleń w słoiczkach nie dawała się w żaden sposób wymieszać z pozostałymi kolorami. Odcienie surowizny wielu odmian zieleni, po wymalowaniu ich na papierze dźgały w oczy. Mieszając je z czerwieniami, czy brązami, nie osiągałem żadnej z pięknych odmian zieleni, które widziałem w pracach dojrzałych malarzy. One się wręcz nie nadawały do niczego.
Chcąc pomalować coś czerwonymi , czy żółtymi nie umiałem ich przytępić, by również nie rozrywały w strzępy subtelnych pejzaży. Nie umiałem za dobrze malować i mieszanie gotowych kolorów z pojemniczków , ledwo co różniących się odcieni, stawało się trudnością nie do pokonania.
Kilkadziesiąt lat po tym, również nakupowałem dużo farb, mając bardzo dobre zlecenie. Chciałem namalować dżungle z różnorodną roślinnością. Wiec po raz któryś potrzebowałem rożnych odcieni zieleni. Po raz któryś rozczarowałem się tymi flaszkami farb, ledwo co  różniących się od siebie.
W czym był mój błąd?
Otóż zamiast mieszać ze sobą kolory podstawowe, to mieszałem ze sobą przeróżne produkty o rożnych właściwościach, które dawały nieoczekiwane efekty. Kolory winny się łączyć a ich wypadkowa winna przypominać mieszanie na kole barw. Nic z tego się nie wydarzyło. Użyte w farbach minerały nie trzymały się reguł, dając ciężko strawne kolory, nie pasujące do siebie. One traciły harmonie barw.
Właśnie teraz, rozbawiony, przypomniałem sobie te stare problemy z wczesnego okresu mojej pracy. Nie pamiętam już dokładnie tych rozterek, gdyż od dawna znalazłem rozwiązanie na takie problemy. Korzystam z barw podstawowych, zawierając w mojej palecie od 6 do 8 kolorów. W ich skład wchodzą farby rożnych firm, o rożnym stopniu krycia i gęstości, najczęściej w litrowych butelkach. Sa to bardzo intensywne kolory, wręcz podstawowe. A wiec żółta najczęściej chromowa, błękit i jasny fiolet czerwona, -karmin i magenta. Do tego wybrałem rodzaj dobrze kryjącej bieli akrylowej, o dużej śliskości, co umożliwią mi jej natryskiwanie dużymi pistoletami, bez drobnego ziarna. Czarną dodaje jedynie do żółtej, chcąc osiągnąć oliwkowa zieleń. To jest chyba jedyne zastosowanie tego koloru w moim malarstwie. Wszelkie ciemne odcienie mieszam z 3 kolorów podstawowych, bazując najczęściej na błękicie.
Początkowym malarzom, myślącym iż od ilości odcieni jednego koloru zależeć będzie ich sukces, zaradzam nie nabierajcie się na bogactwo słoików zapchanych farbami. Potrzebujecie najczęściej 3 kolorów, niekoniecznie najdroższej farby. Jeżeli stać was na farby jakiejś klasy, to kupcie sobie tańsze, byście nie zamartwiali się przy ich malowaniu, iż poszło znowu na marne. Używam wręcz najtańszych jakie są w sklepach branżowych.
Maluje nimi gorzej?
Ech, trochę, ale bez znaczenia jest to w średniej klasie malarstwa ściennego. Dopiero przy bardzo starannym malarstwie dokupuje drogie biele i żółtą farbę o niezwyklej intensywności, której mała ilość zabarwiała z łatwością każda biel akrylowa. Tutaj niestety należny przetestować, by takie farby znaleźć. Calą moją tajemnice mieszania barw skrywam w deklu, na którym mieszam kolory. Zwykła przykrywka od wiadra z rantem, który uniemożliwia spływanie farby na podłogę. Dobre, to jest. Mogę zamaszyście ja mieszać, bez obawy iż coś ubrudzę. Farba nie spływa po rantach. Wylewając ja na dekiel, rozstawiam ja po bokach by środek był wolny do mieszania. Kolory mieszam szerokim 4-5 cm pędzlem. Ta wielkość umożliwia mi szybkie wymieszanie koloru i swobodne jego zmiany. Najczęściej osiągam wypadkowa szarość z tych 3 kolorów, którą następnie przemieniam dodając więcej jednego z tych 3 podstawowych kolorów , wyciśniętych na deklu. Kolory w ten sposób uzyskane tworzą harmonie barw, pasując ze sobą prawie w każdej z kombinacji. Gdy potrzebuje słabsze krycie farby , dodaje więcej wody. Wykonując zamaszyste ruchy , okrężne pędzlem w środku dekla, mieszam je. Technika ta spisuje się doskonale,gdy muszę różnicować w odcieniach jeden z kolorów. Gdy motyw mam już rozmalowany i podeschnięty, to dodając więcej wody do farb na deklu, osiągam laserunkowa farbę, przypominając w użyciu farby akwarelowe.
By zmienić jakiś podkład gęstą farbą, to muszę czekać długo, aż ona wyschnie. Łatwiejsze i szybsze jest wiec naniesienie rozrzedzonej farby, robiąc z niej jakby filtr kolorowy, który nanoszę na tą podeschniętą.. Stara farba dostaje cienkiej warstwy, która ja zmienia, najczęściej przyciemniając. W całości daje to stonowany efekt, wiążąc nawet nazbyt dynamiczne fragmenty w harmonii kolorystycznej. Te kupowane wcześniej kolory rożnych odmian zieleni, nie pasujących ze sobą, osiągam teraz mieszając podstawowe barwy, ale ich zaleta jest jednak już lepsze współbrzmienie, wynikające ze zmieszania 3 podstawowych kolorów,
Kolejnym problemem technicznym jest naniesienie tych kolorów na obraz. W zależności jaki to jest motyw, to stosuje rolkę lub pędzel do nanoszenia jej na ścianę. Gdy farba jest jeszcze mokra, dokonuje kolejnych przeróbek, wcierając w nią inne odcienie. W ten sposób kolor naniesiony zwykłą rolka wibruje I traci płaskość prostego narzędzia. To samo dotyczy się malowania wielkim pędzlem. Gdy farba jest jeszcze mokra, chwytam w rękę twarde, małe pędzle, różnicując mokra farbę, jeszcze przed jej wyschnięciem na ścianie. Rozrzedzona fara akrylowa wodą , na deklu, spisuje się wyśmienicie właśnie do takiej korekturzy koloru. Gdy podeschnie i powierzchnia farby stwardnieje, wytrzymując kolejne nacieranie pędzla, to z łatwością ja jakby podkoloryzuje laserunkowa. Wymaga to czasu, ale bardzo wzbogaca malowane motywy na obrazie.
Jakie pędzle używać?
Dobrze mi się spisują szerokie , wygięte lekko w jedna stronę włosiem. Te proste ukazują się w pracy sporym utrudnieniem. Malując tymi zakrzywionymi, mogę zmieniać kat dotyku do ściany. Prawie cale moje malarstwo w ten sposób wykonuje. Zmieniając przyleganie narzędzia osiągam rożne rodzaje docisku a tym samy lepsze efekty malarskie. Samo chwytanie pędzlem farby staje się łatwiejsze. Zamaczam go cala powierzchnia płaskiego pędzla z jego szerokiej strony. Malując ta nie zamoczona w farbie strona, dozuje dokładanie nowego koloru, odchylając- prostując jedynie lekko pędzel.

Ważnym problemem jest sposób trzymania pędzli w ręce i rodzaj nanoszenia farby na ścianę.
Dobór pędzli , jaki w którym momencie użyć?
Jaka farbę, kolor nanieść jako podkład , by następnie najtrafniej podmalować, wyretuszować, osiągnąć pożądany efekt.?
Jak osiągnąć iluzyjny efekt przestrzenny w malarstwie realistycznym:))))))))))