13, ASTRALNE ZMYSŁY, PAMIĘĆ, NAŁOGI, DOŚWIADCZENIE, CZY KTOŚ MOŻE,- WSPÓLNE SPOTKANIA, EKSPERYMENTY, DYSKUSJE.- TEKSTY GRUPY ASTRALNYCH PODRÓŻNIKÓW Z FORUM OOBE.PL

1.ASTRALNE ZMYSŁY – PIECZYWO
2.PAMIĘĆ – PIRO
3. NAŁOGI -ZBYSZEK
4. DOŚWIADCZENIE -DRAQ
5.CZY KTOŚ MOŻE …. – POMARAŃCZA
6,WSPOLNE SNIENIE -CONCHITA
*
1. ASTRALNE ZMYSŁY – PIECZYWO
Pieczywo:
Od razu zaznaczam, ze nie uważam opuszczenia swojego ciała (OBE) i świadomego snu (LD) za to samo. Podczas LD nie potrafiłem się tak świetnie dostroić, jak opuszczając ciało tzn. normalną procedura przez wibracje bądź przenoszenie swiadomosci.
Trochę o zmysłach w ŚA(świecie astralnym):

Zmysł słuchu:
Zacząłem od tego, bo nie wyobrażam sobie życia bez tego zmysłu, muzyka jest ciągle przy mnie. Wchodząc w astral często miałem tak, że dookoła lub w samej głowie słyszałem piosenki moich ulubionych zespołów. Dodawało to świetnego tła do spacerowania po OSPUO. Dodatkowo nawet jeszcze w OP potrafiłem projektować muzykę, najpierw powstawały instrumenty, na końcu wokal. Czułem, ze panuje nad tym wszystkim i jestem jednocześnie wszystkimi dźwiękami. Czasem do tego dochodziły wizualizacje np. wyświetlane na ścianie obok łóżka. To samo (częściej np. przed snem) robię mentalnie, z tym że nie ma w mentalkach takiego zżycia sie z ta muzyka i namacalnego kontaktu.
Zmysł wzroku:
Nasz najważniejszy zmysł w FŚ(fizycznym świecie) i tutaj nie jest najgorszy. Wszyscy wiemy, ze po wyjściu trzeba go dostroić do wibracji astrala, kiedy już to zrobimy świat dookoła nas nie rożni się od tego w FŚ. Oczywiście chodzi mi o odwzorowanie tj. trawa, drzewa, meble, zwierzęta wyglądają tak samo jak w FŚ. Nie raz wpadałem w zachwyt nad realnością tego miejsca. Może dlatego się tak nabieramy przy fałszywych przebudzeniach? Za pomocą astralnego wzroku możemy przybliżyć dany krajobraz.
Zmysł węchu:
Z tym zmysłem mam problemy, przy ostatnim wyjściu sprawdzałem; wącham, wącham, wszystko dookoła i czuje tylko, ze wciągam powietrze ale… nosem fizycznym. Możliwe, że ktoś z Was ma doświadczenia z tym zmysłem. Myślę, że z węchem jest podobnie jak w FŚ – nie jest tak rozwinięty jak reszta.
Zmysł dotyku:
Jest dosyć nietypowy z tego względu, że ciało astralne potrafi przenikać bariery typu ściany czy drzwi. Kiedyś z początku moich podroży wsadziłem rękę w ścianę. Okazało się, ze czuje cały materiał w środku przenikający przez środek reki. Czyli w astralu (podobnie jak w FŚ) dotyk ma dwa wymiary: przejmuje bodźce z zewnątrz i odczuwa bodźce wewnętrzne, chociaż w ciele astralnym nie ma organów. Oczywiście dotykając struktury dywanu, mebli czy nawet zwierząt miałem takie same wrażenia jak z ciała fizycznego.
Zmysł smaku:
Podobnie jak zmysł wzroku, z moich obserwacji dużo się nie rożni od tego z FŚ. Nie jest mniej czy bardziej intensywny.
Zmysł równowagi:
Wydawałoby się, ze nie jest podobny do tego ze świata fizycznego. Tzn. wielokrotnie gdy wychodzimy mamy bardzo zachwiane poczucie równowagi, dopiero po dostrojeniu się poprawia. ale przecież to samo mamy w świecie fizycznym, przecież gdy od razu po przebudzeniu się zerwiemy z łózką nie jesteśmy doskonale zręczni… zakładamy skarpetki i przegina nas raz w jedna raz w druga stronę Tak na marginesie myślę, ze każde połączenie, czy odłączenie się ciałek (czy to mentalnego czy astralnego) wymaga dostrojenia.
Zmysł poczucia:
Nie wiem jak go lepiej nazwać, akurat nie mam nic konkretnego na myśli. Zmysł, który służy do “czytania” myśli w poza, wewnętrzny wskaźnik (o którym wspomina Darek w swojej książce), zmysł, który wyczuwa charakter, wibracje i energie bytów oraz miejsc w astralnym świecie. W świecie fizycznym jest najczęściej spotykany u ludzi wrażliwych i otwartych.
Możliwe, ze nad wszystkimi zmysłami możemy pracować by je jakoś doszlifować lub rozwinąć… tak jak ja to robię ze zmysłem słuchu. Dodam jeszcze, ze zmysły lub nasze “urządzenia” percepcyjne ze świata astralnego, mogą przechodzić i uwidaczniać się w płaszczyźnie fizycznej. Raz miałem tak zaraz po wstaniu z łózka – zrobiłem mimowolnego, spontanicznego zooma na dywan. Myślę, ze astralne oczy zamieniły się rola z fizycznymi.
*
Sorrow:
Myślę ,że zmysł węchu jest zarówno TU, jak i w świecie Astralnym stosunkowo mało przez nas używany. Stąd takie odczucia. Ja miałem kilkakrotnie -będąc w poza- silnie uaktywniony tylko zmysł węchu .Np idąc przez las widziałem intensywnie zielone-świetliste drzewa -przewiewała przez nie silna bryza i wtedy w moje nozdrza wpadał mega intensywny zapach lasu . Był tak mocny,że w realu trzeba by chyba wąchać “drzewka zapachowe”,albo odświeżacze – żeby poczuć taki silny zapach .A tam las i wiatr tak pachniały. Myślę więc, że to kwestia aktualnego – przypisanego do danej chwili wrażenia. Ja z kolei mało kiedy słyszę w poza muzykę lub nie zwracam za bardzo uwagi na dźwięki znosząc je do poziomu niezbędnego minimum .
2. PAMIĘĆ, – PIRO
Piro:
Greetings !!!
Temat chyba idealnie mówi sam za siebie
Próbujemy ustalić miejsce lokalizacji pamięci… może niektórzy z was pamiętają jak Zbyszka to ciekawiło i chciałby to odkryć… więc działamy
Prawdę mówiąc nie mam zielonego pojęcia co i jak robić 😉 ale jest cel i dobra intencja więc wszystko powinno “samoistnie” iść w dobrym kierunku.
Opisze krótko parę moich dziwnych doświadczeń związanych z efektem pamięci i wysunę jakieś swoje domysły – teorię co do pamięci.
Oczywiście mile widziane wasze przemyślenia i doświadczenia na tej płaszczyźnie.
Piszcie wszystko co wam do głowy przyjdzie intuicyjnie, intelektualnie czy nawet czysto “fantazyjnie”
Opiszę teraz trzy z moich dziwniejszych doświadczeń kiedy miałem jakby inną pamięć… innej osoby.
“Impreza”
Było to jakieś 2 lata temu położyłem się spać i zasnąłem normalnie. (z tego co pamiętam)
Nagle się budzę, czuję okropny ból głowy jakbym dostał czymś w łeb, wstaje i idę do łazienki, dobrze znałem to mieszkanie bo trafiłem dosłownie po omacku ;P w tym czasie w tym mieszkaniu trwa jakaś impreza…
Wszedłem do łazienki schyliłem się nad umywalką i przemyłem twarz, podniosłem głowę i spojrzałem w lustro.
!!! Wtedy mnie strzeliło na maxa, w lustrze była całkiem inna osoba niż ja z tego realu, szok był tak duży, że odruchowo odskoczyłem od lustra i upadłem do tyłu i film się urwał.
Dziwna sprawa, to byłem Ja z tego świata, ale miałem jakby inne ciało i pamięć innej osoby jej stan ducha i fizyczny też był jakby mój, a jednak to nie byłem ten JA to nie było moje tylko kogoś. Gdyby nie to odurzenie to pewnie bym miał w świadomości więcej informacji i więcej pamiętał świadomie tego kim jestem i gdzie, jak mam na imię itd. to nie stanowiło problemu, tylko przez ten stan jedynym celem po wstaniu było udać się do łazienki dojść do siebie jakby nie to lustro to nie wiem co dalej by było…
“Szpital”
Sytuacja prawie identyczna… zasnąłem normalnie i nagle się budzę w innym ciele.
Przed oczami lampa szpitalna, od razu zrozumiałem, że jestem w szpitalu, jakiś wypadek chyba miałem… nie wiem… ledwo otworzyłem oczy, obudziła się świadomość a nagle “film” się urwał. Ale świadomość tamtej osoby w formie czucia zdążyła napłynąć…. to znowu nie byłem ja.
“Psychiatryk”
Znowu normalne zaśniecie i boom budzę się w innym ciele jakby.
Ty razem to była masakra…
Obudziłem się w kimś kto siedział na krześle w pokoju bez żadnych mebli czy rekwizytów… istny psychiatry. Miał skrępowane ręce czymś nie wiem czy kaftan czy co to było.
Najdziwniejsze było w tym to, że ta osoba była też obecna w tym ciele, “słyszałem” jej myśli dosłownie!
To był istny bełkot, zero ładu i składu… zero spójności i kontaktu z rzeczywistością, oprócz słyszenia jego myśli, szamotał się na tym krześle i to było też centralnie czuć.
Bo ja czułem całe jego ciało, jakby było moje a te ruchy nie pochodziły ode mnie.
Trwało to chwile… nie wiem może z 5 minut, zachowałem spokój i nie wiedziałem co robić wszystko szybko się działo a ja tylko obserwowałem.
“Film” się urwał jak ta osoba jakby zaczęła próbować wyskoczyć z tego ciała, dosłownie czułem jakby się wydzierał z tego ciała jak z jakiegoś gumowego balonu. Krzyczał strasznie w myślach żeby go uwolnić.
Krótko podsumowując cechy wspólne tych doświadczeń.
W każdym z przypadków byłem obecny jakby w osobie która miała problemy ze zdrowiem jeśli mogę tak to nazwać.
Jeden albo się upił i film mu się urwał albo dostał czymś w głowę
Drugi ten po jakimś wypadku wylądował w szpitalu.
Trzeci to już dziwna sprawa bo był obecny ale też po jakimś uszkodzeniu – psychicznym chyba.
Za każdym razem czułem w pełni tą osobę, miałem dostęp do jej doświadczeń i pamięci… to był jakby inny real… innych osób – istot.
Ogólnie doświadczeń tego typu mam więcej… często jak jestem poza mam dostęp do wiedzy, której normalnie tu w realu nie pamiętam a tam jakoś tak. Sama się aktywuje.
Znam miejsca i istoty które spotykam, pamiętam będąc tam skąd to jest, kim ja tam jestem itd.
Po przebudzeniu wszystko jakby zostaje zamazane, wiem, że wiedziałem i byłem świadom, uczucia nawet zostają ale pamięć w formie myśli, obrazów… w formie umysłowej zostaje zamazana.
Osobiście uważam, że dostęp do pamięci jest ściśle związany ze świadomością a jej miejsce na 99% ma dużo wspólnego z podświadomością. Kiedy jest taka potrzeba, sięgam świadomością do podświadomości i odczytuje co chce… tak to wygląda z mojego punktu widzenia.
Ale czy pamięć jest w podświadomości czy podświadomość jest połączona z czymś co magazynuje pamięć danej istoty?? :/
Wiadomo nie od dziś, że podświadomość pełni role jakby programu którym posługujemy się podczas życia… jak ją zakodowano tak działamy… a pamięć to trochę inna sprawa… chodź na pewno ma z nią wiele wspólnego bo przecież to co pamiętamy ma istotne znaczenie w tym jak się programujemy i jakie decyzje podejmujemy.

Trochę dużo napisałem chyba. Jak zamieszałem to sorry, ale chyba wszyscy się połapią o co chodzi. Później opisze jeszcze inne przeżycia związane ze efektem pamięci.
Póki co, mile widziane refleksje itd
Pozdrawiam.
*
Zbyszek:
Zagadnienie pamięci zajmuje pierwszoplanowe miejsce w eksploracjach. Z tego co wiem operon i Conchita ma jakieś doświadczenie z wnikaniem w śniących. U mnie było odwrotnie. Wpuszczam podróżników i cala masę istot do mojego ciała. Wnioski mam tez przedziwne. Żenującym przeżyciem dla mnie jest, gdy wpadam z tego powodu w zakłopotanie a jakaś istota łączy się ze mną , przejmując kontrole, ale jakoś tak na niby. Dodaje mi rozumu świadomości i wszystkich darów, jakie można sobie wyobrazić.
Nie pytałem i nie naciskałem na odpowiedz, kim jesteś. NP odpowiada na moje nieme pytania -ty domyślasz się kto ale nie chcesz …………i gubi się koniec zdania w szeleście.
Gdzie pamięta się, w czym pamięta się i co.?- szukam odpowiedzi.
*
Anula:
Po moim dzisiejszym ld, zwróciłam szczególnie uwagę na to co i ile pamiętam w czasie świadomego snu. I tak, zauważyłam u siebie brak dostępu do pamięci bieżącej, krótkotrwałej, ale informacje sprzed tygodnia pamiętałam. Czyli da się korzystać z pamięci świadomej tej z C1(świata fizycznego), mało tego moja lekcja z tego snu dotyczyła ciała eterycznego dostrajałam się za pomocą zmysłów “fizycznych” w niefizyce. Czyli patrząc z punktu widzenia świadomości ciała fizycznego były to zmysły niefizyczne odpowiadające zmysłom fizycznym.
Poza tym bardzo mnie ciekawi ten temat w kontekście przenoszenia zdolności tzw “karmicznych” bardzo często zdarza się ze mając talent do czegoś trudno wyłapać moment kiedy dana umiejętność zostaje “wyćwiczona” czyli kiedy staje się nawykiem a kiedy zostaje ona niejako “uwolniona” gdy technicznie np ręka (w przypadku malarzy) lub całe ciało (w przypadku tancerzy ) posiądzie narzędzie do przelewania emocji czy treści. Niesamowicie szerokie pole się otwiera gdy zaczyna się dyskusja na temat pamięci…
*
Zbyszek:
Raz jak chciałem sobie ułatwić i przypisać ciałom niefizycznym zdolność zapamiętywania NP wydyszał – a co myślisz, ze my jesteśmy głupole? Dotyczyło się to ciała duchowego i jego zawartości. Jak dla mnie ciało duchowe jest zablokowane , dopóki nie trafi na 7 ciałko -które jest poza nami.
*
Piro:
Tak z humorkiem teraz napisze :)))
Przypomniał mi się taki tekst, który “sprzedał” mi mój bliski kolega…
“Ludzie którzy zawsze mówią PRAWDĘ nie muszą nic pamiętać”:D
*
Conchita:
Chciałabym pobadać te wyższe ciała, ale nie wiem co na to moi NP i MTJ… Zapytam wieczorem. Tylko powyrzucam z głowy trochę śmiecia mentalnego powiązanego. Dzizas – kto wymyślił ten termin “oświecenie” ??? Jest to najbardziej blokujące pojęcie, jakie znam. Jak tylko mam się wziąść za coś z wyższych ciał, to myślę, że to dla oświeconych i mnie cofa… Albo gdybam sobie, że może mnie oświeci, od czego też mnie cofa do poziomu zerowego… Precz z tym pojęciem!
Piro – mnie też wrzucało świadomością w jakieś inne osoby, które raczej były mną – innymi ja rozrzuconymi po czasie i przestrzeni. Wydaje mi się, że to albo ciało duchowe lub wyższe umożliwia takie jazdy – poziom wspólnej świadomości… ciało przyczynowe? słyszałam taką nazwę… jak to zbadać… byłoby to naprawdę fascynujące:). Kto nadzoruje tymi przerzuceniami – ktoś wyżej od naszego ciała, które bierze w tym udział… Wchodzisz w to inne życie, żeby mieć dystans do obecnego i zająć się czymś innym niż ZWIPowanie…
Mnie raz przerzucili świadomie – dwóch takich – powiedzieli, że mi coś pokażą i na innym poziomie innego ciała wpadłam do ciała pijanego faceta skośnookiego, który był nieco agresywny. Znał świetnie sztuki walki i normalnie czułam jak tą jego nogą w bucie robimy jakieś tam zakręcone kopnięcie i kopiemy innego “niewinnego” w twarz… brryyyyy!!!! Tamten pada jak długi a ja wyfruwam z mojego karateki.
Następnego dnia agresywna dziewczyna zaatakowała i walnęła w szybę – szkło poszło mi na twarz i polała się krew. Byłam w szoku i nie miałam w sumie do niej pretensji, sama zrobiłam też tak komuś z buta, tylko w innym czasie i miejscu…
A gdzie jest przechowywana pamięć tego? Może w tzw. Dysku?/?
*
Pieczywo:
Coś takiego miałem. Przez jedna całą noc czułem, ze swoja świadomością jestem w różnych wersjach mnie, w rożnych rzeczywistościach. np. 3 spało, 4 jadło śniadanie, 1 rozmawiał z ojcem, 2 wychodziło z ciała, jeden jechał samochodem (chociaż wtedy jeszcze nie miałem prawka) – wszystkie te JA były pod moją kontrolą. Świetne doświadczenie, lecz po dłuższym czasie czułem dyskomfort, niemoc poradzenia sobie z takim ciężarem… chyba jeszcze nie byłem wtedy przygotowany na takie coś. Raz w POZA byłem podświadomością pewnego chłopca mogłem mu dawać polecenia i trochę go nakierowywać, jednak on zawsze podejmował ostateczne decyzje. Wtedy zdałem sobie sprawę na czym polega rola podświadomości.
Gdzie mamy pamięć? Ja myślę, że pamięci nie ma! Dajmy na to: uczymy się czegoś i używamy wyobraźni do zrozumienia niektórych twierdzeń. Dookoła głowy dryfują nam te mentalne fragmenty, urywki… w odpowiednim momencie “chwytamy” za nie i (przenosząc do aktualnego stanu świadomości) projektujemy ponownie w teraźniejszości (mogą być trochę zniekształcone). Dlatego “superpamięciowe” metody zapamiętywania, które polegają na wyobraźni są takie świetne. Im więcej wyobrażamy sobie, czy słuchamy daną piosenkę tym bardziej ona się odbija dookoła tzn. tym trwalsza mentalna chmurka.
Kiedy Ty Opetron wyładowywałeś w ciałach tych osób, automatycznie byłeś podczepiony pod ich zbiorowa “wielką” chmurkę, podczepiony pod ten odcisk ale tylko chwilowo, dlatego nie mogłeś zabrać tych chmurek ze sobą. Masz tylko swoja chmurkę z tamtym doświadczeniem, która nie zawiera wcześniejszych doświadczeń tych osób. Oczywiście wszystko jest możliwe i myślę, ze kiedyś będziemy mogli się podczepić do kogos i skopiować jego doświadczenia do swojej świadomości. To tylko moja teoria, która teraz jakoś na poczekaniu złożyłem… znacie te chwile kiedy dostajecie nagłego olśnienia czy pomysłowości Mam nadzieje, ze wszystko zrozumiale. Ta teoria wytłumaczyłaby dlaczego mniej lub bardziej pamiętamy swoje poprzednie wcielenia.
*
Anula:
Pieczywo, a mógłbyś tą kwestię także rozszerzyć? W jaki sposób postrzegasz rolę podświadomości?
*
Pieczywo:
Nie wiem czy byłem wtedy wyższa jaźnią chłopaka czy MTJ czy podświadomością, ale pamiętam, ze dostawałem jeszcze polecenia z góry. Powiedziałbym, ze podświadomość jest tak jakby pomostem pomiędzy rożnymi światami.
Przykład: miałem zamiar przejść przez pasy, jednak coś kazało mi stanąć, nie słyszałem glosy w głowie tylko dostałem takie emocjonalno-uczuciowe wrażenie stania w miejscu (bezruchu) prawie rozkaz. Przez przejście szybko przejechał samochód, którego wcześniej jakoś nie zdołałem zauważyć – mógłby mnie zabić.
Ogólnie wiele jest takich chwil w życiu kiedy coś każe nam coś zrobić czy przeciwnie… np. “teraz ją pocałuj to odpowiedni moment”. Mam nadzieje, ze wiecie o co chodzi. Jako. ze podświadomość ma dostęp do tej części astralnej/mentalnej/itp. jakiegoś ogółu typu Kronika Akaszy przesyła nam pewne informacje w chwilach ważnych dla naszego życia. Wyobrażam sobie to w ten sposób, ze przez ten most przechodzą paczki z drogowskazami (emocjo-uczuciami). Jeśli jesteśmy bardziej świadomi, mamy większą kontrole nad swoim życiem, jeśli nie docierają do nas te drogowskazy, jesteśmy kontrolowani przez innych. Dodam, ze pozytywne i w ogolę myślenie o przyszłych wydarzeniach daje podświadomości instrukcje o tym na jakie wydarzenia ma nas nakierować… To jest bardzo szeroki temat. Zastanawiam się czy każdy świat: fizyczny, astralny, mentalny ma jakaś osobna podświadomość, czy jest ona tylko jedna z tym, ze mniej lub bardziej “namacalna”… bo np. w astralu słyszymy MTJ/czujemy wiaterek
Wiem, że nic nie wiem
***
3. NAŁOGI – ZBYSZEK
Zbyszek:
Zapraszam na eksperyment.Tym razem dotyczyć on będzie mojego osobistego problemu,palenia papierosów.
Udawało nam się połączyć menta, i astr. Wspólnie snęliśmy, spotykaliśmy się w podobnych dekoracjach.
Sprawdźmy teraz, czy jesteśmy w stanie zmienić komuś przyzwyczajenia..W eksperymencie należy mnie przekonać o szkodliwości palenia i pozbycia się szkodliwego nałogu. Każdy na własna rękę szuka sposobu jak dotrzeć do mojej bazy danych. Prześladować trzeba mojego astralniaka i mentalniaka i wybić mu palenie z głowy.
Zaczynam walkę z paleniem dziś o 4 w nocy..- by nie komplikować tym razem będzie bez zdjęcia.
Zamknę się w wyobraźni w paczce papierosów i będę dusił aż uwolnicie mnie z niego.
Dziś w nocy z soboty na niedziele o 4 godzi.Wszelka dusza mile widziana.- kto jest chętny?
*
Angello
Chętnie się przyłącze, chociaż nie mam zbyt mocnego identu. Może MTJ się skusi i mi pomoże.
*
Amen:
ja się również przyłączam,będziemy Ci wyrywać papierosy z ciałka:)
Jeśli masz silną wolę a przynajmniej średnią, jutro będziesz już uwolniony. Po prostu nie zechcesz zrobić z siebie słabeusza na naszych oczach:) i zawieść nas haha A na poważnie trzymam kciuki, zobaczysz uda się.
*
Pieczywo:
Dzisiaj mam imprezkę ale postaram się jakoś zdziałać, chociaż mentalnie z tymi papierosami, juz mam niecny plan
*
Anula:
Ja także spróbuję… :))))
He, he,…. będzie się działo, Oj będzie
*
Daywalker:
Czemu nie:D. Może uda mi się wyleźć. Zawsze to jakiś cel do zrealizowania;). Zmaterializuje gigantyczną gąbkę która wyssie z ciebie cała smołę którą nagromadziłeś, aż poczujesz się wolny:p
*
R_M:
ja Ciebie mentalnie podduszę to odechce się palenia, a może mała cofka do czasu gdy zaczynałeś palenie i wybiję Ci to z głowy na starcie ;]
*
Amen:
tylko go skutecznie nie uduś bo nie o takie oddzielenie od palenia chodzi:P
No dobra idę spać, za 3 godziny zaczynamy…dobranoc
*
Zbyszek: 26.08.2007 – 08:11
Od 24 w nocy słuchałem 2 godziny dźwięków aż uszy zaczęły bolec..Komork miała dzwonić o 4 godz…Obudziłem się chyba na jej buczenie ,spoglądam na zegarek -ok. 4 godzina-czuje ślad wibracji..Super ,a wiec zaczynamy. Chciałem się ruszyć a tu się nie da. Po 10 minutach pokonałem paraliż przysenny i spoglądam na zegarek, a tu znowu gadzina czwarta. Czułem się wspaniale. W miedzy czasie astralniak poleciał w sen .Nie miałem wglądu co robi.-co się mi śniło.
Zaczynam w którymś momencie obserwować. Zle mi szlo wizualizowanie zapakowania się w paczce papierosów, wiec zacząłem czekać na wasze ratowanie mnie od nalogu.
Odczułem wyraźnie 3 spotkania. Zaczęło się około 4:20. Dostałem taka ilość energii, ze starczyłoby przy odrobinie wysiłku na oobe. Strwoniłem ja na ja sprawdzaniu godziny, na zegarku..Zbyt mnie ta czynność rozbudziła. Potem ktoś przywalił mi jak szpilka w prawe płuco. Rozmowa toczyła się o kolczastym jeżu,- strzelający jeżozwierz.
Ident osoby nie pamiętam.
Kolejne wciągniecie było kolorowe. Pokazał mi się napis “cześć” (może napisane było nie pal,) zielonym pisakiem na niby papierze. Rozeźlił mnie ten kolor ,bo wcześniej w pracy podpisywałem płyty na zielono i tusz nie trzymał się powierzchni. Chyba zmyślam, -pomyślałem.
W którymś momencie wstrząsnął mną przepływ obcej energia. Większość czasu obserwowałem czy jestem jeszcze palaczem.
Zrobiłem parę wizualizacji, np: paliłem 10 papierosów jednocześnie….
Co rusz zapadałem w półdrzemkę. Śniłem coś wbrew fazom rem. W mentalnym miałem ciągłość trwania do ok 8 godz. Astralniak wyskakiwał ze mnie co rusz, śniąc sobie w astralu bez mojej świadomej części.
O4:40 coś się tez działo. Potem nie sprawdzałem gdyż wytracało to mnie z transu.
Podsumowanie.
Rożnicy w stosunku do nałogu nie odczułem. Choć mi się nie chciało palić pobiegłem z rana do ogródka by sprawdzić jak smakuje .Przy paleniu wpadł astralny przyjaciel i mówi wprost,- TY DURRRRNIU. Pokazał mi, ze nie muszę tego robić, tak jakoś od środka i ze w czasie palenia znowu bylem u nich. Paliłem bezmyślnie nie czując tego a w wyobraźni poleciałem we wspomnienia hen ,hen po horyzont.
Często rozmawiałem z nim o nałogach. Opowiedział mi jak to się dzieje ,ze ludziom rośnie siła woli i pokonują najstraszniejsze przeszkody w życiu.
Cos rozgrzewa ich serce i stare przyzwyczajenia czmychają, głowa się rozświetla i pulsuje świadomością i radościom. Parokrotnie bylem uwolniony od palenia papierosów. Ignorowałem jednak taka pomoc i zaczynałem ćmić papierosy po staremu, jakoś prowokując a może oczekując wyjaśnień jak to zostało technicznie zrobione.
Takie ezoteryczne wyjaśnienie wywołuje pewnie w fizjologach mdłości:))
Przez ostatnie próby rozpoznaje łatwiej kontakt mentalny.Musimy się zmieniać by każdy z nas to przeżył.
Powinniśmy zmyślać tak ćwiczenia, by po kolei być ciągniętym za ciało i kogoś samemu ciągać. Szczególnie ważne są ćwiczenia rozbudzające kontakty mentalne, by rozpoznać kto o nas myśli i o kim my myślimy. Z Wolfgangiem umawiamy się tak na kawę.
JAKIEŚ PROPOZYCJE -PLAN EKSPERYMENTU— KTO zaproponuje?
*
R_M:
przewodniczka zabrałam mnie wprost do płuc Zbycha – wyglądały jak zakurzona szyba, zacząłem ostro świecić i zebrałem energię bezwarunkowej miłości którą razem ze światłem rozprzestrzeniałem zrobiło się gorąco nawet bardzo gorąco, do podświadomości Zbycha próbowałem dotrzeć i wmówić że szlugi są be. Potem cofnąłem się w czasie widziałem, że od Jego postaci biegła linia czarna która byłą przywiązaniem do palenia wyciągnąłem miecz i odciąłem to paskudztwo wiło się chwilę jak wąż.
*
Pieczywo:
Ja zrobiłem to dosyć prosto:
Wyobrażałem sobie Ciebie bez papierosów, szczęśliwego i pełnego energii… przesyłałem Ci uczucie Miłości w nagrodę. Wyobrażałem sobie tez Ciebie palącego papierosy. Wysyłałem wtedy uczucie obrzydzenia, niechęci i wstrętu.
JAKIEŚ PROPOZYCJE ?
Cos (chyba) prostego: Jedna osoba śpi, reszta budzi się o 4tej i próbuje ja mentalnie przebudzić albo sprawić by dostała swiadomosci we śnie.

*Zbyszek:
Hej r.m
Co dziwne wczoraj usunąłem wielka 2m. szybę z garażu. Ubrudzona była jak wszystkie moje rzeczy, zgromadzone od lat i zalane woda przez dziurę w dachu.
Odwiedzający niefizycznie potrafią wspaniale obudzić. Czuje się to jak powiększona czy nad wymiar rozbudzona świadomość. Ciekawe doświadczenie. Przydatne w życiu .
Na moje pytanie do ast.przy Dlaczego ktoś może do kogoś trafić niefiz. pomimo wielkiej odległości i go na dodatek jeszcze nie znając, odpowiedziano.-
A ty jak idziesz do domu. Hm AUTEM ALBO NA NOGACH ;ODPOWIEDZIAŁEM;
*
Noble:
Od godz 4:00 mentalnie wysyłałem sygnał do Ciebie Zbyszek o Treści “NIE PAL” miałem nadzieje, ze mnie usłyszysz
*
Kronopio:
Dziś po 4 kiedy wchodziłem już w trans ktoś do mnie wpadł (poczułem przesyt energii w ciele ) co mnie skutecznie rozbudziło. Pomyślałem: Astralni znów jakieś figle wyprawiają. (a to byli mentalni:)
*
Amen:
Dzisiaj o 4.00 zauważyłem wyraźną różnicę w utrzymaniu świadomości w stosunku do standardowej próby, gdy jestem niejako sam. Wyraźnie zadziałała energia grupy i wspólny cel. Nie będę wchodził w szczegóły mojej próby wyperswadowania palenia, (w każdym razie zastosowałem metodę Silvy).
Tak naprawdę nie ma dla nas znaczenia, co zrobisz z tym Zbyszku, z energią, którą dostałeś od nas. Ja nie palę i nie zamierzam palić. Celem naszym była wspólna próba i zbieranie doświadczeń. I jestem przekonany, że byłoby super, gdybyśmy się systematycznie spotykali co jakiś czas- raz w tygodniu na przykład. Wtedy dodatkowo zadziała energia grupy, poza tym łatwiej o weryfikacje, gdy cel jest wspólny. Przecież jest nas naprawdę dużo na forum. Nie wierzę, że nie można się zmobilizować chociażby co drugą sobotnią noc i wstać o czwartej rano. No chyba, że całe to obe nie znaczy wiele, nie więcej niż kolejna imprezka, po której nie sposób wstać ze względu na przepicie. Podobnie zresztą jak było w przypadku obe zlotu, ci którym naprawdę zależało byli na nim. Przy takiej wspólnej próbie jak dzisiaj w nocy powinno nas być kilkaset!
Trochę się rozpisałem nie na temat wybaczcie:) ale byłoby super, gdyby znalazł się jeden mądry lub/i doświadczony i wziął nas w karby, może Ty Zbyszku?:) Zwłaszcza opromieniony zwycięską walką z nałogiem:) Tak, żebyśmy mieli jakiś cel w naszych próbach. Taki dostępny dla wychodzących i dla niewychodzących, w medytacjach lub w obe.
PS Kronopio może to ja bylem, myślałem o Tobie kilka chwil po 4tej.
*
Pieczywo:
Fajna sprawa!
Moznaby ustalać co tygodniowe eksperymenty.
*
R_M:
to było by dobre – regularnie co tydzień w weekend by jakiś temat eksperymentu był i kto chętny ten bierze udział – w grupie raźniej no i łatwiej coś nowego odkryć. Z tym budzeniem to ciekawe, może nie tak perfidnie przywalić komuś mentalem ale poskrobać za uchem i szepnąć żeby odzyskał świadomość ;].
*
Zbyszek:
Pisze teraz małe podsumowanie i z grubsza ustalę ćwiczenia na początek. Będzie to uzupełnienie do audycji z Catem.Chyba już zaczęliśmy, wspólne kursy.
Parę dni temu, trzymałem burczącego kotka na kolanach. Zacząłem go huśtać w wyobraźni .Gdy wysuwałem go przez okno ,mruczek przestawał mruczeć, jakos zaniepokojony. Gdy się nauczył rozpoznawać moje ruchy niefizyczne, czy przyzwyczaił do nich, to reagował tylko przerwami w mruczeniu.
*
Slothia:
Zbyszku, czy jeżeli my się nie widzieliśmy, nie znamy itd. to jest możliwy taki eteryczny, mentalny szturchaniec? Coś w sensie, że mentalnie, będąc tak daleko złapię cię za ucho i to poczujesz? No i wreszcie, czemu niektórym takie eksperymenty nie wychodzą? Dlaczego czasem osoba tego nie czuje?
Pozdrawiam
*
Set.h:
Odnoszę wrażenie że te eksperymenty to droga donikąd. Nic tu nie działa i nie ma żadnego potwierdzenia.
*
Amen:
Dlatego właśnie trzeba ćwiczyć,jakby wszystko działało nie byłoby potrzeby ćwiczeń. Czegoś tu nie rozumiem. Piszesz trzy dni temu takie słowa:
“Napisz jak wiele osiągnąłeś sam. Polatanie na około bloku i przelecenie kilku lasek to dla większości szczyt marzeń w OBE. Ale może dlatego że będzie nas coraz więcej za kilka lat zacznie się coś dziać. Może kilka osób zacznie eksplorować dalej. Wytyczać szlak, założyć szkołę, rozpocząć traktowanie OBE jako nauki a nie jako szamańsko-sekciarskich praktyk. W OBE jest tak wiele do zbadania i te kilkanaście osób które wychodzi nie jest w stanie tak naprawdę wiele zdziałać.”
A teraz odnosisz wrażenie, że wspólna eksploracja nie ma sensu. Co się takiego wydarzyło przez te kilka dni, że się zniechęciłeś i że zniechęcasz innych?
*
Zbyszek:
Malo komu wychodzą tak podrożę astralne jak tobie. Czujesz się pewnie wynudzony, tymi drobnymi, naszymi zabiegami. Przeoczasz tym samym mnóstwo rzeczy, możliwych do zweryfikowania dla normalnych zjadaczy chleba. Myśląc o nich, zaplanowaliśmy wspólne próby, eksperymenty, wyjaśniające nam podstawowe zjawiska psychiczne.
W ich zrozumieniu doszukamy się działania wszystkich planów. Oobe byłby spora przeszkoda, gdyż dotyczy tylko wycinka zachodzących w nas zjawisk.
Połączenia w umyśle, czy dziwaczne na pozór przeczucia, mogą sprawdzać na sobie miliony ludzi i to bez specjalnego przygotowania. Spisując te nasze wspólne wojaże , dostarczymy ludziom materiału do przemyśleń. To jest naszym celem. Poza tym rozbudzając wrażliwość niefizyczna , otwieramy nasze duchowe oczy coraz mocniej na oścież. U niektórych z nas to już widać, jak są wytrzeszczone w stronę wewnętrznego światła..
*
Kamglow:
Boże, panie kolego Zbyszku palisz?! Nigdy bym się nie spodziewał! Dobrze się maskujesz. Oczywiście – będę wysyłać przekazy. Jutro przed 4+1/2_oobe – nie ma problemu.
*
Set.h:
Chodziło mi raczej o treningi wyjścia własne obserwacje itd a nie jakieś mentalne poszturchiwania.
*
Amen:
Wydaje mi się, że jedno i drugie nie przeszkadza sobie, można sobie wspólnie poeksperymentować a potem trenować obe, a ci bardziej doświadczeni robić eksperymenty podczas obe.
*
Conchita:
Szkoda, że nie weszłam w to… Niestety chwilowo dzielę z mamą łóżko (do końca miesiąca) i budzenie o 4 nad ranem nie wchodzi w grę, a zbyt zmęczona byłam, by obudzić się samoistnie…
Mam nadzieję, że następnym razem włączę się!
*
Zbyszek:
Pol nocki spisywałem o ciałkach. Komp się zawiesił. Hm mam na szczęście cześć na papierze. Miesiąc będę na budowie jak z internetem będzie krucho. Jak bym się nie zjawił to z soboty na niedziele ćwiczymy rozpoznawać cudzego identa- podstawowe ćwiczenia niefizycznych….Straszę od 4do 8 godziny w nocy.. Spisujcie dokładnie godzinę jeśli coś rozpoznacie. Będę was odwiedzać codziennie. Wszyscy wszystkich!!!!. Hi hi hi.Po zapoznaniu się z niefizyczniakami, bierzemy się za usuwanie czernidła Brusa.-najciekawsze!!
*
R_M:
Mimo tylu podróży to nigdy nie spotkałem się z czernidłem albo nie zwróciłem na nie uwagi. Pamiętam temat na forum Focus X o widzeniu nie tam jako sposobie Bruce’a na pozbycie się czernidła i w jego podręczniku też to było.
Oby do soboty ;].
*
Zbyszek:
(set.h 27.08.2007 Wpadnij Zbyszku to się spróbujemy hehe dawno nic nie zjadłem. :D)
Tak mnie zainteresowałeś tym połknięciem ,ze biegałem w amoku z kosa i obcinałem głowy napotkanym postaciom we śnie. Dziś spróbuje cie odwiedzić o 4 w nocy. Znam jednego wesołego przewodnika ,może da się namówić. .UUUUUUU
*
Set.h:
Wyszedłem na przedpokój i zaczynam się dostrajać wszystko pięknie nabiera barw i ostrości. Nagle ze ściany koło schodów wylatuje dwóch gości niczym jakieś duchy zrobili rundkę na około mnie. Jeden w jakiejś takiej biało niebieskich koszulce w żółte kropki a drugi w biało czerwone paski. Przyglądam się lepiej i rozpoznałem w tym pierwszym Zbyszka z fotografii. Nie zastanawiając się długo złapałem i łup do paszczy. Jakiś taki lekko cierpki w smaku ale ujdzie. Patrzę a tu jeszcze nogi wystają w brązowych sandałach. Popchnąłem ręką i poczułem że się przyjemnie rozpuszcza. Dawno nic nie pożarłem i już niemalże zapomniałem jakie to uczucie. Poczułem ze energia mnie normalnie rozpiera. Stwierdziłem że czas a wyjście z drugiego ciała. Skupiłem się i poczułem oddzielenie. Normalnie zrobiłem krok i drugie ciało zostało a ja przesunąłem się do przodu. Znów stało się jakby takie cienkie i chude. Pomyślałem wyprawa do Noble. Nagle rozciągnąłem się jak z gumy przed oczami stanęła mi ostatnia fotografia z Noble jaką widziałem i tak jakbym poczuł że trafiłem. I pyk urwała mi się świadomość. Znów nie pamiętam dalszej podróży.
*
Conchita:
Niezłe! Udany eksperyment!!!
*
Zbyszek:
Ha ha ,Siedzę przed kompem w białawo niebieskiej koszulce, wypapranej na żółto, w sandałach, bez skarpet i śladów pogryzień..Smacznego powiadam. Noble wyskoczył ci . Ha ha . Ostatnio opowiadał, ze był u dziadka ,ciekawa historia.
*
Conchita:
Seth: Mnie najbardziej ciekawi, skąd Ci się wziął ten odruch połykania wszystkiego co się rusza w okolicy… Jakoś mi tu zalatuje dziwnymi praktykami magicznymi przyniesionymi z głębin astrala…
*
Set.h
W sumie nie wiem skąd. Jak widać nieszkodliwe a dodaje dużo energii i animuszu w poza.
*
Zbyszek:
Połykanie jest szkodliwe dla połykanych. Nie może coś dawać energii i innemu nie zabierając. Be, be, be.
Bylem w ciele fizycznym i mentalnej podroży a ty pożarłeś moje usamodzielnione śpiące ciało, baraszkujące po astralu..Przyjaciel zwrócił mi uwagę w tym momencie. TERAZ::::Zamarłem w bezruchu jakby bez duszy i szarpnęło mnie w okolicy serca. Po paru sekundach wyszarpałem się nie wiedząc z czego – nie wiedząc nic o twojej piekielnej uczcie. Dziwny bezruch, towarzyszył mi w tym momencie. Zostałem oderwany i wpadłem w stan atmy. Dosyć nieprzyjemne uczucie mi towarzyszyło, lekki niepokój. Troche upłynęło czasu zanim odzyskałem moje parametry.
No tak,- osoby nie wierzące w realne istnienie śpiących ciał, dopuszczają się nawet na nich gwałtu, myśląc , ze to i tak tylko zabawa.
Mamy mechanizmy obronne, uaktywniające się po czasie i psujące humor kanibalom…Opis ubrania z żółtymi plamami i sandały są super trafione. Pomyłka wykluczona!!
Wczoraj o 14 po południo chciałem postraszyć Setha . Ponowiłem probe o 2 w nocy, wytwarzając z dyni wampirka.O 4 godz ,rozbudzanie .Po 5 zacząłem przywoływać kilkanaście osób. Zapadając w sen, spotkałem mnóstwo znajomych..Serdeczne powitanie……………………….
O 23 godz. wybrałem się z kolega(on pierwszy raz) do centrum planowania. Spotkaliśmy się na słonecznej polani. Robiliśmy trąby powietrzne ,gdy zwabiony przewodnik wprawił kolegę w osłupienie ,sikając wprost na krzaki.O Bogowie ,ale jesteście dla mnie wspaniałomyślni..powtarzał kolega.
W międzyczasie wdarłem sie do instytutu planowania przyszłości ,wybijając szybę. Bylo pusto. Jakas pani na portierni, powiedziała ,ze mieli powódź po moim ostatniej wizycie (ekscesach) i się przenieśli. Zakuto mnie w kajdanki a ja pomimo tego latałem jak opętany po centrum, jak szalony i to na szczotce
*
Conchita:
Mi też się nie podobają te praktyki Setha. Ma on jakieś dziwne sposoby na doładowywanie się: połykanie spotkanych i ograbianie ich z energii, podłączanie się do śpiących i odsysanie…
Ja przypuszczam Seth, że nie jesteś świadomy dlaczego tak robisz, bo po wcieleniu się i zawężeniu wszystko “zapomniałeś” i przeszło w podświadomość. Ale kurcze, czy Ty chcesz być jakimś astralnym potworem, maniakiem energetycznym? Może czas się zmienić, porozwijać trochę? Weź sobie daj na wstrzymanie z tym połykaniem, bo żaden NP do Ciebie nie podejdzie i nie pokaże nowych fajnych rzeczy.
*
Set.h:
Hmm podczas koncentracji w nocy pojawiła mi się przed oczami jakaś rozkładająca się mara z łbem jak dynia i czarnymi zębami. Straciwszy nią zainteresowanie znikła.
Co do bycia “astralnym potworem” heh może nie jest tak źle. Muszę porozmawiać o tym ze swoimi NP kiedyś.
*
Slothia:
Oooo tak, też takie coś miałam. W nocy przypadkowy paraliż, parę lat temu…A tu…nagle głowa – włosy czarne, jakby mokre, wielkie oczy, reszty ciała brak i wije się to na cieniutkiej żyłce jakby, na lewo, na prawo, na lewo na prawo. Przestraszyłam się wtedy, ale że nie mogłam się ruszyć, to po prostu zamknęłam oczy, raz, dwa, trzy i nie ma.
*
Zbyszek:
Nauczył cie ktoś.?
Potwierdziłeś tylko ostrzeżenie jakie otrzymałem kiedyś od NP. Sa jeszcze brzydsze sposoby kradzieży duszy i przepisywania zawartych w nich informacji. O nich wszyscy na szczęście jednomyślnie milczą.
*
Set.h:
Ale się porobiło. Heh. Przypominam Zbyszku że ty pierwszy chciałeś mi uciąć głowę w astralu hehe. Nieśmiertelny czy co?
*
Zbyszek:
Hm, masz racje, sam się pchałem.
Teraz wiemy już ze ciągniecie głowy, substancji astralnej to nie to samo co otoczenie całego ciała czy pochłoniecie jego energii. Ciała niefizyczne wysyłamy lub przyciągamy, myśląc o kimś. Gdyby to było tak niebezpieczne, to byśmy się już dawno wszyscy pozabijali. Ale ciesze się, ze się to nam przytrafiło , parę rzeczy mi się potwierdziło. Dzieki tobie przeżyłem utracenie przysłowiowej duszy. Na więcej takich prób się już nie pisze:))
*
Daywalker:
Ciekawe czy te praktyki nie są strzępkami informacji zakorzenionymi w świadomości z poprzednich wcieleń. Wcale bym się nie zdziwił gdybyś się okazał astralnym grabieżcą energetycznym:D. A może twoim przeznaczeniem nie było szkodzić, lecz pomagać, broniąc się w ten sposób przed mrokiem otoczenia. Zaczęło się od walki z kościotrupami, kto wie czy to nie było realne wspomnienie wprost z piekielnego pola bitwy;). Teraz ty stałeś się głównym podejrzanym w sprawie astralnej pijawy ^^.
*
Conchita:
Ja myślę, że jako człowiek Seth jesteś wolny i będziesz robił to, co chcesz. W sercu w sobie głęboko pewnie czujesz, czy to jest tylko zabawa w połykanie atrap czy nie, czy coś więcej. Poza tym wszystko jest kwestią wyboru.
Ja raz spotkałam cwaniaka, który chciał mnie odessać z energii, kazał mi tam robić różne rzeczy (położyć się, odsłonić), żeby ułatwić odessanie. Zrobiłam to co chciał, bo czekałam na właściwy moment, żeby mu dać nauczkę. I w momencie, gdy się do mnie podłączył, żeby odsysać, wydoiłam go jak krowę z całej tej kradzionej energii:). Był na tyle zaskoczony, że nie przerwał tego, więc wyciągnęłam, ile się dało. Nie pamiętam szczegółów, bo to było dawno, a teraz włóczę się po innych regionach.
Święta też nie jestem, nie oceniam nikogo, sama trochę opętywałam albo właziłam w różnych przybyłych (w ramach testu czy nie są atrapami). Ale to było głupie:)
*
Zbyszek:
Hej Seth,-Wysłałem ci wtedy zwiadowce,orla bez kosy. Dziwi mnie tylko jak ja ciebie odnalazłem i kim był ten drugi .
Mamy tysiące ludzi w komie na ziemi a jeszcze więcej rozerwanych po śmierci. Tylu ludzi się trudzi by ich połączyć i wysłać do światła by znaleźli drogę. Ile cierpienia się za tym kryje.
Hej draq ,rozmawiałem we śnie z twoimi rodzicami. Siedzieliśmy u was przy dużym stole i rozmawiali sobie wesoło. Pokazywali mi pocztówki z widokiem na morze. Ponoć je wysłałeś z wakacji.
*
R_M:
Hej Zbychu
Wpadłem wczoraj do Ciebie tak zaraz przed 24. Chciałem coś jeszcze wykombinować z tym paleniem i wymyśliłem szlugi które przy zaciąganiu zarastają kwiatami – po paru machach cała twarz była obrośnięta zielskiem i kwiatami. Trochę się tego z kimś napaliłem kwiatowych fajek no i się uśmialiśmy czy to byłeś Ty czy do kogoś innego wdepnąłem ;] ?
*
Mishah:
Tu jest dział eksperymentów, więc mam sprawę i prośbę. Mam teraz godziny jazd na kursie prawa jazdy to dopiero 8 godzin, ale ponoć niezbyt dobrze mi idzie. Spróbujcie podesłać mi albo pozytywnej energii, albo jakiegoś aspekta-kierowcę, albo po prostu coś co może mi pomóc. Następna jazda 4.09.07 r. o 10.00. Nie wiem, popróbujcie mi coś pomóc w astralu, mentalnie, albo jakkolwiek, o tym czy nastąpi poprawa poinformuję po następnej jeździe. Z góry dziękuję.
*
Zbyszek:
Nie pamiętam kiedy ale zasypały mnie raz kwiatki. Nie przypominam sobie teraz co robiłem ale zapamiętałem stertę kwiatków. Kręciły mi się przed oczami, jak koniczyna ,zakrywając cale pole widzenia.
W pierwszy dzień, po eksperymencie, trochę zdziwiony, ze nie chce mi się palić, przemogłem się jakoś i zapaliłem przy kawie. Potem jakoś poszło. Pale teraz jak smok.
Z nałogami jest dosyć ciężko. Kto ma ochotę niech dalej próbuje ,dziś w nocy .Rozpoznajemy identa i walczymy z papierosami. Choć sprawa prywatna, to wnioski będą wspólne.Nie nastawie zegarka i zobaczę czy mnie ktoś obudzi o 4 w nocy. Rozbudzanie mentalne znajomych zdaje wspaniale egzamin. Tyle ,ze mam potem problem z energia.
Cialo mentalne pobiera cala energie i nie starcza astralnemu na wyjście i udźwigniecie pełnej swiadomosci..Pozostaje mi jedynie trochę przysnąć i w śnie dalej kontynuować. Wspaniale je pamiętam z największymi szczegółami tyle ,ze to tylko jakiś sen.
W ten sposób odwiedziłem dzisiaj ojca .Wiele lat nie żyje- istne szaleństwo. Zakończyło się triumfalnie światłem .Jak ciągnąłem go dowcipnie za głowę, pytał czy to naprawdę pomaga. Hi hi
Lepiej nie wspierać Mishe mentalnie w czasie jazdy. Rozwali się chłopisko pomimo takiego talentu.
*
Kronopio:
Zbyszku to ważne co mówisz. Rozbuduj swoja wypowiedź jeśli możesz. Czego nie należy robić, żeby nie utracić energii i wyjść ciałem ast-ment w obe? A co byś proponował jeśli chodzi o naładowanie energia?
*
Zbyszek: 02.09.2007
Przyjechałem o 24 do domu. Popatrzyłem na telewizor i poszedłem spać. Zacisnąłem słuchawki z dźwiękami Darka na uszy i o 2 zacząłem się zapadać. Za jakiś czas się obudziłem a tu cicho. Co z dźwiękami , popsuło się coś? Naciskałem maszynkę a tu nic. Patrzę dokładnie a ja nie mam słuchawek. Rozeźlony na sytuacje, chciałem wyciagnac urządzenie z prądu a tu zniknął mi kontakt w ścianie. Przecież był tam zawsze. Bylo mi tego za dużo i poszedłem spać w oobe ,bo to było chyba oobe. Około 5 godz. ktoś mnie przebudził ale ciążyła mi dziwnie głowa tzn. latałem śpiącym ciałem po astralu nie zachowując o tym pamięci. Śniło mi się dużo ale wstałem gwałtownie i nie przypomniałem sobie jeszcze. Może zrobię to po kawie.
Papierosa zapaliłem z ciężkimi wyrzutami sumienia.
*
Amen:
o 4.20 budziłem Ciebie w krótkiej medytacji (przy rozbudzaniu) o 4.20 kilkakrotnie dotykając lewego ramienia i tyłu głowy. Potem, gdy spałem już około 6-tej po próbie wyjścia śniło mi się, że Cię obudziłem i opowiedziałem o mojej wcześniejszej próbie obudzenia.
*
Twistoid:
Ja gdzieś o 3 waliłem z pól godziny w Twoje płucka energia+intencja hmm no to próbujemy dalej
*
Set.h:
Hej Zbyszku. Noble nie chciałem połknąć tylko do niego leciałem w ramach jednego z zadań. Ciebie połknąłem bo pisałeś że możesz przyjść w niezbyt pokojowych zamiarach heh:D
*
Zbyszek:
Teraz przypominam sobie zajście dokładnie i ciekawi mnie twoja relacja ze szczegółami. Zwłaszcza jak potem coś z ciebie wylazło. Jakoś musiałem z ciebie wyjść, by wrócić do siebie.
Opisz szczegółowo cale zajście i wyślij mi e-maila. Szykują się ciekawe wnioski. Bylem trochę spanikowany bo coś w sercu kluje mnie ten miesiąc i nie znam przyczyny.
Wtedy jak się wyrywałem to jakoś zadrgałem całym sobą. Tak jak by mi serce podskoczyło pod sama szyje. Wyśle ci fotkę ze zdjęciem ubranka. Śmieszne to było ubranie robocze a wtedy spalę przecież w piżamie. .
Opisze ci potem mojego zabawnego dusiołka ,wyglądającego jak dynia i mającego oczy na skręconych drutach.
*
Mishah:
na jeździe na prawie szło znacznie lepiej niż poprzednio. Dzisiaj miałem bite dwie godziny na mieście w korkach i każdy kto mieszka we Wrocławiu wie ile tam jest robót drogowych. Polepszyły się umiejętności techniczne, ocena sytuacji, ale już pod koniec ciężko mi było utrzymać koncentracje. Tak więc z tą jazdą poszło tak. Jak ktoś nadeśle jeszcze POZYTYWNEJ ENERGII to opiszę jak mi poszło jutro o 10.00.
*
Zbyszek:
Pale dalej jak smok. Może nawet trochę więcej.
*
Misha:
(amen 05.09.2007 jak się jeździło?)
Nie zrobiłem, ani jednego błędu z tych co wczoraj:), parkowałem dobrze:), ale robiłem całą masę błędów podczas jazdy:(. Jutro jeżdżę o 8:00 przez trzy godziny.
Amen:
nie przejmuj się błędami, są normalne podczas nauki. Jesteś inteligentny i będziesz dobrym kierowcą. Jedyne co Ci potrzeba to wprawy. Jutro błędów będzie mniej, zobaczysz. Pozdrawiam:)
*
Anula:
Zbyszku, wczoraj i dzisiaj podziałałam troszkę w Twoją stronę. Ciekawa jestem czy odbierzesz przesyłkę świadomie :)))) Pozdrawiam.
****
4. DOŚWIADCZENIE:
*
Draq:
Witam serdecznie. Eksperymenty idą pełną parą i z czasem doświadczam coraz więcej wyjść z udziałem innych osób. Opiszę 3 z nich, które uważam za udane.
Doświadczenie 1:
Było to pod koniec wakacji. Obudziłem się ok. 4:00 i ponownie zasnąłem. Wtedy ja z moją mamą i tatą byłem na dziwnej belce, która leżała na torach. Wstałem, odwróciłem się a moim oczom ukazała się matka boska w ciąży. Chciałem powiedzieć „dlaczego zawsze ta dziewica, a nie Jezus się objawia ludziom?” zanim to wypowiedziałem, zauważyłem lecącego małego Jezuska (tak śmiesznie machał rączkami xD) i stanął obok Maryi, następnie figurka Jezusa na krzyżu ożyła podeszła do mnie. Wszyscy trzej zrobili jakieś ruchy i wypowiedzieli „jedność miłość i wolność to boskość”. Ni stąd ni zowąd wyskoczył Zbyszek, zaczęliśmy rozmawiać jak starzy znajomi, miał lekki grymas na twarzy, potem mówił mi o książce. Dalszego doświadczenia nie pamiętam. Gdy wszedłem na kompa na następny dzień podajże (nie byłem u siebie w domu) i wszedłem na oobe.pl, to dostałem pw od Zbyszka, który mi napisał:

Zwołałem kilkadziesiąt ludzi. Naganiałem się strasznie. Rozmawiałem tez z twoimi rodzicami. Pokazywali mi pocztówki, ale to było nie dziś w nocy, ale wczoraj. ufff ale się działo. Z tobą tez rozmawiałem strasznie cie wychwalając przed mama i tata..Hm chyba wszystkich spotkałem , Ju hu

Zbyszek na czacie dodał, że widział mojego wujka, który ukradł figurkę matki boskiej z kościoła, która BYŁA W CIĄŻY. Potem zjawił się podobno Jezus. Wszystko się pokrywa jak widać. Jeszcze jest sprawa z rodzicami i pocztówkami. Jak byłem na wakacjach, to siostry też nie było bo znajdowała się nad morzem. Wysłała pocztówki z nad morza akurat w tym terminie jakoś, Zbyszek mówił ze na pocztówkach było widać wodę. Zamurowało mnie O_O. To jeszcze nie koniec, jak przyjechałem do domu to mama mi powiedziała, że pewnej nocy nie mogła zasnąć, bo wyczuwała czyjąś obecność i gdy zasnęła to przebudziła się czując znów ten strach i obecność. Gdy pokazałem zdjęcie Zbyszka mamie, to okazało się ze zna już skądś jego twarz i że Zbyszek śnił się jej. Wystarczająco argumentów, by doświadczenie uznać za udane.
Doświadczenie 2
Było to dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego. W ten dzień już jechałem do domu. W nocy obudziłem się o 5:00 patrzę na komórkę i w tym samym momencie dostaje sms’a od yybci (pewna userka na tym forum, u której właśnie byłem w te wakacje). Napisała mi bym przyniósł jej gazetę rano, gdy się obudzę (pożyczyłem od niej „nieznany świat”). Powiedziała bym włożył przez otwarte okno. Zasnąłem i śniło mi się, że byłem u niej i dostarczyłem gazetę przez okno jak prosiła, ona odebrała ją. Gdy się obudziłem to poszedłem do niej, przez okno nie szło włożyć gazety, wiec dałem do piwnicy, by nie zmokła. Gdy się z nią skontaktowałem, to powiedziała mi się ze śniło jej się, ze włożyłem gazetę przez okno i ze odebrała ją i położyła na biurku, a jak się obudziła to gazeta była na biurku w identycznej pozycji, jak we śnie. Powiedziała mi to zanim dotarł sms z wiadomością ze gazetę położyłem jednak w garażu.
Doświadczenie 3
Miało ono miejsce dzisiaj. Spałem sobie nieświadomy spokojnie i nagle we śnie się przebudziłem świadomością w momencie, gdy yybcia złapała mnie za twarz i pocałowała. Odczuwałem od niej ciepło, zapach i miłość. Gdy otworzyła oczy to zauważyłem, iż są bardzo szkliste, takie kryształowe ciężko określić, takie ŻYWE. Gdy się obudziłem i skontaktowałem z tą dziewczyną to powiedziała mi ze jej się śniło to samo, opisała dokładnie tak jak to wyglądało u mnie.
*
Amen:
naprawdę niesamowite… A pamiętasz, gdy miałeś do mnie napisać smsa z propozycją zlotu a ja wysłałem Ci swojego (30.08) z pomysłem zorganizowania spotkania w Katowicach? Synchroniczność:) Nie jesteśmy samotni…
*
Draq:
Właśnie to tez było niesamowite. Wracam ze sklepu i pisze Amenowi sms “myślałem by zrobić mały zlot na śląsku ” Gdy skończyłem pisać (jeszcze nie wysłałem) to Amen napisał mi sms, patrze, a treść jest następująca:
“(…) Myślę o minizlocie Obe Slask trzym się”
*
Zbyszek:
Draq,-zahaczyłem jeszcze raz o twoja rodzinę. Chyba wczoraj . Gdzieś na niskiej górce, pokrytej trawa, spotkałem cie. haha.
*
Draq:
“Opis Zbyszka: Spotkanie rodziców Draga było dla mnie ciekawym przeżyciem. Rozpoznałem w śnie Draqa co mnie rozbudziło. Wylądowałem potem u niego w domu . Siedzieliśmy przy stole w niby przedpokoju łączącym się z kuchnia. Zadziwiające podobieństwo z moim rozmieszczeniem mieszkania. Ważne, ze rozmowa przebiegała w serdecznej atmosferze. Opowiadałem o Draqu i jego zdolnościach. Mama jego pokazywała mi pocztówki. Ostatnia była z morskim pejzażem. Chwaliła się ze właśnie dostała. Wniosek był dla mnie prosty. Draq ja wysłał. Mama Draqa zniknęła mi z pola widzenia( rozmyła sie w planie astralnym) i zająłem się jego tata .On zaczął się rozciągać do 2 metrów, odsuwając od stołu. W zapytaniu Draga zmieniłem morze na wodę, by zwiększyć prawdopodobieństwo trafienia. Jedyne co mnie zdziwiło, to ten strach jego mamy, po przebudzeniu. Z tym się nie liczyłem. A wiec bezkarni podróżnicy, mówcie ze w astralu można robić ze śpiącymi ciałami co się chce.
Ostatnio tez jakoś chodziłem po pniu drzewa. Niosłem na ręce córkę, która się zamieniła w kwiatek- palemkę. Pień ten był w jakimś rowie, przed wzniesieniem na 1,5 metra . Odzyskałem wtedy świadomość i o zgroza zobaczyłem jak ten pień jak zaczyna się rozrastać i dwoić wedle mojego widzimisie. Zirytowany na durny astral, zakląłem pod nosem, ponieważ zacząłem tracić na nim równowagę.. Ale jesteście po… Wtedy usłyszałem wyraźne zdanie “DALEJ PALISZ ” !!!!!!….
******
5. CZY KTOŚ MOŻE…
*
Pomarańcza:
Nie czytałam książki Moena , tej którą reklamuje Zbyszek. Jednak po tytule poczułam znajome mi wibracje. Czy ktoś czytał? Jeśli tak to niech się wypowie:
Czy Moen napisał o tym o czym ja właśnie piszę? -bo tak to poczułam.
oto w skrócie olbrzymim moje założenie, zrozumienie i pewność i obszar badania:
Stwórca samoświadomy, dzieli się na porcje by w cyklach doświadczeń na różnych płaszczyznach doświadczać siebie samego. Wcielenie jest kolejnym sposobem na zebranie doświadczeń (materialna iluzja i zapomnienie) Ta zasłona podświadomości ma do zaoferowania maksymalnie wiele szans odnalezienia biegunowości negatywnej lub pozytywnej. Poprzez wybór, poprzez posiadanie wolnej woli…
Zdobywamy i wracamy do stwórcy do energii źródłowej wnosząc własne doświadczenie.
*
Conchita:
No wiesz – książka dopiero wychodzi, jeszcze nie jest w sprzedaży, ale z tego co mówił podczas warsztatów to mniej więcej o to chodzi. O pierwszej świadomości – jak to się stało, że zaczęła wypuszczać sondy w ciemność i jak je sklejała, żeby się nie rozpadły. O kolejnych podziałach aż do naszego poziomu. Ciekawość – tak właśnie:).
A po resztę to trzeba do książki zajrzeć. Może Zbychu już czytał? Albo ktoś dostał wersję anglojęzyczną? Zresztą poczytamy niedługo po polsku.
Anna Atras też podobnie do Ciebie pisze. To o dwubiegunowości, wolnej woli itp.
Widać tak to właśnie jest – skoro ludzie niezależnie wpadają na podobne rozwiązania. Z mojego doświadczenia jednak wynika, że każdy bada rzeczywistość trochę od innej strony, więc w Twojej książce na pewno będą rzeczy, których nie ma u Moena (on lubi systematyzować po inżyniersku minimalizując aspekty psychologiczne) czy u Anny Atras (qrcze muszę przeczytać jakąś jej książkę, bo na razie sobie przeczytałam tylko artykuły, ale widzę że ma słabość do “upadłych aniołów” i powiązań astralnych). Tak więc pisz pisz!!!
Pomarancza:
Więc tak – prawda jest jedna. Nikt nie mówił, że dostęp do niej ma tylko jedna osoba. Jeśli ktoś wpadnie na to samo, to często posądza się o plagiat albo zarzuca że “nacztał się iksa czy igreka” i szufladka gotowa. No więc jakbym miała napisać książkę, (w sumie jeszcze nie wiem co piszę o książce nie myślałam) to na pewno nie będzie ona po inżyniersku ani w kierunku anielskim. Choć mam wsparcie logistyczne w obu zakresach u najbliższych przyjaciół. Wspaniałych , świetlistych, którym ufam. Na razie myślę i piszę. Czas na trochę konfrontacji z innymi. Co do Moena to myślałam, że może ktoś po angielsku czytał. Dzięki za doping Conchita.
Zbyszek:
Hm zanim Bruce opowiedział swoja historyjkę o spotkaniu z dyskiem 8 szczebla, zrobiło mi się oobe i poleciałem na jakaś planetę. W przedziwnych kolorach, wielka postać po horyzont grała golfa. Przywaliła kijem w kulista masę , która poszybowała w sina dal. Jednocześnie dostałem pomyślenie o stworzeniu świadomości na naszym szczeblu- Nie trzeba być Brusem by się załapać na takie historyjki w astralu. Stara prawda jak świat o sondach . Nie ma co sobie utrudniać życia z powodu pierwszeństwa i nie bać się plagiatu. Wspólny temat, te same pojęcia a wiec musi być podobne. Teraz ciekawi mnie twój tekst jeszcze bardziej .. może popchnie nas trochę do przodu
Mnie powiedzieli ze jest jeszcze inaczej ale nie połapie się bo jestem ……. kosmosu…
Ha ha -my tez mamy takie sondy świadomości i nie jesteśmy ostatni w kolejce.
Super ,ze się zdecydowałaś na konfrontacje.
Mam nadzieje , że pokażesz nam cześć twoich tekstów. Przy eksperymentach byłaś wspaniała jak Conchita.
Odwagi!!! i czekamy….
*
Pomarancza:
ok, skończyłam na porcjach na które dzieli się Stwórca…
Te porcje najpierw tworzyły galaktyki ( w dużym skrócie) a taka porcja też jest nasz komplecik ciał. Nasze wcielenie. Podzielone znów na porcje – ciała o różnych barwach czyli częstotliwościach wibracji. Te wibracje powodują które ciało uaktywniamy. (wybacz Zbyszku ale ja też na to wpadłam – żeby nie było ;))
Każde wyjście to jest OOBE, bo jest doświadczeniem poza ciałem fizycznym.
A ludzie nazywają powszechnie oobe to, co jest wyjściem ciałem eterycznym.
Wychodzimy po prostu i przełączamy swoja aktywność świadomości między ciałami.
Doświadczamy nimi różnych planów – fizycznego, astralnego czy duchowego…
Wszystko się przenika. I plany i funkcjonowanie nas w ciałach. Jeśli świat to hologram to każda cząsteczka jest całością. Istnieje we wszystkich planach. Jak w białym świetle wszystkie inne kolory.
Właściwie jestem w trakcie krystalizowania swoich myśli na ten temat. Jakos zaczęło mi się to od drugiej strony. Najpierw doświadczyłam wyjść w każdej odmianie, a teraz próbuje to zrozumieć. Najpierw więc zrozumiałam, że mamy nie tylko ciało fizyczne a jest ich co najmniej siedem I wiem już, że one współpracują doskonaląc moją istotę. Nie będąc ich świadomą nie wiedziałam czego doświadczam. Eksterioryzacja czy medytacja, czy jasnowidzenie itp.
Mogę sie oddalić od ciała fizycznego ale mogę się przełączać mając ciała zebrane w kupę.mogę wysyłać swoje porcje po doświadczenia świadomie, a także dzieje się to poza nasza świadomością. Ostatnie eksperymenty ze Zbyszkiem udowodniły mi to w dużej mierze, że nasze ciała się kontaktują świadomie i nieświadomie. Kilka dni tego
eksperymentu pokazały jak wiele mówiliśmy sobie nieświadomie jak przez telefon.
No, ale wychodzić nie trzeba by przełączać się na funkcjonowanie innym ciałem. Przyjaciel twierdzi, ze ta zabawa ze świadomym wychodzeniem jest niepotrzebna bo on wszystko doświadcza właśnie w ciele świadomie przełączając się na postrzeganie czy czucie innym ciałem. Dla mnie jest to narzędziem poznania.
Ludzie dzielą i klasyfikują wszystkie wyjścia i ciała. Dobrze, że to robią, bo to w celu
poznania. Ale pamiętajmy, że podziały są symboliczne – bo wszystko jest jednym. wszystkie kolory ciał (odpowiednie jak czakr) razem sumują się w białe światło…
Tym jesteśmy – to moja myśl a ciekawa jestem co o tym myślą inni
*
Conchita:
Może e-pomarancza dopiszesz coś do rodzajów percepcji, bo widzę, że też fascynują Cię różne rodzaje percepcji. Patrz dział AP: percepcja niefizyczna.
A ciała kontaktują się – szczególnie na poziomie duchowym jest czysta wymiana doświadczeń, ale tak naprawdę zachodzi to na każdym poziomie. W osób nadających na poziomie astralnym (czyli emocjonalnym) można dostawać całe pakiety skryptów emocjonalnych (tu też można zaliczyć emocje zbiorowe, w sensie negatywnym wszelkie manipulacje społeczne), mentalnie można zbierać całe systemy przekonań, ale też myśli na konkretny temat, szczególnie efektywne i przyjemne jest świadome odbieranie indywidualne – świadoma wymiana informacji pomiędzy niewielką grupą osób. Mieliśmy tu fajne eksperymenty… Niestety trzeba mieć tu czyste zaplecze, czyli przejrzystość w sobie, a to też nie jest takie oczywiste, bo jesteśmy tu po to, by czegoś doświadczyć różnych biegunów doświadczenia, a więc też zamętów emocjonalnych i mentalnych…
Twistoid:
Czakry, ciałka wszystko to tworzymy sami .Ważne żeby tkwić poza schematem odnośników i zaprzęgnąć je do czegoś nowego. Życzę powodzenia :)W sumie to nie lubię się dzielić nie stosuje niczego innego poza dualizm jak na razie dobrze mi służy. Wierze w pierwotny potencjał ciała astralnego, ponieważ zawiera w sobie wszystkie inne potencjały energetyczne dzięki niemu można odczuwać też inne Zbyszkowe dymensje będąc w nim nadal. Ba nawet stwarzać nowe energie ale ostrożnie! W astralu można wybudować odpowiednie urządzenie które pozwoli badać wycinki dymensyjne i poddawać próbki obserwacjom bądź zmuszać je żeby wyjaśniły swoje właściwości stwarzając lustra wymiarów i zamykać w nich wycinki nas w celu późniejszej konsultacji. Każde nasze ciało ma swój system komunikacji np.emocje i intuicja. Wszechświat cały czas chce się z nami kontaktować. Wystarczy poznać odpowiedni alfabet lecz ostrożnie często nie są to litery bezpieczne, małe więzienia. Z wielu systemów komunikacji nie zdajemy sobie jeszcze sprawy ponieważ nie wpadliśmy na to że istnieją.:)
Zbyszek:
Dostane za jakiś czas listę eksper. amerykańskich fachowców. Wydziwiali podobnie jak my ze śpiącym ciałem.
Jak zbiorę info to napisze. Kolega ugania się za latającymi kulkami w świętych miejscach. Ostatnio łapał taka w zagajniku Ojca Pio. Przepraszam, ze nie pisze podsumowania eksp, ale jestem po parę minut w tygodniu w necie i nie da się na razie.
Interesuje mnie wywoływanie bocznych sekwencji snu w astralu ,w przedziwny sposób zapamiętanymi obrazami w realu.. miejsce pamięci inicjatory pamięci ….
ZAKOŃCZENIE
Zbyszek: 15.01.2009
Po 2 latach,-
Ciekawe spotkanie z Pieczywem, zagubiło się gdzieś w czasie kopiowania. Zrobiłem sobie biurko na górce w Muchowie. Kręcąc się na nim jak w helikopterze, wyobrażałem odwiedzające mnie osoby. W tym czasie Pieczywo wylądował w jakimś biurze z ustawionym w kręgu biurkami. Przy jednym z nich ja siedziałem. Opisał nawet nasza rozmowę, której treści sobie nie mogę teraz przypomnieć. Minęły już 2 lata, od naszych wspólnych zabaw.
Z Pomarańcza przeżyłem niezwykle wesoła przygodę, znając ja jedynie z forum jako “Pomarańcza”, udało mi się przez parę nocy ja spotykać w astralu. Weryfikowaliśmy nasze historie, nie mając pewności , ze te spotkania odbywają się rzeczywiście. I wtedy coś się przytrafiło nam, coś co zmieniło nasze wyobrażenia o tych mentalnych zabawach.
Czytając książkę Freuda, trafiłem na opisy kompleksów małych dziewczynek. Jeden z nich dotyczył siusiaków małych chłopczyków. Miały one w jakiś sposób zazdrości tego wyrostka chłopcom, co stawać się miało przyczyna wielu nieporozumień w ich przyszłym życiu. Trafiając rozbawiony na ten fragment, pomyślałem o minie Pomarańczy, jaka zrobi gdy jej o tym opowiem. Śmiejąc się siarczyście, powtarzałem historyjkę parokrotnie w wyobraźni, postrzegając nawet minę Pomarańczy niefizycznym wzrokiem.
Następnego dnia ku mojemu wielkiemu zdumieniu, przeczytałem tekst na jej blogu, ze wpadła w dziwna podroż mentalna i to dokładnie w tym czasie, gdy ja się wspaniale bawiłem. W swojej wizji zamieniła się w 2 letniego chłopczyka i bawiła się swoim siusiakiem, tak jak to robią malutcy chłopcy.

KOMENTARZE

Wychodzenie z ciała na początku może być dosyć bolesne. Mnóstwo nowych doznań: od huśtania do przedziwnych uścisków, gorących obręczy, wychylających się rak czy nóg, gdy nasz duch z uwaga pozostaje jeszcze w ciele fizycznym, obserwując to jakby z zewnatrz. Silne ruchy przetaczającej się energii jak miażdżący wszystko walec, wprawia początkowo wszystkich w panikę. Ludzie mówią, ze to zamknięte i nie udrożnione kanały energii, przez które ona się wtedy przedziera na sile.
Opisujesz początek fazy oobe, gdy ciało astralne zaczyna się wić jak gałęzie na wietrze. Przy odrobinie cierpliwości, może się on usamodzielnić, stajać pojazdem dla uwolnionego ducha z ciała fizycznego..
Strach pojawia się prawie w każdym, gdy nie ma jeszcze doświadczenia i boi się tych burzliwych przemian. Niepewność co się za chwilkę stanie i co na nas tam czeka jest tego przyczyna.
W tym stanie, wysłałeś swoje ciałko niefizyczne do paru osób, chcąc im pomoc.
Sa ta wykształcone w nas nasze mysloksztalty, niosące w sobie sporo naszej energii. W ten sam sposób docieramy do rożnych osób , wywołując w nich wrażenia wspólnego śnienia.
Takie masaże są tak samo realne i skuteczne jak te fizyczne. Dostarczając komuś energii pomogłeś mu.
Chore osoby maja najczęściej przeróżne bulwy w części niefizycznej. Masaż po całym ciele wygładza je. Czasami się one do nas same doklejają ( larwy astralne) zaburzając harmonie organizmu, wywołując po czasie w nas infekcje a czasami zaburzenie w ciele fizycznym są przyczyna wytwarzania ich przez nas samemu.

ok. ciekawe.
u mnie to było tak i tylko myslę czy wchodziłem w oobe czy tylko mi się zdawało.
Może zacznę tak półroku temu zrobiłem I stopień REIKI, ciekawe doświadcznie, bardzo pomocne w życiu. Zacząłem zgłębić się w tematy pokrewne. Moja Mistrz powiedziała mi, ze mam potencjał dość duzy(się okaże). Natrafiłem w tych moich poszukiwaniach na książkę o Oobe. Autor opisuje przezycia z tym ciekawym zjawiskiem związane. Książka miała ok 150 stron a łyknąłem ja w dwie godziny. Jednak mimo usilnych prób nic nie udało mi się osiągnąć – do wczoraj(przynajmniej tak mi się zdaje)
Położyłem się ok 22:30 w ogóle nie myślałem o Oobe, mozna powiedzieć, że porzuciłem próby jakiś czas temu.Przyjąłem pozycje na plecach prościutko tylko dłonie skrzyzowałem na splocie słonecznym. Skupiłem się jednak na oczyszczeniu samego siebie. Zacząłem pracować z energiami, przekazywałem je pokolei w każdą część mojego ciała. W pewnym momencie poczułem dość dziwne uczucie w nogach, tak jakbym tyłkiem leżał na piasku, a nogi unosiły fale. Skupiłem więc całą swoją energie, ażeby całe ciało wprowadzić w taki stan. Faza kolejna polegała na ciążeniu, wręcz czułem jak wtapiam się w łóżko. Oczy miałem zamknięte, wobrażałem sobie, że powoli centymetr po centymetrze odrywam się od ciała. Poczułem jak nogi unoszą się same do góry jakby lekki wiatr pchał je, teraz kolej na tył, plecy i najtrudniejsze głowę. Jednak coś mi nie grało czułem strach, z jednej strony bardzo pragnąłem wyjścia, z drugiej zaś ogarniał mnie strach, który powodował, że do końca się z nim nie rozłączyłem. Opiszę to tak: czułem jak się rozdwajam, moje ręce, które spoczywały na klatce unosiły się, gdy ogarniał mnie strach znów miałem uczucie delikatnego opadania ich w swoje miejsce. I tak pół nocy w te i nazat. Czy możecie wyjaśnić mi czy to była próba Oobe? W tym samym czasie tak jakby moje drugie lub nawet trzecie ja skupiało się na energiach. Gdy oczyściłem siebie, całą energie skierowałem na moją Mamcię(ona w to nie wierzy) gdyz dopadło ją grypsko – efekt – dzisiaj wstała i rozstawia wszystkich po kątach. Nastepnie pomyślałem o dwóch bliskich mi osobach – efekt – telefon rano od jednech z nich:
– cześć. Dzięki za nocny masaż i przekaz energii. Potrzebne mi to było.
Dlaczego masaż? Ma ona problemy z plecami więc całą energie skupiłem na nich. Wręcz wizualizowałem kolejne etapy masażu leczniczego. A mam w tym zagadnieniu doswiadczeniei niewielkie sukcesy.
Czy ktoś moze mi to przetłumaczyć co się wydarzyło?
Jedno jest pewne dzisiaj tez będę próbował i to co wyjdzie opiszę

Oj tyle ciekawych wątków od razu przychodzi tysiące rzeczy do głowy tak przy okazji czytania… np bycie w snach różnymi osobami, w dodatku żyjacymi w róznym czasie i o całkiem odmiennej świadomości i losach, fajne doświadczenie, umożliwiające przezycie głebokich uczuć i doswiadczeń które daja do myślenia i czasem pozostaj w nas na długo. Całkiem inny rodzaj czucia ,kiedyś myslałam ze może to jakies poprzednia wcielenie, ale niektóre z tych przezy były tak nieautentyczne ,ozdobione fantastycznymi postaciami ze wykluczały taką możliwość. Chyba było by najlepiej opisac niektóre z takich doświadczeń. , .
… gwizd pociągu jade ubrana w jakies łachmany z grupą starszych ludzi gdzieś daleko jakby na syberii, jestem schorowana i wyglądam źle jadę w towarzystwie starszej ciotki, wszyscy coś sobie opowiadają śmieją sie wspominają ,że skoro koniec ich zycia ale było to i tamto, wszyscy w sumie pocieszają sie i czuja się zadowoleni, cóz chciec?- ot taki koniec, mnie dławi w gardle niewyobrażalny żal, ze życie mineło ,że nikt mnie tu nie zrozumie, ogromny żal straconego zycia, bo jeden szczegół różnił mnie od innych byłam młoda! a już z nimi i wygladałam jak oni żyłam z ciotką zyciem ciotki, nigdy swojim nie miałam co wspominac, i byłam juz w ostatniej drodze brzydka gruba schorowana, byłam z nimi.
obudziłam sie łkając czułam ogromny żal tej istoty to ze nigdy jej nikt nie zauwazył a jej życie mineło przedwczesnie szybko w cieniu innych, nikt nawet o niej nie pomyślał…
….natarczywa koleznka, nie moge sie od niej uwolnic prześladuje mnie, nie potrafi pojąć że jej niechce, gdzie ja tam i ona, przyczepiła sie jak rzep uwolnić sie nie sposób,szybsza od cienia, ciagle wymyslam sposoby zeby sie jakoś wyrwać ,ale w koncu kapituluje bo nie sposób ,męczę sie z nią strasznie .Płyniemy na łódce ona wpada do wody, nie wierzę że sie utopi, mogłaby w końcu się odczepić, ale ona naprawde sie topi ,jeszcz sekunda i będzie po niej , targnięta ogromnym nieznanym nigdy przedtem wyżutem sumienia w ostatniej chwili podaje jej rękę i wyciągam z wody, jest mi ogromnie przykro jak pomyślę ze mogła stracic zycie ,czuję ze naprawde ja kocham i niechcę nigdy sie z nią rozstawac ,jest mi najdroższa na świecie.
… naszą rodzine wysadzaja na stacji, wkońcu zamieszkujemy w ruinach , mam ok 14-15lat, jakby zaraz po wojnie, jestesmy daleko od swoich rodzinnych stron, rodzice całymi dniami pracują najmując sie do pracy, czasem i ja pomagam u młynarzowej, ale przeważnie siedze na piaszczystej drodze i maluje cos patykiem na piasku, bardzo doskwiera mi samotność, w oddali kilkunastu km jest miasteczko tam na ulicy mieszkaja dwaj moji znajomi z pociągu, rzadko ich odwiedzam, jeden pracuje drugi jest chory albo słaby i nie moze pracowac siedzi całymi dniami na łóżku ,to mój najkochańszy przyjaciel , dlatego ze jest daleko odwiedzam ich rzadko, … raz odkryli u nas w tej wsi, dzieci ukryte w jakims domu ,ale były bardzo wycieńczone wszystkie umierały, jedno chciałam strasznie wziąść, ale nie potrafiło juz samo jeść, nie wiem co sie z nimi stało,,, ogólnie miejscowi jedni byli w porzadku dawali nam pracę, inni nas nienawidzili jako obcych, raz byłam na zabawie, na łace ognisko było i tance, miejscowi nas otoczyli i chcieli skrzywdzić ja sie wyrwałam i pędziłam szybko do miasta do moich przyjaciół (wiedziałam ze nikomu nie moge sie poskarzyc jakby cokolwiek sie stało, wszelkie bójki i gwałty zdarzały sie doś często) w ostatniej chwili w padłam na uliczke i do sieni moich przyjaciół i ukryłam sie pod łóżkiem, kątem oka widziałam jak prowadza jakies erotyczne zabawy, jeden mił spuszczone spodnie, ale byłam zbyt przerażon żeby o tym myśleć, zaraz za mna wpadł mój przesladowca , ale zbił z tonu jak zobaczył ze jest tam ktos jeszcze ,spytał o mnie ale dostał odmowna odpowiedz i opuścił tamto miejsce, cieszyłam sie ze tak to sie skończyło, potem dośc długo nigdzie nie wychodziłam i była tez zima, pracowalismy u młynarzowej, nastały w końcu wiosenne roztopy i mozna było iśc na drogę ogladac przemarsz wojsk, poszłam ale myslałam ze odwiedzę mojego przyjaciela, po drodze znalazłam ścierwo ptaka i wyjełam z niego pióra jako jedyną ładną rzecz jaka mogłam znaleźć, sciskałam je radosnie jak bukiet kwiatów i szłam z radością w sercu na spotkanie ,mój przyjaciel siedział na łóżku ale był bardzo słaby, okazało sie ze jego kompan go opuścił i on został zupełnie sam tak, cos mu sie stało z okiem, skarzył się, mi staneło w oczech dziecko które zgineło bo juz nie mogło samo jeść, wiedziałam ze byc może dotarłam w ostatnim momencie do niego ,za wszelką cene chciałam żeby żył, ocalic mu zycie, załadowałam go na jakąś taczke i wiozłam do domu , strasznie płakałam, …to mnie obudziło, najciekawsze ze ta osobą był mój znajomy z realnego życi tylko wygladał inaczej ale wiedziałam że to on…
chyb narazie wystarczy tych przygód, wszystkie były cakiem realistyczne i mocno wstrząsające , mogły by byc nawet niezłym scenariuszem na film.

Zona co nie wierzy w Oobe , wyciągnęła mnie z ciała, pilnując przy tym bym nie robił oobe, bym spal spokojnie i nie rozbijał się po nocach. Prześladuje mnie nawet niefizycznie za to oobe..Jak można w nie nie wierzyć i samemu kogoś za nie zamęczać poza ciałem fizycznym, nawet tam. 
Odzyskałem świadomość nad ranem. Koncentruje się na rece, powoli się kształtuje. Czuje nad sobą jakaś osobe. Przypatruje mi się, gdzieś z za pleców. Ok, myślę a gdzie wibracje? Zaczyna mną trzepać jak przy udarowej wiertarce. Sa,- mam je, nie zanikają, wyciągam wzrok na dywan. Pojawiają się natychmiast przedmioty , rozsypane jak w dzieciństwie, bałagan. Kim jesteś , kieruje uwagę do osoby z za pleców. Wychyla się moja zona, jakaś taka niemrawa. UUUUU . Szykuje
jej psikusa a tu mi tym razem z za pleców – sumienie wyskakuje, metrowa głowa i ochrzania za głupie pomysły !!!