Moj kolega , niezłomny badacz stanów świadomości, z którym latami przesiedziałem przy kawie, analizując dymensje, opowiedział mi nowości. Jego brat  wykrył na własnej skórze teleportacje, wspinając się na szczyty górskie. Dosyć dobrze mu szlo to gramolenie się po urwiskach, gdyż zdobył strome szczyty, pisząc nawet poradnik wspinaczy. Pokonując stromizny wykorzystywał rożne partie mięśni, by ręce nie mdlały od wysiłku, wyginając w rożnych kierunkach ręce. Zdarzało mu się wykonywać skoki, przy których grawitacja traciła znaczenie, Przeskakiwał szczeliny, nie potrafiąc tego wyjaśnić jak to robił, stajać się sprawniejszym ponad ludzkie miary. Opisując własne przygody zetknął się z niedowierzaniem, iż taki balans ciała jest w ogóle możliwy, co wprawiało go roku na rok w coraz większe zirytowanie.