5. ODWIEDZANIE HISTORYCZNYCH MIEJSC I OSÓB – WSPÓLNE SPOTKANIA, EKSPERYMENTY, DYSKUSJE.- TEKSTY GRUPY ASTRALNYCH PODRÓŻNIKÓW Z FORUM OOBE.PL
ODWIEDZANIE HISTORYCZNYCH MIEJSC I OSÓB
Zbyszek:
22.11.2007
Zapraszam WAS, przez następnych parę dni, na kawkę przy biurku Stalina, Hitlera i Polpota. Straszne postacie, wywołujące dreszcz, dzięki czemu powinno się dużo dziać, zostawiają wyraźne ślady w pamięci. Dzisiaj jestem w pracy i mogę trochę połatać w nocy. Hej Draq od 4 startujemy.

Kończymy w niedziele, wiec 4 nocki przed nami. W niedziele lecimy do….,
Jest ktoś na tyle dzielny by poszturchać Hitlera?
Raz miałem przygodę z Ewą Braun na warsztatach Brusa. Brało w tym udział 5 osób. Wszyscy spotkaliśmy wtedy kobietę z problemami rodzinnymi. Zabrałem ich po kryjomu za zgoda NP. Ewka siedziała w dziurze nie dając się wyciągnąć. Spotkanie zakończyło sie rozlaniem szampana miedzy podróżnikami i paroma radami na przyszłość. W grupie było 2 obcokrajowców, biorących udział w wypadzie. Starszy pan, nie znoszący Niemców, wyśnił sobie zastępczo scenki myśliwskie, włączając interpretatora. Uporał się on w ten sposób z trapiącą go niechęcią.
*
r_m:
o kurna jak znalazł!!! miałem na blogu opisać wczorajsze odzyskanie;]
Dwóch pomocników mi pomagało i trafiłem do jakiegoś zamczyska gdzie swe cztery litery trzymał książę Witold ten z czasów krzyżackich. Rozpuszczone od dzieciństwa panisko zasiedziało się trochę u nas wziąłem go podstępem i powiedziałem, że będzie tam miał większy i lepszy zamek itp. Przewodniczka była księżniczką a przewodnik za tego klauna stańczyka przebrał się i stroił miny.
*
Discoverer:
CYTAT(Zbyszek)
Jest ktoś na tyle dzielny by poszturchać Hitlera?
Możliwe, iż ten ludobójca dalej prowadzi swoje wojny w niefizycznym wyimaginowanym świecie, gdyż już za życia pod koniec tworzył nieistniejące swe armie faszystowskie. poszturchać? no, co ty dokopać ile wlezie, choć pewnie niełatwo gdyż to istne zło.
*
Draq:
I jak mu dokopiesz, to myślisz ze w astralu będzie robić lepiej?: > Człowiek właśnie ma wrodzony głupi mechanizm, który każe mu karać osobę za zło, ja trochę inaczej podchodzę do tej sprawy. Lepiej wysłać mu pozytywną energie.
Dzisiaj wyszedłem na chama z ciała, wiedziałem już że mam jakieś blokady i jest ze mną coż nie tak, ale w ramach doświadczeń wyszedłem. Chodziłem jak pijak, zobaczyłem, że w pokoju obok siedzi tata i patrzy sie na mnie. Nagle jego twarz zmieniała się w Stalina. Poszedłem na przedpokój skoczyłem i uderzyłem w drzwi wejściowe, po czym odbiłem sie od nich. To było niekontrolowane, po tym incydencie zwymiotowałem krwią i poczułem dziwny gorzko-słony smak, który był dalej odczuwalny w paraliżu przysennym. Dzisiaj znowu spróbuje ale najpierw sie “oczyszczę”:).
*
Discoverer:
23.11.2007
Miał władze, która go rozpieszczała, zaspakajał swe chore ambicje do rządów totalitarnych zniewalając narody, podląc i dzieląc ludzkość na podludzi.
Pływał przepełniony zmutowanym szczęściem bazując na nieszczęściu innych.
Tak ‘dokopać’, ale nie myślę tu o dosłownym znaczeniu tego słowa. A raczej ukazać mu skale zarazy, jaką stworzyłby w jakiś sposób doświadczył tego, co nie miał, na co dzień wyzwolić zakopane uczucia o ile je w ogóle miał. A nie od razu słać mu pozytywną energie, patrząc na historie jego zniszczeń… nie był bym wstanie wysłać, choć jej odrobinę
*
Zbyszek:
o 4 pobudka. Czułem sie wspaniale. Przypominały mi sie sny- wspaniale. Zamiast do tych bandziorów, wylądowałem w damskie towarzystwo. Piękne modelki pozowały mi do portretów. Pokaz mody galaktycznej. Wdzięcznie sie wyginały i rozciągały ich włosy w przedziwne kształty.
Szkoda było mi czasu na wychodzenie i pognałem na pół świadomie w świat snów. Miałem parę razy Draqa. Raz otworzył mi drzwi pod nosem. Przywitaliśmy sie i chyba obszedł mnie dookoła. Byłem w mentalnym i widziałem go, jako ciemna chmure. AP zwrócił mi na niego uwagę. Teraz on zaczyna.
Było to chyba po 5 albo po 6 – chwilkę zanim zadzwoniła komórka. Wskoczylem w deko wojenne. Jakiś facet w zielonym mundurze katował kogoś przywiązanego do czegoś kwadratowego. Zapytany przez AP czy chce tego, odpowiedziałem, że nie i zdałem sobie sprawę, że nie mam ochoty na spotkanie z tymi sadystami. Wylądowałem przy stole popijając winko z paroma osobami. W międzyczasie podładowałem energie i spotkałem dwie dziewczyny, podające sie za podróżniczki astralne. Wstając o 8 zacząłem rozpamiętywać kolejne sny. Byłem tak długo świadomy, że prawie nie spałem. Między sekwencjami snu byłem w ciele mentalnym aktywny i kontemplowałem sobie. Raz miałem sposobność do wyjścia, ale uznałem to za stratę czasu i wyśniłem sobie ciekawe towarzystwo. Takie mało świadome wyjścia, bardzo mi sie podobają się, gdyż można ganiąc po astralu i dzieje sie o wiele więcej, niż gdybym czekał na oobe. Nie warto, gdy nie można sie utrzymać w NREM świadomie i znika sie w nicości. Zadziwiło mnie, że Draqu był ciemny. Parę razy spotkałem Darka, był tez taki ciemny. Musi to być uwarunkowane spotkaniem w rożnych dymensjach. a może te wymioty cie tak podkolorowały.
Hej Draqu dziś maszerujemy po Norymberdze. Czerwone sztandary. Zabierz żółta farbę. Zrobimy im jakiś numer. Tylko nie wymiotuj. 😉 Wielki plac defilad. Można teraz liczyć dziury po kulach w największej hitlerowskiej budowli w Nbg. W paru trzymałem raz palca, ale nic mi sie nie przywidziało.
*
Draq
23.11.
Z Hitlerem kombinowałem w wakacje przed zlotem, gdy pojechałem do Niemiec do miejsca gdzie mieszkał.
Mentalność tego miejsca z przed parędziesiąt lat wisiała w powietrzu.
Dobrze Zbyszek, ale o której godzinie? BTW w Norymberdze juz byłem astralnie, heh nawet sie pytałem wtedy na skype czy tam jest wielka piłka z 2 wieżami w tle.
*
Zbyszek:
Budzimy sie o 4 i nastawiamy komórkę, by budziła co godzinę. Zostajemy świadomi do 7 godziny. Zatem dziś Norymberga. Miasto, w którym mieszkam. Niemcy zajmują pół astrala. Biegają nadal z granatami. Łatwo na nich trafić.
*
Mishah:
Może przyłączę się do odwiedzin Jezusa, bo Hitlera trochę się boję ;)- qrde no zastałem się
*
r_m:
Elvis albo John Fitzgerald Kennedy to też mogą być ciekawe tropy ;]
*
Zbyszek:
Korciło mnie, by polecieć pod samą prezydenturę. Jednak by nie być posądzonym o szpiegostwo, zaniechałem tych niebezpiecznych planów. Raz już spotkałem Hitlera. Stał nad mapą i coś knuł. Jakaś scenka z filmu…
Nie mogłem zasnąć do 2 w nocy, przegapiłem więc wstawanie przełożyłem na 4.
Obudziłem sie o 5 godz.. Po 3 minutach zacząłem zmyślanie. Byłem zbyt świadomy ciała ale pomimo tego rozpocząłem batalie o Norymbergę. Leciałem z Draqiem na samolociku do Nbg. Siedzieliśmy na skrzydłach machając oobe sztandarami. Zeskoczyliśmy, wpadając do jeziora otaczającego obszerny plac defilad. Przemalowałem żołnierzom flagi na oobe kolory. Akcja ruszyła wtedy juz w astralu. Rzucali rozwścieczeni swoje kije i deptali niegodnie nogami. Przywoływałem Kronopio na pomoc. Był kronikarzem i zapisywał w notesiku przebieg potyczki w rzucaniu sie trawa. Przybył również Pieczywo, by nakręcać latające kłęby trawy w powietrzu. Nawet Pomarańcza przywiozła ciężarówkę pomarańczy, bo trawa sie kończyła. Roznosiła w okopach pomarańcze w torbach. Najlepiej mi wychodziła kosiarka sztandarem oobe. Kręciłem sie w koło przewracając przeciwnika. Parę razy pojawiałem sie jak Nike, na czarnej górce ze zlotu ,wołając rycerzy na pomoc. Często w kupie trawy wyskakiwałem odważnie ze sztandarem trzepocząc dumnie nim na wietrze. Sam AP powiedział ze takiej wojny to jeszcze nie widział. Przemykaliśmy często przy potężnych kolumnach wielkiej, hitlerowskiej, budowli. Budowla istnieje do dziś i jest zbudowana w kształcie literki U. Z budowli zrobiono teraz magazyny, w jeziorkach otaczających plac defilad ślizgają sie dzieciaki na lodzie a na samym placu znajduje sie wielki parking dla pobliskich, norymberdzkich targów. Dwa razy w roku jest tu wielkie wesołe miasteczko, na których malowałem portrety .
Próbujemy dziś i jutro dostać sie do JEZUSA.. Spotkanie po 4 godz. w zameczku na dziedzińcu pod Wrocławiem- ten ze zlot. A wiec jest juz Draq, Mishah i Zbyszek.
Zapraszam, zabieramy ze sobą papcie i szampana z jabłka stworzenia.
*
Kronopio:
I ja z notesikiem przybywam:) Do Jezusa jak polecimy taką ekipą to będzie koniec świata. Ale może jakieś wino sie znajdzie…i to mnie kusi:)
*
Draq:
24.11.2007
Dzisiaj była jazda. Obudziłem sie o 4 i gdy zasnąłem i obudziłem sie o 5 to nic nie pamiętałem z doświadczenia. Zasnąłem ponownie i wtedy sie zaczęło. Zbyszek przejął nade mną kontrolę, że tak to ujmę. Gdy miałem wyostrzoną świadomość to widziałem tylko jak Zbyszek gdzieś ciągle lata, non stop zagoniony. Ja w Norymberdze przechadzając sie zobaczyłem budynek, w którym ktoś miał bierzmowanie, nagle całe otoczenie się zmieniło, przy czym cofałem sie wstecz. Zamiast bierzmowania w budynku była jakaś narada hitlerowska. Ubrałem sobie mundur niemiecki, wszedłem do budynku zapamiętując każdy szczegół. Wszedłem do środka, był duży stół, gdzieś tak po środku siedział Hitler, na ścianach malowidła. Usiadłem i zostałem poczęstowany. Zjadłem by nic nie podejrzewali i wsłuchiwałem się w rozmowę. Zbyszek za oknem prowadził wojnę, spojrzał na mnie i pokazał kciuk, ze wszystko dobrze. Jakiś telefon zadzwonił, był stary, czarny. Aha, przed tym Hitler machał swoim palcem po jakiś papierach, mapach, które rozłożył na stole. Gdy odebrał i zaczął rozmowę, to ja wyszedłem. Dokładnie pamiętam jego szwabski głos, wyszedłem z budynku i poleciałem do koleżanki. Przemierzałem lasy, w których była niezła sieka, wszystko miało klimat II Wojny Światowej. Gdy juz do niej doleciałem, to wszedłem do jej domu. Spojrzałem w lustro i moja twarz zaczęła się zmieniać. Oczy i nos się zmniejszyły, nosa prawie w ogóle nie miałem, uszy zrobiły się szpiczaste i wyskoczyło mi 3 oko na czole. Przerażające to było, jakbym widział przed sobą Ufo. Patrzyłem dalej, podniosłem rękę i w odbiciu miedzy palcami były błony, jak u żaby. Pomyślałem (czyżbym był w poprzednim życiu rybą?). Spytałem samego siebie z przed lustra “czy jesteś mną?” on odpowiedział “tak”. Nie chciałem tracić czasu więc wyszedłem na dwór (…) ujrzałem wielki samolot, który leciał nisko nad ziemią. Przed tym snem miałem jeszcze jedno doświadczenie, ale pamiętałem go tuż po obudzeniu, teraz zapomniałem ;/.
*
Twistoid:
Ja się piszę na buddę:)
*
Zbyszek:
A jeszcze, zapomniałem o czymś. Zaprosiłem Leona, dając mu trójząb Posejdona, by nadziewał larwy, ślizgające sie po ziemi. Walczyliśmy jak Spartakus, łącząc sie we wspólnym froncie z AP. Teraz dostałem od Leona list, że mnie w nocy namierzył w towarzystwie Degola. Przeczytałem jeszcze raz list Leona i wygląda, że to ja byłem tym Gogolem haha
Budda -super pomysł. Dziś lecimy do Buddy a w niedziele do kościoła, by uniemożliwić krzyżowanie. Super…
*
Draq:
Dzisiaj Do Buddy, a jutro robie sobie urlop :P. Ja w szkole zasypiam przez te doświadczenia, ale cóż warto sie poświecić :). Budda dobry pomysł, Jezusa wiele razy spotykałem w astralu, może opiszę, czasami śmiesznie było nawet…
*
Zbyszek:
Twoją akcje za przebierańca jako szpiega dobrze pamiętam, haha. A wiec dzisiaj robimy przerwę.
*
Aloha Surfer11:
Witam Astralnych Wymiataczy pierwszy raz po tej stronie forum,
Napisze kilka moich doświadczeń w związku z Jezusem( lub czymś kogo tak odebrałem):
#1Pewnego razu mając jakieś 15 lat będąc sam w domu, poczułem dziwne wibracje i podekscytowanie… zacząłem biegać po pokojach, szukając “czegos”. W pewnym momencie, zatrzymałem sie przed obrazkiem Jezusa, który dziwnie sie świecił, chwile później upadłem na ziemie rażony światłem i miłością jaka poleciała od obrazka… płakałem z wdzięczności za to Światło. Przez następne kilka dni, chodziłem a raczej unosiłem sie na ziemia, pełny radości, pokoju i miłości. Było to jedno z najmocniejszych spotkań ze Światłem… Jezusem? -niekoniecznie – jednak od tamtej pory mam do Niego sentyment…
#2Po obejrzeniu filmu Pasji -mnie wciągnęło:
Po filmie nastała we mnie niewysłowiona cisza… cisza bez cienia smutku czy radości… po prostu swoista pustka.
Położyłem sie do łóżka i po chwili odczułem w pokoju czyjąś obecność(nie ospuo lecz fizyczność). Istota, którą odebrałem jako Jezusa, emanowała potężną, zintegrowaną energią… jedyne co mnie zaintrygowało – to była czerń lecz nie mająca nic wspólnego z lękiem czy negatywnością… Jako, że ja ciągle byłem w wewnętrznej ciszy, nie było żadnej komunikacji.
Tak przy okazji dodam, ze kumpela po powrocie z kina(po “Pasji”)zastała płaczącą krwią figurkę matki boskiej w pokoju.
#3Pewnego razu postanowiłem narysować portret Jezusa, będąc kanałem dla niego samego…
I tak po kilku minutach, powstał obrazek naszkicowany najmiększym ołówkiem jaki miałem. Obrazek przedstawiał jegomościa o dużych czarnych oczach, stanowczej twarzy ale spokojnej, rysy arabskie. Pod portretem widniał napis: Jestem Miłością.
Poczułem, ze obrazek pójdzie w świat i tak następnego dnia otrzymała go osoba, która jak się później okazało, miała wtedy urodzinki. Z tego co wiem obecnie chodzi ta osóbka 2 razy w tygodniu do kościółka i podróżuje do wszelkich miejsc nawiedzonych przez bóstwa chrześcijańskie… sam nie wiem czy dobrze zrobiłem rysując ten obrazek;)
Ktoś kiedyś mi powiedział, ze ” mr antychryst” manifestuje sie w czerni i jak sie tak odczuwa Jezusa to powinno się sie dużo modlić, bo to znak rychłej śmierci… i tak też indianie Yaqui opisują “anioła śmierci” tzn czarna postać z boku tyle, że dla nich Śmierć jest ważnym doradzą, który uświadamia nam, że nasz pobyt tutaj jest ograniczony i powinniśmy robić to co jest naprawdę ważne czyli rozwój. Kto czytał Castanede ten wie o co chodzi.
Swego czasu nawet słyszałem takie szepty do ucha przed zaśnięciem ”wkrótce umrzesz “ co było motorem napędzającym zmiany, jakie przeprowadziłem w swoim życiu. Te szepty słyszałem zanim spotkałem tą tajemnicza ciemną postać, którą odebrałem wtedy jako Jezusa, ale może to jedna i ta sama istota i nie koniecznie J.Ch… jakkolwiek mam wielki respekt dla Jezusa, nie takiego jakim nam przedstawia religia-system(ofiarę)ale tego realnego Rebelianta Miłości…
Jestem bardzo ciekaw waszych odczuć i przeżyć na ten temat,
pozdrawiam:)
*
Zbyszek:
24.11.
Z kolorami to baja tysiąclecia. Ostatnio widziałem Darka i Draga na czarno. Potem zmieniłem dymensje i stali sie kolorowi. Gdy byłem w astralniaku i Bruce stanął obok, to jak by mnie światło poraziło. Był on wtedy w ciele mentalnym, z masą święcącego ducha w środku. Kiedyś indziej, wyparłem jakieś ciałko zostając w eterycznym . To wyparte świeciło się koło drzewa a kolega siedząc na ławce był dla mnie również czarny, a idzie mu super i nie zamierza umrzeć. Świeci sie duch i to w zależności gdzie wlezie. ups. Ciężka materia astralna wydaje się być postrzegana na czarno, jeżeli obserwująca je osoba posiada swoje składające się z lżejszej astralnej substancji. Wibracje energii w ciałkach decydują o jakości emocji jakie możemy przeżywać, czy są one szlachetne czy pełne łapczywości – narwańcy. Ludzie o bialutkim ciałku astralnym cechuje wspaniały charakter, nie wściekają się przy byle okazji. Ich przeżyciom nie towarzyszą na ogół gwałtowne emocje.
*
Mishah:
OK. Mam nadzieję, że wyjdzie mi dziś z tym Buddą, bo ostatnio ma forma dość cienka. Pozdrawiam
*
Zbyszek:
o 4 obudziłem sie z bólem głowy. Tzn. wyrwało mnie brutalnie z astrala. Zasnąłem. Obudził mnie Mishah o 4:16 interesujące odczucie- dźwięczał mi w głowie. Szkoda, że gwałtownie wstałem, by zrobić sobie kawy i straciłem natychmiast kontakt. Trochę kawa zbyt mnie rozbudziła i szarpałem się z miejscami, w których was najbardziej zapomniałem. Wczoraj NP powiedział, że Dalajlama juz wie i będzie na nas czekał. Od dawna mnie nic tak nie zdziwiło jak te słowa. Przelała się przeze mnie masa wątpliwości, gdy zacząłem aktywne zmyślanie.
Parę minut przywoływałem was pod zameczkiem ze zlotu. Zrobiłem mały spacer na górkę. Odczułem wsparcie NP. Pomimo wyżłopanej kawy, zapadłem sie miętko w mgiełkę i przywołałem was do jadącego starego pociągu przez Tybet. Darek jako konduktor, wszedł do środka dziwując się ”to ty Zbyniu…” Na stacji nie chcieliście sie pojawić. Jakoś upchaliśmy sie w dwumetrowa kule i poszybowaliśmy do świątyni. W międzyczasie, spacerowaliśmy po stepie. W świątyni przywitał nas jakiś mnich. Dalajlama parę razy przemknął mi przed oczyma – świecił na żółto. W świątyni siedział tłuścioszek budda.
A co sie działo……………………?
Dużo was było i uciekaliście ze snu przy byle okazji w swoje dziury astralne.
Może ktoś cos postrzegł?
*
Mishah:
CYTAT(Zbyszek @ 25.11.2007 – 12:37) *
o 4 obudziłem sie z bólem Glowy. Tz. wyrwało mnie brutalnie z astrala. Zasnąłem . Obudził mnie Misha o 4:16. Intrresujace odczucie, dźwięczał mi w glowie.
Mam kłopot z podróżowaniem ostatnio, więc poszedłem na Jana i już jak położyłem się po raz pierwszy to zacząłem sobie wizualizować Buddę. Po chwili pojawiliśmy się pod jakimś drzewem. Przyszedł też Jezus, ale zaraz sobie poszedł, zanim to zrobił pożegnał się ze mną. Potem przysnąłem i śniło mi się jak nadal rozmawiam z Buddą i on przekazał mi 20 praw, które miały stworzyć nowe prawo. Ale wszystko zapomniałem … ups :). Potem też śniło mi się zadanie, które przypominało rozwiązywanie koła Dharmy. Chodziło o to, że to co na początku, jest takie samo, jak to co na końcu. Potem obudziłem się i zrobiłem sobie przerwę. Położyłem sie znowu. Nagle zaczęła przepływać przeze mnie energia. Nigdy nie płynęła tak intensywnie, aż mną zaczęło trochę rzucać (cały czas w realu ). Najpierw z góry w głowie, potem przez ręce, aż po nogi. Potem przeczyściły mi się wszystkie blokady, w czakrze podstawy, w splocie i w głowie w prawej skroni. Było to mniej więcej wtedy kiedy brzmiałem w głowie Zbyszka. Może się przyłączył do tego potężnego strumienia energii. Potem zasnąłem.
*
Zbyszek:
Szkoda, ze sie nie budziłeś co godzinę zegarkiem. Może byś coś wtedy wyłapał. Wpadnij na zlot. Odświeżymy kontakty i wspólnie z Draqiem potem poszalejemy. Na spotkaniu omówimy wnioski pod artykuł na forum. Nie myślę, by ktoś coś wcześniej napisał. Zaczynam pracować na akord a wiec koniec z zabawami w astralu. Draqu uciekał przed jakimś mnichem. Gonił go, aż do sklepu spożywczego. Po jego opisie domyśliłem się, że uciekający młodzieniec mógł być nim. Uciekał mi jakiś chłopak przy regałach modlitewnych. Umieszczone były na nich kręcące się bębny.
Pozrdo.
*
Draq:
Już Zbyniu opisze ; ). Wycieczka miała klimat ala tybet trip. W ogóle podoba mi się organizacja Zbyszka i to jaką energie wkłada w obe. Czasami stoję nieruchomo i przyglądam się mu jak lata po rożnych dymensjach. Zobaczyłem mnicha buddyjskiego, który siedział na dywanie w lotosie bodajże. Inny mnich był tajemniczy, sam nie wiem dlaczego ale spieprzyłem przed nim hehe, tak zasuwałem, że natrafiłem na jakieś miasto, a wioska znikła, wleciałem szybko do supermarketu i wcisnąłem się między lady, skubaniec mnie odnalazł, usiadł sobie na jakimś regale w lotosie i przekazał, że za mną leżą zeszyty, więc mam wyciągnąć i notować. Powiedział, że najpierw musimy nauczyć się języka niemieckiego, pomyślałem w ten czas “niemieckiego? wtf przecież jesteśmy na wschodzie”, coś mi śmierdziało i nawet podejrzewałem, ze ten mnich to Zbyszek, który jaja sobie ze mnie robi. Najśmieszniejszy wątek był, gdy ten gościu odkrył jakiś puchar i poprosił o wrzątek. Zapytałem się “co robisz?” a on na to “zaparzam sobie herbate z buddy”, hmm domyśliłem się ze w tym pucharze są jego prochy, pomysł dość śmieszny. Tak się zaśmiałem ze skoczyłem i lewitowałem nad regałami, potem straciłem energie i sie obudziłem.
*
Zbyszek:
Zmówiłem sie z Twistoidem i Mavajem na kolejna noc z Budda. Zaczynamy tym razem o 6- dzisiejszej nocy. Jeśli ktoś doleci mile widziany. Znudzonych medytacja mnichów jest tam wiele. Obiecali szczególne atrakcje.
Hej Draqu. Ktoś ci zrobił wyśmienity dowcip.
*
Mishah:
Też się piszę
*
Pieczywo:
Jestem z Wami.
*
Conchita:
Próba spotkania z Jezusem.
Zaczęłam od podróży mentalnej – pojawiły się jakieś nieskładne obrazy. Przyszło mi do głowy, żeby skoncentrować się na ” idencie “, na energii Jezusa, którą kiedyś dane było mi poczuć. Nagle zaczęłam widzieć całą głową 360 stopni dookoła i w górę. I widzę z zewnątrz także obszar z myślokształtami, które wyprodukowałam przed moim 3 okiem. Znajdowałam się w wielkiej czarnej przestrzeni a u góry zobaczyłam złote grube może na metr i ze średnicą kilkanaście metrów koła – oponki, połączone brzegami i zwężające się ku górze. Taki jakiś – nie tunel – bo to było szerokie – portal? Spróbowałam świadomością podążać w górę w “złote wrota”, ale im bliżej tamtego tym bardziej czułam, że zasypiam. Wprost proporcjonalnie. Przerwałam ćwiczenie, bo miałam ochotę paść na łóżko z biegu i zasnąć. Skończyłam ćwiczenie i senność mi przeszła. Niestety obecnie mam za mało energii na takie eksploracje…
Ciekawa sprawa z tym zasypianiem. Niedawno z pracy chciałam skonsultować swoją decyzję z szerszą perspektywą z WJ i zrobiłam to szybciej niż obecnie i w sekundzie zasnęłam siedząc przed komputerem w pracy:) I to tak normalnie – ze snami itp. Dobrze, że się zaraz obudziłam, bo były by jaja, jakbym się nagle zwaliła w pracy na podłogę lub na biurko:)
*
Zbyszek:
Myślałem, ze do Jezusa nikt sie nie odważy polecieć. Jestem pełen podziwu dla Conchi. Dostałem od Darka odpowiedz -na pytanie snu w Tybecie… Śmiał sie i napisał, że często śni sie ludziom jako konduktor. W pociągu pędzącym po Tybecie wpadł przez drzwi uśmiechnięty, właśnie jako konduktor. Był chyba w pełnym śnie, bo nie pamięta tego buddyjskiego wątku. Najweselsze jest to, że śpiące ciała przylatują w ciągu sekundy gdy sie je wola tyle, że ciężko jest je przytrzymać, a jak sie juz to uda -to mało kto coś z tego pamięta. Najczujniejsze sny ma jak dotąd: Draqu ,Conchita i Pomarańcza..
Dzisiaj miałem pecha, bo obudziłem sie kolo 8 -nie mogąc sobie przypomnieć burzliwych snów. Głowa mnie tylko jakoś bolała.
Za to dzisiaj przerobiłem masę materiału z podręcznika do psychologii i zaprzyjaźniłem sie trochę z tym przedmiotem. ale mam uczte . uuuuuuuuuuuuu☺
*
Conchita::
Ty lepiej Zbychu powiedz, kto mi po domu o 6 rano chodził w czapce i rękawiczkach! (nie mam informacji czy miał coś poza tym na sobie:):)). Dziecko miało radochę:). Po czym powiedziało, że Pan poszedł spać:). Strasznie ciężko jest wydobyć z mojego malucha jakiekolwiek informacje, według niej wszyscy to widzą, to po co ma opisywać. Poza tym nie umie jeszcze poprawnie nazywać bardziej skomplikowanych cech takich jak kolor włosów czy inne
*
Zbyszek:
Twoja córa się rozbestwiła i sama przywołuje. Jak sie ubiera to jej jest na bajki. UUUUUUUU kiedy urośnie ,to pośpię sobie spokojnie. A jak nie straci tego daru. ooooooooo ale Bedzie !!!!! aż strach pomyśleć!!!!
Byłem właśnie na nartach w Alpach. Odwiedzając Conchitę w Warszawie, ustaliliśmy z Krzyśkiem narożnik, w którym mnie jego córka najczęściej widziała. Siedząc w dużym pokoju – powiedziałem. Coś mi się nie zgadza. Pomieszczenie w którym ląduje u was , jego lewy narożnik jest bez mebli. Cos nie pasuje z tymi moimi nalotami.
Ha ha , powiedział Krzychu , choć do innego, dziecięcego pokoju.
Ups, tym razem trafienie. Właśnie w tym pokoju postrzegała mnie jego córka skaczącego po suficie. Innym razem malując na oślepiającym słońcu, założyłem słoneczne okulary. Pierwszy raz od wielu lat. Uf, jaka ulga, cieszyłem się malując wielkie ściany – oczy wypoczywały. Tego samego wieczoru, córunia widziała stojącego pod oknem typka w okularach. Gdy ćwiczyłem świadomie fruwanie u Conchity, pod sufitem, w kuchni, również mnie postrzegła.
Zastanawiało nas to moje pojawianie się u nich w domu. Co ja tam robie, pytałem sam siebie? W czasie tych wizyt nie zdawałem sobie z tego prawie wcale sprawy. Rozmyślałem najczęściej o naszych niefizycznych eskapadach, komentując jakieś ich wypowiedzi na forum czy chciałem ich poinformować o jakichś nowych spostrzeżeniach. Uff , starczało to by za naszymi plecami działo się cos tajemniczego. Sporo się wyjaśniło gdy córunia, pewnego razu powiedziała, że dostała od pana klapsa. Nie cieszyły ja już więcej te wizyty niewidocznego pana, pojawiającego się pod sufitem, co rusz to w innym przebraniu.
Było to dla nas cenna informacja, gdyż w tym czasie coś się wydarzyło szczególnego u mnie. Realizując mało opłacalne zlecenie malarskie i domagając się wypłaty, wciągnąłem się w żałosne rozgrywki. Zleceniodawca otoczył się czwórka swoich dzieci, obkleił się wręcz nimi. Zarabiając miliony mówił, Nie mam pieniędzy, dzieci mnie tyle kosztują, sam zobacz!!! Jak tobie zapłacę to im odbiorę. Wydawał mi się wtedy on nad wyraz obrzydliwy. Wkradło się to zdarzenie niepostrzeżenie w moje serce, zmieniając na jakiś czas mój stosunek do uroczych dzieci. Zaowocowało to tak przedziwna i nieuświadomiona sobie reakcją w astralu. Miły gość stał się oprawcą. Mogę się tylko domyślać co robią osoby ciągle krzywdzone. Jakie są ich nieuświadamiane reakcje w astralu, w miejscu w którym maja możliwość pomszczenia się i to na chybi trafił, mechanicznie wymierzając sprawiedliwość nie tym którym powinni. Strzeżmy się złości i pomsty, ponieważ sami się kaleczymy i robimy to nawet tym, których kochamy.
Spotkałem po jakimś czasie tą malutka 2-letnią osóbkę. Przyglądając się jej powiedziałem wewnętrznym głosem Dał pan w pupę? Odwróciła się i pobiegła do swojej mamy, Conchita spojrzała na mnie z pod przymrużonego oka!!
Ciałka.net © 2009 Wszelkie prawa zastrzeżone.